Sparing - Lyvarris i Maelvius

#1
Uczestnicy: Lyvarris, Maelvius
Miejsce: Skupisko sekwoi
Czas: Jakiś czas po opuszczeniu Skalnych półek
Informacje dodatkowe: --

Szedł powoli, przy czym jego krok nadal nie przypominał zwykłego, miarowego marszu. Co prawda już nie utykał, lecz wciąż stąpał jakoś ostrożniej, jakby bojąc się urazić niedawno uszkodzoną tylną kończynę. W dodatku podły humor jeszcze nie do końca go opuścił, co od czasu do czasu dawał wyraz cichym powarkiwaniem bądź mamrotaniem pod nosem. Co prawda opanował się chociaż na tyle, by być w stanie myśleć o czymkolwiek innym prócz swego gniewu i wciąż odczuwalnego gorzkiego smaku porażki, lecz wciąż daleko mu było od idealnego nastroju.
Najchętniej zaszyłby się gdzieś w jakiejś ciemnej norze i przeczekał tak najbliższych kilka dni, jednakże zapragnął skorzystać z okazji i przeczesać najbliższy teren w poszukiwaniu ziół. Nie chciał ponownie doprowadzić do sytuacji, kiedy to miał ze sobą jedynie kilka sztuk leczniczych roślin. Zwłaszcza teraz, gdy jego towarzysze nadal pozostawali w większym stopniu osłabieni, powinien postarać się, by zawsze mieć ich pod dostatkiem.
Przystanął, by rozejrzeć się przez chwilę po okolicy, węsząc jednocześnie w powietrzu, chcąc wyłowić z mieszaniny rozmaitych niesionych przez wiatr woni znajome zapachy. Zerknął obojętnie w górę, na wznoszące się wysoko pnie wiekowych sekwoi, by po chwili ponownie powieść wzrokiem dookoła, przeczesując spojrzeniem porastającą leśne poszycie roślinność. Dostrzegłszy charakterystyczną kępkę krwawnika, powolnym krokiem podążył w tę stronę, by zaraz wprawnym ruchem zerwał nieco ziela. Chwilę później zlokalizował kolejno cis i tojad mocny. Postanowił i tych roślin nieco zerwać. Trucizny w niewielkich dawkach w końcu bywają lekami... A przydatne mogą okazać się i w innych okolicznościach.
Podczas zbiorów przeszkadzała mu jedynie jedna rzeczy - miał nieprzyjemne wrażenie, że ktoś go obserwuje, choć na chwilę obecną nikogo nie dostrzegał ani nie wyczuwał.
Ostatnio zmieniony sobota 01 kwie 2017, 11:21 przez Maelvius, łącznie zmieniany 2 razy.

Sparing - Lyvarris i Malevius

#2
Zamiast patrząc pod łapy tuptała zadowolona podziwiając wielkie drzewa, które w jej mniemaniu dotykały samego nieba. Nie kryjąc podziwu przemierzała okolicę uśmiechając się sama do siebie, jej głowę zaprzątały myśli prawdziwego szczenięcia, przez chwilę miała nawet pomysł by się wspiąć po pniu na samą górę i też dotknąć takiej chmury, ciekawa była jakie są w dotyku, jak smakują, czy w ogóle da się je zjeść, a może zaraz po dotknięciu znikają? Obawiając się swojej ostatniej teorii baczniej przyglądała się czubkom drzew by sprawdzić czy puchate, białe kłębki po spotkaniu z sekwojami faktycznie znikną. By namierzyć lepszy punkt widokowy spuściła wzrok na moment, a jej ślepiom ukazał się wilk, że chmura była w kulminacyjnym miejscu i zaraz teoria Lyvarris miała zostać potwierdzona, bądź obalona, młoda zignorowała basiora i uniosła znowu pysku ku górze, to jednak było błędem, ułamek sekundy wystarczył, a zmiana terenu, której samiczka nie zauważyła sprawiła, że Lyv potknęła się, by w formie turlającej się, białej kupki futra wylądować u łap Maela. Zamieszanie spowodowane tą sytuacją sprawiło, że trochę wystraszona samiczka odskoczyła od wilka przybierając karykaturalną, ale postawę obronną. Dopiero po chwili, gdy doszło to jej małego, szczeniackiego łebka co się wydarzyło wybuchnęła śmiechem i usiadła na glebie wciąż szczerząc się do znanego sobie wilka. - Ojej, chyba się trochę zamyśliłam, przepraszam. - wybełkotała nie potrafiąc zahamować śmiechu. Poważna jednak postawa basiora sprawiła jednak, że Lyv kaszlnięciem spróbowała zatuszować swoje dziecinne zachowanie, zostawiając tylko na pyszczku delikatny uśmieszek. Jak on się nazywał?! I co z tymi chmurami?! Młoda teraz w duszy błagała o to by nie musieć zwracać się do wilka po imieniu.
Obrazek

Sparing - Lyvarris i Malevius

#3
Zanim się spostrzegł, coś białego wylądowało tuż przed jego łapami. Odruchowo podskoczył, zaskoczony, cofając się o pół kroku i nieco się jeżąc, akurat w tym samym momencie, gdy jasna kulka uczyniła to samo. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że miał przed sobą szczenię, w dodatku mu znajome. Gdy ta wybuchła śmiechem Mael westchnął i wyprostował się na powrót, a jego oblicze znów przyjęło całkowicie obojętny wyraz. Zignorował przeprosiny Lyvarris i odwrócił się nieco, by czym prędzej pozbierać porozrzucane przy gwałtownym ruchu, świeżo zebrane zioła. Nie zwracał uwagi na młodą samicę, póki te nie wplątał bezpiecznie w przerzedzoną miejscami sierść na karku, gdzie zawisły obok innych, lekko już podsuszonych roślin. Dopiero upewniwszy się, że ich przypadkiem nie zgubi, ponownie spojrzał na szczenię.
- Co tu robisz? Nie powinnaś być z Ziębą? - zapytał charakterystycznym dla niego, obojętnym tonem. Nadal do końca nie rozumiał, dlaczego Dzierzba zdecydowała się przygarnąć szczenię, lecz postanowił nie pytać. Zapewne nie otrzymałby nawet odpowiedzi, bądź też uzyskał coś niezwykle banalnego, zawierającego niepotrzebną w jego mniemaniu nikomu, czczą gadaninę o uczuciach. Postanowił więc tolerować młodą samicę w nadziei, że wyrośnie na przydatnego towarzysza. Choć trzeba przyznać, że nieco zyskała w jego oczach, gdy zamiast umknąć na zawsze, jak niektórzy członkowie byłych Iskier, postanowiła odnaleźć pozostałe wilki.

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#4
Nieco speszona sytuacją siedziała przed samcem przebierając przednimi łapkami. Od kiedy go poznała wydawał się jej straszny, jego ciągła powaga i zupełna obojętność sprawiały, że waderka nie najlepiej się czuła w jego towarzystwie. Ze wszystkich Iskier jemu chyba ufała najmniej, mimo iż nie zdawał się być groźny ona i tak odczuwała niepokój siedząc w jego obecności. Zachowując wystarczającą odległość nerwowo wodziła ślepkami po ściółce unikając wzroku granatowych ślepi. Dopiero gdy wilk odszedł kawałek uniosła patrzałki by mu się baczniej przyjrzeć, gdy ten jednak zadał jej pytanie samiczka drgnęła wystraszona ponownie unikając kontaktu wzrokowego. - W sumie to powinna odpocząć i zająć się sobą, a nie mnie ciągle pilnować, więc zdecydowałam się na spacer. - szybko i bez zająknięcia wyrecytowała odpowiedź machając za plecami kitą. To co powiedziała nie do końca było zgodne z prawdą, wcale nie chodziło o Ziębę, chodziło o nią samą, potrzebowała trochę większej swobody, w końcu dorastała i nie mogła ciągle być zależna od kogoś, bo ostatecznie jej aktualni towarzysze porzuciliby ją tak jak wcześniej rodzeństwo. Biała zacisnęła mocniej kiełki siląc się na uśmiech i szybką wymianę spojrzeń z basiorem, po tym ponownie opuściła łebek. Co by nie mówiła to samca i tak pewnie to mało obchodziło, tak przynajmniej wnioskowała z jego postawy, dlatego też nie przeciągając tematu zamilkła rozglądając się za ziołami, których nigdy za wiele.
Obrazek

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#5
- W sumie masz rację - przytaknął słowom szczenięcia, skinąwszy lekko łbem. Tak właściwie to wszyscy powinniśmy odpocząć, dodał w myślach. - Lecz mimo wszystko te tereny nie są nam znane. Zamiast mnie mogłaś spotkać kogoś mniej przyjaznego.
Ledwie powstrzymał się przed zakończeniem swej wypowiedzi prychnięciem. Niby od kiedy przejmował się losem szczenięcia? Niegdyś było to dla niego nie do pomyślenia. Już sam nie wiem, co się ze mną ostatnio dzieje, pomyślał z niesmakiem.
Znów zapadła chwila milczenia, podczas której Maelvius pozornie ignorował samiczkę, zamiast tego rozglądając się czujnie dookoła. Mimo tego od czasu do czasu zerkał na szczeniaka kątem oka, co pozwoliło mu dostrzec jej zdenerwowanie. Skłamałby, gdyby stwierdził, iż w pewnym stopniu nie przyniosło mu to satysfakcji. Nadal potrafię wzbudzać lęk, to dobry znak. Co prawda Lyvarris była jedynie młodym wilkiem, a te często należą do strachliwych, lecz mimo wszystko podniosło go to nieco na duchu.
Przestał się wiercić, by w końcu na powrót utkwić spojrzenie w szczeniaku, który najwyraźniej zmierzał w stronę kępy ziół. Obserwował go przez chwilę uważnie, zanim zdecydował się ponownie zabrać głos.
- Od dawna interesujesz się ziołami? - zapytał po chwili, z ledwie wyczuwalną nutką zaciekawienia.

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#6
Na słowa wilka uśmiechnęła się lekko pod nosem wciąż unikając jego wzroku po czym wymamrotała. - Całe szczęście nic mi nie jest. - szybko jednak pożałowała swoich słów, miała wrażenie, że przez nie wyszła na niewdzięczną i głupią. Nerwowo trzęsąc kitą rozejrzała się po okolicy szukając wyjścia z sytuacji. - A.. ale fakt, ma Pan racje, było to nieodpowiedzialne z mojej strony i mogło się dla mnie skończyć tragicznie. - spotkanie z wilkiem stawało się coraz bardziej niezręczne, Lyv nie wiedziała o czym mogłaby z nim rozmawiać i czy w ogóle powinna z nim rozmawiać, w końcu jednak samiec był jej zupełnie obcy. Siedziała zaledwie kilka chwil, a już czuła jak nienaturalnie spięte mięśnie zaczynają pobolewać, wadera by się nieco rozluźnić wzięła kilka głębszych wdechów, ale na nic się to nie zdawało, syknęła więc pod nosem szukając na glebie czegoś co skupiłoby jej wzrok. Nim jednak znalazła zajęcie Mael przemówił, ślepka niemalże momentalnie błysnęły, a kiełki rozjaśniły pysk w uśmiechu. - Szczerze to moja wiedza opiera się tylko na tym co mama mi przekazała, albo sama zauważyłam. Ale fakt w miarę możliwości staram się być zorientowana w każdej dziedzinie, szczególnie teraz kiedy najwięcej czasu spędzam z Ziębą, która nie ma bladego pojęcia o ziołach. - waderka westchnęła kręcąc pyszczkiem na boki udając rozczarowanie postawą opiekunki. - Pan za to ma pewnie wielką wiedzę, prawda? Pff, głupio pytam przecież to widać. - widząc nieco serdeczniejsze podejście rozmówcy Lyv poczuła się pewniej i zrywając się na równe łapy stała dosłownie krok lub dwa od samca wpatrując się w jego granatowe ślepia merdając kitą. Może nie jest taki straszny..
Obrazek

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#7
Wystarczyło jedno zdanie, by szczeniak wyraźnie się rozchmurzył, pozbył wszystkich swych poprzednich lęków i zaczął wesoło trajkotać. Mael nie poruszył się, gdy samiczka podeszła bliżej i teraz patrząc wprost na niego wyrzucała z siebie kolejne słowa. Z łatwością mógłbym teraz rozszarpać jej gardło. Natrętna myśl pojawiła się znikąd, całkowicie niespodziewanie. Na szczęście jedynie na myśli się skończyło, a samiec potrząsnął niecierpliwie łbem, by czym prędzej ją przegnać. Nie obchodziło go zbytnio, jak samiczka zareaguje na ten gest, zamiast tego skupiając się na jej słowach. Czy ja również byłem taki w jej wieku...?
Mimo wszystko to, co mówiło wadera miało sens i Maelvius musiał to przyznać. Skinął więc krótko łbem.
- I słusznie. Nie należy ograniczać się jedynie do jednej dziedziny. Ja na przykład jestem uzdrowicielem, co jednak nie znaczy, że nie umiem walczyć. Obie te umiejętności są w końcu niezbędne - odparł. Poczuł nagły przypływ dumy, słysząc jej kolejne słowa. Pozwolił sobie nawet na wyszczerzenie kłów w uśmiechu. Co prawda jak to zwykle u Maelviusa bywa, sprawiał on wrażenie lekko szaleńczego, lecz niewątpliwie świadczył o zadowoleniu basiora. - Matka nauczyła mnie wielu rzeczy, a szereg innych sam odkryłem - rzucił krótko.
Umilkł na chwilę, przeciągając się przy tym, by rozprostować kończyny, patrząc jednak przy tym na samiczkę. Po głowie krążyły mu rozmaite myśli, lecz wreszcie wpadł na pewien pomysł, który mu się spodobał. Zwrócił się ponownie do szczenięcia.
- Skoro chwilowo jesteśmy tutaj nie mając nic lepszego do roboty... Co byś powiedziała na mały trening? - zaproponował, przechylając lekko łeb. - Przyda się nieco rozruszać po ostatnich wydarzeniach, a poza tym chętnie bym zobaczył, czego nauczyła cię Zięba.

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#8
Zielonobrązowe ślepia nie odrywały się od pyska basiora ani na moment, kita z zadowoleniem zaś cięła powietrze nie zwalniając. Może i Lyv była zbyt ufna, ale basior wydawał się jej trochę przyjaźniejszy i nawet umiał się uśmiechnąć, a to jej w pełni wystarczało, w końcu byli w jednym stadzie, to wytwarza jakieś niewidzialne więzi prawda? W dodatku to, że samiec zgadzał się z jej poglądami tym bardziej utwierdziło ją w przekonaniu, że warto się granatowookiego trzymać mimo, iż na pewno miał trudny charakter i ciężko było odkryć co tam naprawdę myśli. - Też bym chciała być kimś tak uzdolnionym jak dorosnę. W sumie jeszcze nie do końca wiem co będę robić, ale wiem jedno musi mi to sprawiać przyjemność. - swoją wypowiedź skwitowała uśmiechem, niestety było całkiem odwrotnie, Lyvarris nieustannie czuła presję ze strony swojej opiekunki, wiedziała, że chcąc nie chcąc musi zostać wojownikiem inaczej Zięba się jej pozbędzie. Dorosłe życie nie pozwalało młodej na wątpliwości i dobroduszność. Propozycja basiora jednak szybko zbiła młódkę z tropu. Trening? Czy on.. czy Ma.. Maelvius. Ta.. Tak Maelvius, on chce mnie skrzywdzić? Czarne myśli zawładnęły łebkiem waderki, nie chcąc jednak wyjść na tchórza, i co gorsza przynieść wstyd Ziębie, odskoczyła zgrabnie od wilka, zginając łapy gotowa do skoku. Postanowiła zaatakować pierwsza. - Przyjmuję wyzwanie! - rzuciła nim ruszyła z kłapiącą paszczą prosto na samca. Za cel obrała sobie wilcze gardło, sama jednak kiwała się na boki by zmylić Maela, co miało ułatwić jej unik przed jego kłami.
Obrazek

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#9
Uśmiechnął się nieco szerzej. Podjął decyzję o treningu z kilku powodów. Przede wszystkim pragnął dzięki temu ocenić, czy przy większym wysiłku stosunkowo niedawno uszkodzona kończyna będzie mu się dawać we znaki. Jednocześnie miał ochotę rozruszać nieco mięśnie i zwyczajnie poćwiczyć, nie chcąc na nowo stracić ledwie odzyskanej kondycji. Pojedynek z dorosłym wilkiem mógłby na chwilę obecną za bardzo nadwerężyć jego siły, a tak się złożyło, że los postawił mu na drodze łatwiejszego przeciwnika. Trzecim powodem rzeczywiście było przetestowanie umiejętności małej, co miałoby pomóc samcowi jednoznacznie wyrobić sobie opinię na jej temat - ocenić, czy naprawdę jest przydatnym towarzyszem, czy wręcz przeciwnie.
Widząc, że samiczka obrała sobie za cel jego gardło, zniżył nieco łeb, by je osłonić. Aby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, w której młoda przypadkiem zahaczy kłem o jego ślepia, przekręcił przy tym nieco głowę, licząc na to, że to utrudni dosięgnięcie jego ciała. Następnie miał zamiar chwycić za kark szczenięcia, bądź w okolice grzbietu - oczywiście nie mając zamiaru przy okazji dotkliwie go poranić. Musiał się pilnować, by nie dać się opanować emocjom i przypadkiem nie skrzywdzić młodej samicy.

Sparing - Lyvarris i Maelvius

#10
Atak Lyvarris
Wynik rzutu: 8
Lyvarris zadaje 8 punktów obrażeń.

Unik Maelviusa
Wynik rzutu: 4
Unik nie powodzi się.
Maelvius przyjmuje 8 punktów obrażeń.

Atak Maelviusa
Wynik rzutu: 6
Maelvius zadaje 6 punktów obrażeń.

Podsumowanie I tury:
Lyvarris 110PŻ
Maelvius 102PŻ

Młoda samica doskoczyła do Maelviusa wyjątkowo szybko, przez co ten nie był w stanie uchronić swojej szyi przed ugryzieniem. Dzięki temu jednak basior nie miał problemów z wyciągnięciem łba w stronę karku znacznie niższej Lyvarris. Jeśli ta nie uchyli się przed jego kłami, ciemny samiec z pewnością zdoła chwycić w swoje szczęki każdy punkt na grzbiecie wadery, który tylko zapragnie.
E.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron