Potok górski

#231
Spojrzała na Sylvana. Wyglądał tragicznie, jednak cieszyła się, że wrócił cały. Odwróciła jednak łeb i puściła się sprintem ku niedźwiedziowi, atakując z boku. Nie bała się, czuła jedynie przyjemne łaskotanie adrenaliny w każdym mięśniu, w każdej komórce. Niech krwawi, niech zdechnie! Kątem oka dostrzegła obcego wilka, również atakującego ich cel. Nie mogła jednak pozwolić sobie na dekoncentrację, gdyż mogło skończyć się to uderzeniem potężnej łapy. Skupiła się więc na ile mogła, czując jak krew buzuje, staje się gorąca niczym wody gejzerów. Rozwarła paszczę, chcąc gryźć się w mięso, długimi kłami. Jej siersć nosząca jeszcze ślady po niedawnym sparingu sprawiała, że wyglądała jak opętana. Jej lśniące futro było na obecną chwilę wspomnieniem, które nawet nie ujawniało się z czeluści umysłu. Były teraz inne sprawy na głowie. Złote tęczówki zalśniły groźnie.

//Sura używa umiejętności Wściekłość.


Potok górski

#232
Powrót Sylvana dostrzegł po chwili, kiedy pozostałe wilki zwróciły uwagę na srebrzystego. Wówczas i czarny przystanął, odwracając zaraz łeb i obrzucając złotookiego uważnym spojrzeniem od góry do dołu. Granatowe ślepia prześlizgnęły się po sylwetce wilka, wodząc po potarganym, brudnym futrze, zatrzymując się na dłużej na każdym widocznym zadrapaniu. Zmarszczył nieco czoło, obserwując jak ten rozmawia wpierw z Orionem, a potem z samą Revirell, gdy samica do nich podeszła. Przez chwilę miał ochotę pójść w jej ślady, pragnąc również zasłyszeć wieści, lecz nim zrobił krok w ich stronę, zawahał się. Zwłoka trwała krótki moment, lecz tyle wystarczyło by zainteresowani zdążyli zakończyć rozmowę nim Maelvius podejmie decyzję. Granatowooki westchnął ciężko i wrócił do podążania tropem niedźwiedzia, w duchu licząc, iż zostanie poinformowany o tym, co się wydarzyło.
Znów podążał w milczeniu za jasnooką, skupiając się na charakterystycznej woni, która przybierała na intensywności z każdą chwilą. Im bliżej byli celu, tym bardziej ruchy samca stawały się szybsze, bardziej niecierpliwe i chaotyczne. Wielu mogłoby uznać to za oznakę lęku, czy niepewności, lecz postawa czarnego, a zwłaszcza charakterystyczne ogniki rozświetlające ponownie jego ponure ślepia dobitnie temu przeczyły. Jeżeli ktokolwiek z obecnych miałby teraz wgląd w umysł basiora natknąłby się jedynie na ogłuszający, chaotyczny wrzask rozmaitych głosów, nawołujących ze wściekłością, boleśnie skowyczących bądź wręcz przeciwnie, witających kolejną okazję do przelania krwi radosnym śpiewem.
Niebawem ujrzał nieopodal potężne cielsko niedźwiedzia leżące wśród kamieni. Splątane futro nastroszyło się, dodając wysokiej, kościstej sylwetce samca jeszcze nieco wzrostu, a z gardła wydobył się warkot. Niewiele myśląc skoczył ku większemu drapieżnikowi, obierając sobie za cel jego bok, pragnąc dosięgnąć potężnego cielska kłami i ponownie skosztować smaku posoki.
Wtem tuż obok niego mignęła wilcza sylwetka, podobnie jak on pokryta czarnym futrem, lecz kompletnie mu nieznana. Jednakże ledwo odnotował jego obecność, skupiając się na czymś zgoła innym. Próbował ponownie przywołać tę energię, którą wykorzystał wcześniej podczas potyczki w przełęczy. Po chwili poczuł, że ponownie go wypełnia, zmuszając zamieszkujące te tereny drobne zwierzęta, by rzuciły wspomogły wilki w walce.

//Maelvius używa umiejętności Zew natury.

Potok górski

#233
Orion wysłuchał słów Sylvana bez zmiany wyrazu na pysku. Nie przerywał, nie wtrącał się, czekał aż skończy mówić.
- Nie wiem przez jaki przypadek udało Ci się pozyskać taką informację, bo na pewno nie robiłeś tego dyskretnie, co widać po Twoim stanie. Jeżeli Twoja informacja jest prawdziwa, możemy spodziewać się czegoś podobnego ze strony Jelenia, chociaż nie wiem, czy posunąłby się do takiej skrajności. Póki co najlepiej będzie obserwować zachodnią granicę, chociaż nie spodziewam się, żeby Wilk tracił siły na bezstronne stworzenia. Dziękuję za raport.
Skrzywił trochę łeb.
- Zajmij się czymś co nie wykończy Cię do reszty. Niedługo chyba będziemy mieli małą ucztę - stwierdził spoglądając na wilki, które wywęszyły trop i zaczęły pogoń. - Do później.
Nie specjalnie był zadowolony z celu, który wybrała wataha. Pokazywanie siły to jedno, ale marnowanie czasu i energii na to, co mogliby dostać za cząstkę siły, która jest potrzebna na zabicie potężnej zwierzyny było dla niego bez sensu. Jednak nie zamierzał się teraz o to spierać, toteż gdy dogonił pościg, rzucił się na potężnego drapieżnika.

Potok górski

#234
Zajęta wymyślonym niedźwiedziem nie zauważyła, że polowanie na tego prawdziwego już się zaczęło, szybko więc zerwała się z miejsca i pognała za wilkami. Choć najpierw pewna siebie teraz poczuła pewną obawę, nerwowo szukając wzrokiem Zięby przyglądała się innym wilkom. Wszyscy byli tacy drapieżni i groźni, a ona? Czuła się taka delikatna, krucha. Zafascynowana agresją jaka biła z wilków podziwiała ich zawziętość, umiejętności i siłę. Nie była już dzieckiem, ale też nie była dorosłym wilkiem, wciąż jej czegoś brakowało, mimo wszystko wciąż marzyła o tym by być jak oni. Ponadto dzisiaj był dobry dzień, dzień który pozwoli się jej wykazać i który sprawi, że nie będzie uważana za kulę u łapy. Parła szybko przed siebie wypatrując zwierzęcia, gdy wielka kupa mięsa pokazała się jej ślepiom Lyv tylko uśmiechnęła się delikatnie i choć niedźwiedź budził grozę i młoda obawiała się starcia nie chciała dać tego po sobie pokazać, w końcu nikt nie panikował, czemu miała być gorsza. Gdy znalazła się blisko ofiary poczuła jej zapach, szybko omiotła miśka spojrzeniem i upatrzyła sobie za cel bok zwierzyny odbiła się zgrabnie od gleby i wydała z siebie ciche warknięcie, jeżeli wbicie w niedźwiedzi bok się powiedzie to Lyv postara się w miarę możliwości mocno go skrzywdzić, musiała jednak być czujna, w razie ataku ze strony zwierzęcia postara się odskoczyć.
Obrazek

Potok górski

#235
Sylvan skrzywił się słysząc skrytą w słowach Oriona krytykę. Dobrze wiedział, że przeprowadzona "akcja" nie była jakimś spektakularnym sukcesem szpiegowskiego rzemiosła, ale z drugiej strony miał niesamowite szczęście, że w ogóle zwiał w miarę cały i zdrowy. Uważał, że niczym sobie nie zasłużył na to, co tam zaszło, ani na bycie porwanym przez te parszywe gady, ani na godne pożałowania traktowanie przez samice i samca, których spotkał potem w oazie. Gdyby nie zdobyte informacje ten dzień uznałby za całkowicie stracony i pechowy.
- Przynajmniej macie dostęp do tej wiedzy. Dzięki mnie - odburknął, po czym skupił lampy na wilkach, które podążyły ku wypatrzonemu zwierzowi.
Niedźwiedź nie był czymś, co Sylvan spodziewałby się jeść na kolację.. W głębi ducha czuł przerażenie z racji tego, że miałby się rzucić na tak wielką kupę futra i mięśni.. Z drugiej strony nie był sam, a obecne wilki wyglądały na niesamowicie silne i zaprawione w boju. Po chwili był pewien co do swojej decyzji i chcąc udowodnić, że nie jest całkowicie bezużyteczny, rzucił się w stronę zwierza, starając się wykorzystać swoją zręczność. Chciał zatańczyć wokół zwierza, ciąć kłami i pazurami, po czym zniknąć i pojawić się w innym miejscu i całą operację powtórzyć, pomagając stadu w powaleniu zwierza.

/Sylvan używa umiejętności podwójny cios

Potok górski

#236

Starała się tą myśl od siebie odciągnąć, ale już od jakiegoś czasu wiedziała, że dawno minęła znany jej pas gór. Teraz znalazła się po drugiej, całkowicie obcej stronie łańcucha i nie czuła się z tym pewnie. Wiedziała jednak że nie ma innej możliwości. Jeśli chciała kiedykolwiek wrócić tam, zrobić to co należało nie mogła zaatakować słaba, nieprzygotowana. Potrzebowała doświadczenia, a rodzinne, śnieżne ostoje nie mogły jej tego zapewnić. Nie po tym co się stało. Wzdrygnęła się na samą myśl o śmierdzących zwłokach tego, który był ojcem ojca. Nawet nie walczył, ten po prostu poderżnął mu gardło ostrymi kłami. Znalazła go kilkanaście dni później, wolała zwlekać z pochówkiem niż dać się wykryć napalonym ratborskim basiorom, których jedynym celem w życiu była chęć zaimponowania Jarlubowi. Ciężko było właściwie określić jakie uczucia kierowały tą decyzją. Współczuła mu, trochę. Nie miał łatwo odkąd okazało się, że stare wilki nie są tak szybkie i zwinne jak młodsze. Wiedziała jednak, że słabość zawsze zmienia. Nie zaszczyt okazać zrozumienie samemu będąc w potrzebie, ale wesprzeć w najgorszej do tego chwili. Egoj tego nie zrobił. Ale lepiej późno, niż wcale. Dlatego zasłużył na pochówek. Przeniosła ciało dużo dalej, nad grząski pagórek blisko rzeki i kopała przez dobrą godzinę. Jak teraz o tym myśli, to właściwie kopanie zajęło dużej niż samo pożegnanie. Zwyczajnie skinęła głową i ruszyła dalej, nawet się nie obracając. Noce i dnie upływały na spokojnej wędrówce przez nieuczęszczane tereny górskie. Zanim się zorientowała przebyła już połowę dystansu, a po następnych kilku dniach znalazła się w nowym miejscu. Nowej krainie, z nowymi zapachami, które nie wróżyły niczego dobrego. Walpurgę niepokoił fakt iż wyżyna aż tętniła od zapachu mnóstwa innych wilków. Nie było możliwości iż dotarli tu Ratborowie, niczego nie dało się pomylić z tą dumną, starą wonią. Jak pachną Ratborowie? To zapach jaki zawsze pragnąłeś na sobie nosić, oczywiście ze stosowną domieszką własnej wielkości. Każdy Ratbor zna własną wartość, aż za dobrze, każdy rozniósł by cię w proch. Pewnie w dzieciństwie nawet marzyłeś by twoja matka nie spotkała ojca, a znalazła się gdzieś przypadkiem wśród świerkowych gajów i urodziła cię jako potomka wielkiego woja. Acha. Czcze gadania.
Szara potrząsnęła łbem, musiała się skupić na teraźniejszości, a nie na przeszłości pełenej zadufanych w sobie zabójców. Ruszyła więc szybciej, biegła. Uwielbiała pęd. Nie traktowała go jako ucieczkę, ale jako drogę do skupienia i równowagi. Kiedy czuła, że jej łapy na przemian odrywają się i dotykają podłoża, kiedy każdy nawet najmniejszy mięsień pracował, była przynajmniej pewność że wciąż żyje. Wreszcie wyminąwszy granicę drzew dotarła do wąskie nurtu, z dołu dało się słyszeć niepokojąco kuszące odgłosy walki. Sъvariti ostrożnie ruszyła w dół, ale w taki sposób by tutejszy wiatr nie zdradził jej obecności. Kucając wśród niższych krzaków dostrzegła znaczną grupę, która zabijała się właśnie o gigantycznego niedźwiedzia. Na oko było ich co najmniej raz, dwa trzy, cztery... Dziewięć wilków! Przy czym dwa były znacznie młodsze, a jeden podejrzanie odstawał od zbiorowiska. Wytężyła wzrok by przyjrzeć się im dokładniej. Przewodziła zadziwiająca czarna wadera, z pewnością ona. Walpurga nigdy jeszcze nie widziała kogoś tak zwinnego i... Małego. W porównaniu do Walpurgi, istotnie kruszynka z niej była. Kruszynka, ale najwidoczniej wpływowa. Później młody czarno-szary samiec, zaraz po nim kolejny, szczuplejszy i już cały kruczy. Dalej następna ciemna wadera, duże białe szczenię, jedno mniejsze i dziwny basior, o niepokojącej aparycji. Przeniósłszy wzrok na drugą stronę dojrzała następną samicę, z wyglądu już bardziej przypominającą jej gabaryty, choć nie do końca. Gdzieś pomiędzy jeszcze jeden samiec, o srebrnej, skołtunionej sierści. Próbowała powstrzymać ekscytację, ale nie do końca pewna czy to wina głodu, czy jej krwi żądnej bitki bardzo chciała dołączyć. Była szybka, w razie gdyby nieznajomi woleli się bić niż rozmawiać mogła zawsze uciec. A umiała to robić dzięki latom doświadczenia. Niestety była to chyba jedna z niewielu rozsądnych opcji. Nie dałabym im rady, to musiała przyznać z niechęcią. Z jednym oczywiście, z dwoma owszem, ale z dziewiątką w jakiś sposób związanych ze sobą wilków nie miała szans. Po za tym, sądząc po sposobie w jaki atakowali większość z nich wydawała się bardzo doświadczona. Za nic miała ryzyko, ale swoje życie, na które ciężko zapracowała wolała zatrzymać. Trochę kalkulacji i wreszcie instynkty przeważyły. Walpurga zwinnie zsunęła się w dół, uważając na śliskie od wody kamienie i ruszyła na ogromne zwierzę, teraz już znacznie zaabsorbowane walką, a więc bardziej odsłonięte na jej atak. Poprowadzić ich albo zgiń! Ze swoim mottem w myślach, czuła jak krew przodków buzuje w całym jej ciele.


Potok górski

#237
Wadera obdarzyła jeszcze Lyvarris przelotnym spojrzeniem, upewniając się, że ta trzyma się blisko niej. Oczywiście nie zamierzała jej niańczyć, samiczka była bowiem już dość duża, ale... Łatwo było tak o tym rozmyślać, jednak kiedy wyczekiwana chwila ataku nadchodziła wielkimi chwilami, Zięba stawała się coraz mniej pewna umiejętności bojowych wychowanki. Kiedyś pewnie by to olała, teraz jednak czuła coś na kształt troski o Białą, która mogła sobie poradzić lub... Efektownie przelecieć pięć metrów, po czym zmiażdżona przez szarżującego niedźwiedzia. Splamiona uśmiechnęła się lekko na wspomnienie poprzedniego polowania. Spontaniczne spotkanie obcych wilków w przełęczy zostało zakończone jednym z lepszych łowów w jej życiu. I nie była to wcale ironia! Emanujące z sylwetki Dzierzby radość i ekscytacja były szczere i niemożliwe do pomylenia z niczym innym.
Wystarczył sam widok niedźwiedzia, by poczuła buzującą w żyłach adrenalinę i wypełniającą ją furię. Nie oponowała, pozwoliła żeby zalała ją fala czystej nienawiści. Warknęła, mierząc przeciwnika pogardliwym spojrzeniem. Kątem oka przyuważyła jeszcze jakieś obce wilki, ale postanowiła zająć się nimi później. Teraz przyda im się każda pomoc, a za naruszenie terenów zwyczajnie rozliczy się później. Wystrzeliła do przodu, bez lęku przypuszczając frontalny atak. Chciała zatopić kły w piersi zwierzyny, poczuć zapach jego lęku, zasmakować krwi. Tylko to się liczyło.
//Zięba używa Wściekłość

Potok górski

#238
Podsumowanie I tury:

statystyki wyjściowe niedźwiedzia: 300pż 200atk 25zr

revirell - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności wściekłość
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

ravzahr - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności wściekłość
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

voulke - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności zew natury
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

sura - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności wściekłość
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

maelvius - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności zew natury
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

orion - zwykły atak
wynik rzutu 3
niedźwiedź - unik
wynik rzutu 2 - porażka
niedźwiedź otrzymuje 4 obrażeń

lyvarris - zwykły atak
wynik rzutu 2
niedźwiedż - unik
wynik rzutu 6 - powodzenie
wynik rzutu na % unikniętych obrażeń 3
razem unikniętych obrażeń 42%
niedźwiedź otrzymuje 1 obrażeń

sylvan - podwójny cios (2x zwykły atak, unika się tylko 1)
atak 1: 2
atak 2: 9
niedźwiedź - unik [pierwszego ataku]
wynik rzutu - 6 - powodzenie
wynik rzutu na % unikniętych obrażeń 2
razem unikniętych obrażeń 32%
niedźwiedź przyjmuje na siebie 1 obrażeń z 1 ataku
niedźwiedź przyjmuje na siebie 9 obrażeń z 2 ataku

walpurga - atak na niedźwiedzia
wynik rzutu - 7
Walpurga zadaje niedźwiedziowi 9 obrażeń

niedźwiedź - unik
wynik rzutu - 3 - porażka
niedźwiedź otrzymuje 9 obrażeń

zięba - atak na niedźwiedzia
użycie umiejętności wściekłość
niedźwiedź otrzymuje 10 obrażeń

Podsumowanie 1 tury:
niedźwiedź 216pż
revirell 100pż 75e
ravzahr 110pż 75e
voulke 100pż 75e
sura 100pż 75e
maelvius 100pż 75e
orion 100pż 100e
lyvarris 100pż 100e
sylvan 100pż 100e
walpurga 100pż 100e
zięba 100pż 75e


niedźwiedź - atak na voulke
wynik rzutu na atak: 3 [+20 z ataku]
niedźwiedź zadaje Voulke 23 obrażeń

Potok górski

#239
Żarzący się nieustannie na dnie jego duszy gniew przybrał na sile, rosnąc do rozmiarów pożogi trawiącej bezlitośnie umysł samca. Jak zwykle jeden, drobny bodziec wystarczył, by wyzwolić drzemiące w nim pokłady wściekłości, nienawiści i szaleństwa. Oblicze basiora wykrzywił gniewny grymas. Zataczał wokół większego drapieżnika coraz ciaśniejsze kręgi, warcząc zawzięcie i nie spuszczając rozświetlonych dziwnym, tajemniczym blaskiem granatowych oczu z kotłujących się ciał. Obserwował, jak drobne zwierzęta zmuszone przez niego do ataku zawzięcie rzucają się na potężnego niedźwiedzia, wspomagając wilki w walce. Gdyby jego umysł nie był w tym momencie tak owładnięty gniewem z pewnością poczułby dumę na myśl o tym, iż udało mu się okiełznać tę niewielką część owej dziwnej, nadnaturalnej energii, jaką przeniknięta była cała kraina. Teraz jednakże dla niego nie liczyło się nic więcej niż tylko zadawanie bólu.
Nie zwrócił uwagi na kolejną nieznaną mu personę przyłączającą się do polowania. Zapewne kątem oka dostrzegł zbliżającą się sylwetkę , która niebawem dołączyła do walki, bądź wyczuł obcy zapach, lecz nie uznał tego za istotne. W normalnych warunkach najpewniej mocno by go to zaniepokoiło, skłaniając być może nawet i do zaatakowania intruza. Jednakże teraz nie miało to znaczenia. Liczyło się tylko, by utoczyć nieco krwi.
Gdy niedźwiedź wykonał gwałtowny ruch, by zaatakować któregoś z pozostałych wilków, w tej chwili dlań niewidocznego, Maelvius skorzystał z okazji i odbiwszy się od podłoża skoczył ku odsłoniętemu bokowi zwierzyny. Rosła, lecz szczupła i koścista sylwetka okryta zmierzwionym i splątanym włosiem barwy węgla szybko znalazła się przy burym, muskularnym cielsku. Błysnęły pożółkłe kły, próbując dosięgnąć upatrzony uprzednio cel.

Potok górski

#240
Niedźwiedź był potężnym przeciwnikiem, lecz oni jako jedność byli silniejsi i zdawała sobie z tego sprawę. Wtem zobaczyła kolejnego obcego. Z gardzieli wydobył się warkot. Trzeba będzie rzeczywiście dobitniej oznaczyć granice. pomyślała, przypominając sobie rozmowę jej i Maelviusa. Odskoczyła od niedźwiedzicy, by powoli okrążać ją szukając dogodnego miejsca do zaatakowania. Kątem oka szybko zlustrowała pozostałych.
Niedźwiedzica zaatakowała Voulke, co pewnie rozzłości Ziębę. Złotooka zjeżyła sierść i skoczyła ku tyłowi przeciwnika, który był mniej oblegany. Chciała naruszyć jakąś żyłę lub tętnice, by zwierze przez adrenaline i próbę ratowania swojego żywota wykrwawiało się powoli. Kły błysnęły, a warkot wydał się głośniejszy, gdy zgrabnie skoczyła ku kupie futra, zatapiając szable w tłustym mięsie. Poczuła jak posoka trysnęła na jej pokrytą szramami kufę. Czuła dziwny spokój, była pewna wygranej, jednak starała zachować się ostrożność i czujność. Nie chciała oberwać od tak potężnego zwierzęcia.

//Używa Krwawienia


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron