Gwiaździsta polana

#1
Źródło: wallpaperhi.com

W miejscu, gdzie gęstość drzew ubożeje, znajduje się skromna, dosyć niepozorna polana. Za dnia nie wyróżnia się ona niczym szczególnym; ot, trochę trawy, kwiatów i pomniejszych krzewów. Niekiedy dostrzec można, jak drobne gryzonie myszkują zawzięcie wśród bujniejszych zarośli w poszukiwaniu smakołyków, zaś płowe sarny korzystają bogactw zieleni, pasąc się w najlepsze.
Jednak dopiero wraz z nadejściem zmierzchu obszar ten zdradza swoją niepowtarzalność. Ponieważ zasadniczo nie ma tu drzew, nieboskłon rozciągnięty nad polaną jest niezwykle dobrze widoczny, w związku z czym teren ów stanowi idealny punkt obserwacyjny gwiazd. Co noc miliony drobnych światełek odpędzają odmęty mroku, swym migotliwym blaskiem przykuwając uwagę nawet najbardziej zgorzkniałych osobistości.



Rośliny: bukwica zwyczajna, czarnuszka siewna, czosnek, melisa
Zwierzęta: lis, mysz, nornica, sarna, zając

Gwiaździsta polana

#2
Późnym wieczorem ganiana głodem wadera wyruszyła na polowanie. Mrok spowijający powoli okolice sprawiał, że była prawie niewidoczna, jedyne co mogło ją zdradzić to blask jej oczu, lub nieprzemyślany ruch. Gdy wyłoniła się zza drzew, wchodząc na polane, przystanęła, napawając się widokiem pierwszych gwiazd na niebie. W oddali zauważyła stado saren, jednak wędrówka i głód odbijały piętno na niej i wiedziała, że mimo swojej szybkości, upolowanie zdobyczy tak dużej w pojedynkę graniczyło, by z cudem. Powoli kierując się ku środkowi polany, rozdęła nozdrza napawając się zapachem ziół i drobnych zwierząt. Oblizała pysk muskając językiem bliznę. Zbliżyła nos bliżej ziemi, delikatnie sunąc na przeciwko. Czy ja czuję czosnek? pomyślała, podążając za zapachem. Po krótkiej chwili znalazła roślinę. Sura machnęła zadowolona z siebie spojrzała na niebo obsypane coraz większą ilością gwiazd, po czym zerwała delikatnie czosnek. Przysiadła na ziemi, obserwując teren i niebo. Przydałoby się coś zjeść... Ale to zaraz. ziewnęła przeciągle, czując spokój na duszy.


Gwiaździsta polana

#3
Martwa cisza zalegająca w najbliższej okolicy poczęła opadać coraz niżej, pokrywając trawiasty dywan swymi nieprzyjemnymi mackami. Niewidzialne, bezszelestne, acz namacalne węże rozchodziły się we wszystkie strony, powoli pełznąc również ku przebywającej w pobliżu wilczycy. Pomimo ich wolnego tempa, bijący od astralnych gadów chłód stał się wyczuwalny dlań dość szybko. Łapy samotniczki oplotły lodowate, niepozwalające się zidentyfikować obiekty, których ciężar i siła nie świadczyły o niczym dobrym.
Wnet mocniejszy podmuch wiatru, który swym przyjemnym świstem przerwał wszędobylską martwotę, zatańczył wokół złotookiej, porywając jej futro do wspólnych pląsów, niczym tancerz prowadzący tancerkę. Otulił gibkie ciało samicy, oswobadzając z wyimaginowanego potrzasku, by kolejno zmienić kierunek, zachęcając waderę do podążania, a przynajmniej spojrzenia na wskazywane przez żywioł miejsce.
W oddali majaczył niezidentyfikowany biały obiekt, kształtem przypominający drobne zwierze, lecz znajdowało się ono za daleko, by móc określić czym było. Ze względu na jasną sierść odcinającą się na tle otulonej nocą polany, Czarna mogła dostrzec spokojne ruchy stworzonka, które ostatecznie przystanęło i wbiło swe ślepia w oddalonego o wiele metrów drapieżnika. Nie uciekało.

Gwiaździsta polana

#4
Wadera pod napływem wrażeń zamarła na chwilę, zachowując spokój ducha. Spojrzała na białą istotę, wytężając zmysły. Przez jej grzbiet przebiegł przyjemny dreszcz. Przykucnęła, powolnymi ruchami zbliżając się do zwierzęcia. Całe jej ciało było jak napięta struna, gotowe do ataku lub obrony. Nie wiedziała co przed nią jest, jednak głód i ciekawość pchały ją naprzód, niczym niewidzialny przewodnik. Każdy jej ruch był przemyślany, co chwilę przystawała badając reakcje stworzonka. Gdy znalazła się w odległości 7 metrów przystanęła wpatrując się na białą istotkę. Jej uszy pracowały, nasłuchując możliwych zagrożeń, a oczy wciąż chciały zerkać na piękne niebo, przyozdobione gwiazdami, w które tak uwielbiała się wpatrywać. Błysk w jej oczach zdradzał gotowość Sury na wszelkie opcje. Jednak niewiedza z czym ma do czynienia hamowała ją wystarczająco, gdyż doskonale wiedziała, że nie może pozwolić sobie na błąd.


Gwiaździsta polana

#5
Drobne zwierzątko z zaciekawieniem obserwowało zbliżającą się waderę, cierpliwie oczekując jej kolejnych poczynań. Zdawało sobie sprawę z faktu, iż Sura była drapieżnikiem, a ono potencjalną ofiarą, ale nie zmusiło go to do ucieczki. Wręcz przeciwnie – białofutry przysiadł na zadzie, wyciągając swe długie ciało ku górze i prostując je, pozwalając Czarnej przyjrzeć się, z kim ma do czynienia. Drobny ssak okazał się łasicą, która z dumnie wypiętą piersią spoglądała na samotniczkę swymi ciemnymi, paciorkowatymi oczami. Z węgielków, w który połyskiwały wielobarwne iskierki, emanowała niebywała inteligencja niepozwalająca nawet na chwile pomyśleć, że ich właścicielka mogłaby stać się czyimś posiłkiem.
Trwała tak w bezruchu kilka chwil, by kolejno, niby wyczuwając rozpierającą złotooką chęć do spoglądania w rozgwieżdżone niebo, zadarła pyszczek ku górze. Zwierzątko otulała dziwaczna, silna aura, niejako zmuszająca obserwatorkę do uczynienia tego samego.
Kobalt, który zdążył już zalać kopułę niebieską, ponaznaczany był wieloma połyskującymi punkcikami, swym położeniem kreując różne kształty. Na tle licznych konstelacji wyróżniała się jedna – teraz znacznie jaśniejsza, bardziej wyraźna. Przypominała ona potężnego, silnego jelenia mogącego pochwalić się niebywałych rozmiarów porożem.
Łasica tkwiła w tej pozie przez chwilę, po czym ponownie spojrzała na Surę. Powoli położyła przednie łapki na chłodnym podłożu, niemalże w całości kryjąc się wśród zmarzniętych źdźbeł trawy. Zbliżyła się do głodnej samicy, obeszła ją dookoła, kolejno prześlizgnęła się pomiędzy wszystkimi jej kończynami, nie odpuszczając nawet wiszącego w powietrzu ogona, by ostatecznie prędko ruszyć w pewnym kierunku. Jej ruchy były na tyle szybkie, że nie mogła stać się ofiarą ataku. Zatrzymała się, spoglądając do tyłu. Obserwowała zachowanie wadery, by w razie konieczności zdążyć odpowiednio zareagować.

Gwiaździsta polana

#6
Zdziwiona zuchwałością wilczyca zapomniała na chwilę o głodzie. Coś dziwnego kazało podążać za stworzeniem, jednak mowa jej ciała mogła zdradzić, że wadera kieruję się w tym momencie bardziej ciekawością, niż głodem.
Trzymając dystans, płynnymi i zgrabnymi ruchami zaczęła iść za łasicą, pamiętając, że te stworzonka są bardzo bystre, więc jej czujność ani na chwilę nie straciła na sile. Jedzenie może poczekać- przemknęło jej przez myśl, stąpając po zmarzniętej ziemi. Zerknęła ostatni raz na niebo, po czym skupiła się już na śnieżnobiałym stworzeniu, nie chcąc stracić go z pola widzenia.
Poczuła się niczym szczeniak tropiący wiewiórkę. W jej sercu zagrała na chwilę radość, której nie odczuwała od długich miesięcy. Potrzeba upolowania czegoś i zaspokojenia łaknienia była gdzieś pozostawiona za murem. Sura miała przekonanie, że owa łasica jest czymś więcej, zachowując bezpieczny dystans, umożliwiający widok na stworzonko, podyżała za nim.


Gwiaździsta polana

#7
Dostrzegając, iż wilczyca postanowiła podążać za nią, z gardła łasicy wydobył się cichy pomruk zadowolenia, a ona sama przestała oglądać się za siebie i obrawszy odpowiedni kierunek, ruszyła przed siebie. Zwierzątku bardzo odpowiadał fakt, iż obyło się bez większych komplikacji, które miały miejsce w przypadku dwójki innych wilków, kiedyś, gdzieś... Odniosło wrażenie, że istoty napływające w te strony są bystre, potrafią zrozumieć przekaz niewerbalny i pod odpowiednim przewodnictwem będą w stanie zrobić bardzo wiele. Po stwierdzeniu tych faktów jaźń rządząca małym ciałkiem zaprzestała przemyśleń. Dowiedziała się wszystkiego, czego potrzebowała. Żywy umysł ucichł, skupiając się na podróży.
Stworzonko zwinnie śmigało wśród wyższych kępek trawy oraz ziół, sprawnie ominęło stadko saren, w ogóle niebędących zainteresowanych towarzyszącą mu waderą, po czym wspólnie opuścili polanę. Po przekroczeniu dziewiczej puszczy drobny ssak zwolnił, nie chcąc, by Sura straciła go z pola widzenia. Kierowali się na zachód.

/zt + Sura -> Źródło pośród skał

Gwiaździsta polana

#8
Zapadł zmierzch, a Vikarys szukał miejsca, w którym mógłby spędzić noc. Nie znał tej okolicy, dlatego by sprawdzić, czy w pobliżu nie ma żadnych innych wilków wyszedł z lasu. Jego oczom ukazał się piękny widok. Basior zawsze fascynował się zjawiskami atmosferycznymi i niebem. W dzień, w noc, zawsze uważał je za piękne i fascynujące. Tym razem jednak ciała niebieskie, które na tej polanie wyjątkowo jasno lśniły, zmusiły go do chwilowej obserwacji galaktyki. Wolnym krokiem udał się na sam środek przestrzeni, po czym pokładł się plecami do ziemi. Ta pozycja była idealna, od dziecka robił to w ten sposób.

Gwiaździsta polana

#9
Srebrzysty dawno nie przemierzał już terenów, gdzie podłoże byłoby miękkie i pełne poszycia. Zdążył już praktycznie przywyknąć do skalistych gleb w górach, przecież spędził tam tyle czasu razem z watahą.. Przez pojawienie się zorzy basior był przekonany, że jest przynajmniej wieczór, o ile nawet nie jasny dzień.. Szybko jednak okazało się, że po drodze zapadł zmierzch a na niebie zamajaczyły gwiazdy.
Wilk szedł dalej prąc do przodu, choć.. Wydawało mi się, że coś jest nie tak. Czyżby pomylił kierunki i zamiast na zachód skierował się na wschód? Sylvan, jakby na to nie patrzeć, nie był chodzącym kompasem, więc nie byłoby to niespodzianką. Lubił, jak ktoś robił wszystko za niego - od polowania poprzez orientowanie się w okolicy i teraz widać było tego efekty, które były.. dość opłakane.
Rozejrzał się z irytacją wokół siebie, nie poznając otoczenia. Nigdy nie znajdował się na podobnej polanie. Skoro już tu się znalazł, mógł przynajmniej rozejrzeć się po okolicy a potem spróbować odnaleźć drogę na pustynię..
Kiedy tak się rozglądał, ujrzał innego, obcego wilka leżącego na grzbiecie i wpatrzonego w gwiazdy. Nie zastanawiając się wiele skierował kroki w jego stronę aby zagadać.
- Cześć. Długo tak tu siedzisz? Mógłbyś powiedzieć mi gdzie jestem?

Gwiaździsta polana

#10
W pewnym momencie zielonooki poczuł intensywny zapach obcego wilka. Nie przejmując się tym, zdecydował się kontynuować obserwacje firmamentu do czasu, gdy nieznajomy pozwolił się usłyszeć.
- Nie wiem. - Odpowiedział krótko i treściwie zerkając na moment na basiora, by potem błyskawicznie znów móc skierować wzrok w górę. - Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy na polanie. - Dodał, wciąż zatapiając wzrok w blasku gwiazd. Co więcej, na polanie o bardzo ładnym, nocnym pejzażu.
Będąc w tym miejscu pierwszy raz, Vikarys był pewien, że ten teren odwiedzać będzie bardzo często, o ile nie codziennie w porach wieczornych i nocnych. Wiedział też, że musi gdzieś w pobliżu znaleźć przytulny kąt do zamieszkania, najlepiej w najbliższym czasie.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron