Rumowisko

#21
Wpatrywała się w Azarel, lecz nie było jej dane usłyszeć odpowiedzi bo właśnie do nienaturalnie różowego nosa dotarł, niesiony podmuchem wiatru, zapach Fehu. Wzięła głęboki wdech aby po chwili wypuścić powoli powierzę. - A to ci niespodzianka. - uśmiechnęła się lekko, odwracając się w stronę, z której nadchodziła szara wilczyca. - O wilku mowa. - zaśmiała się w jej stronę, przypatrując się dwójce szczeniąt, które tamta przyprowadziła ze sobą. Była odrobinę zaskoczona ich obecnością. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy jakimś cudem nie są to szczenięta samej Wojowniczki, ale ich zapach raczej temu przeczył. Skąd więc się wzięły? Cóż, była cała masa przeróżnych możliwości. - No hej. - odpowiedziała jednemu z malców. Słysząc o swoim wieku zdziwiła się lekko, otwierając szerzej oczy, co wyglądało nieco jak uniesienie brwi. Zapewne z perspektywy szczenięcia wszyscy, którzy chodzą po ziemi trochę dłużej niż ono mogli zarobić miano starca, lecz mimo to Jesień poczuła się trochę nieswojo. Uśmiechała się jednak zadziornie, kręcąc lekko głową. - Bratanek wybył zbierać kwiatki. - poinformowała Valkę. Było jasne, że chodzi o Naudira - w końcu kogo innego Fehu mogła przedstawić w ten sposób? Gdy szara się odezwała, zwróciła się w jej stronę.
- Jakiej konkretnie? - dopytała wodząc wzrokiem za skaczącą dookoła burą waderką, która zaczepiała śnieżnobiałą. - I skąd ich wzięłaś? - nie dało się ukryć, że wyjątkowo ją to ciekawiło.
Jesień pochwyciła surowe spojrzenie brązowookiej, dokładnie lustrujące młodą waderę, którą napotkała w tak niefortunnych okolicznościach. - Och, to jest... - w tym właśnie momencie dotarło do niej, że tak naprawdę nie zna jeszcze imienia różnookiej.
- ... Raczej nie trzeba się jej obawiać. - posłała delikatny uśmiech w stronę młodej samicy. - Pomogła mi z łapą. - po raz kolejny w ciągu kilku minut potrząsnęła lekko skręconą kończyną, która - prawdopodobnie głównie dlatego, że różowonosa nie ruszała się jak na razie z miejsca - powoli przestawała dawać jej się we znaki, a ból znacząco zelżał.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Rumowisko

#22
Czarna porzeczka wciąż prosiła się o to by Deszczowa ją ujrzała. Samica miała wyjątkowe szczęście, bowiem ta gałązka leżąca nieopodal nie była jedyną w okolicy. Kawałek dalej znajdowała się jeszcze kępka rośliny, która kusiła swoją soczystością i mocnym zapachem.

/Deszczowa Jesień otrzymuje czarną porzeczkę x4.

Rumowisko

#24
Obca samica, która mogła być chora i Deszczową zarazić? Poprzedni posiłek? Przypadkowo skonsumowane zioła? Powodów mogło być wiele. Teraz na zgadywanki i tak było za późno, bo torsje uderzyły z zaskoczenia powodując u samicy dyskomfort. Również dźwięki jakie zaczął wydawać jej brzuch, zostawiały wiele do życzenia. Nawet wilk, który nie ma ani trochę pojęcia o ziołolecznictwie powinien rozpoznać, że to zatrucie pokarmowe. Gorzej, że mało kto wie o skutecznej, w tej sytuacji, bukwicy zwyczajnej.

/Deszczowa Jesień choruje na zatrucie pokarmowe.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron