Łąka nad jeziorem

#21
Strudzona długą podróżą, w poszukiwaniu jakiegokolwiek znajomego pyska, trafiła tutaj. Jej stan był wyjątkowo niezadbany. Wyglądała jakby nie spała od długiego czasu i dodatkowo nie specjalnie dbała o własny wygląd. Zaschnięta krew przylegała tu i ówdzie na jej futrze. Na ogół prezentowała się mizernie i tak też się czuła. Kilka dni tułaczki po tym, jak została wrzucona w zupełnie nieznane jej tereny, nie zadziałały dobrze na jej zdrowie. Jedyne co pamiętała "stamtąd" to ogromną bitwę, której szala mogła w każdej chwili zostać przechylona. Od tamtego czasu każdy dzień wydawał jej się snem na jawie. Nie potrafiła poprawnie przetrawić tak dużego natłoku informacji, była bardzo zdezorientowana. Przynajmniej nie była wychudzona.
Poruszając się po tych terenach, miała wrażenie, że ciągle mija się z tropem, który mógłby zaprowadzić ją do swoich sojuszników. Nie udało jej się nawet spotkać żadnego wilka - aż do teraz. Z daleka dostrzegła białą waderę, najpewniej ta dostrzegła ją w podobnym momencie. Kiwnęła głową w jej kierunku, dając jej znać, że ją widzi i nie ma złych zamiarów. Powoli podeszła, zachowując odpowiedni dystans.
- Witaj. Czy wiesz gdzie jestem? Czy znasz watahę Wędrowców? Spaczonych? Należysz do którejkolwiek z nich? Wiesz, gdzie mogę się udać, żeby ich znaleźć? - pytania lały się jej z ust niczym woda z górskiego źródła. Bardzo zależało jej na czasie, a również chciała dowiedzieć się jak najwięcej od nieznajomej. Podejrzewała, że jest w zupełnie innym miejscu, ale potrzebowała jakiegoś potwierdzenia. Może wskazówek.

Łąka nad jeziorem

#22
Siedziała tak i się nudziła, aż nagle kątem oka zobaczyła sylwetkę wilka. Popatrzyła w tamtą stronę zdziwiona i natychmiast wstała. Nie bała się. Widziała, że nieznajoma nie jest wrogo nastawiona. Ona także podeszła kilka kroków i uśmiechnęła się. Chciała pokazać bez potrzeby odzywania się, że też nie zaatakuje.
- Cześć. - przywitała się. - Niestety, sama nie wiem, gdzie jestem.
Zaraz, zaraz. Przez chwilę biała wadera milczała. Trwa ładowanie.
- Tu są jakieś watahy? - zdziwiła się, przekręcając łebek w jedną stronę.
Nic o tym nie wiedziała. Chciała pomóc nowo poznanej, ale nie mogła. W końcu nie znała nikogo i nie rozmawiała z żadnym wilkiem oprócz niej od jakiegoś... roku? Dziwne, ale nawet nie czuła się samotna.
- Jestem Rosa, tak jakby co. - przedstawiła się, podchodząc jeszcze trochę bliżej, więc teraz wadery stały jakiś metr od siebie.
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Łąka nad jeziorem

#23
Rhiamon szybko przestała się skupiać na słowach wadery po tym, jak zorientowała się, że ta jej nie pomoże. Zaczęła węszyć po okolicy starając się znaleźć znajome zapachy, jendak bez sukcesu. Były tu inne wilki, ale żadne znajome zapachy. Po chwili dotarło do niej co powiedziała wadera.
- Rhiamon. - odpowiedziała szybko. - Mniemam, że skoro nie jesteś pewna o istnieniu watah, również są to dla Ciebie nowe tereny. Niestety nie bardzo mi to pomaga, bo szukam znajomych. Może jednak masz pojęcie, gdzie znajdują się miejsca dobre do osiedlenia? - zapytała, szukając jakiejkolwiek pomocy w znalezieniu jej towarzyszy.

Łąka nad jeziorem

#24
- Hmmm... - zastanowiła się na chwilę.
Czy znała jakieś miejsca dobre do zamieszkania?
- Niestety raczej nie. - westchnęła cicho. - Możemy poszukać jakiegoś miejsca razem, prawda?
Usiadła, ziewając cicho. Była trochę zmęczona podróżą.

/przepraszam, że krótkie.
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Łąka nad jeziorem

#25
Wyglądała na taką, które nie mogła długo usiedzieć w miejscu. Z jakiegoś powodu czuła, że musi się spieszyć, że musi znaleźć swoich towarzyszy i jak najszybciej znaleźć dobrą pozycję i wzmocnić ją.
- Wybacz, ale jedyne na czym mi zależy to znaleźć swoich druchów. - odparła. Jedyne czego chciała od niej to informacji, której ona nie posiadała. Jednak była jeszcze inna opcja.
- Chyba, że będziesz chciała dołączyć do watahy, która na pewno już się utworzyła o ile znajdę swoich przyjaciół. Wtedy wszyscy możemy zaczerpnąć z tego korzyści. Jak dla mnie możemy zacząć już teraz. - nie trzeba było dużej spostrzegawczości, żeby zauważyć, jak bardzo spieszyło się waderze. Ledwo mogła ustać w miejscu. W jej głowie chodziła tylko jedna myśl - musiała znaleźć swojego przywódcę i przekazać mu ważne informacje.

Łąka nad jeziorem

#26
Była zmęczona. Ale da radę! Potem sobie odpocznie.
- Dobrze... - odpowiedziała cicho.
Czyli inne wilki nie są jednak takie złe, mimo wszystko. Myliła się, przez tak długi czas.
- Dołączyć? Do watahy? No w zasadzie... mogłabym. - uśmiechnęła się. - Tak, możemy już zacząć.
Podeszła jeszcze trochę bliżej do wadery.
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Łąka nad jeziorem

#27
Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Szczerze nie miała pojęcia gdzie szukać. Będzie musiała iść na żywioł mając nadzieję, że prędzej czy później uda się im znaleźć cokolwiek związanego z jej byłą watahą.
- Bardzo szybko się zdecydowałaś. - odrzekła - Świadczy to raczej o tym, że nikogo nie znasz i jesteś tu sama.
Słowa mogły zabrzmieć niepokojąco, jednak nic nie wskazywało na to, żeby Rhiamon miała jakiekolwiek złe zamiary względem nowo poznanego wilka. Z pewnością jej wataha jest rozproszona o ile jeszcze istnieje. Jak najszybciej więc musiała znaleźć przywódce a jeśli jej to się nie uda, chociaż jakiegokolwiek członka stada i spróbować założyć ją na nowo. A więc każdy nowy członek z pewnością się nada.
- Jak będziesz gotowa, możemy zaczynać. Z kierunku z którego przyszłam nie da się nic wywnioskować, musimy znaleźć coś innego.

Łąka nad jeziorem

#28
Nie miała pojęcia, gdzie mogą szukać. Nie znała tych terenów i nikogo, oprócz Rhiamon. Ale ją poznała przed chwilą. Rosa jest waderą przyjacielską, więc od razu zaufała nowo poznanej i zaczęła uważać ją za przyjaciółkę. Nie wiedziała, że takie zachowanie może kiedyś źle się skończyć. Gdyby tak zaufała komuś złemu, a on ją potem zaatakował? Radosna Rosa oczywiście nawet o tym nie myślała.
- Tak. Nie znam nikogo i jestem sama. Tak jakoś wyszło. - westchnęła. Uśmiech jednak nie zniknął z jej pyska i biała wciąż była wesoła. Nie myślała o smutku. Mimo samotności zawsze się cieszyła.
- Ja jestem gotowa. - powiedziała. - Jest jakiś sposób, by ich znaleźć? - najwyraźniej czeka je trochę szukania. Te wilki mogą być wszędzie!
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Łąka nad jeziorem

#29
Rhiamon kiwnęła łbem. Przybyła z kierunku w którym wschodzi słońce, zostały jej trzy kierunki do wyboru, przy czym jeden wydawał się najrozsądniejszy. Znajdowały się na dość wilgotnym terenie, między rzeką, a jeziorem, które prawdopodobnie się z nią łączyło. Znając naturę, każde zwierze potrafi ocenić, że jeżeli nie chce się zataczać kółek, najlepiej pójść za nurtem rzeki. Dodatkowo brzeg rzeki często jest bardzo łatwym terenem do podróży. Kierunek, w którym płynęła rzeka był przeciwny do tego, z którego przyszła, co dodatkowo skłaniało Rhiamon do tej opcji.
- Jedynym sposobem jest węch. Jednak jak sama wiesz nie jest on nieograniczony. Udamy się wzdłuż rzeki, w ten sposób się nie zgubimy i będziemy pewni, że przeczesaliśmy największy możliwy obszar, jak to się nie uda - cóż będziemy musiały wymyślić co innego. - westchnęła.
- W drogę - rzuciła, po czym bez zastanowienia ruszyła przed siebie w kierunku pobliskiej rzeki.

/zt Rhiamon, Rosa

Łąka nad jeziorem

#30
Ona szczerze za bardzo nie znała się na szukaniu, jedynie gdy była głodna szukała jedzenia. Ale oprócz tego nigdy. Milczała w takim razie, czekając aż Rhiamon sama coś wymyśli. Nie miała pojęcia, gdzie mogą szukać. Nie znała tych wilków i ich zapachu.
- Dobrze. - skinęła łebkiem i zaczęła iść za waderą. Zastanawiała się jak długo będą musiały iść, by znaleźć te wilki i miała nadzieję, że nie długo. Miała naprawdę dosyć wędrówek. Szła tak już wystarczająco długo. Teraz przyda się jakiś odpoczynek. Ale wiedziała, że nie może się poddać. Starała się skupić i węszyła, rozglądając się. Może mimo wszystko poczuje jakieś wilki i okażą się one tymi szukanymi? Wtedy miałyby naprawdę duże szczęście. Nie odzywała się po drodze prawie w ogóle.

/zt.
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron