Przystanek? Rozlewisko!

#1
Uczestnicy: Lyvarris, ?
Miejsce: Rozlewisko.
Czas: Po Leśne urwisko, przed Niecka.

Obiecała sobie, że od razu po spacerze wróci do Zięby, coś jednak ją podkusiło i zdecydowała się nadłożyć drogi i zdobyć jeszcze kilka ziółek. Może nie do końca się znała na miksturach, czy ogólnie sposobie wykorzystywania ziół, ale uważała, że lepiej mieć więcej jak nie mieć w ogóle. Co prawda poza gwiaździstą polaną, urwiskiem i miejscem pobytu Iskier nie znała innych terenów i nie wiedziała nawet gdzie powinna szukać i czy dobrze robi, bowiem w jej głowie wciąż majaczyła wizja zgubienia się, mimo to postanowiła nie rezygnować i dziarskim krokiem ruszyła przed siebie. Droga mijała jej spokojnie i z chwili na chwilę coraz mniej obawiała się niebezpieczeństwa, z szerokim uśmiechem na pysku rozglądała się po okolicy. Bacznie przyglądała się kolejnym drzewom, roślinom, a nawet pojedynczym kamieniom, chciałam jak najwięcej zapamiętać by w razie powrotu nie martwić się tym, że skręciła nie tu gdzie powinna. Przez chwilę myślała by zaznaczyć zapachem co któryś pień, ale szybko zrezygnowała z tego pomysłu w obawie przed niechcianym towarzystwem. Nim się spostrzegła zmierzała teraz w dól, ku sporych rozmiarów rozlewisku, ciężkie powietrze o nieprzyjemnym zapachu dawało się we znaki, mimo iż na dworze było chłodno. Na pysk Białej wstąpił grymas niezadowolenia, nie chciała spędzać tu ani chwili dłużej. Gotowa zawrócić nagle spostrzegła, że było tu dużo różnorakich ziół, większość rozpoznała co było dużym plusem. Niechętnie, ale postanowiła zostać. W końcu wynagrodzenie za ten smród było większe niż się spodziewała. Powoli przyglądając się nagietkowi i krwawnikowi skubnęła po gałązce, tak samo zrobiła z lulkiem, skrzypem i tojadem. Nie była pewna co do tych trujących, wątpiła czy powinna je brać, po chwili uznała jednak, że wszystko się przyda i wplątała zielsko w białe futro.
Obrazek

Przystanek? Rozlewisko!

#2
Szła luźnym krokiem, niczym tancerz rozgrzewający się przed występem. Czarne futro podskakiwało w rytm jej ruchów, gdzieniegdzie skrzac się granatowymi refleksami. Złote oczy lustrowaly okolice. Nie miała nic do roboty, wiec uznała, ze mały spacer dobrze jej zrobi, zwlaszcza, ze tych terenów nie znala jeszcze zbyt dobrze. Przystanela pod jednym drzewem dostrzegając wiewiórkę, która przypatrywała się waderze z zainteresowaniem. Wadera uniosła brew, jednak kita poczęła się kołysać na boki delikatnie. Była w miarę dobrym nastroju, a z drobiazgów czerpała najwięcej radości. Potrzebowała odpoczynku dla umysłu. W pewnym momencie jednak poczuła znajoma won. Nozdrza poczęły pracować, rozszerzając i kurczac się na przemian, a uszy stanęły nasłuchując. Ruszyła cichym krokiem za tropem. Zarechotala w duszy, czyżby ktoś miak taki sam pomysł na spędzenie dnia jak ona? Ujrzała biala sylwetkę nieopodal. Wyszła spokojnie nie kryjąc się ze swoją obecnością i odchrzaknela. - No witam.


Przystanek? Rozlewisko!

#3
Nie było to zbyt mądre, ale samiczka na chwilę zupełnie się wyłączyła, skupiona na ziołach nie zwracała uwagi na otoczenie, w dodatku jedynym co czuła był zapach zbutwiałych drzew, więc zamiast używać nosa oddychała pyskiem, co tym bardziej ograniczyło jej wyczucie potencjalnego towarzystwa. Po chwili gdy wszystkie rośliny były dokładnie wplątane w białe futro młoda zdecydowała się wskoczyć na jedno z pobliskich przewalonych pni by zyskać lepszy punkt widokowy, z rozmarzonym uśmieszkiem na pysku wpatrywała się w drzewo na którym wesoło podskakiwały kolorowe ptaki, których nazwy nie znała. Niekryjąca jednak swojej obecności Sura trochę wystraszyła białą chrząknięciem, nie za szeroki pień pokryty mchem, który oprócz tego, że miękki okazał się też być śliski okazał się wspaniałym parkietem, bowiem Lyv tracąc równowagę machała łapami za wszelką cenę starając się wrócić do pionu, gdy to jednak było spisane na porażkę zeskoczyła na glebę z szczenięcym uśmieszkiem na pysku. - Sura! - krzyknęła z radością wpatrując się w znaną jej samicę. - ... Znaczy się Pani Sura. Dzień dobry! - serdeczny uśmieszek zdobił nieco umorusaną kufę Lyvarris, cieszyła się, że była to Sura, samica wydawała się jej bardzo czuła i miła, a właśnie tego waderka teraz potrzebowała, to było coś czego nie otrzyma od swojej Opiekunki, przynajmniej nie na długo. Odważnie stawiając kroki podeszła do jednej z byłych Iskier i mokrym nosem na krótką chwilę wtuliła się w sierść Sury, wiąż nie przestając się uśmiechać.
Obrazek

Przystanek? Rozlewisko!

#4
Machnęła kitą żwawiej, a na przyozdobionej bliznami kufie pojawił się szerszy uśmiech. Lubiła Lyv, była dosyć niewinna, choć gdzieś w duszy Sura wiedziała, że będzie z niej pożytek. Była ciekawa świata, a to już dobrze świadczyło o niej. Nie była jednym z tych zlęknionych młodzików.
- Musisz uważać bardziej jak jesteś sama. Zwłaszcza, że jesteś tak jasna, że widać cię jak na dłoni. - zarechotała, przybierając lekko nauczycielski ton. jednak wyczuć można było jej łagodność. Gdy jednak do jej uszu doleciało słowo "Pani" zmarszczyła brwi i prychnęła. - Mów mi po prostu Sura, nie postarzaj mnie aż tak! - uniosła jedną brew ku góry, a gdy młoda przytuliła się do niej, przycisnęła ją na sekundę łbem do siebie odwzajemniając gest.
- Co tu robisz sama? Zięba wie, że poszłaś na..spacer? - przechyliła łeb lekko, gdy kątem oka dostrzegła znowu ciekawską wiewiórkę, która znowu gapiła się, teraz nie na jedną, a na obie wadery. Czarna odwróciła łeb w stronę rudego stworzonka rozbawiona.


Przystanek? Rozlewisko!

#5
Odchylając powoli pysk od futra Sury powiodła wzrokiem w stronę, w którą spoglądała samica. Na początku nie wiedziała w co tak wpatrzona jest wadera. Wystarczyła jednak tylko chwila, a już i Lyv z szerokim uśmiechem na pysku skakała ślepkami za rudym zwierzakiem. - Tak, tak. Wieeem. Miałam, powiedzmy.. Chwilę słabości. - zaśmiała się pod nosem po czym odskoczyła od wadery ponownie próbując przejąć przewalony pień. - Najmocniej przepraszam! - przybierając bardzo poważny wyraz pyska pochyliła się nisko. Długo jednak nie wytrzymała, więc wybuchnęła śmiechem z głośnych hukiem opadając zadkiem na pień. Miała dzisiaj wyjątkowo dobry humor, odkąd zaczęła sama wędrować stała się znacznie weselsza. Czyżby Zięba zamiast radości sprawiała, że Lyv gasła w oczach? Nie rozmyślając nad tym dłużej odwróciła pysk w stronę wiewiórki, by Sura nie widziała rozczarowania na jej mordce. - Zięba teraz ma swoje problemy, wolę się jej nie kręcić pod łapami. Szczególnie, że tam, na skałkach, udawała, że mnie nie widzi. Była pewna, że umarłam, a i tak nie poszła mnie szukać. - mówiąc to czuła jak jej ślepia wypełniają się łzami, a głosik się łamie. Sura była pierwszym wilkiem, z którym podzieliła się swoimi przemyśleniami. Szybko jednak tego pożałowała, w końcu wadera mogła przekazać to Dzierzbie, a wtedy Lyv miałaby tylko problem. Chcąc więc zmienić temat zeskoczyła z pnia i podeszła do rozmówczyni. - A tak w ogóle, to co to za zwierzę? - spytała wskazując kufą wiewiórkę.
Obrazek

Przystanek? Rozlewisko!

#6
- Czasem chwila to za dużo - wyszczerzyła kły w uśmiechu, a blizny na jej pysku pomarszczyły się. Spojrzała zainteresowana na poczynania młodej waderki, z widocznym rozbawieniem na pysku. Lubiła Lyv, była jedną z tych dusz, które nie były zroszone jeszcze zdradą, czy uczuciem utraty, które niszczyłoby od środka. - Tym razem wybaczone! - zaśmiała się głośno, a kita lekko pofalowała na boki. Potrząsnęła futrem, pozbywając się kurzu, a z płuc wydało się wyjątkowo luźne westchnięcie.
Patrzyła dalej na wiewiórkę, która poczęła wspinać się wysoko na drzewo, dając niesamowity popis umiejętności. Słuchała przy tym uważnie co Lyv powiedziała, spojrzała na nią, gdy skończyła. - To wszystko jest nowe dla niej, tak myślę. Nie przejmuj się tym. Może być ci ciężko, ale musisz zrozumieć, że ona taka już jest. - Zbliżyła pysk do pyska młodej, tak, że ich nosy się stykały. - To skorupa, pod którą pewnie tlą się liczne problemy i rozterki. - Wyprostowała się posyłając jej spokojny uśmiech - Jest silna, ale dba o ciebie. Musi się tylko nauczyć okazywania uczuć w inny sposób, niż ten, do którego nawykła. O ile kiedykolwiek jej okazywano uczucia.
Zastrzygła uchem ponownie szukając wzrokiem rudej istotki, która obserwowała ponownie dwie wadery. Mała, wścibska i sprytna istotka. - To jest wiewiórka. Cholernie szybkie i sprytne. Jak byłam mała, to kiedyś przypadkiem natknęłam się na jakieś ich.. młode. No i jego matka uczepiła mi się ogona i biegała po mnie wbijając w ciało pazurki. Mnie bolało, ona pokazała kto tu rządzi, a wilki z mojej dawnej watahy miały niezły ubaw, widząc szczenie, które nie radzi sobie z takim małym zwierzątkiem. - Zaśmiała się, a w jej oczach zapaliły się iskierki na wspomnienie o rodzinie.


Przystanek? Rozlewisko!

#7
Lyvarris była bardzo wdzięczna Surze za jej wsparcie i dobre słowo. Nie miała jednak ochoty dłużej zastanawiać się nad zachowaniem Zięby i tym co samica tak naprawdę o niej sądziła. Nie zwlekając podbiegła bliżej drzewa na którym znajdowała się wiewiórka, by oprzeć się o nie przednimi łapkami. - Takie małe stworzenie, a takie niebezpieczne. Kto by pomyślał? - biała zmrużyła ślepia wpatrując się w rudego gryzonia. Fascynował ją, choć historia towarzyski sprawiła, że z drugiej strony Lyv uważała go za strasznego. Wspomnienie wadery o poprzednim stadzie sprawiło, że nawet wiewiórka zeszła na dalszy plan. Strzygła uchem, po czym bez chwili zastanowienia rzuciła. - Jaka była Twoja poprzednia wataha? - młoda miała wątpliwości czy powinna o to pytać, jednak ciekawość była silniejsza niż maniery. - Bo wiesz, ja już prawie nie pamiętam jak wyglądały wilki, które znam z czasów dzieciństwa. Ledwo pamiętam jak wyglądała mama, a co dopiero jak rodzeństwo, czy ktokolwiek. - przeniosła wzrok na waderę uśmiechając się blado. Czy było jej smutno? Raczej nie, w końcu mama nie żyła, a rodzeństwo i tak odeszło, mimo wszystko coś nie dawało jej spokoju. - Bo wiesz, boję się, że pewnego razu spotkam siostrę lub brata i ich nawet nie rozpoznam. - wciąż wpatrywała się w Surę jakby szukając w niej odpowiedzi na swoje problemy.
Obrazek

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron