Polowanie na dzika

#41
- O nie dobrze ... - odparła lekko zafrasowana. Przecież miała nadzieję, że Lotar ją przyjmie, ale jeśli za coś takiego wyrzucał członków rodziny, to z przyjęciem, mogły być jeszcze większe problemy. Przytaknęła Evrettowi, łykając kolejny kęs i starając się utrzymać pogodne nastawienie. Co ma być, to będzie. Z zamartwiania się nic jej nie przyjdzie. Wróci, zapyta Złotookiego, a ewentualne problemy będzie rozwiązywać później. Najwyraźniej basior miał podobny pogląd, gdyż w momencie odezwał się ponownie, tym razem jakby wypowiadając na głos jej własne przemyślenia.
Powoli zbliżała się do sytości, gdy padło zdecydowanie jedno z gorszych pytań. Oczywiście Eth nie zmieniła swojego nastawienia, do ludzkiego atrybutu, ale już nauczyła się, że wilki patrzą na to troszkę inaczej.
- To jest obroża - powiedziała całkiem pogodnie - Ale wiąże się z nią długa historia, opowiem, jak spotkamy się w domu - wesoło ucięła potencjalnie ryzykowny temat. Doświadczenie kazało nie rozpoczynać go teraz, jeśli basior wrócił by wcześniej i miała by pecha, to niechcący wszystkie wilki z watahy Lotara mogły by mieć do niej mało przyjazne nastawienie. Wolała dotrzeć tam przed ewentualną "złą sławą" i wyjaśniać nieporozumienia na bieżąco, zanim narosną. Co prawda wilk wydawał się sympatyczny, ale wędrowała już dłuższy czas i chcąc nie chcąc zaczęła podchodzić z odrobinę większym dystansem do udzielania informacji o sobie.
Przełknęła ostatni kawałek mięsa, jaki była w stanie w siebie wcisnąć i wstała oczyścić sierść. Kręciła się chwilę w pobliżu, aż znalazła odpowiednio dużą kępę mchów i traw, gdzie padła jak długa na bok i zaczęła się tarzać. Ocierała grzbiet i pysk w murawę, odpychając się łapami i przewracając na drugi bok, a przy okazji pazurami trochę demolując otoczenie, do momentu aż uznała, że jest czysta.

Wstała otrzepując sierść z runa, a wtedy spostrzegła zioła i rosnący trochę dalej cis.
Trucizny nie cieszył jej aż tak mocno, ale krwawnik wielce uradował wilczycę. Dlatego też najpierw narwała tej roślinki, dopiero później podchodząc do tojadu, który urwała już znacznie ostrożniej i ciemnozielonych iglastych gałązek drzewka, z którym obchodziła się równie ostrożnie. Gdy już umieściła znaleziska w sierści, wróciła do Evretta.
- To co, do zobaczenia w domu ? - zapytała radośnie.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#42
- Obroża. - powtórzył głucho, nadal przypatrując się tej śmiesznej ozdobie na szyi Ethnenn. - Jasne, w porządku. Mam tylko nadzieję, że się nie miniemy. Zdecydowanie nie chciałbym przegapić okazji na wysłuchanie tej historii. - wyszczerzył kły w uśmiechu a gdy wadera postanowiła zakończyć posiłek, on z powrotem przeniósł żółte ślepia na swoją, nadjedzoną część upolowanego niedawno dzika. Już nie mógł doczekać się ponownego spotkania - naprawdę ciekawiło go to co wadera mogłaby powiedzieć na temat tej nietypowej rzeczy. Tym bardziej miał więc nadzieję, że Lotar wykaże się wyrozumiałością, gdy ostatecznie zdecyduje się odwiedzić tereny Przebłysku.
Przeżuwając kolejny kawałek mięsa basior z braku lepszego zajęcia, przyglądał się temu co robiła sezamowa, która to po porządnym wytarzaniu się w trawie zaczęła zbierać rośliny. Krwawnik, tojad, cis... kolejny kawałek mięsa znalazł się w jego paszczy, a on sam począł przeszukiwać wzrokiem okolicę w poszukiwaniu większej ilości tych właśnie przydatnych ziół. Niestety, na oko wyglądało na to, że ostała się jedynie odrobina cisu, w miejscu, gdzie przed chwilą była zmierzająca właśnie w jego stronę samica. Nie przejmował się tym jednak zbytnio - po drodze na pewno będzie jeszcze tego wiele. Po raz kolejny wgryzł się w dzika, którego kawałek przełknął akurat, gdy przystanęła przy nim. Słysząc skierowane w swoją stronę słowa westchnął i pokiwał łbem podnosząc się. - Dokładnie tak. Tylko nie daj się tam po drodze nikomu, ani niczemu zjeść - naprawdę chciałbym usłyszeć tą historię. - stwierdził z rozbawieniem po czym ruszył w stronę upatrzonej wcześniej rośliny. Praktycznie się nie zatrzymując, wyćwiczonym ruchem zerwał odrobinę cisu i trzymając całość w pysku odwrócił łeb - Do zobaczenia. - rzucił jeszcze na pożegnanie.
/zt
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Polowanie na dzika

#43
Patrzyła z uśmiechem na burego basiora, zastanawiając się, jak bardzo będzie się cieszył, gdy już usłyszy, że była psem. Czy nadal będzie tak miły i otwarty ? Cóż czas pokaże, będzie się martwić, gdy problem się pojawi, nie na zaś.
- Jakby podróż mi się przedłużała, to spróbuj poczekać chwilę na miejscu bo faktycznie możemy się minąć - uśmiechnęła się pociesznie, żartując z siebie i swoich nieposłusznych łap wiodących ją zawsze w inne miejsca niż planowała. Ewentualną reakcją Lotara też postanowiła sobie głowy nie zaprzątać w obecnej chwili. Zamerdała ogonem - Postaram się - obdarzyła Evretta kolejnym uśmiechem, szykując się do podróży, widząc, że basior również zaczyna się zbierać - Do zobaczenia - przytaknęła nowemu znajomemu - I bezpiecznej podróży - dodała w stronę oddalającego się samca, po czym wesoło i z brzuchem pełnym, po pysznym posiłku, ruszyła na południe, które wciąż widniało na liście nie zwiedzonych.

/ zt.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron