W poszukiwaniu lekarstwa

#1
Uczestnicy: Maelvius
Miejsce: Górska łąka
Czas: Jakiś czas po Polowaniu z Cis
Informacje dodatkowe: --

Znów przybył w te strony. Nad łąką, w oddali, górowały masywne szczyty, które niegdyś mógł nazywać swoimi. Na chwilę przystanął, zerkając w tamtą stronę. Ciekawe, co stało się z miejscem, które przez dobrych kilka miesięcy mógł nazywać swym domem. Czy zostały przejęte przez inną watahę, czy może wciąż pozostawały niezamieszkałe? Być może powinien to sprawdzić. Lecz nie po to przybył w te strony.
Był wściekły na siebie za to, że doprowadził się do takiego stanu. Co prawda żadna z dręczących go dolegliwości nie zagrażała bezpośrednio jego życiu, lecz niewątpliwie go osłabiała, co mogło się wiązać z późniejszą, dużo poważniejszą infekcją. Powinien więc działać póki był w stanie.
Na łąkę przybył głównie w poszukiwaniu ziół, które mogłyby mu pomóc. Szybko zaniechał podziwiania widoków, zamiast tego przystępując do poszukiwania roślin. Krążył więc po okolicy, snując się między kępami roślinności niczym zabłąkany duch, rozglądając się wokół i węsząc w powietrzu. Resztki wspomnień związanych z jego dawnym domem wśród górskich szczytów zniknęły w lawinie innych, dotyczących jedynie sposobu leczenia dręczących go chorób.
Przede wszystkim muszę zająć się tym poparzeniem. Zazwyczaj takowe goją się wolno, stanowczo zbyt wolno, co z kolei może wiązać się z infekcją. Schłodziłem to uprzednio wodą, przydałoby się nieco czarnego bzu bądź ogórecznika. Ten ostatni pomógłby również w zwalczeniu wysypki, choć nada się również i mniszek, który mam już przy sobie, jak również przy obolałych mięśniach. Choć w tym przypadku mogą przydać się także inne rośliny, jak na przykład arnika górska bądź też mięta połączona z aloesem...
Rozejrzał się dookoła, szukając któregoś z wymienionych uprzednio ziół. Po chwili odszukał arnikę górską, rosnącą nieopodal kępki krwawnika. Postanowił zebrać oba, nim ruszył dalej. Będę musiał znaleźć jakieś spokojne miejsce, gdzie można zatrzymać się na kilka dni i odpocząć, odzyskując siły, myślał, wciąż krążąc dookoła i wypatrując ziół. Po drodze urwał nieco lawendy oraz dziewanny drobnokwiatowej, które nawinęły mu się pod łapy, lecz jego głównym celem był krzak czarnego bzu rosnący nieopodal. Zerwał kilka gałązek i usiadł na chwilę, by dać odpocząć zmęczonym łapom. Wplótł je w czarne włosie, przy okazji przeglądając resztę zbiorów.

W poszukiwaniu lekarstwa

#3
Przez krótką chwilę znów przyglądał się górom, które bezwiednie przyciągały jego wzrok. Początkowo czynił to nieświadomie, lecz po krótkiej chwili zorientował się, co robi i na jego pysku zagościł paskudny, krzywy uśmiech, w którym nie było ani krzty wesołości. Kilka odmiennych głosów w jego głowie poczęło drwić z jego przywiązania do gór, które niegdyś stanowiły jego dom, a on odpowiedział im cichym, chrapliwym śmiechem. Szczerząc się jadowicie, pokręcił gwałtownie głową, po czym wstał równie nagłym ruchem, nieco chwiejąc się przy tym na nogach.
Czuł narastające osłabienie, co zdecydowanie nie było dobrym znakiem. Powinien znaleźć bezpieczne schronienie, gdzie mógłby pozostać w spokoju na kilka dni, wyleczyć się i odpocząć.
Wciąż z pyskiem wykrzywionym cieniem jadowitego uśmiechu odwrócił się i powoli odszedł, opuszczając okolicę.

//zt.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron