Żwirowa łacha

#11
- Hm? - Dało się usłyszeć pomiędzy przeżuwaniem, po czym rudy odwrócił się w kierunku Fuego. - Może być. - Burknął, kończąc przeżuwać ostatnią z nornic. Wypluł jakąś zagubioną chrząstkę, po czym przejechał długim jęzorem po czerwonym od krwi pysku. Rozejrzał się po okolice, zanurzając się w morzu myśli, które od dłuższego czasu kłębiły się w jego umyśle. Dziwił i zarówno irytował go fakt, iż przebywając w tej krainie od wielu dni, spotkał zaledwie dwoje przedstawicieli swego gatunku. Świadczyło to o ich obecności w tych stronach, ale gdzie skrywali się pozostali? W dodatku Kira postanowiła odłączyć się od nich i zostali jedynie we dwóch. Sam na sam ze smarkaczem, który wyraźnie próbował mu się przypodobać.
I podobało mu się to.
Ale co z tego, skoro miał tylko go? Co prawda, nie przeszkadzało mu towarzystwo młodzika, ale na dłuższą metę nie byliby w stanie przetrwać. Potrzebowali większej grupy, stada, by móc w jakikolwiek sposób liczyć się w tych stronach. - Musimy znaleźć inne wilki. - Powiedział po dłuższej chwili milczenia, wlepiając srebrne księżyce w wielobarwnego. - Jakieś propozycje? - Rzucił od niechcenia niby mało zainteresowany opiniami innych.

Żwirowa łacha

#12
//p.s znów pisze z fona i jakby co to jutro poprawię błędy bo tu w pewnym momencie mi się zacina. Gdzie teraz idziemy? Odp na priv//

- Chodźmy poszukać innych wilków na nowym terenie. Tutaj ich raczej nie znajdziemy- Parsknął podrostek po czym ruszył na azymut 250. Szedł przez zarośla, co jakiś czas spoglądając się za siebie, by sprawdzić czy Płomyk idzie za nim. Praktycznie co chwile zaplątywał się w jakieś rośliny z kolcami, kalecząc sobie łapki. Fuego jednak to nie wzruszało. Wielobarwny nawet lubił gdy coś sprawiało mu lekki ból. Od zawsze odczuwał satysfakcję w kaleczeniu niektórych partii swojego ciała. Łapy wilka krwawiły coraz bardziej, lecz to go tylko bawiło. Gdy dotarli na plażę, w oczekiwaniu na Płomienia zaczął zlizywać czerwoną ciecz. Był naprawdę dobra. Smakowała lepiej niż ta z nornicy którą zjadł przed parenastoma minutami. Gdy skończył czynność, położywszy się na plechach zaczął marzyć o inteligentnej, uprzejmej, pomocnej, urodziwej i poprostu idealnej wilczycy. Chciał poznać taką w przyszłości, ale wiedział że gdy już na taką natrafi, mogą być co najwyżej przyjaciółmi, bo kto by chciał takiego kogoś jak on. Na marzenia nie miał zbyt wiele czasu, ponieważ już po paru krótkich minutach rudzielec był w pobliżu. Fuego wstał, otrzepał się z brudów i ruszył dalej, tym razem idąc łapa w łapę z jego Bogiem

Żwirowa łacha

#13
No co ty nie powiesz... Przeleciało rudzielcowi przez myśl, gdy Fuego dał upust swoim rozważaniom i podzielił się niesamowicie pomocnym stwierdzeniem. Płomień właściwie nie wiedział, czego spodziewał się w odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie. Miał jakąś nikłą nadzieje, że w wielobarwnym odezwie się niesamowicie głęboko skryty geniusz, kreujący w czaszce niezwykłe wizje, kalkulujący każdą, choćby najmniejsza, zmianę otoczenia i na tej podstawie snujący wnioski. Bezgłośnie zaklął. Co on sobie w ogóle wyobrażał... Chyba zaczynał się starzeć.
Srebrzyste soczewki obrzuciły podrostka lekko znudzonym, smętnym spojrzeniem, po czym chude cielsko zwlekło się, pozostawiając mysie nory w spokoju. Począł poruszać się przed siebie. Znacznie zwinniej od złotookiego śmigał pomiędzy zaroślami, chaszczami i miernymi drzewkami, które licznie obrastały bardziej oddalone od nadbrzeża tereny. Nie ranił się, a także, mimo braku starań, nie generował niepotrzebnych dźwięków. Truchtał wolno, dokładnie, precyzyjnie, a roślinność zdawała się przed nim uchylać. O dziwo, podczas podróży z gardła samca nie wydobyło się ni słowo. Nad dwójką basiorów wisiała gęsta, nieprzyjemna mgła milczenia.

/zt

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron