O ziołach i nie tylko

#21
Samiec zaczynał mieć wyrzuty sumienia, że tak naskoczył na Lokatt. Rozumiał, że miała swoje problemy, że coś nią kierowało gdy zdecydowała się założyć stado, a on mimo wszystko zaatakował ją. Zachował się zbyt egoistycznie. Ciężko wzdychając wpatrywał się w mieszankę zaciskając zęby. Miał żal do siebie, było tak dobrze, liczył, że jego "współpraca" z Lokatt, ze stadem, będzie owocna. A on? Przy pierwszej możliwej okazji wszystko zepsuł. Wpatrując się tępo w jedno miejsce słuchał słów Jaskółki milcząc. W końcu co miał jej powiedzieć? Przyznać się do winy tym samym pozbywając się reszty godności? Nie on, Res był na to zbyt dumny.
Nawet gdy chciał, nawet gdy milion słów cisnęło mu się na język, chciał się tłumaczyć, opowiedzieć co nim kierowało, jakoś się wybielić, ale nie umiał, nie potrafił. Słowa więzły mu w gardle, a on z każdym słowem towarzyszki czuł się coraz gorzej, czuł się brudny przez swoją głupotę i egoizm. Mocniej zaciskając kły walczył z gniewem, który się w nim zbierał. Wiedział jednak, że samica go obserwuje i nie mógł sobie pozwolić na zdradzenie się z emocjami, dlatego też postanowił skupić się na mieszance. Mocno tarł kamieniem zioła od czasu do czasu przysuwając pysk do mieszanki z celu zweryfikowania jakie kroki dalej podjąć.
Po chwili niezręcznej ciszy nieśmiało spojrzał na Jaskółkę nie do końca wiedząc jak ubrać w słowa to co chciał jej przekazać. - Wybacz, nie powinienem był oceniać Cię nie wiedząc co tak naprawdę Tobą kieruję. Pośpieszyłem się z osądem i nie ukrywam głupio mi z tego powodu. Nie chcę byś myślała, że Wam nie ufam, czy traktuje Was jak tymczasowy przystanek. Ja chyba po prostu chcę mieć rodzinę. - unosząc pysk ku niebu zmrużył lekko ślepia. - Chyba zbytnio się otworzyłem. - wywijając kąciki warg w delikatnym uśmiechu wrócił do mieszania ziółek.
Dostrzegając męczące Lokatt swędzenie postanowił zareagować. Przysuwając pysk do karku wadery dostrzegł kilka krostek, które świadczyły o wysypce. Res bez zastanowienia wyciągnął z pomiędzy kłaków trochę mniszka lekarskiego i rozgniótł go w pysku by utworzoną papką nasmarować objęte wysypka miejsce. - Powinno pomóc, pewnie nie od razu, ale musisz być cierpliwa.

O ziołach i nie tylko

#22
Samica milczała przez dłuższą chwilę, skupiając się na dalszym mieszaniu składników. Jednocześnie próbowała odrzucić dręczące ją nieprzyjemne wrażenie, że powiedziała za dużo. Zawsze unikała mówienia o swej przeszłości, wolała udawać, że tamte wydarzenia nigdy nie miały miejsca. Nie chciała już do tego wracać. Teraz miała wrażenie, że popełniła błąd równoznaczny z odsłonięciem swego gardła podczas walki. Lekkomyślnie pozwoliła, by Resef dostrzegł jej słabe strony. Ujrzał tę żałosną, kruchą istotę kryjącą się gdzieś na dnie jej duszy, która właśnie teraz postanowiła się obudzić, wciskając w jej pysk swe słowa. Tym nędznym stworzeniem była dawna ona, wadera, którą wolała uznawać za martwą. Tamta Lokatt rzeczywiście pragnęła jedynie czuć się bezpieczną i nie głodować. Posiadać miejsce, które mogła nazwać domem. Chciała znowu mieć rodzinę.
Lecz los sprawił, że tamta wilczyca już dawno została odepchnięta w otchłań zapomnienia i zamknięta za grubymi ścianami gdzieś w głębi skamieniałego serca szarej. Nowa Lokatt pragnęła czegoś więcej. Lecz nie to było zasadniczą różnicą między Jaskółką z przeszłości i teraźniejszą. Dawna Lokatt kierowała się bardziej sercem, niż rozumem, co teraz uważała ona za oznakę słabości.
A ona brzydziła się słabością. Pragnęła czuć się silną.
Przerwała mieszanie, czując, jak łapy zaczynają nieco ją piec. Odeszła o krok od kamienia i otarła przednie kończyny o pobliską trawę, licząc na pozbycie się tym samym resztek mieszanki. W międzyczasie zerknęła znów na Resefa. Wyraz jego oblicza pozostawał niezmieniony, lecz w żółtych ślepiach dostrzegła wiele rozmaitych emocji, od żalu aż po złość. Czyżby jej słowa przyniosły jednak oczekiwany rezultat, wzbudzając w medyku wyrzuty sumienia?
odwróciła wzrok, szukając czegoś wśród roślinności porastającej miękkie podłoże. Po chwili podniosła kolejny kamień, którym postanowiła zastąpić poprzedni, uwalany już doszczętnie w resztkach rozgniatanych roślin. Pieczenie poduszek łap ewidentnie świadczyło o tym, iż powinna ograniczyć kontakt swojej skóry z mieszanką póki ta nie nabierze odpowiedniej konsystencji. Opierając się całym ciężarem o przyniesiony kamień, ponownie wróciła do pracy.
Wówczas uzdrowiciel postanowił ponownie się odezwać. Wysłuchała go w milczeniu, pozornie nie patrząc na niego, lecz zerkała w stronę basiora kątem oka, by zobaczyć wyraz jego oblicza. Analizowała ton jego głosu, starając się doszukać każdego, choćby małego zająknięcia, jakiegokolwiek znaku wskazującego na to, że mógłby kłamać. Jednakże ani w nim, ani w oczach samca nie doszukała się fałszu.
- Rozumiem cię... I wybaczam - odezwała się po chwili, kierując wzrok na Resefa. Słysząc jego ostatnie słowa, uśmiechnęła się delikatnie. - Wygląda na to, że ja również.
Mimo wszystko wiedziała jednak, że nie zdradziła samcowi zbyt wiele, z czego poniekąd była zadowolona. Owszem, była zła na siebie, iż zdecydowała się na ukazanie mu swojej słabości, lecz z drugiej strony przyniosło to oczekiwane rezultaty. Mimo wszystko samiec nie znał szczegółów o tym, co wydarzyło się wtedy w odległej krainie, powolnej przemianie samicy i czynach, jakich dopuściła się, by przeżyć.
Zerknęła na niego, gdy się zbliżył, obserwując uważnie jego poczynania. Dostrzegła, że rozdrabnia mniszek, z którego papkę po chwili rozprowadza na swędzących miejscach. Okłady z mniszka są pomocne przy wysypkach, powtórzyła sobie w myślach kilka razy. Gdy żółtooki skończył, wyprostowała się i skinęła łbem.
- Dziękuję - odezwała się po chwili, uśmiechając się do samca nieco szerzej, niż zazwyczaj i machnąwszy kilkukrotnie ogonem.

O ziołach i nie tylko

#24
Rzut Resefa na tworzenie
Wynik rzutu: 9+2
Mieszanka zyskuje 11PM.

Rzut mieszanki na odrzucenie
Wynik rzutu: 2
Odrzucenie nie powodzi się.
Mieszanka zyskuje 11PM.

Rzut Lokatt na unik:
Wynik rzutu: 6
Unik powodzi się.

Rzut na procent unikniętych obrażeń:
Wynik rzutu: 4
(4*10)+4%= 44%
Lokatt przyjmuje 4 punkty obrażeń.

Rzut Lokatt na tworzenie
Wynik rzutu: 6+1
Mieszanka zyskuje 7PM.

Rzut mieszanki na odrzucenie
Wynik rzutu: 4
Odrzucenie powodzi się.

Rzut na procent odrzuconych punktów mieszanki
Wynik rzutu: 6
(6*10)+20=80%
Mieszanka przyjmuje 1PM.

Rzut mieszanki na tworzenie
1. Resef 2. Lokatt
Wynik rzutu: 1
Rzut na zadane obrażenia
Wynik rzutu: 1
Tworzenie nie powodzi się.

Podsumowanie II tury:
Lokatt 96PŻ, 100E
Resef 100PŻ, 100E
Mieszanka (Ukłucie szału): 19PM (z 50 wymaganych)

Zmiana kamienia może nie sprawiła, że pieczenie zniknęło, ale na pewno dzięki temu samica nie była narażona na dodatkowe obrażenia. Res za to działał szybko i skutecznie, jak na medyka przystało. Jeśli chcieli szybko to skończyć to Lokatt powinna brać z niego przykład, bo mieszanka niechętnie reagowała na rozcieranie Jaskółki. Czyżby wadera robiła to zbyt delikatnie?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron