Pierwsze kroki.

#1
Uczestnicy: Favreel.
Miejsce: Podmokła równina.
Czas: Przeszłość, popołudnie.

Łapy niemalże co krok delikatnie zapadały się w glebie, nie było to uciążliwe, ale nowe dla samca, toteż bardzo niechętnie przemierzał równinę od czasu do czasu prychając pod nosem z niezadowolenia. Musiał jak najszybciej znaleźć jakieś schronienie, bowiem ból kończyn powoli zaczynał dawać się we znaki, choć podróżował bardzo często dalej był tego nienauczony i szybko żałował, że nie może usiąść w jednym miejscu, stare nawyki Verko się w nim wtedy odzywały. Potrząsając pyskiem na boki pozbył się wszelkich niechcianych myśli, teraz musiał się skupić na zdobyciu pożywienia. Kraina do której teraz trafił tętniła życiem, ciężko było o padlinę czy łaskawcę co by Favreel`a za miłe słowo nakarmił. Młody głośno przełknął ślinę i na szybko w głowie powtórzył sobie jak powinno wyglądać poprawne polowanie, dawno tego nie robił, a kolejny dzień głodówki mu się nie uśmiechał. Musiał spróbować, musiał się najeść. Czekoladowe ślepia skryły się pod powiekami, a węch znacznie wyostrzył, Żmija obrócił się w stronę z której wiał wiatr z nadzieją, że przyniesie mu on dobrą nowinę. Nie trzeba było długo czekać, wystarczył moment, a młodzik już wiedział, że dzisiaj jego obiadem zostanie perlica. Powietrze ze świstem opuściło pysk Beżowego, a nogi się zgięły coby wilk się za bardzo w oczy nie rzucał, czekoladowe patrzałki zaś bacznie wypatrywały stada smakowitych ptaków. Wolnym, acz wciąż euforycznym krokiem samczyk starał podejść się do grupy opierzonych koleżków, był zbyt dumny by wybrać byle chudzielca, celem Favreela była najtłustsza perliczka jaką udało mu się dojrzeć. Oblizując zachłannie pyska zmniejszał odległość nie spuszczając wzroku z ptaszyny nawet na moment. Jesteś moja..
Obrazek

Pierwsze kroki.

#2
Wynik rzutu na pościg: 4-powodzenie

Wilk miał dziś niesamowite szczęście, lub po prostu jego łowieckie umiejętności były na wysokim poziomie - ptak był zupełnie nieświadomy faktu, iż niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Perlica nie miała szans uniknąć ataku drapieżnika.

Pierwsze kroki.

#3
Delikatny uśmiech rozjaśnił pysk samca, mimo iż teren zostawiał dużo do życzenia, a każdy nieuważny krok kończył się pluskaniem to Żmii i tak udało się zmniejszyć dystans na tyle by perlica była niemalże w zasięgu jego łap. Szybki zryw by skoczyć i tak właśnie tłusta ptaszyna straciła szansę na wolność, ostre pazury wbiły się w bok ptaka, a kłapiący pysk był coraz bliżej głowy ofiary. Fav mimo umiejętności łowieckich wolał padlinę, te czasy jednak miał za sobą, musiał przeżyć, więc musiał też polować. Posmak świeżej posoki wraz ze świadomością, że krąży ona jeszcze w żyłach, że jest ciepła i świeża sprawił, że ciało samczyka przebiegł dziwny dreszcz, był on spowodowany w głównej mierze ekscytacją, a nawet poczuciem, swego rodzaju, boskości. Teraz to on decydował o dalszym losie ptaszyny, a pech chciał, że w zamiarze miał zakończyć jej żywot i to bardzo szybko.
Obrazek

Pierwsze kroki.

#4
Atak Favreel
Wynik rzutu: 10
Cios krytyczny, nakłada krwawienie (-2PŻ/tura).
Favreel zadaje 10 punktów obrażeń.

Unik Perlicy 5PŻ 0ATK 15ZR
Perlica przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie z ciosu krytycznego).

Wynik rzutu: 9
Powodzenie

Wynik rzutu: 6
Unik=(6*10)+8=68%
Perlica przyjmuje 3 punkty obrażeń.

Atak Perlicy
Wynik rzutu: 10
Perlica zadaje 10 punktów obrażeń.

Unik Favreel
Wynik rzutu: 9
Powodzenie

Wynik rzutu: 3
Unik=(3*10)+8=38%
Favreel przyjmuje 6 punktów obrażeń.

Podsumowanie po I turze
Favreel 104 PŻ
Perlica martwa

Wbite w bok perlicy pazury rozerwały skórę, tworząc głębokie, rozległe rany, z których pociekła ciepła posoka. Wilcze łapy z łatwością przytrzymały ptaszysko w miejscu, przez co Favreel miał dużo czasu na wyprowadzenie ostatecznego ciosu. Przewidując swój bliski koniec, ptakiem zawładnęła dzika wściekłość. Zakrzywiony dziób poraniły zbliżający się pysk, powodując rozlew krwi. Młodzik poczuł nieprzyjemne pieczenie.
Ten niespodziewany zryw nie ocalił życia perlicy - psowaty z łatwością dobił ją, zanurzając zębiska w jej szyi.

Pierwsze kroki.

#5
Choć scena śmierci była gwałtowna i szybka ptaszysko zaskoczyło samczyka pozostawiając piekące szramy na jego pysku. Młody syknął cicho pod nosem, a po wypuszczeniu truchła, na pysk samca wkradł się grymas niezadowolenia. Zasrana wola życia.. Oblizał kufę z cieknącej poskoki po czym odetchnął z ulgą. Przynajmniej spokój na kilka dni. Nie zwlekając ani chwili dłużej zabrał się za obiad, nie wybrzydzał, odrywał kawałek po kawałku od czasu do czasu pomrukując z zadowolenia. To było znacznie lepsze jak jakaś marna padlina. Po najedzeniu się do syta roześmiał się głośno i rozejrzał po okolicy. W sumie od razu jak tu przyszedł wziął się za polowanie, nie miał czasu na takie pierdoły jak ekscytowanie się naturą. Choć bądź co bądź naturę kochał jak nic innego, ona nie oczekiwała nic od niego, kochała go takim jakim był, nikogo nie musiał udawać, zawsze mógł być sobą, wilk czuł się bardzo mocno związany z każdą rośliną, drzewem, zwierzęciem (między innymi dlatego raczej preferował padlinę). Czekoladowe ślepia poczęły wędrować po okolicy co rusz zatrzymując się przy interesujących widokach, a pysk psowatego cały czas rozświetlał uśmiech co wyglądało dość nieprzyjemnie, biorąc pod uwagę kufę niemalże w całości ubrudzoną krwią. Ekscytacja zakończyła się z chwilą gdy zadrapanie znowu dało się we znaki, Fav uświadomił sobie wtedy, że nie ma czasu na przyjemności, najpierw musiał wypełnić obowiązki. Nie czekał więc tylko od razu wziął się za poszukiwania ziół. W swoim krótkim życiu zdążył już poznać kilka watah, które jakąś wiedzę mu przekazały, nieczęsto z niej korzystał, jednak na tym terenie rośliny aż same prosiły się o zebranie. Najpierw skubnął trochę krwawnika, następna w kolejce była mięta, po niej skrzyp oraz mniszek lekarski. Po udanych zbiorach wplątał wszystko w sierść i gotów ruszył w dalszą podróż w poszukiwaniu nowego schronienia.

/z.t
Obrazek

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron