Mam tę moooc

#1
Uczestnicy: Naudir, Krah
Miejsce: Zakątek mgieł
Czas: Niedaleka przyszłość
Informacje dodatkowe: słońce dopiero wschodzi, gęsta mgła

Pędził przed siebie, rozkoszując się tym cudownym, rześkim porankiem. Lubił towarzystwo Jesieni i Fehu... ale były chwile, gdzie chciał być sam, nieskończenie wolny i nieograniczony. Nie wiedział gdzie jest, nie wiedział gdzie tak biegnie, po co biegnie. Czy to miało jakieś znaczenie? Znał odpowiedź., a brzmiała ona nie.
W końcu natrafił na niewielką, porośniętą bujną roślinnością zatoczkę - i choć nie planował się zatrzymywać, ten widok sprawił, że zmienił zdanie. Nigdzie mu się nie spieszyło, mógł poświęcić chwilę na krótki odpoczynek... i przećwiczenie nowych umiejętności. Okolica była odludna, nikt nie powinien go zobaczyć. Gęsta mgła i zarośla kreowały dość intymną atmosferę, co bardzo mu odpowiadało. Wciąż czuł się nieco skrępowany, gdy próbował sięgnąć po moc w otoczeniu innych - wiedział też, że powinien się jak najszybciej wyzbyć tej wady. A czy był lepszy sposób niż ćwiczenie? Nawet jeśli był, Naudir takowego nie znał. Wszystko więc wskazywało na to, że już za chwilę świadkami jego dopiero co poznanej umiejętności stanie się okoliczna roślinność, która na szczęście nie miała prawa mieć nic przeciwko temu. Chociaż raz nie będzie musiał tłumaczyć się ze swoich poczynań.
Młodzik odetchnął głęboko i postąpił krok do przodu, wkraczając do jeziora. Woda nie sięgała mu nawet do połowy zgrabnych nóg, gdy napił się nieco chłodnej cieczy i przymknął oczy. Ze świstem wypuścił powietrze, starając się jakoś się jakoś uspokoić. Co jeśli nie wyjdzie? Co jeśli zawiedzie? Nie, nie mógł tak myśleć. Nie mógł.
Co powinien teraz zrobić? Fehu mocno wierzyła w Fenrira, jakoby ten miał ją wspomagać i prowadzić. Może pomoże i jemu? Zawsze można było spróbować. Zamyślił się przez chwilę, szukając odpowiednich słów, aż wreszcie znalazł. Począł cicho je powtarzać, jak mantrę, nieustannie. Vaa rdu Fenrir, Shka Nari. Udziel mi siły, Fenrirze, Ty, Który Zrywasz Łańcuchy. Uśmiechnął się delikatnie, przypominając sobie opowiadane mu przez matkę legendy. Te słowa często się w nich pojawiały.
Wreszcie poczuł, jak wypełnia go ponownie nieziemska siła. Woda, w której zanurzył łapy nagle stała się lodowata, podmuchy wiatru zimniejsze, unoszące ze sobą płatki śniegu. Jakby wiosna nagle ustąpiła miejsca nagłej, niespodziwanej zimie. Zimie, której był stwórcą i panem.
//Naudir używa Zamieć
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Mam tę moooc

#2
Truchtem sunąłem przed siebie, wodzony mroźnym wicherkiem, który zaczął wonieć od przeszło kilku minut. Łaknąłem zimowego klimatu, bez ustanku łaknę, odgrzewał zawsze wspomnienia z rodzimego miasta. Z każdym kolejnym stąpnięciem chłodna bryza natężała intensywność, sprawiając śpieszne bicie serca. Chociaż delikatny szreń! Muśnięcie płatkiem śniegu. Kilka susów dalej podłoże usłane było delikatną, puchową bielą. Gdy poduszkami musnąłem śnieżne posłanie odczułem dreszczyk biegnący wzdłuż całego ciała, nieprzyjemnie jednak gryzący ranę na lewej łapie. Zignorowałem jednakże dokuczliwe cięcie, tempa nie zwolniwszy. Jak w amoku cwałowałem przed siebie, zaintrygowany źródłem pogody. Im głębiej w gąszcz tym potęgowała się siła zimy. Naraz wychwyciłem wmieszany w chłodzie zapach wilka. Dopiero po dłuższym wypatrywaniu, z trudem spostrzegłem kształt wilka o barwie śnieżnej co otaczająca go zamieć. Intensywność zawieruchy nienaturalnie nasilała się, wirując opętańczo koliście. Nawet potoczek nieopodal niego zamarzł. Teraz wytrzepałem z pyłu zapomnienia wspomnienie Magów z Akademii, którzy zamieszkiwali Zimową Twierdzę. Ewentualnością było iż wzniecony podmuch zimy, ożywiony był umiejętnościami wilka. Coraz bardziej upowszechnione są stworzenia obdarowane magiczną iskrą. Nie wiedziałem czy wilk zwęszył moją obecność, jednakże z wolna zbliżyłem się, zaintrygowany natężeniem zimy. Zagwizdałem z podziwem, oczyma wodząc po nawarstwiającym się puchu.
— Hokus-pokus chyba Ci znane. Ciekawie. — Przystanąłem nieopodal, spoglądając na wilczura o delikatnym obliczu. Szczerze, wyglądał jakby ktoś przeplótł wilka oraz elfa, przyprawiając go umiejętnościami czarodzieja. Interesujące.
— Nono, ładnie nasypało. Tylko podziękować! Wreszcie moje skomlenie o śniegu zostało mi wynagrodzone!
Skinąłem głowiną, przytakując moje wypowiedziane słowa. Łypnąłem na samca, wyczekując na reakcję.
Obrazek

Mam tę moooc

#3
Wiatr niósł głośny śmiech basiorka, gdy śnieżyca stawała się coraz silniejsza. Nie był to jednak rechot złowieszczy - Naudir zwyczajnie świetnie się bawił. Wiedza, że w dowolnej chwili może sprowadzić zimę powodowała, że czuł się silny i potężny. Wiedział, że Fehu krzywo patrzyła na jego posturę, wciąż być może uważając za tchórzliwe chuchro. Chciał jej zaimponować, pokazać, że jest godny być jej bratankiem. Dawne wątpliwości z gatunku "jak zamierza tego dokonać" przy pomocy zamieci odchodziły w niebyt.
Wtem podmuch przyniósł ze sobą woń innego wilka, podwyższając nieco czujność młodziaka. Nie był paranoikiem, nie chciał jednak dać się łatwo podejść, co przy wywołanej pogodzie nie należało do najtrudniejszych rzeczy. Na wszelki wypadek przygotował się jednak do skierowania magii na nieznajomego. Aż wreszcie go zauważył. Trzeba przyznać, że zachowanie i wygląd obcego nieco go rozczarowały. Spodziewał się czegoś innego, ciekawszego, może bardziej agresywnego? Przez chwilę stał w milczeniu wśród szalejącej śnieżycy, lustrując przybysza chłodnym, przenikliwym spojrzeniem.
- Gwizdać to sobie możesz za panienkami - powiedział, delikatnie unosząc kąciki warg i żartobliwie wyszczerzając kiełki.
Skinął kształtnym łbem, jakby przyzwalając na podejście bliżej. Był jednak i drugi powód tego ruchu - wraz z jego końcem zamieć poczęła ustawać. Basior stał przez chwilę w bezruchu, z przymkniętymi oczami i półotwartym pyskiem, rozkoszując się ostatnimi podmuchami mroźnego wiatru. Dopiero po chwili podszedł do Kraha - zdecydowanie zbyt blisko.
- Pochodzisz z Północy? - zapytał jakby od niechcenia, patrząc przybyszowi prosto w oczy.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Mam tę moooc

#4
Młodzik uniósł delikatnie wargi w parodii uśmieszku, kiedy nie doczekał się odpowiedzi od obcego. Spodziewał się, że basior nie będzie należał do najciekawszych... ale bez przesady! Fuknął zażenowany. Nieznajomy mógłby się chociaż odrobinę wysilić i wyrzec jedno słowo. Czy powiedzenie tak lub nie przekraczało jego możliwości? Naudir nie widział potrzeby, by dłużej z nim przebywać. Chciał kłótni, może walki, okazji do wykazania się... a dostał tylko ciszę. Gdyby spojrzenie mogło zabijać, Krah już dawno leżałby trupem. Basiorek wypiął pierś i spojrzał na starszego z wyższością i niejaką dozą pogardy.
- Widocznie nie, skoro od mrozu zabrakło ci języka w gębie - prychnął wyniośle.
Przemaszerował obok samotnika, muskając go delikatnie, na tyle szybko, by nie zdążył zareagować. Zresztą kolejny ruch samca już go nie interesował. Niech idzie gdzie chce. Prędzej czy później natrafi na kogoś, kto za brak odpowiedzi porachuje mu kości. Naudir nie zamierzał się jednak tym zajmować, zmarnował już dość czasu.
Czas wrócić do Fehu i pokazać, czego się nauczył.
//z.t
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron