Pole mchu

#1
Źródło: Wikipedia




Olbrzymi, wilgotny teren w obrębie trzęsawiska, którego dno, zamiast wszelkich traw, czy nawet rozmiękłej gleby, porasta gęsty kobierzec mchu. Wiele z pni drzew jest także obleczonych tą rośliną, czerpiąca wodę z powietrza jak i gleby, działając jak olbrzymia gąbka. W wielu miejscach mech tworzy nawet korzuch na wodnych bajorkach, wyginając się lekko pod naporem kroków.



Rośliny: rosiczka okrągłolistna, skrzyp
Zwierzęta: mysz

Pole mchu

#2
Mech był bardzo miłą odmianą po tak długim czasie brnięcia przez, miejscami wyjątkowo głębokie, błoto - dawał łapom odpocząć, a dzięki niewielkim bajorkom, które ujawniały się w niektórych miejscach zaraz po nadepnięciu na nie, dało się oczyścić umazane podczas wędrówki łapy, z ziemistej, nieco już zaschniętej brei.
Jesień w końcu zatrzymała się pod jednym z drzew, oznajmiając, że pora na postój - całodzienna wędrówka zaczęła w końcu dawać jej sie we znaki, ale nie żałowała ani sekundy - w tej sytuacji tego właśnie jej było trzeba.
Po chwili rzuciła krótkie, kontrolne spojrzenie w stronę z której obie przyszły, chcąc się upewnić, że nikt nie postanowił podążyć ich szlakiem - robiła to też ładnych parę razy w trakcie podróży. Co prawda, tamci z polany raczej nie dostrzegli obecności dwójki wader lecz mimo to wolała się upewnić. Przecież, później przechodząc obok miejsca w którym się wtedy znajdowały, mogliby złapać trop, a nie wiadomo, kim tak naprawdę byli.
- W sumie ciekawe kto to był na tej polanie... - zaczęła - Może jacyś psychopaci... - snuła przypuszczenia niewzruszona tym, że tamta nawet jeszcze nie odpowiedziała, humor wyraźnie jej dopisywał - Zakatowaliby nas, zamordowali i zjedli. - mruknęła na koniec, naciskając łapą na kępkę mchu, aż do momentu gdy pokazała się woda.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Pole mchu

#3
Khaleesi przyjrzała się uważnie Deszczowej, która zadowolona bawiła się mchem.
- Chyba często masz do czynienia z psychopatami? - Zaczęła markując powagę. – Muszę ci przyznać, że ja też.Choć nie z własnej woli dodała w myślach.Nie wspomnę już o tym, że sama urodziłam się w rodzinie pełnej wilków o skrzywionej osobowości. Kto wie może i mi kiedyś odbije? – Zażartowała już zupełnie się uśmiechając. Przysiadła na miękkim mchu i starannie poprawiła ułożenie ziół na swojej sierści. Miejsce wydawało się całkowicie opuszczone, albo już od bardzo dawna przez nikogo nie odwiedzane. Podłoże było miękkie, ale dość stabilne, a wysokie drzewa dawały ochronę przed deszczem czy promieniami słońca. Atmosfera sprzyjała zacieśnianiu więzi. Wtem Khaleesi wpadła na genialny pomysł. Obróciła się do Jesieni, w myślach analizując wszystko to co o niej wie.
- Słuchaj, wiem że ostatnio miałaś kilka nieprzyjemnych sytuacji związanych z tą wilczycą za którą mnie wzięłaś i z Naudirem. Może to poprostu kwestia ćwiczeń? Nie jestem jakoś specjalnie dobra w walce, ale znam kilka ruchów no i od dziecka interesowałam się magią. – Starała się żeby to wszystko zabrzmiało tak jak brzmiało jej w głowie, czyli jak przyjacielska propozycja dobrych znajomych, a nie swego rodzaju oskarżenie czy groźba. Na szczęście zauważyła, że Deszczowa słucha jej uważnie, z dużym zainteresowaniem i nie wydaje się specjalnie przestraszona. Wzięła głęboki oddech.
- Jeśli chcesz możemy trochę poćwiczyć, mi też przyda się odświeżenie tego i owego. Oczywiście to tylko trening, nic na serio. To jak, co o tym myślisz? – Khal spojrzała z nadzieją na swoją towarzyszkę. Miała nadzieję, że uda jej się pomóc Jesieni.

Pole mchu

#4
Wysłuchała słów Khaleesi, pochylając się, aby odrobinę zwilżyć suche gardło wodą, która pojawiła się po naciśnięciu łapą podłoża. - Na pewno częściej niż bym chciała. - skomentowała wzmiankę o psychopatach, podnosząc głowę do normalnej pozycji. - Miejmy nadzieję, że pozostaniesz normalna. W innym przypadku z kim włóczyłabym się po tej krainie? - zaśmiała się. To jednak była prawda - gdyby nie biała, Deszczowa zostałaby tu sama ... chociaż, gdyby tamtej odbiło, nie musiałaby jej przecież przez to zostawiać, czyż nie?
- Sama nie wiem... - powiedziała, dając wreszcie spokój, męczonej od ładnych paru minut kępce mchu. Chociaż... to nie był wcale taki zły pomysł - z pewnością taki trening mógł przynieść ze sobą same korzyści. - No dobra, niech będzie. - Jesień wyszczerzyła kły z rozbawieniem, po czym nagle zerwała się, doskakując do białej, aby chwycić kłami jej tylną łapę.
Ostatnio zmieniony środa 27 lip 2016, 19:31 przez Deszczowa Jesień, łącznie zmieniany 1 raz.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Pole mchu

#5
Zaskoczyła ją swoim szybkim ruchem. No i tym uśmiechem, on też był trochę straszny. Takie są najgorsze, udają niewiniątka i później... Trach! „Niewinnie” ukręcają ci kark. Miała tylko nadzieję, że Jesień nie poniesie lub też że rola atakującej nie spodoba jej się aż za bardzo. Teraz jednak nie było czasu na dywagacje. Khaleesi nie miała problemów z szybkimi unikami, ale zważywszy na to iż dawno walczyła z przeciwnikiem równym sobie mogło jej się nie udać. Nie znaczyło to jednak, że nie będzie próbować zapobiec ciosowi. Gwałtownie cofnęła się, mając nadzieję zwinnym ruchem uniknąć kontaktu swojej łapy z kłami różowonosej. Szybko rzuciła się do przodu.Wyglądało na to, że propozycja Khal wyjątkowo przypadła Deszczowej do gustu.
Ostatnio zmieniony środa 27 lip 2016, 20:24 przez Khaleesi, łącznie zmieniany 1 raz.

Pole mchu

#6
Atak Deszczowej Jesieni
Wynik rzutu: 6 + 1 ( dodatkowy punkt za każde posiadane 10 punktów ataku)

Unik Khaleesi
Wynik rzutu: 3
Unik nie powodzi się.
Khaleesi przyjmuje 7 punktów obrażeń.

Atak Khaleesi

Wynik rzutu: 3

Szybki atak okazał się trafionym pomysłem. Deszczowej Jesieni udało się zacisnąć kły na prawej, tylnej łapie jej przeciwniczki, której unik był zbyt powolny.

Khaleesi - następnym razem proszę zaznaczaj w poście, że atakujesz. Najlepiej zedytuj teraz swój post i zaznacz gdzie masz zamiar zaatakować, żeby fabularnie Deszczowa mogła wiedzieć jak tego uniknąć. Polecam przeczytać mechanikę walki.

Pole mchu

#7
Perlica, którą ze sobą targał, była dość nieporęczną i ciężka, ale się tym nie przejmował. Jakiś czas temu znalazł wilcze ślady i był niemal pewny, że to ciocia i ta druga. Nie znał się zbytnio na tropach i śledzeniu innych, ale to musiała być ona, takie miał przeczucie. Niby wiedział, że szanse są nikłe i że prawie na pewno trafi na jakiś nieznajomych, ale nie zamierzał się tym zamartwiać. W końcu do odważnych świat należy, a on BYŁ odważny. Tak jak tatuś. Człapał więc przed siebie, kierując się odciskami łap, ciągnąć za sobą prezent dla Jesieni i mimowolnie zacierając nią wszelkie ślady. Nagle jego serce podskoczyło do góry z radości, kiedy w oddali dostrzegł sylwetkę Deszczowej. Udało się! Znalazł, znalazł! Wszystko się ułoży! Natychmiast zszedł z wyznaczonego szlaku i zaczął cicho ją obserwować. Ciocia obejrzała się za siebie nerwowo, a on pogratulował sobie dobrych pomysłów. Gdyby się nie schował, znalazła by go, psując cały efekt! Oczywiście, nie miał żadnego planu, chciał tylko zastosować efekt zaskoczenia, żeby Deszczowa była mniej zła. Nie chciał już tych durnych wyrzutów sumienia, wolał, żeby go okrzyczała.
- CIOCIAAA!!! - wrzasnął głośno, ale trochę niewyraźnie, wbiegając na polanę.
- Ciociu, to ja! Przyniosłem perlicę! - kontynuował, przystając i kładąc ptaszysko na ziemi.
Jednak kiedy miał się do niej przytulić, zauważył, że ta walczy z drugą, białą. Na jego pyszczku odmalowało się przerażenie, które po chwili zastąpiła złość i pewność siebie. Wiedział, że tamtej nie należy ufać, ale nikt go nie słuchał!
- Zostaw ciocię, ty jelenia wywłoko! - warknął i najeżył się, gotowy w każdej chwili do ataku na Khaleesi... Ale jeszcze nie teraz...
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Pole mchu

#8
Słysząc znajomy, szczenięcy głos, Jesień puściła Khaleesi i spojrzała w stronę z której dochodził. Nie do wiary. Widok Naudira, wybiegającego z zarośli był chyba ostatnią rzeczą, której się w tym momencie spodziewała. Nie miała jednak czasu, aby powitać go w żaden sposób, bo towarzyszka różowonosej właśnie rzuciła się w jej stronę.
- Nie ruszaj się stamtąd. - rzuciła w stronę malca, po czym, odrobinę rozproszona jego nagłym pojawieniem się, gwałtownie uskoczyła w bok, chcąc uniknąć ataku białej. Mimo zaistniałej sytuacji z jakiegoś powodu nie była w stanie teraz przerwać dopiero co rozpoczętego treningu. Kierowała nią głównie chęć sprawdzenia się - już od tak dawna nie miała ku temu okazji... a może stało za tym także coś innego? Czyżby z jakiegoś powodu obawiała się rozmowy z Naudiem...?
Odbijając się na ugiętych łapach, natychmiastowo zmniejszyła powstały przed chwilą dystans, aby ponownie rzucić się do ataku.
Ostatnio zmieniony środa 27 lip 2016, 20:52 przez Deszczowa Jesień, łącznie zmieniany 1 raz.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Pole mchu

#9
Zaledwie kątem oka zauważyła niewielkiego szczeniaka, który wpadał na polanę z nieżyjącym zwierzęciem w pysku, robiąc przy tym ogromny hałas. Już chciała zaprzestać walki gdy Deszczowa Jesień skoczyła do przodu. Khaleesi nie zamierzała się ponownie cofać, choć stopień w jakim brązowa wadera wciągnęła się w walkę powoli zaczynał ją niepokoić. Jako unik spróbowała tylko odrobinę skorygować kierunek w jakim biegła by nie zderzyć się w locie z Jesienią lub pierwsza doznać jej ataku i ruszyła przed siebie. Napięła mięśnie nóg ignorując delikatny ból w łapie, którą poprzednio ugryzła różowonosa, po czym podobnie jak ona odbiła się od sprężystego podłoża wyciągając w kierunku „przeciwniczki” przednie pazury. Jej celem nie był jednak pysk czy szyja, ale odsłonięta w czasie skoku klatka piersiowa. Gdyby Khaleesi udało przygwoździć waderę do ziemi, być może zdobyłaby utraconą chwilę wcześniej przewagę.

Pole mchu

#10
Unik Deszczowej Jesieni
Wynik rzutu: 2
Unik nie powiódł się

Deszczowa Jesień otrzymuje 3 punkty obrażeń.

Atak Deszczowej Jesieni
Wynik rzutu: 5 + 1

Unik Khaleesi
Wynik rzutu: 8
Unik powodzi się
Wynik drugiego rzutu: 4

0,4 * 6 = 2,4
Zaokrąglone w górę do pełnej liczby: 3
6 - 3 = 3
Khaleesi otrzymuje 3 punkty obrażeń.

Atak Khaleesi
Wynik rzutu: 3

Podsumowanie:
Khaleesi - 100 PŻ
Deszczowa Jesień - 107 PŻ

Rozproszenie w postaci Naudira kompletnie zdezorientowało Jesień - nie udało jej się uniknąć sprawnego ciosu. Postanowiła jednak nie przejmować się dalej "intruzem" i po chwili zaatakowała Khaleesi. Białą waderę tym razem nie zaskoczył cios drugiej wilczycy i udało jej się obronić się na tyle, że zniwelowała znaczną część obrażeń, które mogłyby wyniknąć z tego ataku.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron