Pokojowe spotkanie

#11
Oparła pysk na łapach, wpatrując się w niewyraźny zarys wilczej sylwetki, teraz już lepiej widoczny, gdy oczy przyzwyczaiły się do ciemności. Teraz dostrzegała więcej niż początkowo szczegółów najbliższego otoczenia. Jej uwagę przykuła kępka wyschniętych ziół zwieszająca się z jednej z pobliskich gałęzi. Podniosła powoli głowę, węsząc w powietrzu i odwracając się ku znalezisku. Trudno było uwierzyć, by rośliny znalazły się tu przypadkowo. Być może ktoś je tu rozwiesił, by się zasuszyły? Nawet jeżeli tak było, ten ktoś zdecydowanie powinien lepiej pilnować swoich zbiorów. To, że ktokolwiek zdecydował się na ich przywłaszczenie było tylko i wyłącznie winą lekkomyślnego poprzedniego właściciela.
Ostrożnie chwyciła łodyżki w zęby i ściągnęła zioła z gałęzi, by chwilę później zaplątać je w sierść na karku.
Następnie wróciła wzrokiem do Linery, wpatrując się uważnie w samicę.
- Oczywiście, że miałabyś szansę. Jak wiadomo, by wataha istniała, potrzeba wilków. A nasz gatunek ma to do siebie, że ceni sobie obecność towarzyszy - oznajmiła, całkiem uprzejmym tonem. Po tych słowach zamilkła na chwilę, na nowo kładąc łeb na wyciągniętych łapach, lecz bursztynowe ślepia nieustannie pozostawały wlepione w drugą samicę. - Jak bardzo zależy ci na dołączeniu do stada? - zapytała po chwili, a ton jej głosu nieznacznie się zmienił, stając się bardziej oficjalny.

Pokojowe spotkanie

#12
Kąciki mojego pyska uniosły się do góry słysząc taką odpowiedź. Miała rację jednak czy to nie normalne że wilczyca przez całe swoje życie nie mająca stada boi się o to że się do niego nie dostanie? Mogliby mnie przecież zaatakować za postawienie łapy na ich ziemiach. Słysząc pytanie Lokatt spojrzałam w jej stronę zamyślona.
-Jak bardzo mi na tym zależy? Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednak jeśli miałabym odpowiedzieć jednym słowem określiłabym to słowem "bardzo"- Odpowiedziałam patrząc raczej już nie na samicę a przez nią.
-Oddałabym stadu prawie wszystko co mam jeśli okazałoby się tak dobre jak mówiłaś. Broniłabym słabszych lub rannych członków stada jednak jeśli ktoś zaatakowałby mnie bez ważnego powodu jestem gotowa kogoś takiego dogłębnie okaleczyć. Nie będę narażała swojego życia z jakiś błahych powodów- Powiedziałam siadając blisko wyjścia i wpatrując się w krople wody spadające z nieba.
-Śmierć z błahego powodu byłaby nudna i głupia- Stwierdziła a w jej głosie można było wyczuć rozbawienie.
Linera

Pokojowe spotkanie

#13
Zamilkła na dłuższą chwilę, słuchając odpowiedzi czarnej wadery. Na chwilę przymknęła nawet bursztynowe ślepia, czego jej rozmówczyni prawdopodobnie nie była w stanie dostrzec, pogrążając się w myślach. Stado potrzebowało przede wszystkim wilków, żeby funkcjonować i się rozwijać. Czy jednak mogła zaufać Linerze na tyle, by pozwolić jej zostać jednym z Cieni?
Otworzyła oczy, wyginając pysk w lekkim uśmiechu.
- Narażanie swojego życia bez powodu zawsze jest głupotą - oznajmiła po chwili. - Choć z drugiej strony czasami podjęcie ryzyka jest niezbędne.
Podniosła się do siadu, znów wbijając w rozmówczynię uważne spojrzenie. Wciąż nie wiedziała, ile w jej słowach prawdy a ile kłamstwa, lecz zawsze warto było spróbować.
- Dbanie o własny ogon jest zrozumiałe. Każdy z nas to robi, by przetrwać. I nikt nie będzie ci robił z tego powodów żadnych wyrzutów, nawet w stadzie, z jednym warunkiem - jeżeli przez to nie szkodzisz watasze jako całości bądź któremuś z jej członków. Czasami łatwo jest zostać zdrajcą - oznajmiła po chwili. - A zdrajców czeka jedynie śmierć. Tak więc, czy zależy ci na stadzie na tyle, że byłabyś gotowa przysiąc na własne życie, że nigdy go nie zdradzisz? - zapytała, mrużąc lekko ślepia.

Pokojowe spotkanie

#14
Wysłuchałam tego co miała do powiedzenia wadera wpatrując się w strugi deszczu.
-Bez ryzyka nie ma zabawy- Skomentowałam krótko jej początkową wypowiedź. Potem zwróciłam swój łeb w stronę wilczycy uśmiechając się lekko. Mówiła poważnie, widziałam to i w ogóle mi to nie przeszkadzało. Mówiłyśmy o ważnych rzeczach więc było to jak najbardziej wskazane.
-Jestem gotowa żeby przysiąc że nie zdradzę watahy na swoje własne życie- Odpowiedziałam patrząc na nią z uśmiechem jednak oczy miałam poważne i nie kryła się tam nawet iskierka wesołości.
Linera

Pokojowe spotkanie

#15
Przyglądała jej się w milczeniu, starając się odszukać w jej głosie jakiekolwiek oznaki kłamstwa. Trudno było jednoznacznie to określić na podstawie samego tonu wypowiedzi, widząc jedynie zielone oczy w kolejnych krótkich rozbłyskach światła. Nie doszukała się jednak w jej słowach żadnego podstępu. Milczała przez dłuższą chwilę, w myślach analizując wszystkie "za" i "przeciw", po czym, po chwili wahania wstała, prostując się dumnie na tyle, na ile pozwalało jej na to otoczenie i unosząc nieznacznie ogon. Podeszła bliżej do Linery.
- W takim razie być może los się do ciebie uśmiechnął. Jestem bowiem przywódczynią watahy znanej jako Szepczące Cienie - urwała, dając jej chwilę na przetrawienie tej informacji. - Jestem gotowa przyjąć cię jako kolejnego członka stada, jeżeli teraz, tutaj przysięgniesz na własną krew, że nigdy nie zdradzisz naszej watahy, będziesz gotowa poświęcić wszystko dla jej dobra a jej sekrety zachowasz dla siebie - dodała po chwili poważnym tonem. Co prawda trudno będzie to traktować jako oficjalne zaprzysiężenie nowego członka Cieni i wadera będzie musiała powtórzyć przysięgę na najbliższej stadnej uroczystości, lecz wolała usłyszeć ją z jej ust. Nie wierzyła, iż zwykłe słowa wystarczą, by komuś zaufać. Lecz niosły one ze sobą ostrzeżenie, uświadamiały, co grozi, jeżeli dopuści się zdrady. Jeżeli przysięgniesz na własną krew, ta sama zabarwi wody jeziora, jeśli złamiesz dane słowo.

Pokojowe spotkanie

#16
Kiedy wadera podeszła do mnie przez chwilę myślałam że chce mnie zaatakować co jednak nie stało się. Wysłuchałam tego co mówi z uwagą po czym lekko się uśmiechnęłam. Więc była przywódczynią. Czyli jakbym wszczęła bójkę to miałabym spore kłopoty bo cała wataha czyhałaby na moje marne życie. Kiwnęłam głową kiedy powiedziała o przysięganiu na własną krew.
-Przysięgam na swoją własną krew że nigdy nie zdradzę naszej watahy, będę gotowa poświęcić wszystko dla jej dobra a jej sekrety zachowam dla siebie- Powiedziałam powtarzając jej słowa i patrząc na nią pokornie. Była przywódczynią więc chyba normalne było to że chciałam ukazać swoją uległość względem niej. W czasie naszej rozmowy burza ucichła a z nieba lał się tylko niewinny deszczyk nie mogący wyrządzić żadnej szkody. No może poza mokrym futrem ale moje i tak wysycha znacznie szybciej na słońcu co ułatwia mi dbanie o swój wygląd. Przecież nikt nie chce ciągle wyglądać jakby tarzał się w błocie czy innym świństwie prawda? Mnie to na pewno dotyczy.

//Przepraszam że tak długo nie odpisywałam ;__;
Linera

Pokojowe spotkanie

#17
//Nie ma sprawy :D

Znów znieruchomiała, wpatrując się intensywnie w czarną samicę, ponownie przypatrując się jej obliczu, ledwie widocznemu w ciemności, starając się dopatrzyć czegokolwiek, co mogłoby świadczyć, iż samica kłamie. Choćby drobnego nerwowego drgnięcia jednego z mięśni jej kufy bądź próby odwrócenia wzroku. Nic podobnego jednak nie ujrzała. Można uznać, że Linera przysięgała szczerze... Lecz nadal nie można było zapomnieć również o istnieniu innej opcji - być może samica była po prostu równie doświadczonym kłamcą, co sama bursztynowooka. Zaufanie wobec innych przedstawicieli swego gatunku już nigdy nie przyjdzie jej łatwo, ze względu na to, co wydarzyło się w przeszłości.
A może po prostu przypisywała innym wilkom swe własne wady?
Skłamałaby, twierdząc, że zmiana postawy czarnej samicy na bardziej uległą nie spodobała się szarej. Oczywiście, było to jak najbardziej naturalne - lepiej zachowywać pokorę podczas rozmowy z przywódcą stada, któremu wszak podległa jest cała wataha, lecz mimo wszystko rozbudziło to w niej dumę i dziwną satysfakcję. Czarne wargi uniosły się minimalnie ku górze, choć w ciemności z pewnością trudno byłoby dostrzec uśmiech. Następnie pochyliwszy nieznacznie łeb, przybliżyła się do czarnej, wbijając wzrok w jej zielone ślepia.
- Od dziś możesz się uważać za jedną z nas, Cieni. Pamiętaj jednak, że przysięgałaś na krew, tak więc ta niechybnie zostanie przelana, jeżeli tę przysięgę złamiesz - rzekła cicho, niemalże wyszeptała. Trwała w tej pozycji przez chwilę, po czym cofnęła się o kilka kroków, siadając po chwili przy wejściu do nory. Zerknęła na zewnątrz, przesuwając wzrokiem po zroszonym deszczem lesie, by potem znów zerknąć na czarną.
- Gdy będziesz gotowa, wyruszymy w kierunku naszych terenów - oznajmiła.

Pokojowe spotkanie

#18
Skinęłam głową słysząc ostrzeżenie wadery. Tak bez wątpliwości było to ostrzeżenie ale też groźba która miała mnie powstrzymać przed zdradą stada. Kiedy się odetchnęła odetchnęłam z ulgą i spojrzałam za nią.
-Możemy ruszać- Powiedziałam czekając aż ta wyjdzie. Jak już to uczyniła ruszyłam za nią nie bardzo wiedząc gdzie dokładnie znajdują się tereny cieni. Miałam nadzieje że stado nie zareaguje na moją osobę źle. Nie chciałam robić kłopotu ani wprowadzać niezgody. Potrzebowałam tylko miejsca które mogłabym nazwać domem. Nawet jeśli tylko na krótki czas.
Linera

Pokojowe spotkanie

#19
Przez dłuższą chwilę patrzyła w ciemność, jakby zapomniała całkowicie o towarzystwie samicy. W głowie wciąż panował niemały mętlik. Zastanawiała się, czy podjęła słuszną decyzję, czy może przyjęcie czarnej w szeregi Cieni było kolejnym błędem. Szara z niesmakiem zauważyła, że zdarzało się jej to coraz częściej. Jeszcze niedawno była przekonana o słuszności swoich wyborów. Teraz wątpiła. Nie ufała samej sobie niemalże w takim samym stopniu, jak nie ufała nikomu innemu.
Słowa Linery otrząsnęły ją z zamyślenia. Spojrzała na zielonooką i skinęła krótko głową, wstając.
- Chodźmy więc - poleciła, następnie wychodząc spod pnia i żwawym krokiem kierując się w drogę powrotną w kierunku jeziora.

//zt
/Możemy to kontynuować na fabule w sumie, Lokatt mam wolną XD

Pokojowe spotkanie

#20
Skinęłam głową na słowa wadery. Przez chwilę wyglądała dziwnie jakby nie wiedziała co ma myśleć. Westchnęłam w duchu myśląc nad tym czy wyglądam na aż takiego wilka że moje słowa nawet te prawdziwe mogą stanąć się tematem rozważań. Ja sama lubiłam swoje futro które pomagało mi stopić się w nocy z otoczeniem. Zauważając że Lokatt rusza otrzepałam swoje futro i ruszyłam za nią. Nie wyprzedzałam jej bo przecież została lub też miała zostać oficjalnie moją alfą czy też jak kto woli przywódczynią.

//zt
//Właściwie to spoko xD
Linera

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron