Krwawe Zorze

#21
Przysłuchiwała się słowom Fehu, nie kryjąc zainteresowania. Bóstwa były dla niej dość znajomym tematem, głównie ze względu na to, że jej rodzinna wataha wyznawała wiarę w kilka z nich. Faworytem Jesieni niemal od zawsze był Rianall, Pan Wiatru. Wszystkie historie o nim, opowiadane głównie przez starszyznę, kiedyś wydawały się Deszczowej doprawdy fascynujące. Tym bardziej była ciekawa tego ... Wilka. To była forma którą przybierał? A może imię? Rianall był jastrzębiem, jej bracia natomiast otrzymali imiona po Sarinie który ponoć miał się objawiać jako Sokół. To właśnie przez to, za czasów szczenięcych, Jesień była dumna, że nie dostała imienia, podobnego tamtym. Sokole Pióro, Sokoli Dziób? Pff! Jastrzębia Dama! - tak chciała się wtedy nazywać. Teraz, z perspektywy czasu, wydawało jej się to dość zabawne. Tą krótką podróż po świecie wspomnień przerwał głos czarnego basiora, który zwracał się do rudej. Cóż, przypadek czy nie, brązowa była ciekawa, jak cała ta sytuacja potoczy się dalej.
Czekając aż Fehu wznowi swoją wypowiedź, zerknęła przelotnie na zioła pozostawione do wyschnięcia i natknęła się na przy tym na Naudira chowającego biały łepek w łapach. Czyżby nie był zainteresowany? Chyba, że na wydmach, wbrew temu co uważała jego prawowita ciotka, naoglądał się tyle, że to już dla niego żadna nowość.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Krwawe Zorze

#22
Spojrzała na Valaka, a przez jej oczy przemknął dziwny błysk. - Zwłaszcza taka ilość wilków mnie ciekawi. - spojrzała na Czarnego, a kącik pyska lekko pofrunął do góry. Skierowała jednak bursztynowe ślepia na rudą waderę - Wyobraź sobie, że napotykasz konającą, brzemienną waderę. Na twoich oczach rodzi, po czym umiera. Ze szczeniąt przeżyło tylko jedno, białe, o szkarłatnych ślepiach. Po zaledwie tygodniu wyglądało jak prawie dorosły wilk. Podążyłam z nim, a raczej nią, aż do Oazy, gdzie wyswobodziła jakiegoś wilka z uścisku węży. Po prostu jej słuchały. - zrobiła na chwilę przerwę. - Może to wam brzmieć na zwykłe ględzenie bzdur, lub mój wymysł. Ale byłam tam i to widziałam. A z opisu jej Ojca i tego, co umierająca wadera mi powiedziała, nim skonała, wiem doskonale z kim miałam do czynienia. - Przysiadła na chwilę, wyprostowana, z powagą wypisaną na pysku. Nie żartowała i to można było odczuć jak i w jej postawie, tak i w tonie głosu Wojowniczki. -Ta kraina ma w sobie coś dziwnego. - wzruszyła ramionami, po czym przeciągnęła się, a pod futrem dało się ujrzeć zarys mięśni wadery. Zamyśliła się na chwilę, by spojrzeć na Naudira, a potem na Deszczową. Tęczówki powędrowały następnie znowu ku wejściu od jaskini. - Nie zapowiada się na szybką poprawę pogody.


Krwawe Zorze

#23
Nie ruszyła się z swojego miejsca uważnie słuchając tego co wilczyca ma do powiedzenia i uśmiechnęła się do siebie wyobrażając sobie taką sytuację. Była w stanie wyobrazić to sobie nawet jeśli było to niedorzeczne.
- Nie nie zapowiada ale chociaż mamy okazję się odrobinę poznać -Stwierdziła cicho nie bardzo wierząc, że ją usłyszą i jednak się odzywając a przy tym łamiąc swoje postanowienie.Skuliła się przy ścianie nadal opatulając się ogonem by było jej cieplej. Nie miała jakoś wielkiej ochoty marznąć przez ten głupi deszcz.
Linera

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron