Odpoczywając nad górskim jeziorem

#41
Zaśmiała się zaczepnie na przekomarzanki Sury, by za chwile ponownie wywrócić oczyma i westchnąć głęboko. Wszystko to o czym właśnie mówiły wilki, było dla Eth jak czarna magia. Jakieś Skolle, jelenie, łasice, ale najistotniejsze było to, że nie posuwali się naprzód i to właśnie wywołało teatralne oddechy rudej. Sura robiła wszystko by wyciągnąć jak najwięcej informacji nie zdradzając najlepiej nic. " O właśnie o wilku mowa " - a powiedzonko wywołało kolejny chichot Eth, gdy zamiast dodać trochę znanych sobie faktów czarna wadera zadała kolejne pytanie.
River był tu jeszcze krócej od samej sezamowej, więc dzieciak się starał, ale jak na razie zwyczajnie próbował dopasować opowieści do wpojonych mu w dzieciństwie informacji, co też specjalnie nie rozszerzało ich pojęcia o sytuacji na tutejszych ziemiach.
Jak na razie najwięcej konkretnych słów usłyszała od Keirana, ale złoty też nie wiedział, aż tak dużo, a na pewno nie rozumiał więcej niż oni sami, więc ciągłe wypytywanie basiora jedynie przypominały mu smutne wspomnienia nie wnosząc już więcej do sprawy.
Cały czas lekko rozbawiona obserwowała swoich rozmówców. Po chwili ułożyła głowę na łapach, przyjmując bardziej rozleniwioną pozycję i uśmiechając się jakby oglądała szczeniaki goniące własne ogony, bo miała wrażenie, że tak właśnie w tym momencie jest, a nadchodzącego przełomu jakoś nie widziała, gdy nagle coś jakby zadzwoniło w rudej głowie, a Eth przypominała sobie spotkanie z przed wielu dni. Gwałtownie poderwała głowę, przyjmując poważną minę.
- Jakiś czas temu rozmawiałam z wilczycą, która mówiła, że wychowała dziecko wilczego Boga Fenrira, może to ma coś wspólnego z całym tym zamieszaniem ?

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#42
Uśmiechnął się wesoło, słysząc przekomarzanki samic. Złocistemu już na dobre wrócił dobry humor, w dodatku zaczynał czuć się coraz bardziej swobodnie w tym towarzystwie. Mogłoby się wydawać, że całkowicie zapomniał o swoim poprzednim zażenowaniu i wszystkich popełnionych do tej pory gafach, po prostu ciesząc się ze spotkania z innymi wilkami. Było to miłą odmianą po wydarzeniach z niedalekiej przeszłości. Pogratulował sobie w duchu pomysłu udania się na tą niewielką przechadzkę. Nowi znajomi poprawili mu nastrój i odciągnęli nieco jego myśli od przykrych spraw.
Skupił się na słowach padających z ich pysków, wyraźnie zainteresowany. Liczył na to, że któreś z nich wie coś więcej i pomoże mu to zrozumieć, co właściwie dzieje się w tej dziwnej krainie. Jak na razie widocznie największą wiedzę posiadała Sura, lecz nie była skłonna się nią podzielić. Keiran zaczął się nieco niecierpliwić, lecz postanowił odpowiedzieć na pytanie wadery.
- Mówił, że został wysłany przez swego stwórcę, żeby się nas pozbyć. Nie wspomniał, kim on jest, ale mówił coś o tym, że chce bronić tej krainy przed swoim wrogiem. Określił się mianem jego syna - powiedział powoli, z wahaniem, starając się przypomnieć jak najwięcej słów tamtego jelenia. Spojrzał przy tym na czarną samicę niemal błagalnie i jednocześnie wyczekująco, oczekując wreszcie jakiś istotnych informacji.
Następnie przeniósł wzrok najpierw na Rivera, potem Ethnenn, zaintrygowany. Pamiętał, jak powalony już jeleń wspominał coś o tym, że wróg jego stwórcy przybiera postać wilka, a zarówno basior, jak i wadera wspominali o wilczych bóstwach. Czyżby tamtemu chodziło o któreś z nich? Czy któryś z tych wilczych bogów miał być tą nieprzewidywalną, szaloną istotą niosącą śmierć, o której wspomniał boski wysłannik? A może po prostu widział go tak ze swojej perspektywy, jako roślinożerca?
Keiran miał coraz większy mętlik w głowie i wydawało mu się, że wie coraz mniej. Nadal jednak liczył na to, że sytuacja nieco się poprawi, i ktoś wreszcie zlituje się nad nim i wytłumaczy te wszystkie dziwactwa, jakich był świadkiem.

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#43
-Skoll? Fenrir? - położyła uszy do tyłu, a czarne brwi zmarszczyły się. Jej mózg na chwilę wskoczył na wysokie obroty, by po chwili wrócić do normalnej pracy. Co ona się będzie wysilać? - Mówcie normalnie, halo, bóstw jest praktycznie tyle co watah. A raczej nazw bóstw, imion, jakkolwiek. - zatrzęsła łbem na boki, a różowy język ponownie oblizał częśc kufy ozdobionej bliznami. Co lepsze oczko mogło zauwazyć, że sierść w tym miejscu zawsze jest ulizana.
- O to Jelonek chyba się rozmnożył. - Skomentowała bardziej do siebie. Zmarszczyła nos, wydymając wargi na sekundę. Zrobiła to głównie dlatego, że uważała Bóstwa za, delikatnie mówiąc, debili, którzy byli jak rodzeństwo, które nie może się dogadać. Pfe i to miały być BÓSTWA?
- No dobra, powiem Wam co wiem. Ale! - Wstała, by przejść się wokół Keirana. Wyczuwała od niego wiele woni. - Chcę wiedzieć najpierw, z kim mam do czynienia i z kim dzielę się moją wiedzą. - Zmrużyła ślepia, a na pysku pojawił się szeroki uśmieszek, jednak nie odsłaniający zębisk. Nie ufała zbytnio wilkom, mówiła co uważała za wiedzę, która powinna być... ogólnodostępna? Poza tym, to oni sprzeciwili się Wilkowi i Rogaczowi. Revirell odrzuciła ich propozycję, więc niech inne wilki wiedzą czego mogą się spodziewać. jednak kwestię jak ją uleczono i Maela zostawić miała dla siebie. Ot, taka tajemnica Iskier.


Odpoczywając nad górskim jeziorem

#44
Riverowi powoli zaczynały przykrzyć się te całe podchody i to, że w sumie niczego konkretnego się nie dowiedział. Dodatkowo Keiran chyba po raz setny powtórzył tą samą kwestię. Z coraz większym trudem było mu słuchać w spokoju tego co mówili inni i powstrzymywać przy tym burczenie w bebechach. Jeśli będzie mu dane przez bogów, poznanie prawdy na temat tego świata, to otrzyma taką wiedzę w swoim czasie i wcale nie będzie musiał umierać z głodu w tym miejscu. Zastanawiał się tylko czy przeczekać jeszcze chwilę i dowiedzieć się co Sura ma do powiedzenia. Ale co jeśli okażą się to brednie? Albo tylko potwierdzenie słów Keirana? Napawało go niepokojem to ile przyjemności sprawia czarnej waderze, ciekawienia innych, a jednocześnie pozostawienia ich w niepewności.
Jego żołądek znów się jękliwie odezwał, a samiec wstał z ziemi i westchnął tylko.
- Przyszedłem z północnych krain, grubo skutych lodem. Jestem tu od niedawna, a Eth i Keiran są pierwszymi wilkami jakie poznałem w tej okolicy. - powiedział patrząc na każdego z osobna uważnie, jego brzuch głośno zawył, jakby zgadzał się ze słowami wypowiedzianymi przez Rivera. - Miło było mi was poznać i proszę mi wybaczyć, że teraz się oddalę, ale zaraz padnę z głodu i chciałbym upolować coś do jedzenia. - skłonił im się z szacunkiem i odwrócił się by odejść w las. - Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś zobaczymy. - dodał i ruszył przed siebie, nie długo po tym znikając między drzewami.

//z.t.
-Cornix cornici oculum non effodit.
-Ubi concordia, ibi victoria.
-Homo homini lupus est.
-Divide et impera.

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#45
Keiran powoli zaczynał być zmęczony powtarzaniem tego wszystkiego w kółko, nie otrzymując w zamian żadnych przydatnych informacji. Nadąsał się nieco niczym oburzony szczeniak. Jeżeli jeszcze raz ktoś zapyta mnie o to samo to chyba oszaleję, jęknął w myślach, zerkając na Ethnenn. Wadera również wydawała się poniekąd znużona tą całą gadaniną i w sumie złotemu przez to po raz kolejny zrobiło się głupio. Przecież nie chciał zanudzać swych rozmówców, prawda? Początkowo chciał jedynie ostrzec nieznajomych przed wilkami, lecz kiedy się okazało, że Sura wie coś więcej zapragnął ciągnąć temat, by dowiedzieć się czegoś przydatnego. Posłał więc pozostałym nieco przepraszający uśmiech.
Ożywił się, gdy czarna wreszcie zdecydowała, iż podzieli się swoją wiedzą, by po chwili znowu spochmurnieć, kiedy zaczęła przyglądać mu się podejrzliwie. Nie za bardzo wiedział, dlaczego była wobec niego tak nieufna. Nie powiązał tego nijak ze swym futrem przesyconym zapachem wielu innych osobników.
Odwrócił się w stronę samicy i westchnął.
- Już mówiłem, jestem Keiran. Mieszkam na północny wschód stąd - oznajmił po chwili. - Jeżeli to wszystko jest jakąś wielką tajemnicą, to nikomu nie powiem. Chciałbym po prostu wiedzieć, co tak właściwie się tu dzieje - dodał po chwili, robiąc przy tym minę zbitego psa.
Usłyszawszy słowa Rivera odwrócił się ku niemu, czując ukłucie żalu. Może to on tak go znudził, że postanowił sobie pójść? Tak, czy owak, teraz nie pozostało mu nic innego, jak wymamrotać go niego kilka słów pożegnania i skinąć łbem, obserwując jak się oddala.

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#46
- No wreszcie ! - skwitowała ruda, wyraźnie się ożywiając na deklarację czarnej wilczycy. Może w końcu dowie się czegoś więcej od Sury, dzięki czemu będą mogli porzucić smęcenie o Pradawnych i porozmawiać na przyjemniejsze tematy. W między czasie machnęła kilka razy ogonem na pożegnanie Rivera. "O ile prościej by było, gdybyś zjadł tego kuraka" - pomyślała i wróciła wzrokiem na oboje rozmówców, z lekkim rozbawieniem patrząc na "potyczkę" Keirana, który ciągle oscylował swoją mimiką pomiędzy poczuciem winy, smutkiem a przeprosinami, oraz Sury, która chyba właśnie postanowiła odstawić przedstawienie "Wielki zły wilk". Może faktycznie była wielkim złym wilkiem, ale w oczach żółtookiej jawiła się bardzo sympatycznym wilczyskiem, więc nijak poza wadery nie przemawiała do jaźni Eth.
Ruda z nieznikającym uśmiechem wodziła wzrokiem od Keirana na Surę i z powrotem, gdy wpadła jaj całkiem zabawna, w jej mniemaniu myśl, a mianowicie, że mogła by zostać szpiegiem. W końcu jak na razie wszyscy brali ją co najwyżej za upośledzoną, czasem jako przyjacielską, ale za knującą i podstępną gadzinę chyba nikt. Przez te rozmyślania wilczyca wyszczerzyła się sama do siebie, niby łysy do sera, ubawiona własnym rozumowaniem.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#47
Spojrzała za Riverem, po czym capnęła na zadzie, unosząc tułów i podniosła jedną łapę. - Bywaj! - zakrzyknęła na pożegnanie, po czym spojrzała na Keirana. Przechyliła bardzo mocno łeb na bok mrugając teatralnie. Serio? - Nie pytam teraz o twoje imię, a o twoją watahę złociutki. - skwitowała, po czym roześmiała się ogarniając swoim umysłem to drobne nieporozumienie.
Siedząc wygodnie ponownie spojrzała ku niebu, by następnie spojrzeć na swoich towarzyszy wzrokiem starego mędrca. - Są dwa błazny... bóstwa. Jeleń, którego, Keiranie już miałeś okazję poznać, kocha każde zwierzątko i roślinkę, w zamian za ich życie skłonny był nawet przyuczyć do jedzenia TYLKO roślinności nas, wilki. - wywróciła teatralnie oczami. - No i Wilk. Duży, czerwony, a jego ślepia są koloru turkusu. Szalony, przeciwieństwo rogacza. Tylko zamiast bycia roślinożernym ćwokiem, woli bardziej tworzyć własny świat, pełen chaosu. - ziewnęła przeciągle, po czym oblizała pysk. - No i są jeszcze inne rzeczy tutaj, które pewnie z czasem sami poznacie. - wyłożyła się nakładając jedną łapę na drugą.


Odpoczywając nad górskim jeziorem

#48
Słowa czarnej wadery sprawiły, że nie tylko po raz kolejny tego dnia poczuł się jak kompletny idiota, lecz również boleśnie uświadomił sobie, że jego sierść przesiąknięta jest zapachami innych wilków, pomieszanymi z delikatną wonią jeziora. Poniekąd tłumaczyło to nieufność Sury, od której, co Keiran uświadomił sobie dopiero po chwili, również czuć było wieloma innymi osobnikami. Lecz jednocześnie postawa czarnej nieco go zdziwiła. Nie wypytywał w końcu o sekrety jej watahy, jedynie pragnął zrozumieć, co dzieje się w tej krainie. Sam nie widziałby żadnych powodów, by ukrywać przed kimkolwiek takie informacje. W oczach złocistego wszystkie te dziwne zjawiska były potencjalnym zagrożeniem dla wszystkich wilków stąpających po ziemi Konkordii i każdy z nich powinien zadawać sobie sprawę z ich istnienia, niezależnie od przynależności do jakiejkolwiek watahy.
- Ach, no... Tak... - wymamrotał niewyraźnie, z wyraźnie speszoną miną. Na chwilę umilkł, bowiem zastanawiał się, jak wiele powinien zdradzić samicy, by zechciała podzielić się z nim swą wiedzą, jednocześnie nie ściągając na Cienie niebezpieczeństwa. Westchnął. - Nie sposób ukryć, że mam stado. Nie jestem jednak szpiegiem, nie przybyłem tu z polecenia kogokolwiek z mojej watahy - mruknął po chwili.
Ucieszył się, gdy samica wreszcie przeszła do rzeczy. Odetchnął głębiej i rozpromienił, wbijając w nią zaciekawione spojrzenie, przechylając przy tym odrobinę łeb na bok. Słuchał jej uważnie, nie przerywając, a na jego pysku emocje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Co prawda przez opowieść samicy w jego głowie powstało jeszcze więcej pytań, lecz pomogło mu to jednocześnie odpowiedzieć sobie na kilka innych. Gdy skończyła, pozwolił sobie na wypowiedzenia na głos wszystkiego, co krążyło mu po głowie.
- Jeleń chce nakłonić wilki do jedzenia roślin? To... Strasznie głupie. Przecież wilki zawsze jadły mięso, bez niego umrzemy z głodu. Nie da się najeść trawą. Bez sensu - mówił bardziej do siebie niż rozmówczyń. - Hmm, jeżeli ten Wilk rzeczywiście jest tak szalony, jak mówisz, może to on stworzył te żmije na pustyni? Tak, to miałoby sens, bo nikt przy zdrowych zmysłach by chyba na to nie wpadł... - wymamrotał jeszcze kilka zdań, które jednakże stawały się z każdą chwilą coraz bardziej niezrozumiałe, jednocześnie starając się wszystko jak najdokładniej zapamiętać. Gdy wreszcie skończył, drgnął nieco i spojrzał na Surę, obdarzając ją zaraz promiennym uśmiechem. - Dziękuję. To coś wyjaśnia. Co nieco.
Po tych słowach zamilkł na dłuższą chwilę, by przetrawić te wszystkie informacje, które otrzymał od swych rozmówców. Powiercił się chwilę, podrapał tylną nogą za uchem, by wreszcie ułożyć się w jakiejś wygodniejszej pozycji, jedynie po to, by po chwili znów poderwać łeb, jakby coś sobie przypomniał. Spojrzał najpierw na jedną, potem na drugą samicę.
- A tak właściwie to znacie może dobrze tutejszą okolicę? - zapytał, zaciekawiony.

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#49
Ethnenn spoważniała na chwilę, skupiając się na słowach czarnej. Już chciała zakrzyknąć, że to jakiś absurd, ale wstrzymała się, aż wadera skończy mówić, wtedy zaś odezwał się Keiran. Eth spojrzała na niego uważnie i wracając spojrzeniem na Surę, przytaknęła raźno samcowi. Złoty wypowiedział wszystko co Eth myślała, jedzenie trawy, też pomysł. Na temat reszty nie miała zdania, ale coraz mniej podobały jej się usłyszane informacje, co wyraźnie odbijało się na pysku rudej. Uszy jej trochę oklapły a mina z wesołej przeszła w lekko zagubioną. Jak tu cieszyć się z informacji o szalonych Bóstwach przeciągających linę, wiadomo było komu się oberwie podczas ich przepychanek. Śmiertelnicy zawsze byli ich ofiarami. Ciekawe czy Złotooki wiedział o tym wszystkim, jeśli nie to powinna się chyba pospieszyć, by przekazać mu te informacje.
Pogrążona gdzieś w swoich myślach wadera, ożywiła się dopiero na pytanie Keirana
- Ja nie specjalnie, wiem tylko, że tam jest piękna i malownicza przełęcz - wskazała pyskiem dwa szczyty wznoszące się po przeciwnej stronie jeziora. Już miała palnąć, że Sura na pewno zna te tereny, bo przecież tam mieszka, ale ugryzła się w język. Sezamowa wadera nie zmieniła co prawda swojego radosnego charakteru, ale podczas wędrówki nauczyła się trochę powściągliwości.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Odpoczywając nad górskim jeziorem

#50
- A no pewnie, pytam po prostu z ciekawości, nie miej mi tego za złe. - Uniosła brew, a na pysku pojawił się jeszcze szerszy uśmiech. - Mało watah znam w okolicy, więc chciałam wiedzieć z członkiem jakiej grupy mam przyjemność, nie osądzam cię o szpiegowanie. - kiwnęła do basiora głową, lekko rozbawiona tym lekkim nieporozumieniem. Na przyszłość, musi bardziej precyzować pytania.
Skineła ponownie łbem na wnioski basiora. - Owszem, dlatego nic dziwnego, że usłyszał odmowę. Nie był z tego powodu zadowolony... jednak to jest jego ziemia, więc nie zdziwię się, jak coś wykombinuje, by zaszkodzić wilkom. - podrapała się za uchem, by spojrzeć z zaciekawieniem na Złotego - jakie żmije? - przechyliła łeb na bok.
- Fakt, jest przełęcz. Ostatnio dosyć tłoczne miejsce. - oblizała pysk, przytakując Ethnenn. Chwilę zastanowiła się, ile może zdradzić Keiranowi o swojej wiedzy, jednak Iskry miały teraz poważne problemy i chyba nikt nie wiedział na ile można sobie pozwolić. - Znam trochę tę okolicę, Wschodnie pasmo mniej, ale zachodnie w miarę, w miarę. Tylko nie radzę tam się zapuszczać, bo łatwo dostać po łbie. - Podrzuciła łbami, mając nadzieje, że przekaz jest dosyć jasny. - A co, szukasz czegos konkretnego?


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron