A więc jednak dzik

#1
Uczestnicy: Evrett, Burzowa Chmura, Muuaji
Miejsce: Bagienny bór
Czas: Jesień, jakiś czas po opuszczeniu ścieżki kapeluszników i porzuceniu tropu niedźwiedzia.

A więc jednak dzik... a wraz z nim mokre muliste tereny, na których dominował zapach zgnilizny.
Razem z Szamanem oraz Burzową Chmurą przedzierali się przez bagnisko, podążając za świeżym tropem samotnego odyńca, który najwyraźniej z jakiegoś powodu postanowił porzucić swoją grupę. Cóż, zapewne już nigdy nie ujrzy jej ponownie - przyjdzie mu sporo zapłacić za tą wycieczkę. Zwierzę w najlepsze babrało się w błocie i odganiało się od całej masy komarów, jednocześnie prąc do przodu w tylko sobie znanym celu oraz kierunku, jak na razie całkowicie nieświadome obecności podążających za nim drapieżników. Odległość jaka ich od niego dzieliła wydawała się wystarczająca aby nie zostali zbyt szybko wykryci, wiatr też jak na razie im sprzyjał. Ciężko było jednak zachować ciszę, gdy przy każdym kolejnym kroku błoto z którego wyciągało się łapy, wydawało charakterystyczne mlaśnięcia.
Po jakimś czasie cel postanowił się zatrzymać i zaczął ryć w grząskim podłożu, dzięki czemu cała trójka zdołała zbliżyć się na wystarczającą odległość. Byli na miejscu - czas więc wreszcie zacząć upragnione, tak długo odwlekane w czasie, łowy.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

A więc jednak dzik

#2
Powoli przedzierała się przez zarośla, podążając w ślad za burym basiorem. Łapy z każdym krokiem zapadały się w rozmokłym, błotnistym podłożu, które przylepiało się do nich nieprzyjemnie, zlepiając sierść w smętne, brudne strąki. Samica jednak nie przejmowała się tym, krocząc wytrwale śladem samotnego dzika. Względna cisza, przerywana jedynie mlaśnięciami ich łap we wszechobecnym błocie, pomagała skupić się na polowaniu, zapominając o narastającym głodzie. Wszak dawno nie miała okazji, by napełnić brzuch, a ostatnie polowanie zostało przerwane przez pojawienie się obcej grupy wilków. Chmura nadal nie była z tego faktu zadowolona. Chętnie powalczyłaby z tym niedźwiedziem.
Wreszcie zbliżyli się na tyle, by móc ujrzeć samotnego odyńca ryjącego w podmokłej glebie. Burzowa znieruchomiała, obserwując przez chwilę poczynania zwierzęcia, by następnie zerknąć krótko na swych towarzyszy. Przyglądała się im przez chwilę, by zorientować się, co zamierzają, po czym powoli zaczęła skradać się w stronę oddalonych nieco od pozostałych wilków zarośli, by tam, zbliżywszy się wystarczająco do zwierza, przyczaić się i skoczyć nań w odpowiednim momencie.

A więc jednak dzik

#3
Skrywając się w zaroślach nie zauważyła zbłąkanego owada, który w stresowej sytuacji jaką było pojawienie się jej na owadzim terenie, postanowił zaatakować. Obierając sobie za cel okolice nosa Burzowej, robak boleśnie użądlił samice, po czym odleciał zostawiając waderę z bólem, swędzeniem i opuchlizną. Oby ona sama, bądź któryś z kolegów miał aloes bądź arnikę górską, inaczej objawy użądlenia szybko nie ustąpią.

/ Burzowa Chmura zostaje użądlona.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron