Zbliża się burza

#1
Uczestnicy: Płomień, Atena
Miejsce: Mierzeja
Czas: Niedaleka przyszłość, po zwiedzeniu przez Płomienia wszystkich terenów Przebłysku Jutra
Informacje dodatkowe: Pochmurno, wietrznie, zbiera się na deszcz

Wykonawszy obchód po ziemiach Przebłysku Jutra, podczas to którego doszło do krótkiej pogawędki z równie rudą, co on, personą, wysnuł kilka wniosków na temat stanu stada. Poza Anayą, samotniczką, nie napotkał nikogo innego, żadnego z podopiecznych Lotara. Czyżby wataha liczyła niewielu członków? Stanowiło to nie lada nowinę i przekazanie tej informacji Iskrom mogłoby być kluczowym argumentem, by rozpocząć natarcie na ich obozowisko. Jednakże... Wybrane przez Wizjonerów tereny, z każdej strony otoczone prastarym lasem, nie należały do łatwo dostępnych. Przed zdaniem Orionowi pierwszego raportu powinien przyjrzeć się im dokładniej, odkryć wszystkie wydeptane ścieżki, częściej uczęszczane drogi.
A co z Rhiamon?
Dołączyła do dawnego przywódcy Wędrowców. Nieświadoma tego, że jej stary przyjaciel niczym kundel pałęta się po puszczy, próbując wyniuchać wszystkie smaczki, cieszyła się na widok Płomienia. Rudzielca również radował fakt, iż przeżyła śmierć wielkiego jesionu, jednak cały czas, gdzieś z tyłu czaszki, coś nie dawało mu spokoju. I nie był to Surkh.
Nie chciał kiedykolwiek musieć stanąć z nią oko w oko w boju, po przeciwnych stronach barykady. Prawdopodobnie będąc złapanym na pełnieniu roli szpiega Lotar osobiście ukróciłby go o głowę, jednak nie to było dla Odmieńca problemem. Bał się o wilczycę, która niegdyś mu pomogła, gdy wszyscy bliscy zniknęli, został sam.

- Możesz się wreszcie NA CHWILĘ uciszyć? - Charkliwy głos przerwał lawinę myśli. - Odkąd rozpoczęła się ta cała błazenada, nie ma dnia spokoju. - Dokończył, wyraźnie niezadowolony. Za sprawą Wilka nie miał już władzy nad jaźnią Shevayala, co niezwykle mu doskwierało. Musiał znosić to całe jęczenie, niepewności, płacz i z każdą mijająca dobą tracił cierpliwość.

Czyli to był powód jego milczenia? Wilk westchnął, nie wdając się w dalsze dysputy. Postanowił skierować myśli na inne tory. Dopiero teraz zorientował się, że opuścił tereny Przebłysku Jutra i zbliżył do nadbrzeża. Przypomniał sobie, że w tych stronach uczył pewnego szczeniaka polowania na nornice. Swoją drogą, ciekawe co z nim? Przecież był tak bardzo zżyty z Surkh'em, uważał go za autorytet i dawał sobą pomiatać. Trochę szkoda takiego sługusa.

- Ekhm. - Dało się usłyszeć ciche chrząknięcie.

Płomień zbliżył się do brzegu i przysiadł. Spojrzał w niebo, obserwując nadchodzące chmury o barwie ciemnej, niczym sama noc.

Zbliża się burza

#2
Łapy Czekoladowej wybijały monotonny rytm na twardym gruncie. Wkrótce jednak napotkały inne, grząskie podłoże; złocisty piasek. Do nozdrzy wadery dotarła nowa, nieznana woń, a jej oczom ukazało się ogromne jezioro. Było tak wielkie, że wydawało się nie mieć końca, jego granice wykraczały daleko poza horyzont. Ten widok sprawił, że Atena nieświadomie otworzyła pyszczek, zachwycona tym cudem przyrody. Jednocześnie poczuła się niesamowicie mała i nieistotna.
Z dozą ostrożności zbliżała się do brzegu. Wiatr targał jej sierść, lecz nawet jego szum nie potrafił zagłuszyć odgłosów przedziwnego jeziora. Zatrzymała się w, jak jej się wydawało, bezpiecznej odległości od falującej wody i usiadła na wilgotnym piasku. Podskoczyła jak oparzona, kiedy dosięgła ją fala. Warknęła na wodę, jak gdyby to żywioł był jedynym winowajcą całego zajścia. Teraz, kiedy i tak była już mokra, ostrożnym krokiem ruszyła przed siebie, zanurzając się mniej więcej po łokcie w chłodnej cieczy. Natrafiła łapą na twardy obiekt o dziwacznym kształcie. Zaciekawiona, schyliła się po przedmiot, a morska woda zalała jej pysk słonym smakiem, dostała się do nosa i oczu, powodując nieznośne pieczenie. Atena wyraziła swoje niezadowolenie na głos, używając przy tym słów, których z całą pewnością nie przystoi używać damie.
Czym prędzej wyszła na suchy ląd. Ostentacyjnie otrzepała futro, usiadła dobre dziesięć metrów od brzegu i zaczęła przecierać piekące oczy łapą, co oczywiście przyniosło efekt odwrotny od zamierzonego - teraz pod jej powieki dostał się również piasek.
W całym tym zamieszaniu nie zauważyła nawet wilka o rudej sierści, który siedział wcale nie tak daleko od niej.

Zbliża się burza

#3
Wszędobylski szum morza, co rusz przerywany pokrzykiwaniem mew oraz odległymi o wiele kilometrów grzmotami, zakłóciło coś innego, niezgodnego z panującą w tym miejscu harmonią. Wolny od zatruwających umysł myśli, oczyszczony, spokojny Płomień, w milczeniu oraz ze skrytymi pod powiekami oczami, nieśpiesznie zlokalizował źródło hałasu. Jego łeb ślamazarnie skierował się w jego kierunku, a następnie dwukolorowe ślepia rozbłysły, uwolniwszy się z ciemności. Ognistemu ukazała się ciemnofutra, brodząca po kolana w słonej wodzie sylwetka. Najprawdopodobniej zignorowałby ją, gdyby nie fakt, że po sekundzie z pyska przybysza posypała się siarczysta wiązanka. Głos nieznajomego pozwolił samcowi określić jego, a raczej jej płeć.
Początkowo nie miał zamiaru przeszkadzać wyraźnie rozeźlonej wilczycy, która po krótkiej chwili opuściła "morskie głębiny" i przysiadła na plaży. Oczęta omiatały najbliższą okolicę, lecz po chwili ponownie skupiły na Atenie. Skrzywił się, gdy ta pogorszyła swój stan poprzez przetarcie oczu pokrytą ziarenkami piasku łapą. Fakt ten niejako zmotywował rudzielca do działania. Zwlókł się i zbliżył do miodowookiej, acz nie na tyle blisko, by ta mogła odebrać to w sposób negatywny. - Wszystko w porządku? - Zagaił, nie bardzo wiedząc, co uczynić.

Zbliża się burza

#4
Czekoladowa nie zauważała już wiatru smagającego jej ciało, nie słyszała szumu morza. Nie zwracała w ogóle uwagi na to, co się wokół niej dzieje. Oczy piekły niemiłosiernie, w kącikach zbierały się łzy. Potrząsnęła głową, jakby to mogło jakkolwiek pomóc w usunięciu piasek spod powiek. W końcu trochę się uspokoiła. Wzięła głęboki wdech, po czym powoli wypuściła powietrze z płuc. Zaczęła intensywnie mrugać, a łzy wypłukały część ziaren. Jak zza mgły zobaczyła zmierzającego w jej kierunku ognistego wilka. W innych okolicznościach zareagowała by jakoś na jego przybycie, teraz jednak wolała skupić się na swoim nieszczęściu. Dopiero, gdy odezwał się do niej, postanowiła uraczyć go odpowiedzią.
- Nie. Nic nie jest w porządku. To przeklęte jezioro mnie zaatakowało! - Oznajmiła, nie próbując nawet ukryć zdenerwowania w głosie. Nie widziała zbytnio sensu, by mówić więcej. Rudy i tak nie pomógłby w rozwiązaniu problemu. Wystarczyło jej, że sobie pomarudziła.
Wlepiła w przybysza spojrzenie miodowych oczu, które teraz spoglądały na świat przez cienkie szparki. Choć pieczenie powoli ustawało, wciąż bała się otworzyć je szerzej.

Zbliża się burza

#5
Słowa wadery wyczarowały na smętnym obliczu delikatny uśmiech. Złote ślepie przeciął blask rozbawienia, jednak srebrne wciąż pozostawało matowe, jakby oddalone, przebywające gdzieś indziej, niezainteresowane całą ta sytuacją. Nie uciekało, razem ze słonecznym spoglądało na Atenę, ale niezwykle blade i mętne nie wyglądało dobrze. - Jeziora zwykle są wypełnione słodką wodą. - Odparł po chwili milczenia, acz nie tonem charakterystycznym dla nauczyciela lub mentora. Brzmiał całkowicie normalnie, ot jak doradzający znajomy. Możliwe, że w tej wypowiedzi zatańczyła pojedyncza nutka niepewności; Płomień nie chciał zezłości dopiero co przeklinającej ja szewc nieznajomej, a tym bardziej doprowadzić do bójki.
Dwukolorowe spojrzenie powędrowało w bok, coby móc przyjrzeć się nieskończonym wodom, ograniczonym tylko przez linię horyzontu. - Nigdy nie widziałaś morza? - Zapytał znienacka, łagodnie, a kamyczki znów uwiesiły się na obliczu ciemnofutrej. Rudzielec miał w zwyczaju spoglądać rozmówcom prosto w oczy, co czynił w tej chwili. Odkąd oswobodził się spod ciężkiej łapy przyszywanego ojca, przestał bać się wyrażania własnego zdania i traktowania innych w sposób, w który on sam chciał być traktowany. Z szacunkiem.
Wiatr szarpał rzadkim, dziwacznie sterczącym włosiem, które wyrastało z karku basiora. Ciemne chmury zbliżały się nieubłaganie.

Zbliża się burza

#6
Zamrugała ostatnich kilka razy, nim w końcu stwierdziła, że pieczenie niemal całkowicie przestało jej dolegać. Niespiesznie omiotła okolicę wzrokiem, jak gdyby bała się, że gwałtowniejszy ruch gałek ocznych może wywołać kolejną falę bólu. W końcu utkwiła spojrzenie w dwukolorowych oczach nieznajomego.
- Morz? - Zapytała tonem, który w równym stopniu wyrażał zdziwienie, co i zaciekawienie. - Nie, nigdy go nie widziałam Morza. Wydaje mi się jednak, że jezioro nie powinno mnie atakować bez powodu, niezależnie od tego, jak się nazywa. Ktoś powinien je nauczyć szacunku dla innych - prychnęła, dumnie zadziewając nos do góry. - Ale wiesz co? Widzę, że nie jesteś niczym zajęty. Mógłbyś opowiedzieć mi o tym Morzu? - zapytała, przechylając łepek na bok.
Niebo zakryło się już całkowicie ciemnymi chmurami, zalewając okolicę złowrogim wręcz cieniem. Pierwsze krople deszczu zaczęły opadać na ziemię.

Zbliża się burza

#7
Dwukolorowe soczewki uparcie, acz nie nachalnie przyglądały się nieznajomej. Z każdym wypowiedzianym przez Atenę słowem Płomień coraz bardziej dopuszczał do siebie myśl, iż jego rozmówczyni wcale nie ma tylu lat, na ile wygląda. W skażonym umyśle pojawiały się różne teorie i możliwe wytłumaczenia. Rozumiał, że ktoś nigdy nie miał okazji zobaczyć morza, ale uznanie słonej wody za byt mogący odczuwać szacunek do żywych istot nie mieściło mu się jego łbie. Nie chciał urazić wilczycy, nie miał w zwyczaju wyśmiewania się lub szydzenia z kogoś. Należał do osobników cierpliwych, kilkukrotnie musiał zajmować się bezmyślnymi, wiecznie klekoczącymi jadaczki, zadającymi milion pytań na sekundę szczeniętami, toteż niewiedza ciemnej nie wytrąciła go z równowagi. - Morze ma to do siebie, że faluje. - Odparł, siląc się na słaby uśmiech. Bardzo nie chciał brzmieć jak nudny nauczyciel, ale skoro brązowofutra sama poprosiła go o "opowieść"... - Nie sądzę, że był to atak. - Stwierdził, nieznacznie zbliżając się do wadery. - Spokojne morze, takie jak to teraz, nie chce nikogo skrzywdzić. Inaczej to wygląda, gdy nadchodzi sztorm. - Kamyczki zdobiące oblicze ognistego powędrowały ku pieniącym się falom, które powoli zanikały, zostając pochłonięte przez piasek. - Wtedy morze potrafi być groźne. Na jego powierzchni pojawiają się ogromne, wodne kształty, które rozbijają się o brzeg. Są tak silne, że potrafią porwać ze sobą duże zwierzęta. - Przerwał, ponownie skupiając się na rozmówczyni. - Ciemne chmury gromadzą się nad nami. Zbliża się burza, a wraz z nią sztorm. - Długa kita przecięła wilgotne powietrze.
Shevayal postanowił dać Atenie czas do namysłu oraz podjęcia decyzji. Zważywszy na stan, w którym się znajdowała, nie miał zamiaru jej pośpieszać, ani narzucać swojego zdania. A nuż postanowi, iż chce tu zostać i zobaczyć nieznane sobie zjawisko?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron