Łagodne zbocze

#31
Ian starał się nie brać słów wadery do siebie.
A jeśli ma rację? podszeptywał mu głosik z tyłu głowy.
Nie... A jeśli tak?
Wilk stał w bezruchu, obserwując wszystkich w ciszy.
Za dużo ich. A on jest tylko słabym ogniwem.
Gdy Totino podszedł do rudej, Ian wstrzymał oddech.
...Dlaczego? Co ty robisz? Ocalasz swoje życie, skazując mnie i Nikolaja na prawie pewną śmierć? Dlaczego to robisz? Przed chwilą chciałeś być z nami, zakładać watahę... Jak śmiesz nazywać mnie kłamcą? myślał szarooki, lecz słowa nie przechodziły mu przez gardło.
Zgubiony, przygarnięty i porzucony.
Tak właśnie poczuł się Ian. Porzucony. To dobre określenie.
Ian opuścił ogon i zwiesił łeb.
-...Ja nie mam już tu czego szukać. Wypisuję się z tego.-powiedział cicho, patrząc zrezygnowany na Totino.
A potem na pozostałych, zatrzymując wzrok na Nikolaju.
-Wybacz mi.-powiedział, hamując narastający smutek-Wrócę po ciebie.-dodał jeszcze, po czym odwrócił się, i ruszył, byle dalej stąd.
Może mi wybaczy.


//z.t/
If I catch you now, through the curtains of snow,
Would you melt away and just leave me alone?
I stretch out my arms, let the blizzard come close
It's the choice I made, it's my kingdom gone

Głos
xXx

Łagodne zbocze

#32
Była co najmniej zaskoczona tym co zrobił miodowy basior, uniosła jedną brew i z pogardą przyglądała się chłystkowi który tuż przed jej łapami błagał o wybaczenie. Zawsze starała się być uroczą damą, ale tym razem nie wytrzymała i zbierając dłuższą chwilę ślinę w pysku wymierzyła dokładnie w pysk wilka i splunęła. - Brzydzę się Tobie podobnym. Nie tak dawno byłeś gotów życie za tych debili oddać, a teraz? Teraz błagasz mnie o wybaczenie odwracając się przeciwko nim. - pokiwała łbem na boki jasno pokazując swoją dezaprobatę. - Nie zabije Cię. Nie jesteś już po ich stronie, więc nie zasługujesz na śmierć. Choć musisz wiedzieć, że nie jesteś bez winy i również mi podpadłeś. Jednak! Biorąc pod uwagę to, że próbujesz naprawić swój błąd mam dla Ciebie pewną propozycję. - wyszczerzyła kły w szyderczym uśmiechu patrząc na Totino. - Chcesz przeżyć? Walcz u mojego boku! Pękasz? To zacznij kopać grób dla siebie i koleżki. - zwilżyła czarne usta i spojrzała na staruszka, który zdawał się być przygnębiony jej słowami, uśmiechnęła się szeroko i rzuciła. - Dobry wybór dziadku! - skinęła łbem w jego stronę i kontynuowała. - Obawiam się, że nie będziesz miał po co wracać, chyba, że go jakoś magicznie poskładasz. Bo Bezia zadba o to by szybko do siebie nie wrócił. Więc uciekaj nim się Bezia rozmyśli! - przeniosła wzrok na Niko. - I jak się czujesz mój drogi? Odważny byłeś, bo miałeś kolegów, zostałeś sam, wszystko Ci się posypało jak domek z kart. Odwrócili się od Ciebie bez chwili zwątpienia. Chyba nie sądziłeś, że tak szybko z "dziwnej, rudej idiotki, która się czepia", zostanę Twoim koszmarem, który będzie niszczył marzenia, odbierał sprzymierzeńców i przede wszystkim Cię zabije, co? - zaśmiała się cicho i spojrzała na braci i Totino. - Koniec gadania, czas zaczynać. Decyzja należy do Ciebie miodowy, albo zaatakujesz teraz ze mną, albo zadbam o to, abyś coś stracił, tak na pamiątkę. - puściła wilkowi oczko i nie czekając dłużej doskoczyła do Nikolaja szykując się na atak, za cel obrała sobie gardło, nie sądziła, że Romeo będzie się bronił, ale gdyby jednak próbował to będzie starała się uniknąć jego kłów odskakując na bok.
Obrazek

Łagodne zbocze

#33
Wszystko stało się tak szybko, z rozważań, sielanki.. przerodziło w coś, co zapewne ukróci jego żywot, był tego całkowicie świadom.. Czas zwolnił, a bynajmniej tak mu się wydawało, gdyż samica zbliżała się bardzo powoli.. nieubłaganie. Zachowanie Totiego było dla niego nie tyle jakimś ciosem, co zaskoczeniem.. Młody tak nagle, tak szybko zmienił swoje zdanie.. a on się przecież przed nim otworzył.. Największym bólem było dla niego odejście Iana, miał go za naprawdę bliskiego swej osoby.. a za razem nie miał mu tego za złe, rozumiał, że gdyby został zapewne umarłby razem z nim.. w jego obronie. Jej słowa pozostały do końca bez odpowiedzi, nie uważał tego za godne odpowiedzi.. nie mogła być jego koszmarem, nikt nigdy tak się nie odcisnął na jego psychice, mimo iż wielu próbowało.. Teraz wróciła ona, wraz ze swoją świtą, która w całej swojej okazałości była.. żałosna. Niby taka wielka feministka, a do pomocy potrzebuje właśnie samców. Pokręcił lekko głową z delikatnym zażenowaniem, które brało teraz górę nad strachem. Adrenalina płynęła w jego żyłach, przyśpieszała pracę serca, oddechy były szybsze... głębsze, a mięśnie gotowe do skoku czy ucieczki. Zdawał sobie jednak sprawę, że nawet jeżeli by uciekł teraz, to ona polazłaby jego śladem.. i może ściągnąłby śmierć na kogoś jeszcze.. Spoglądał prosto na nią, na jej cudowny pysk, rude futro.. ostre kły i zabójcze spojrzenie najmocniej niszczyły jej cały wizerunek. Zdał sobie sprawę, że też nie ma jej tego za złe, że zwyczajnie pogodził się z tym, że w końcu trafiła kosa na kamień.. Delikatnie się uśmiechnął widząc w niej nie agresora.. wredną feministkę.. a delikatnego anioła o skrzydłach białych, puchowych.. Teraz był wstanie wyobrazić sobie ją w naturalnym, nie gardzącym uśmieszku, który nie zwiastował, ani nie ukrywał niczego.. Przez pewien moment widział w niej nawet swoją dawną przyjaciółkę.. Stał w miejscu tak jak go zastali, nie chciał jednak zginąć przez uduszenie... nie ... dlatego też spróbował osłonić własną szyję..
Kontakt gg: 50903969 - W razie jakbym zapominała odpisać.

Łagodne zbocze

#34
Całym sercem dziękował Vaesine, że ta go nie zabiła, że przyjęła go pod swoje skrzydła, po części zapewniła pewnego rodzaju ochronę. Do wypaczonego umysłu nie dotarła myśl, że wyszedł na szaleńca, tchórza. Nawet słowa swojej wcześniejszej oprawczyni, a teraz wybawicielki go do tego nie przekonały. Nie widział w swoim postępowaniu niczego złego - przecież to wszystko było zaplanowane przez waderę. Przecież Ian i Nikolaj mieli go otumanić bądź zabić na zboczu, w międzyczasie wpajając mu możliwość założenia watahy, stworzenia rodziny. Kłamcy, kłamcy! Nie mieli odwagi, żeby mnie zabić! Nie wypełnili zadania swojej pani!... Ja im pokażę, czym jest lojalność! Zapchlone kundle! Nawet nie próbują się wytłumaczyć, tylko uciekają. wołał w myślach, wycierając łapą resztki śliny i łez z pyska. Dlaczego się go brzydziła? Bo nie umarł? Tak, nie umarł. I nie umrze. Obiecał sobie, że jej to wszystko wynagrodzi, że będzie dobrym i posłusznym sługą, że jej nie zawiedzie jak dotychczasowi kompani. Powstał i obrócił się, wlepiając ślepia w oddalającą się sylwetkę Iana.
- Uciekaj, staruchu! Uciekaj! I tak w końcu zdechniesz! Kto tu jest teraz tchórzem?! Nie wykonałeś swojego zadania, ty nędzna kupo mięsa. Nawet nie przeprosiłeś, że miałeś mnie zabić! Kłamca, kłamca! - wykrzyczał, przy okazji opluwając samego z siebie. Z pyska poczęły lecieć niewielkie gródki piany, a źrenice niebezpiecznie się zwęziły. Szaleństwo brało górę nad młodzikiem. Dobry i głupiutki Totino wydawał się chować w zakamarkach obłędu, a na jego miejsce wstąpiło jego zupełne przeciwieństwo. Spojrzał na Nikolaja. Przynajmniej ten nie spieprzył. Wyszczerzył kły w grymasie obojętności. Nie chciał go atakować, nie chciał mu zadać bólu. Stał w miejscu i nie wiedział co zrobić, jakoby się dosłownie zawiesił. Wtem rudowłosa doskoczyła do białookiego. Poszedł w jej ślady, chcąc dosięgnąć go paszczą i począć szarpać. Pokaże, że jest godzien przeżycia, że nie zawiedzie jak oni i wypełni swoje zadanie. Wiedział, że basior mógł tylko udawać, że nie chce brać udziału w walce, toteż spiął mięśnie, by w każdej chwili spróbować odskoczyć, by uchronić się od ciosu.

Łagodne zbocze

#35
Cała ta szopka niesamowicie bawiła go od samego początku, ale tchórzostwo starego basiora i zachowanie tego młodego wyglądały jak dobra komedia. Wszystko to, bo tamtego zaatakowała wadera? Dobra, przyprowadziła ze sobą jego i Świerka, lecz przecież tych też było trzech. Czego oni tak straszliwie się bali?
- Wyjątkowo. - mruknął nie kryjąc rozbawienia do brata, po czym postąpił kilka kroków bliżej Nikolaja. Nie zamierzał atakować, bo uważał że Veasine da radę, co nie znaczyło że miałby jakikolwiek problem z włączeniem się do walki gdyby jednak coś poszło nie tak. To że to było nie fair? Co z tego? Wychodził z założenia, że obcy samiec mógł zachowywać się uprzejmiej, jego kłopot. Świetnych też dobrał sobie kompanów, tchórzliwy starzec i gnojek wariat. Wspaniała kompania, do tego histeryczny Romeo, brzmi jak wataha marzeń. Zaśmiał się warkotliwie, pozwalając sobie na bezczelne obserwowanie błękitnookiej, ach z jakim wdziękiem zaatakowała! Zdawała się być szybka, zręczna jak jadowita żmija i równie śmiercionośna, co budziło w lędźwiach basiora zagadkowe ciepło. Czerwone niby posoka ślepia Gawrona utkwiły raz jeszcze w płomiennej barwie futra wadery, śledził grę mięśni pod skórą, blaski oczu o barwie czystego, letniego nieba. Nieświadomie oblizał pysk, ogon pozostał w powietrzu, uniesiony wysoko w górę na kształt sierpa, z jakiegoś powodu dla niego Veasine nie była w walce straszliwą wiedźmą. Była za to straszliwie... pociągająca?

Łagodne zbocze

#36
Veasine - atak na Nikolaja
wynik rzutu: 10
Veasine zadaje Nikolajowi 10 obrażeń
Nikolaj dodatkowo otrzymuje krwawienie, -2pż/turę


Nikolaj - unik ataku Veasine
wynik rzutu: 4
unik nie powodzi się, Nikolaj przyjmuje 10 obrażeń

Totino - atak na Nikolaja
wynik rzutu: 3
Totino zadaje Nikolajowi 4 obrażeń [bonus +1 z ataku]

Nikolaj - unik ataku Totino
wynik rzutu: 7 - powodzenie
wynik na % unikniętych obrażeń: 1
Nikolaj unika 18% obrażeń
Nikolaj przyjmuje 3 obrażeń

Podsumowanie po I turze:
Veasine 110pż 100e
Totino 110pż 100e
Nikolaj 95pż 100e

Łagodne zbocze

#37
Veasine nie spodziewała się, że jej atak będzie, aż tak celny, z impetem wpadła w basiora chwytając białymi kłami gardło wilka mimo iż ten próbował uniknąć samicy, kątem oka dostrzegła miodowego który ku jej zaskoczeniu zdecydował się zaatakować swojego niegdyś towarzysza. Z wielką satysfakcją obserwowała poczynania Totino nie zapominając jednak o unikach, których nie musiała stosować, bowiem Romeo nawet nie zamierzał atakować, stał próbując tylko unikać ataków, co bardzo marnie mu wychodziło. Zaciskając szczęki warczała gardłowo. Chciała teraz zatopić pazury w jego piersi i sprawić by wilk się przewrócił, miała cichą nadzieję, że miodowy jej pomoże wtedy spokojnie będą mogli zaatakować jego brzuch który będzie zupełnie odsłonięty. Niemniej jednak musiała być czujna jeśli chodziło o unik, obawiała się tego, że Totino i ją zdradzi, a Niko w najmniej spodziewanym momencie zacznie się bronić.
Obrazek

Łagodne zbocze

#38
Doskoczywszy do Nikolaja, rozdziawił paszczę, chcąc się wgryźć w jego bok; okolice gardła zaklepała już Vaesine, toteż on musiał znaleźć sobie coś innego. Wbił się w bok swojego niedawnego towarzysza, lecz ten sprawnie uniknął ciosu, wykonując zgrabny ruch ciałem. Mimo tego basior się nie poddał - szybko zapomniał o niepowodzeniu i już po chwili szarpał bokiem białookiego. Nie chciał go bardzo zranić, z tyłu głowy wciąż świtała mu myśl, ze to jego przyjaciel, że jest niczemu niewinny, że nic nie zrobił. Zamiast dobierać się do mięśni, rozrywał powierzchownie skórę i tkanki. Nos oraz wargi pokryła czerwonawa krew, która wydawała się go dusić, zatykać gardło oraz nozdrza, jakby chciała go ukarać za jego postępowanie. Ale przecież on jedynie się mści! Nikolaj i Ian mieli go zabić, tak jak poleciła im Vaesine, lecz tego nie zrobili, nie wykonali swojego zadania. Miodowy był przekonany, że taka wersja wydarzeń jest prawdziwa, dlatego nawet nie próbował tego kwestionować. Dla niego wszystko układało się w spójną całość - przybycie rudej do gęstwiny i jej kłótnia z samcami miała na celu przypomnienie im o ich zadaniu. Lecz dlaczego on? Dlaczego akurat jego mieli zabić? A co jeżeli... Jeżeli to wysłannicy z jego stada, które sobie o nim nagle przypomniało? W jego łbie pojawiły się setki pytań bez odpowiedzi; prawdy mógł się tylko domyślać. Postanowił, że gdy zyska zaufanie wiedźmy spyta ją, kto zlecił jego zabójstwo. Teraz trzeba było się skupić na wymierzeniu sprawiedliwej kary. Gryzł i rwał, omijając czułe i bolesne punkty. Nie chciał go zabić, tamten bowiem nie pozbawił jeszcze Totino żywotu. Poranienie wydawało się być wystarczającym zadośćuczynieniem. Mięśnie wciąż pozostawały spięte, by w pogotowiu móc odskoczyć od swojej ofiary, przecie w każdej chwili może go zaatakować.

Łagodne zbocze

#39
Zderzenie z rozpędzoną waderą spowodowało nieznaczne cofnięcie się samca, przez co niestety jego unik nie był aż tak skuteczny jakby chciał. Poczuł jej ostre kły wbijające się w jego skórę, przerywając ją bez większego problemu. Oczywiście, że się bała.. gdyby tak nie było nie rzucała by się od razu tak by móc go praktycznie od razu zabić.. Większym szokiem był ból w okolicy brzucha.. no właściwie to boku, sądził, że Totino odpuści po nieudanym zaciśnięciu kłów. Wydał z siebie stosunkowo głośne piśnięcie, gdyż ni większy ból zadawał mu mały miodowy.. Usilnie próbował utrzymać się na łapach przesuwając się, a raczej próbując przesunąć się bardziej w drugi bok, żeby musieli się przesuwać.. dać mu możliwość wyszarpnięcia się z niebezpiecznie zaciśniętych kłów na jego krtani.. Zachowywał zimną krew mimo, że serce waliło mu tak szybko, jakby przed chwilą przebiegł sporą odległość w najszybszy możliwy sposób.. Dudnienie krwi słyszał nawet w uszach, było mu gorąco, a czerwona posoka spływająca na jego brzuch jak i pierś nie poprawiały sytuacji. Wiedział, że jest na przegranej pozycji, a mimo to nadal nie chciał zranić ani dawnego przyjaciela, ani jej..
- Wybaczam Ci.. - Wycharczał, a to sprawiło, że tylko bardziej go zabolało i wydał z siebie żałosne skomlenie.. adrenalina co prawda niwelowała ból, ale czegoś takiego nie da się nie czuć.. -.. Zdradę.. miałem nadzieje.. że będziesz jak ona.. - I znów pisk, łzy zaczęły spływać po jego poliku.. On chciał po prostu.. uciec.. schować się i zapomnieć.. Jego biedne ciało.. -.. i pomożesz mi się zmienić.. przyjacielu.. - Powiedział to mimo wszystko. Chciał by Toti wiedział, a za razem nie liczył na nic, w końcu coś mu odwaliło, więc ile będą dla niego znaczyć te słowa? Zaparł się łapami, jedną z nich chciał wpakować na pysk rudej i zwyczajnie miał nadzieje, że coś wpadnie jej w oko i zmusi ją do odsunięcia.. Da mu chwilę.. moment do ucieczki.
Kontakt gg: 50903969 - W razie jakbym zapominała odpisać.

Łagodne zbocze

#40
Atak Veasine
Wynik rzutu: 8
Veasine zadaje 8 punktów obrażeń.

Unik Nikolaja
Wynik rzutu: 7
Unik powiódł się.

Wynik rzutu: 4
Unik = (4*10) + 8 = 48%
Nikolaj przyjmuje 4 punkty obrażeń.

Atak Totino
Wynik rzutu: 1
Krytyczna porażka.
Totino przyjmuje 2 punkty obrażeń.

Unik Nikolaja
Unik nie jest konieczny.

Nikolaj przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie).

Stan po II turze
Veasine 110 PŻ 100 E
Totino 108 PŻ 100 E
Nikolaj 89 PŻ 100 E

Ruda nie zdołała przewrócić ofiary, łapa Nikolaja skutecznie przeszkodziła jej w tym przedsięwzięciu. Początkowo zatrzymana samica wyminęła jednak "przeszkodę" i dosięgnęła karku swego Romeo. Kły przebiły skórę, powodując rozlew krwi. Przeznaczone dla Veasine kamyczki, piasek i pył, które wzleciały do góry wraz z kończyną Niko, trafiły natomiast do oczu nadchodzącego Totino, niezwykle je podrażniając i zmuszając samca do zaprzestania przeprowadzanego właśnie ataku oraz kilkukrotnego przetarcia załzawionych ślepi.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron