Namorzyny

#1
Źródło: Wikipedia

Gęste, liściaste lasy ciągną się wzdłuż całej długości głównej rzeki krainy, korzystając z dobrodziejstw powstających niedaleko rzecznego koryta gleb. Podobnie jest i u jej samego ujścia, gdzie olbrzymi ciek wodny tworzy rozległą deltę. Ziemia jest tu poprzecinana siatką mniejszych odnóg rzecznych, a roślinność często sięga kilku metrów wgłąb terenów zalanych wodą. Drzewa te przystosowały się do tych warunków poprzez wytworzenie gęstych korzeni, które wystając ponad powierzchnię wody ułatwiają im oddychanie. Pomiędzy takimi korzeniami przemykają ławice ryb i innych wodnych stworzeń, korzystających ze schronienia oraz ciepła niesionej przez rzeczny prąd wody.



Rośliny: pokrzywa
Zwierzęta: ryby

Namorzyny

#2
Wadera przystanęła przyglądając się otoczeniu. W jednej chwili tknęło ją uczucie piękna, jakie malowało się przed jej oczyma. Było to miejsce tak inne od jej rodzimych stron. Woda delikatnie muskała poduszki łap, a wilgotne powietrze orzeźwiało ciało. Pochyliła łeb, upijając kilka łyków krystalicznie czystej wody.
Powędrowała dalej, pomiędzy drzewa, które osadzone zdawały się w wodzie. Widziała błyszczące sylwetki ryb, a jej brzuch przypomniał jej o swoim istnieniu. Powolnymi niczym ślimak ruchami poczęła zbliżać się do korzeni, przy których zdawało się najwięcej ryb. Nie chciała ich spłoszyć.
Gdy zbliżyła się dostatecznie blisko, przystanęła, z pyskiem tuż przy tafli. Czekając. Gdy w końcu podpłynęła ryba dostatecznie blisko, zanurkowała głową, chwytając srebne ciałko w zębiska. Krew przyjemnie wypłynęła z niej, wypełniając swoim metalicznym smakiem
Wyłoniła pysk, kierując się na ląd, by móc nacieszyć się posiłkiem w spokoju.


Namorzyny

#3
Zapach świeżej krwi niósł się w powietrzu. Ciemny nos basiora poruszył się lekko wciągając miłą woń. Ale sama postać pozostała nadal nieruchoma. Przynajmniej do chwili gdy jego brzuch nie wydał głośnego burku świadczącego o braku zawartości w środku. Oblizał pysk i otworzył oczy. Przez wąskie szparki między powiekami rozejrzał się wokół siebie. Analizując gdzie dotarł poprzedniej nocy. Miejsce wydało mu się miłe i nieznane. W świetle księżyca prezentowało się znacznie inaczej toteż Ruzha nawet nie wiedział z której strony przyszedł. Ziewnął ukazując przy tym komplet białych zębów, po czym lekkim ociąganiem dźwignął się na łapy. Wypiął się prostując jeszcze zaspane mięśnie i udając, że nie słyszy kolejnego nawoływania żołądka. Wyszedł z cienia, uprzednio jeszcze otrzepując się z drobnych liści i gałązek, które przyczepiły mu się do sierści gdy leżał na ziemi. Teraz z pyskiem przy ziemi sprawdzał skąd przyszedł wczoraj. Nie miał zamiaru dojść do, na przykład wczorajszego legowiska - chociaż trzeba przyznać, było niczego sobie. Ustalenie kierunku gdzie nie iść nie trwało długo. Ale w momencie gdy chciał iść w przeciwną stronę znów poczuł zapach krwi. "Jeśli coś krwawi, to może dało by się to zjeść?" przemknęło mu przez myśl i nie wiele rozważając czy to rozsądne puścił się truchtem ku źródłu zapachu.
Najpierw ujrzał wodę przed sobą, zwolnił przyglądając się otoczeniu. Potem ujrzał ruch, nim jednak zdążył jakoś zareagować stał na przeciwko wilczycy. Stanął w miejscu przyglądając się jej uważnie.
"O jakże dziwnym jest świat,
Widziany przez oczy wariata,
W spojrzeniu ich, zdrowy człowieku,
Nie poznałbyś wcale świata."

Namorzyny

#4
Wadera zajadała się rybą, uprzednio delikatnie pozbawiając ją skóry. Chłodne mięso przyjemnie łaskotało podniebienie, jednak musiała jeść na tyle ostrożnie, by nie pokaleczyć się zdradliwymi ośćmi. Dzień zapowiadał się naprawdę przyjemnie.
Jej węch począł wyczuwać jakąś obcą woń, jednak nim się zorientowała, przed nią stał obcy osobnik. Przez chwilę myślała, że ma do czynienia z jakimś przerośniętym i to bardzo lisem, jednak dotarło do niej, że jest to wilk. Mimowolnie sierść lekko najeżyła się na jej grzbiecie. Jednak obcy samiec nie wywołał u niej strachu, czy też poczucia zagrożenia. Najwidoczniej zwabił go tu jej zapach, albo krwi. Uniosła łeb, a światło przedzierające się między świeżymi liśćmi drzew tańczyło na jej pysku z cieniami.
Nie wyczuwała od niego woni innych drapieżników, co mogłoby sugerować, że należy do większej grupy, więc jej mięśnie lekko się rozluźniły, a brązowe tęczówki nawiązały kontakt wzrokowy.
-Kim jesteś?- Donośny głos o miękkiej nucie wydobył się z gardła wadery.


Namorzyny

#5
Jego oczy najpierw spoczęły na jej pysku, potem na zjeżonej sierści, a na końcu na rybie. Temu ostatniemu poświęcił najwięcej czasu zaraz jednak wracając do jej pyska. Powstrzymał się od oblizania. Jego umysł szybko zaczął szukać jakiegoś dobrego powodu by wziąć i się obrócić, ale ona była szybsza. Pytanie wybiło go trochę z rytmu, a przecież już był wybity tym, że ryba nie okazała się ronionym zającem czy czymś innym. Zdał sobie za to sprawę, że przez tak nagłe hamowanie stoi w bardzo pokracznej pozycji. Przybliżył przednie łapy do siebie i wyprężył się, co powodowało, że wydawał się wyższy.
- Zającem - powiedział, zanim uznał, że drażnienie zaskoczonej wadery może być błędem. Czarne oczka oderwały się od jej i zaczęły analizować blizny na jej ciele. Szybko uznając, że albo lubi potyczki albo ktoś bardzo jej nie lubił. Wciągnął powietrze do nozdrzy. Nie wyczuwał obecności kogoś poza nimi dwojgiem i rybą. Co spowodowało, że przybrał jeszcze bardziej napuszoną postawę. - Powinno się zacząć od "cześć", a nie od razu przechodzić do drugiej punktu rozmow - wyszczerzył kły , w przyjaznym geście.
"O jakże dziwnym jest świat,
Widziany przez oczy wariata,
W spojrzeniu ich, zdrowy człowieku,
Nie poznałbyś wcale świata."

Namorzyny

#6
Zapowiada się ciekawe spotkanie.. Szybkim spojrzeniem zlustrowała przybyłego, słuchając go uważnie. Na chwilę jej oczy spoczęły na jego przydługawych, jak na jej gust, uszach.
-Tak patrząc, to do zająca wiele Ci nie brakuję.- wyszczerzyła się, odsłaniając białe kły. Miała dobry humor, a przybysz sprawiał wrażenie przyjaźnie nastawionego. Nie wyglądał jak większość wilków, które miała okazję spotkać. Był na swój sposób unikatowy. Przez chwilę poczuła się dotknięta swoją przeciętnością, jednak odgoniła te myśli tak szybko, jak się pojawiły.
-Ale niech Ci będzie... cześć. Kim jesteś?- uśmiechnęła się z przekąsem, a puszysty ogon zakołysał się lekko na boki.
Mimowolnie oblizała pysk, rozkoszując się smakiem niedawnego posiłku, który udało jej się spożyć. Zapowiada się ciekawy dzień. pomyślała, a przyjemny delikatny wiatr wiosny poruszył futrami wilków.


Namorzyny

#7
Zignorował tak jawną obrazę. Uznając ją jednak mimo wszystko za dobry objaw. Mogła przecież kazać mu zjeżdżać. Chocić nie wiedział czy w sumie powinien być jej wdzięczny, że tego nie zrobiła. Zapach mięsa drażnił jego kupki smakowe i pogłębiał ssanie w żołądku. „Ale chwila rozmowy mnie nie zabije, prawda?” spytał sam siebie. Nie dając sobie możliwości rozważenia tego, czy umrze w ciągu najbliższych minut z głodu czy też nie, usiadł bezceremonialnie na ziemi. Odległość pomiędzy nimi była przyjemna, a tak przynajmniej mu się wydawało. Oboje mieli możliwość manewru w razie gdyby zaczął się jej narzucać.
No widzisz od razu lepiej – również poruszył ogonem po czym zrobił krótka przerwę, aby zachować naturalność wypowiedzi i odparł.
- Hej, jestem Ruzha - poruszył szarmancko brwiami, wypowiadając końcówkę z nieco innym akcentem. Jak by bawiąc się tym słowem. Wychylił nieco głowę do przodu – No a ty? „Kim jesteś?”- to pytanie z pozoru takie proste zawsze według wilka było niesamowicie skomplikowane. Sam przez pewien okres życie nie wiedział 'kim jest', dlatego z dumą przedstawiał się teraz imieniem. Ale to wcale nie załatwiało sprawy. Było można na to odpowiedzieć w tak różnoraki sposób.
"O jakże dziwnym jest świat,
Widziany przez oczy wariata,
W spojrzeniu ich, zdrowy człowieku,
Nie poznałbyś wcale świata."

Namorzyny

#8
Uszy wadery na chwilę położyły się, po czym wyprostowały się. Dziwny akcent przy wypowiadanym imieniu basiora zaintrygowało ją. Czyżby on też był z jakiejś odległej krainy? Jej sylwetka rozluźniła się znacznie, a pysk rozwarł się w potężnym ziewnięciu. W tych okolicach było o wiele cieplej niż w jej rodzimych stronach, przez co musiała zmagać się z przyjazną sennością.
-Na pewno nie zającem.- uśmiechnęła się łobuzersko.- Zwykli mnie zwać Fehu. Niegdyś wojowniczka watahy z Północy. Obecnie można powiedzieć, że wędrowczyni- Zastrzygła uchem, Myśl, że określenie wojowniczki należy do przeszłości rzuciło cień na pogodę ducha samicy. Jednak nie dała po sobie tego poznać, bo doskonale wiedziała, że nie zmieni przeszłości i musi ją przyjąć taką jaką jest.
-Zamieszkujesz te tereny?- zapytała chcąc poznać troche lepiej Ruzhe.


Namorzyny

#9


Rozmowę wilków zakłócił szmer. Wpierw cichutki, niewzbudzający podejrzeń, niby niegroźny gryzoń przemykający gdzieś wśród zarośli w poszukiwaniu dobrego miejsca do stworzenia swej nory, bezpiecznego schronienia. Szum, który początkowo można było przypisać lekkim podmuchom ciepłego wiatru, nasilał się. Niesiony z oddali szelest liści oraz dźwięk charakterystyczny dla gniecionej trawy podrażniły zmysł słuchu Fehu i Ruzhy, niepokojąc, pobudzając, zmuszając do podjęcia pewnych kroków. W oddali znajdowało się ciężko, z wyraźnym trudem stąpające zwierzę, które w żaden sposób nie próbowało zataić swej obecności. Nie dało się go jednak dostrzec, gdyż poruszało się wśród gęstych zarośli. Uszy psowatych mogły dodatkowo zarejestrować huk oraz towarzyszące mu plusk wody i chorobliwe charczenie.
Niezidentyfikowane stworzenie wciąż pozostawało poza zasięgiem wzroku wojowniczki i grzywiastego.

Namorzyny

#10
Krótki moment jego pysk wyrażał zdziwienie pomieszane z szacunkiem. Oczy znów powędrowały w kierunku blizn. Teraz wiedział sąd są. No może nie wiedział, ale mógł się domyślać. No i jego wstęp, przy jej, wydał dosyć mizernie. Żadnego życiowego osiągnięcia - jeśli nie liczyć tego, że wciąż żyje i porusza się po ziemi. Poruszył lekko pyskiem.
- Wygnali cię czy odeszłaś? - zaciekawił się, zaraz jednak też karcąc się w myślach za to. W końcu odejścia ze stad nie są łatwe - tak przynajmniej słyszał. Znów zerknął na stare rany. A może podczas odchodzenia tak ją pokaleczono. Budziło to w wilku ogromną ciekawość.
Przy jej kolejnych słowach rozejrzał się wokół siebie. On stąd? Nawet nie wiedział gdzie tak właściwie się znajduje. Jedynymi punktami orientacyjnymi jakie teraz posiadał było jego zeszło-nocne legowisko i fakt, że wilczyca jest z północy więc są na południe od tego miejsca. Patrząc tak na miejsce w którym siedział zaciekawił go cichy szmer. Poruszył lekko uszami, ale wydawał się niegroźny. Zwrócił się więc w kierunku wadery chcą jej odpowiedzieć. Otwierał już pysk gdy wydało mu się dziwne, że jakieś małe zwierzę wydaje tyle hałasu. Zmienił więc kwestię na inną.
- Żyją tu jakieś wielkie zwierzęta? - spytał nastawiając uszu i wciągając mocniej powietrze.
"O jakże dziwnym jest świat,
Widziany przez oczy wariata,
W spojrzeniu ich, zdrowy człowieku,
Nie poznałbyś wcale świata."

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości

cron