Kicające remedium na wszystkie problemy

#1
Uczestnicy: Thaisis
Miejsce: Podmokła równina
Czas: Niedługo przed dotarciem do rzecznych meandrów, dochodzi południe.

Wędrówka Thaisis rozpoczęła się dość niewinnie, od zwykłego zbierania ziół, tuż przy ujściu rzeki. Po raz pierwszy jednak, od bardzo wielu miesięcy, pogoda była wręcz wyśmienita. Nieba nie przysłaniała nawet najmniejsza chmurka, a słońce przygrzewało dość mocno, mimo wczesnej pory. Beżowa od dłuższego czasu nie wytykała nosa poza wysepkę - znała na niej już praktycznie każdy kąt, przez co była spragniona czegoś nowego, więc gdy zakończyła zbiory w tym konkretnym miejscu postanowiła poszukać nowego, obfitego w lecznicze roślinki. Początkowo nie miała zamiaru odchodzić zbyt daleko, lecz strach przed nieznanym szybko minął i zapędziła się dużo dalej. Nie, żeby jakoś szczególnie jej to przeszkadzało - bawiła się wręcz wyśmienicie. Woda z rzeki, koło której szła przez cały czas, aby nie zgubić drogi, była przyjemnie chłodna, a sama okolica budząca się do życia po miesiącach zimy, iście przepiękna. Śpiew najróżniejszych gatunków ptaków przyjemnie umilał jej czas, a i atrakcji po drodze nie było mało.
Jeną z nich było obserwowanie z zarośli poczynań rodzinki zajęcy, kicających spokojnie po podmokłej równinie, na której aktualnie się znajdowała. To było doprawdy fascynujące! Zajęcie którym była pochłonięta przerwał jej dopiero wiatr, nagle zmieniając kierunek, przez co zwierzątka rozpierzchły się na wszystkie strony, orientując się, że w okolicy jest drapieżnik. Westchnęła ciężko, podnosząc się z ziemi i odwracając się w stronę rzeki, aby ruszyć dalej. Czy mama byłaby w stanie powstrzymać gryzonie przed ucieczką? Potrafiła w końcu jakoś kontrolować mniejsze zwierzęta, jakoś na nie wpływać. Jak to robiła? Cóż, z pewnością teraz już się tego nie dowie. Thais nie chciała jej widzieć, nawet mając gwarancję, że tamta zdradzi ten sekret. Wspomnienie rodzicielki obudziło w niej uśpiony żal oraz irytację. Jakby tego było mało zdała sobie też sprawę, że żołądek powoli, coraz bardziej zaczyna domagać się czegoś do zjedzenia. Wcześniej nie zwracała na to zbytniej uwagi, pochłonięta otaczającymi ją wspaniałościami.
Zatrzymała się więc i mając w pamięci napotkaną grupkę uszatych gryzoni zboczyła z powrotem na polanę chcąc jakiegoś odnaleźć. Nie musiała szukać długo, w okolicy bowiem aż się od nich roiło. Przez chwilę próbowała się podkraść do sztuki, którą upatrzyła, lecz gdy zwierzę zorientowało się co się święci, ruszyła biegiem w jego stronę, nie chcąc pozwolić mu uciec.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Kicające remedium na wszystkie problemy

#2
Wynik rzutu: 5
Niepowodzenie

Zwinny szarak w porę zorientował się, co zgotował mu kapryśny los. Szybko ruszył przed siebie, kicając w różnych kierunkach, coby choć w nieznacznym stopniu zmylić przeciwnika. Jednakże na otwartej przestrzeni jego manewry nie dawały zbyt wiele; wilczyca nadążała za jego ruchami, nieubłaganie skracając dzielącą ich odległość. Pech chciał, że dość wilgotne podłoże, dodatkowo zwilżone dość obfitymi opadami deszczu, okazało się zdradzieckie. Po zanurzeniu łap w rozległej kałuży, Thaisis poślizgnęła się i została całkowicie wytrącona z rytmu. Dzięki temu szarak zbiegł.

Kicające remedium na wszystkie problemy

#3
Zaskoczona ledwo zdołała utrzymać równowagę po czym powiodła wzrokiem za uciekinierem. Nie czekała długo - ruszyła w pościg, pchana głównie za sprawą gniew oraz chęć wyładowania się. Oczywiście głód także dokładał do tego swoje trzy grosze, lecz gdyby nie to pierwsze z pewnością zostawiła by tą konkretną sztukę w spokoju i rozejrzała się za następną, która niczego by się nie spodziewała, ułatwiając sobie w ten sposób polowanie. Ku nieszczęściu, przypuszczalnie wyjątkowo przerażonego, zająca teraz sprawy prezentowały się znacznie inaczej. Chciała go dopaść, rozszarpać burą sierść, zadać ból. Z pewnością nikt kto zdążył ją poznać nie powiedziałby, że na równinie prowadzi łowy ta sama beżowo-szara, fiołkowooka wadera, bo na tych dwóch cechach podobieństwa się kończyły. Nie było śladu po niepewnych, niekiedy nawet odrobinę wymuszonych ruchach, nieśmiałym spojrzeniu - nie teraz.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Kicające remedium na wszystkie problemy

#4
Wynik rzutu: 4
Niepowodzenie

Niestety, adrenalina wypełniająca żyły zająca pozwalała mu na coraz dziksze manewry, w coraz bardziej niespodziewanych momentach. Thaisis często gubiła z pola widzenia zwinnego zwierzaka, który to raz schował się wśród wyższej trawy, by znowu zniknąć wśród zarośli. Z każdym pokonanym metrem ucieczka stawała się dla szaraka łatwiejsza - krajobraz urozmaicały kolejne krzewy, a dalej przemieniły się w typowe dla puszczy drzewa liściaste. Po czmychnięciu w las i wskoczeniu do swej kryjówki, wadera nie miała szans na schwytanie tego konkretnego okazu.
Połączenie wściekłości z gonitwą za szybkim szarakiem chyba nie zdawało egzaminu...

Kicające remedium na wszystkie problemy

#5
Dzika gonitwa sama w sobie pomagała odrobinę zredukować poziom odczuwanej złości, lecz z drugiej strony jednocześnie potęgowało ją to, że nie była w stanie dosięgnąć zająca. Za każdym razem, kiedy wydawało jej się, że już go ma, ten wbiegał w wyższą trawę i musiała się naprawdę natrudzić, żeby całkowicie go nie zgubić.
Zbliżali się do lasu - dobrze to widziała. To właśnie ta świadomość sprawiła, że zmusiła się do szybszego biegu pomimo zmęczenia, które z każdą chwilą narastało. Nie chciała zgubić rzeki. Więcej - nie mogła zgubić rzeki. Była przekonana, że gdyby nie była w stanie jej odnaleźć, jednocześnie nie dałaby rady wrócić do domu - na wysepkę. Nie mogła sobie na to pozwolić.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Kicające remedium na wszystkie problemy

#6
Wynik rzutu: 3
Niepowodzenie

Kolejne trzy rzuty: 1, 1, 9
Powodzenie

Zając nie chciał łatwo oddać wilczycy swojego życia. Kolejne zwroty oraz uniki pozwoliły mu dobiec całkowicie bez szwanku do ściany drzew, lecz przed nimi, musiał odrobinę zwolnić. To właśnie dzięki temu, goniąca go Thaisis, w ostatniej chwili zdołała wbić mlecznobiałe kły w jego burą sierść, natychmiast pozbawiając w ten sposób życia.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron