Polowanie na dzika

#31
Wszystko poszło zgodnie z planem i odyniec bez żadnych trudności, czy większych strat w ludziach padł martwy. Dwa wilki zebrały kilka obrażeń, ale ogólnie poszło wyjątkowo sprawnie i przyjemnie, budząc w rudej dodatkowe pokłady samozadowolenia. Wiedziała, że to te sarny były jakieś dziwne i niedorobione, a nie ona. Oczywiście, że była świetnym myśliwym, wystarczyło spojrzeć, wyszła z polowania bez najmniejszego zadraśnięcia, co przecież było jedną z ważniejszych kwestii przy polowaniu, zabić to jedno, ale jak najmniej oberwać to było sedno udanego polowania. Zdecydowanie nie brakowało jej umiejętności, a po prostu ofiara była niewłaściwa, ot co !
Duma wręcz wylewała się z Eth, sprawiając, że wilczyca, była już nie tylko w dobrym, a w doskonałym humorze. Wyprostowała się, hardo wypinając pierś i wesoło patrząc w stronę obcego wilka, gdy ten przełamał ciszę, która zapadła po zamordowaniu dzika.
- A gdzie tam w drogę, to się nazywa spontaniczna współpraca - zamerdała radośnie ogonem, spóźnienie witając basiora, wcześniej nie było okazji, gdyż wszyscy zajęci byli walką z obiadem.
- Miło cię poznać, jestem Ethnenn - uśmiechnęła się promiennie do burego samca, nie specjalnie przejmując się tym jak mogła zareagować reszta drużyny, ponieważ inna niż przyjazna reakcja na łowcę towarzysza, nie mieściła się w głowie sezamowej wadery.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#32
- Tak też można to określić. - zaśmiał się, jednocześnie przypatrując się Ethnenn. Wadera najwyraźniej była w świetnym humorze, bo nawet jej ogon poszedł w ruch. Pewnie cieszyła się z udanego polowania. Biły od niej tak pozytywne emocje, że zapewne, nawet gdyby nie chciał, musiałby się uśmiechnąć.
- Evrett, mi także miło. - odpowiedział, spostrzegając, że za odrobinę przewyższającej go wzrostem samicą, rośnie nic innego jak krzaczek cisu. Zmusił się jednak, aby skupić się na sprawach zdecydowanie bardziej istotnych, niż uzupełnianie swojej małej kolekcji. - Jesteście z okolicy? - rzucił z ciekawości. Kręcił się trochę po okolicznych terenach i jak dotąd nie wyczuł śladów urzędowania żadnej watahy, czy też innej grupki, więc być może, ta trójka działała na tej samej zasadzie co ostatnio on, Muuaji, Lecter i Chmura? Cóż, z pewnością istniało takie prawdopodobieństwo.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Polowanie na dzika

#33
Przyglądała się ciekawie wyglądającemu basiorowi, odpowiadając na przedstawienie się Evretta kolejną falą machania ogonem.
- My ? Nie, raczej nie, same włóczęgi. Ten szary, który jeszcze chwile temu gdzieś był - rozejrzała się w poszukiwaniu Quetro - Wpadliśmy na siebie drugi raz i drugi raz zniknął w bardzo nietaktowny sposób - wilczyca wzruszyła ramionami z lekko oburzoną miną. Jak można było tak znikać bez pożegnania. Nie, zdecydowanie tego wilka nie wpisze na listę przyjaciół. Rudej nie często się to zdarzało, więc szary basior musiał solidnie podpaść samicy, nawet jeśli w tak głupi i na pierwszy rzut oka nieznaczący sposób.
- Ten czarny zaś, z nim chwilowo podróżujemy razem - uśmiechnęła się pogodnie, wskazując pyskiem Gryira - A ty ? Jesteś stąd czy włóczysz się samotnie tak jak my ? - zapytała zainteresowana samcem. W zapachu burego wilka czuła coś znajomego, ale umysł Eth nie chciał zatrybić i odmawiał przypomnienia sobie z czym kojarzyła woń Evretta. Chwilowo pozostała jej więc grzeczna rozmowa, podczas której może dowie się czegoś więcej albo pamięć się uruchomi. Jeśli zaś nie uda jej się zrealizować ani jednej opcji ani drugiej, to przecież rozmowa przy obiedzie jest wspaniałą formą zdobywania przyjaciół.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#34
A więc jednak. Dokładnie na tej samej zasadzie co ekipa ze ścieżki. Właściwie, im dłużej tu stał, tym bardziej ta trójka przypominała mu o jego dawnej grupie, z którą przemierzył swego czasu masę miejsc. Dwójka basiorów i samica - o dziwo bardzo dobrze się wtedy dogadywali, nie mógł wymarzyć sobie w tamtym czasie lepszych towarzyszy do wspólnej drogi. Co prawda, ze słów stojącej naprzeciwko samicy wynikało, że jeden z nich po raz kolejny zniknął bez pożegnania... ale jeśli brązowy by się uparł, także i to dałby radę podciągnąć, pod swoją starą historię.
- Stąd nie jestem, zatrzymałem się na chwilę w jednej z watah, ale skończyło się to tak, że teraz znowu włóczę się po tej krainie sam. - Ogólnie nie ulegało wątpliwości, że Ethnenn raczej nie jest nastawiona agresywnie. Wręcz emanowała pozytywną energią, co chwilę zamiatając powietrze ogonem, przez co Evrettowi nie schodził uśmiech z pyska. No, może poza momentem gdy wspominała o tamtym szarawym samcu, który najwidoczniej wzgardził obecnym tu towarzystwem ulatniając się niemal natychmiast po powaleniu dzika, wtedy wyglądała na dość ... zniesmaczoną? Co do drugiego, mniejszego basiora, nie mógł mieć pewności, lecz w tej chwili miał tak dobry humor, że ciężko by mu było się nim przejmować. Na moment zapomniał nawet o bólu w boku.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Polowanie na dzika

#35
Gdy tylko Evrett wspomniał, że należy do watahy, wilczyca zdwoiła umysłowe wysiłki. Najprawdopodobniej dlatego woń wydawała się mieć znajomą nutę, ale do którego stada basior przynależał, oto było pytanie. Czy był może rodziną Sury, wadera powęszyła intensywnie, nie kryjąc się z tym specjalnie, chyba nie, nijak nie czuła czarnej wilczycy, a przecież wrażenie deja vu musiało się skądś wziąć. Może Thaisis, ale i tu Eth nie znalazła powiązania - Czasem, każdy potrzebuje odrobinę samotnej wędrówki - pokiwała głową, basiorowi w odpowiedzi. Wiadomo, że ciągłe spacery w grupie mogły być nie tylko nudne, ale wręcz męczące i nawet nie znając przyczyny włóczęgi Everetta, ruda była w stanie zrozumieć chyba każde wyjaśnienie i powód, dla którego wilk wybrał się samotnie w drogę. Cały czas jednak znajoma, nikła nutka zapachu, nie chciała dać waderze spokoju, zmuszając ją do przekrzywienia głowy i intensywnego wpatrywania się w basiora. Słaba na tyle by ciężko ją było zidentyfikować i na tyle wyczuwalna, by swoją tajemnicą była wstanie strasznie dręczyć sezamową wilczycę. "Watahy" powtarzała w myślach niczym mantrę, znała tylko trzy, ale może ich było więcej, ale wtedy nie znała by zapachu brązowego wilka i wtedy z przemyśleń wyrwało ją nagłe olśnienie. Odpowiedź nie mogła być prostsza, aż z pyska wyrwało jej się spontaniczne - Och, ależ oczywiście ! - a razem z tymi słowami nie mogła się powstrzymać by nie przygiąć przednich łap i nie zacząć znowu merdać ogonem
- Znasz Lotara ? Jest taki czarny i bardzo miły - jeśli wcześniej można było uznać wilczycę, za radosną i euforyczną, to na reakcję podczas wypowiadania ostatnich słów brakowało określenia. Czy Lotar był miły, każdy pewnie miał swoje zdanie, ale dla Eth był uosobieniem tego słowa.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#36
"Czasem, każdy potrzebuje odrobinę samotnej wędrówki." zaśmiał się lekko słysząc te słowa. Odrobinę. Był ciekaw jak Lotar powita go po tak długiej nieobecności. Właściwie... czy brązowy mógł się jeszcze w ogóle uważać za jednego z członków Przebłysku Jutra? Dobre pytanie. Na chwilę nawet dopadły go wyrzuty sumienia, gdy pomyślał o Burzy, lecz słysząc radosny okrzyk Ethnenn, to na niej skupił całą swoją uwagę.
- Znasz Lotara? - powtórzył, niejako odbijając w jej stronę to pytanie, podczas gdy na jego pysku zagościł obraz szczerego zdziwienia. Samiec skupił się teraz bardziej na zapachu stojącej przed nim wadery. Być może kruczemu basiorowi udało się ją zwerbować do Przebłysku? Albo po prostu to jakaś jego znajoma? Wszystko wskazywało bardziej na tą drugą opcję, tym bardziej, że nie nosiła na sobie żadnych znanych Evrettowi woni. - Bardzo miły? Cóż, zapewne ma swoje dobre momenty. - na jego pysku ponownie zagościł uśmiech. - Iii, tak, ciężko byłoby mi go nie znać. - rzucił, w odpowiedzi na jej pytanie, mimo, że można było to już zapewne wywnioskować zarówno z jego reakcji, jak i wcześniejszych słów. Cóż, ciekawe spotkanie, nie da się ukryć. - Jesteście jego znajomymi? - dopytał z czystej ciekawości. Może Przewodnik wysłał za nim tą grupę, aby pozbyć się "dezertera"? Z pewnością był by do tego zdolny, lecz mimo to, cała ta sytuacja rozwinęła się w taki sposób, że nawet jeśli tamten zrobiłby coś takiego, istniało niewielkie prawdopodobieństwo, że to właśnie ta trójka. Mimo to w jakiś sposób starał się zachować czujność, co nie było proste, mając przed sobą taką, żywą dawkę pozytywnych emocji.
Bury zwrócił się ku upolowanemu nie tak dawno odyńcowi, gdy powiew wiatru skierował w jego stronę woń świeżego mięsa.
- Bo wystygnie. - wskazał łbem, na leżącego w trawie martwego dzika, zapraszając w ten sposób do wspólnego posiłku.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Polowanie na dzika

#37
Czyli faktycznie, brązowy basior należał do watahy złotookiego. Jak miło, bo znaczyło to, że to już drugi miły wilk w grupie do której będzie należeć, jeśli wszystkie takie były, to zapowiadało się, że będzie miała całkiem fajną rodzinę. Oczywiście jeżeli Lotar wciąż będzie chciał ją przyjąć.
- Tyko ja go znam, tak myślę. Mojego kompana poznałam dużo później, więc się raczej nie spotkali, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. - pokiwała swoim zwyczajem łbem.
- Lotara spotkałam jako pierwszego wilka w tej krainie - wytłumaczyła Evrettowi - Teraz właśnie do niego wracam - kolejny raz wesoło zamiotła kitą - Co prawda trochę na okrętkę mi to wychodzi - dodała z lekko zakłopotanym uśmiechem. Z której strony by nie spojrzała, to korzystała ze swojego czasu bez specjalnego pośpiechu, intensywnie zwiedzając okolicę, żeby nie powiedzieć włócząc się, bo zdarzyło się przecież rudej pętlić i podróżować prawie, że zygzakiem, co ciężko było nazwać zaplanowanym poznawaniem okolicy. - Ale możliwe, że będę twoją nową siostrą - powróciła do beztroskiej radości, ciesząc się, że poznała jednego z członków watahy.
- Oh, faktycznie - uśmiechnęła się i potruchtała w stronę leżącego dzika. Usiadła sobie przy skraju tuszy, od strony grzbietu. Nie miała zamiaru się rozpychać, to nie leżało w jej naturze. Kwestie dominacji i jej protokołów, w umyśle sezamowej, przyjmowały trochę bardziej zawiły obraz niż kolejność przy misce i wadera zwyczajnie miała zamiar grzecznie dzielić się wspólnie upolowanym posiłkiem.
Nie czekając dłużej zabrała się za odrywanie twardej skóry, by dobrać się do mięsa.
- To cię trochę zdryfowało - zażartowała, gdy już przełknęła pierwszy kęs.
Jeśli wataha czarnego basiora dawała taką swobodę, to należenie do niej zapowiadało się jeszcze lepiej niż Eth mogła by przypuszczać na początku.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#38
- O proszę, w takim razie tym bardziej miło poznać. - odpowiedział, pozytywnie zaskoczony. Właściwie, był ciekaw ile ominęło go podczas tej - jakby nie patrzeć dość długiej nieobecności. Czy w ogóle jest jeszcze sens tam wracać? Pomimo tego, że to pytanie pojawiło się w jego głowie niebezpodstawnie, sam gdzieś w głębi chciał to zrobić. Być może nawet niedługo. To spotkanie uświadomiło mu, że trochę przesadził z wojażami... nie po raz pierwszy. - W takim razie, o ile Lotar mnie nie przepędzi za tak długą nieobecność, pewnie się jeszcze kiedyś spotkamy. - dodał, patrząc jak wadera zaczyna rozrywać skórę ich świeżej zdobyczy. On także zabrał się za zasłużony posiłek, wybierając miejsce przy barku zwierzęcia. Gdy już udało mu się dostać się do mięsa zatopił w nim kły, aby sekundę później oderwać jego płat. Żuł w milczeniu, rozmyślając nad cała tą sprawą z Przebłyskiem i po raz kolejny dopadły go wyrzuty sumienia. Szczeniaki Sharan i Malakaia pewnie już wyrosły... i co się stało z tym rudym przybyszem? Brązowy miał nadzieję, że nie sprawiał jakichś wyjątkowych kłopotów, ani nic z tych rzeczy. Jeśli okazał się zagrożeniem... powinien tam być. Powinien zaglądać tam chociaż raz na jakiś czas aby sprawdzić czy wszystko w porządku - dokładnie tak jak robił to kiedyś. Odetchnął głęboko, przełykając to co miał w pysku i już zaczynał pochylać się po kolejny kęs, gdy odezwała się Ethnenn.- Cóż, "trochę" to raczej mało powiedziane. - gdy wypowiedział te słowa, uśmiechnął się lekko - To naprawdę wyjątkowo interesująca kraina. Trochę żal byłoby siedzieć cały czas w jednym miejscu.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Polowanie na dzika

#39
Słuchała Evretta lekko rozbawiona, ponieważ właśnie się okazało, że nie tylko ona miała tendencję do przedłużających się wycieczek, żeby nie powiedzieć łazęgowania, jedząc w tym czasie kolejny kawałek dziczyzny. Najwyraźniej basior także nie spieszył się z powrotem na rodzinne ziemie, to co jednak zaskoczyło sezamową, to stwierdzenie o przepędzeniu z watahy - To może coś takiego zrobić ? - spytała z wyrazem nieskrywanego zdziwienia, przerywając posiłek z wrażenia - Przecież, nie odszedłeś bez jego zgody, a podczas samotnej wędrówki może się tyle wydarzyć, ciężko jednoznacznie podać datę powrotu - kontynuowała już swobodniejszym tonem, nie tylko próbując usprawiedliwić działanie brązowego, ale i poniekąd swoje własne, przy tym najwyraźniej dogłębnie wierząc w swoje słowa - Po za tym - dodała raźno - Jeżeli tyle czasu spędziłeś na poznawaniu okolicy, to twoja wiedza będzie cennym nabytkiem dla stada - podkreśliła ostatnie zdanie wesołym skinięciem głowy. Rozumiała, że Złotooki może być trochę niezadowolony z tak długiego oczekiwania czy to na powrót członka watahy czy potencjalnego rekruta, ale przecież, jeżeli w zamian usłyszy informacje o tutejszej krainie, to przecież bilans zysków i strat wyjdzie zdecydowanie na plus dla grupy. Im więcej wiedzieli o okolicznych ziemiach i tutejszych mieszkańcach, mając głównie na myśli watahy i samotników, tym bezpieczniejsi byli.
Uspokojona swoim własnym rozumowaniem, wzięła się za oddzieranie kolejnego kawałka mięsa, na moment skupiając się tylko na tym.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Polowanie na dzika

#40
- Może to zrobić, nikt mu przecież nie zabroni. - odpowiedział po przełknięciu pierwszego kawałka mięsa - Ale racja, jeśli już, to prawdopodobnie właśnie ta wiedza mnie uratuje. - powiedział półżartem, uśmiechając się lekko. Reakcja Przewodnika mogła być różna, a niestety nie znał go na tyle dobrze, aby móc ją w jakiś sposób przewidzieć. Większość zapewne byłaby zadowolona z zebranych informacji, lecz z pewnością znaleźliby się i tacy, którym tak długo nieobecność członka stada niezbyt by odpowiadała. Uznaliby to prawdopodobnie za ... brak lojalności? W końcu w ciągu tych paru miesięcy mogło się wydarzyć dosłownie wszystko - kto wie czy wilk który wraca po takim czasie nie zmienił przypadkiem frontu? Tym bardziej, że nie znasz go zbyt dobrze i tak naprawdę zniknął dość nagle. W sumie, na miejscu Lotara Evrett chyba sam nie miałby do siebie zaufania. - No cóż, zobaczymy jak to będzie. - chciał właśnie przenieść wzrok na odyńca, aby odgryźć kolejny kęs, lecz wtedy dostrzegł coś osobliwego na szyi rozmówczyni, która akurat oddzierała kawałek dziczyzny. Przyglądał się tej rzeczy, dopóki samica nie podniosła z powrotem głowy. - Co to takiego? - zapytał zaciekawiony, nosem wskazując w stronę obroży. Nie przypominał sobie, aby kiedykolwiek spotkał wilka noszącego coś takiego, przez co to wszystko wydało mu się jeszcze bardziej intrygujące.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron