Pokojowe spotkanie

#1
Uczestnicy: Linera i Lokatt
Miejsce: Jama pod powalonym drzewem
Czas: Wieczór
Informacje dodatkowe: Jest ulewna burza z piorunami oraz wieje mocny wiatr

Przemierzałam prędko las szukając miejsca w którym mogłabym się schować przed tą okropną pogodą. Moje łapy wydawały nieprzyjemne mokre odgłosy kiedy stąpałam prędko po mchu a moje czarne puszyste futerko już dawno zostało całkiem przemoczone i nieprzyjemnie ciążyło. Zawarczałam zdenerwowana na pogodę jak i na siebie bo nie mogła znaleźć schronienia a pioruny sprawiały że prawie skomlałam z strachu. W końcu jednak zauważyłam przewrócone drzewo całkiem wydrążone w środku. Zawyłam krótko ze szczęścia biegnąc czym prędzej w jego stronę. Weszłam do środka otrzepując się z wody która osiadła na moim futrze mocząc je. Nadal było mokre ale było lepiej niż wcześniej. Ruszyłam trochę dalej w głąb pnia kryjąc się w mroku. Tylko moje otwarte zielone oczy zdradzały że w ciemności ktoś już jest. Zwinęła się w kłębek owijając długim puszystym ogonem w celu ogrzania się bo mokre futro naprawdę mi w tym nie pomagało. Patrzyłam na wejście zmęczona podróżą w taką pogodę próbując zignorować pioruny i wyjący wiatr.
Linera

Pokojowe spotkanie

#2
Nie miała szczęścia. Planowała wracać już na własne tereny, lecz zanim zdążyła zbliżyć się do jeziora, rozpętała się burza. Lejące się z nieba strumienie deszczu szybko sprawiły, że jej szare futro błyskawicznie przemokło, sklejając się w smętne strąki i nieprzyjemnie ciążąc. Ogłuszający dźwięk grzmotów co kilka chwil rozbrzmiewał nad jej głową, zmuszając do skulenia uszu i przyprawiając o ich ból. Ruszenie w dalszą drogę zdecydowanie nie było dobrym pomysłem. Najrozsądniej będzie gdzieś przeczekać.
Na szczęście szybko dostrzegła leżący nieopodal, wydrążony pień, w środku którego z pewnością można było się ukryć. Niewiele myśląc ruszyła w tamtym kierunku, narzekając w duchu na pogodę. Zbliżywszy się do wejścia otrzepała futro z nadmiaru wody i wślizgnęła się do środka, układając zaraz gdzieś pod ścianą.
Niemalże od razu zdała sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak. Wyczuła obcy zapach, bardzo silny i wyraźnie świeży, dochodzący z niedalekiej odległości. A gdy kolejna błyskawica rozświetliła wnętrze nory, dostrzegła ciemną sylwetkę drugiego wilka kryjącą się pod przeciwległą ścianą.
Przez chwilę miała ochotę zerwać się na równe łapy, na wszelki wypadek, gdyby czarna samica zapragnęła ją przepędzić, przygotowując się do ewentualnej obrony. Tamta jednakże najwyraźniej nie miała takiego zamiaru, więc szara nieco się rozluźniła, wpatrując się jedynie w tamtą stronę i nasłuchując.
- Wybacz, że tak się tu wpraszam - odezwała się po chwili, starając się, by jej głos zabrzmiał spokojnie i łagodnie, nawet mimo gniewu, jaki nią targał. Nie z powodu obecności innego wilka. Lokatt była zła na pogodę i kapryśny los, który nie pozwolił jej spokojnie dotrzeć do domu.

Pokojowe spotkanie

#3
W ciszy obserwowałam jak jakaś wilczyca wchodziła do pnia. Miała jasne futro teraz przemoknięte tak samo jak moje. Nie wyglądała jakby szukała kłopotów a ja sama byłam już zmęczona ciągłą wędrówką po tych terenach. Westchnęłam w duszy po czym gdy mnie zauważyła oderwałam wzrok cofając się odrobinę wgłąb pnia. Czy się bałam? Odrobinę lecz jeżeli ten pień jest wydrążony to mogę uciec drugą stroną jeśli zdecyduje się na atak na mnie. Słysząc głos wilczycy spojrzałam na nią niepewna czy odpowiedzieć czy może siedzieć cicho. W końcu jednak zdecydowałam.
-Nie masz za co przepraszać po prostu chowałaś się przed deszczem- Powiedziałam trochę ciszej niż ona. Wyłapałam w jej głosie nutkę gniewu. Czyżby ona także nie przepadała za deszczem? Moje przemyślenia przerwał nagły odgłos grzmotu który uderzył w coś niedaleko. Słysząc go ledwo zauważalnie podskoczyłam ze strachem.
-Przedstawisz się? Burza pewnie jeszcze będzie trwać więc równie dobrze możemy porozmawiać- Spytałam patrząc na nią z uwagą i lekkim zaciekawieniem.
-Jeśli chcesz oczywiście- Dopowiedziałam jeszcze nerwowo jakby w obawie że przez tą propozycję rzuci mi się do gardła.
Linera

Pokojowe spotkanie

#4
Chwilami trudno było jej dostrzec sylwetkę samicy wśród wszechobecnej ciemności. Dokładniej mogła ją ujrzeć dopiero podczas rozbłysków kolejnych błyskawic. Niemniej, jej postawa i ton głosu dobitnie świadczyły o tym, że raczej nie ma nic przeciwko jej wtargnięciu. I dobrze. Ostatnie, czego potrzebowała to sprzeczka z innym wilkiem na obcych terenach. Ponadto, wydawało jej się, że dosłyszała w jej głosie nutkę lęku. Bała się burzy, czy jej samej? No cóż, i jedno, i drugie było dla niej jak najbardziej korzystne, gwarantowało bowiem, że czarna nie zaryzykuje ataku, nie chcąc ryzykować utraty bezpiecznego schronienia.
Ułożyła się wygodniej, przemieszczając nieco dalej od wejścia i ustawiając do niego tyłem, by zabłąkane krople deszczu niesione wiatrem nie jej nie dosięgły. Milczała przez dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się, czy rzeczywiście chce zdradzić samicy jej imię. Po chwili jednak zdecydowała. Nie widziała w samicy zagrożenia.
- Lokatt - odparła krótko. Skinęła łbem, co zapewne w tych ciemnościach nie było zbyt dobrze widoczne, po czym ułożyła go na wyciągniętych łapach. - A ciebie jak zwą?

Pokojowe spotkanie

#5
Mięśnie zaczęły mnie powoli boleć przez to że napięłam je gotowa do obrony. Postanowiłam więc wreszcie wstać. Przeciągnęłam się zadowolona że moje futro wreszcie wyschło. Wreszcie jakieś zalety posiadania czarnego futerka. Szybko się suszy a w nocy to mnie prawię nie widać. Westchnęłam w duchu myśląc jak by to było gdybym miała inny kolor futra. Chociaż nie piekłabym się na słońcu przez to że przyciągałabym słońce. To jest czasami naprawdę denerwujące jednak jeśli jest zimno to wydaje się być to naprawdę przydatne kiedy inni mogą sobie marznąć. Słysząc odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie pomachałam długim, puchatym ogonem parę razy na boki.
-Jestem Linera- Przedstawiłam się spokojnie, Wreszcie uspokoiłam się dzięki temu że coraz to rzadziej grzmiało. Trzeba kiedyś przezwyciężyć swój strach co nie? Oczywiście że tak a najlepiej zrobić to z zaskoczenia. Powęszyłam chwilę w powietrzu w stronę Lokatt.
-Dziwnie pachniesz. Tak jakby innymi wilkami- Stwierdziłam z zaskoczeniem. Zapach był może trochę słaby ale jeszcze wyczuwalny. Może należała do jakiegoś stada? Niby coś tam słyszałam o tych stadach ale nigdy żadnego nie spotkałam. Przekręciłam głowę lekko na lewo z zaciekawieniem wpatrując się w wilczyce.
Linera

Pokojowe spotkanie

#6
Milczała przez dłuższą chwilę, leżąc nieruchomo i wbijając wzrok w ledwo widoczną w ciemności sylwetkę samicy. Jej imię na chwilę obecną nie miało dla niej zbyt wielkiego znaczenia, lecz mimo wszystko starała się go zapamiętać. Skoro zielonooka nie była dla niej wrogiem, być może mogłaby zostać sprzymierzeńcem?
Ledwie powstrzymała grymas niezadowolenia, gdy Linera skomentowała jej zapach. No tak, nadal pachniała Cieniami, nie sposób było nie wyczuć, że należała do jakiegoś stada. Zbeształa się w myślach. Powinna raczej pozbyć się ich woni, gdy udaje się w dalszą, samotną podróż. Członkowie innych watah wilka pachnącego jedynie sobą wezmą tylko za intruza, a jeśliby niósł ze sobą zapach stada, zostałby uznany za szpiega. A tych zazwyczaj czeka gorszy los, niż samotnych włóczęgów nieopatrznie wkraczających na czyjś teren.
Uniosła nieznacznie łeb i powęszyła przez chwilę, badając woń drugiej samicy. Nie wyczuła niczego, co mogłoby wskazywać na przynależność do jakiegokolwiek stada. Oczywiście istniała możliwość, że to podstęp i wadera pozbyła się woni swych towarzyszy, lecz równie dobrze mogła być zwykłą samotniczką. Ze względu na jej niepewne zachowanie uznała, że druga opcja jest bardziej prawdopodobna.
- Zapewne wyczułaś zapach mojej watahy - oznajmiła po chwili.

Pokojowe spotkanie

#7
Do chwili aż nie usłyszałam słów Locatt obserwowałam ją uważnie.
-Jesteś w jakimś stadzie? Szczerze to nigdy się nie interesowałam stadami więc nie zbyt wiem do którego mogłabyś należeć. Ale powiedz mi jak to jest być częścią czegoś większego?- Spytałam zainteresowana. Jakoś przecież musiałam zaspokoić swój głód wiedzy. A informacje na temat tych całych watah wydawały mi się bardzo interesujące.
-Od dawna nie należę do żadnej grupy czy stada a właściwie od nigdy. Opowiedz mi coś o tym- Powiedziałam pewniej lekko się uśmiechając. Niestety nie było to zbyt widoczne przez ciemności no i kolor mojego gęstego futra. Jedynie moje oczy błyszczały radośnie skierowane wprost w odpowiedniki wadery naprzeciwko mnie. Ogon latał mi w spokojnym równomiernym tempie na boki także zdradzając zainteresowanie tymi tematami. Może nawet zdecyduje się dołączyć do jakiegoś? Bardzo możliwe. Chciałam przecież znaleźć miejsce dla siebie a gdzie jest to łatwiejsze niż w grupie wilków? Lub stadzie. Jak kto woli.
Linera

Pokojowe spotkanie

#8
Milczała przez chwilę, słuchając słów samicy. Trudno było jednoznacznie określić, czy mówiła prawdę, czy też kłamała, by wyciągnąć od niej informacje o Cieniach. W końcu nigdy nic nie wiadomo. Ciemność utrudniała obserwację czarnej wadery, którą widziała jedynie w coraz rzadszych rozbłyskach błyskawic, tak więc nie była w stanie dokładnie zaobserwować zmian w jej mimice. Dostrzegała jedynie wpatrujące się w niż zielone ślepia, w których dało się dostrzec błysk zaciekawienia. Być może jednak mówiła prawdę?
Najbliższych kilka chwil spędziła tocząc w głowie małą bitwę z samą sobą. Nie była pewna, czy może jej zaufać i ile informacji zdradzić. W końcu jednak się odezwała.
- Poniekąd rozumiem - odezwała się po chwili. - Pytasz, jak to jest być częścią stada? No cóż, z pewnością to bezpieczniejsze niż życie w samotności. Masz miejsce, które możesz nazwać swoim domem i wiesz, że nie jesteś jedyną, która pragnie go chronić. Otaczają cię wilki, z którymi mimo wszystko coś cię łączy. Wspólny dom, jeden cel.

Pokojowe spotkanie

#9
Usłyszawszy odpowiedź jasno futrej wadery zamyśliłam się.
-Więc bycie częścią stada przynosi dużo korzyści. Jako samotnik trzeba uważać żeby nie wejść na teren jakiegoś stada bo przy ataku można nie wyjść z tego cało- Powiedziałam cicho lecz było mnie idealnie słychać w tej małej przestrzeni. Zamyśliłam się po czym spojrzałam na Lokatt z lekkim uśmiechem na pysku.
-Jak myślisz miałabym szanse dostać się do jakiegoś stada?- Spytałam leniwie. Niezbyt w to wierzyłam ale przecież można zaciągnąć opinii kogoś innego niż ja sama.
Linera

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron