Pagórki

#51
Słuchał potoku wyrzutów samczyka, ale słowa zamiast prowokować Bala, jak pewnie Favreel zamierzał, bawiły wilka. To był kolejny dowód na to, że Wrona nie musiał nic robić by kogoś wkurzyć. Jakimś cudem drażnił innych, chyba samym swoim jestestwem. Przyzwyczaił się już do tego, a nagłe ukazanie prawdziwej osobowości przez młodego wilka bardziej śmieszyło smolistego basiora niż było wstanie rozdrażnić. Z każdym zdaniem i obelgą rechotał coraz mocniej, by w przerwie wypowiedzi, ryknąć kolejnym śmiechem.
- Sam mi dajesz dowód - wychrypiał - Przecież nie przejmujesz się zdaniem obcych, a pieklisz się i zarzucasz dowodami, jakby mnie miały one obchodzić. Prawdziwie zwisa mi to co sobie myślisz i nie mam najmniejszej potrzeby udowadniać ci czegokolwiek - zaśmiał się ponownie. Nie zirytowało go także insynuacja, co do celu w jakim opiekuje się szczeniakiem. Chociaż gówniarza należało by porządnie palnąć w łeb, z prostej przyczyny. Wrona zawsze uważał, że to co ktoś zarzuca innym, sam jest w stanie czynić. W innym wypadku nie przyszło by mu to do głowy.
Jednak, że nigdy nie postrzegał siebie jako zbawiciela świata, zignorował wypowiedź Żmii. Odezwał się ponownie, dopiero słysząc wyzwanie.
- Walka o rację ? Ale po co ? Mam głęboko w dupie twoje racje - zaśmiał się ponownie - Jeśli zaś chcesz walki samców, to najpierw znajdź mi przeciwnika, dzieciaku - zadrwił po raz kolejny z młodzika. Z drugiej jednak strony małemu należało by się lanie, za niewyparzony język i w ramach profilaktyki, by nauczył się nie zaczepiać silniejszych od siebie.
W sumie i tak się nudził od wielu dni.

- Sam jednak prosisz się o lanie - wstał szybciej niż można by się spodziewać i z tego miejsca w którym siedział, jednym susem postanowił dopaść Czekoladowookiego basiora. Nie planował go jakoś mocno poturbować, ale nauczyć pokory. Paszczą spróbował chwycić kark przeciwnika, by później wgnieść go w ziemię.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#52
Balor okazał się być bardzo zabawowy, bowiem co rusz się śmiał, czy go obrażano czy komplementowano jedyne co opuszczało jego pysk to śmiech. Favreel nie mógł się zdecydować czy to głupota, marny zasób słów, czy chęć uchodzenia na luzaka po którym wszystko spływa. Co kolejna opcja to gorsza. Niemniej jedno było pewne, Czarny był wilkiem któremu można było napluć w pysk, a on i tak by powiedział, że deszcz pada. To stwierdzenie wywołało uśmiech u młodego. - Owszem, mimo wszystko denerwuje mnie to. W końcu nie pozwolę na to by jakiś frajer sugerował, że moja najbliższa rodzina to bajka. W szczególności frajer, który przygarnął szczeniaka tylko po to by zaspokoić swoje potrzeby. Z dwojga złego wolę być bezczelnym kłamcą, jak zboczeńcem. - piskliwie się zaśmiał ukazując białe kiełki. Wciąż mając mętne spojrzenie Fav kołysał się na boki z każdym mocniejszym podmuchem jakby miał się zaraz przewrócić, niby kruchy i delikatny. - No tak, czego ja się mogłem spodziewać bo zwykłym buraku. Chyba Cię trochę przeceniłem koleżko. - szyderczy uśmiech ustąpił temu przepraszającemu. - Jak mógłbyś walczyć o coś czego nie masz, głupi ja. - jednak po drugiej części wypowiedzi Czarnego teraz Fav ryknął śmiechem ledwo powstrzymując się przed przewróceniem na glebę. - To jednak niewinne samiczki czy podziwianie ptaszków, bo już sam nie wiem. Jak chcesz mogę Ci pokazać, ale nic więcej między nami nie będzie. - nietrafiona złośliwość Balora rozbawiła szczeniaka do tego stopnia, że ledwo się uspokoił ocierając łapą oczy z wyimaginowanych łez. - Walcz, walcz zapewne będziesz miał się czym chwalić, w końcu pokonasz szczeniaka, wilku. Duma będzie Cię rozpierać. Szkoda, że troch ujma na honorze, ale co tam. Na kimś swoje frustracje trzeba wyładować, a że szczeniak najsłabszy przeciwnik to idzie się dowartościować jak nic. - Fav mógłby jeszcze gadać, a gadać, jednak nagły zryw przeciwnika wymusił na nim powagę, a mętne ślepia poruszały się za ciałem wilka. Młodzik czekał do ostatniej chwili by ocenić gdzie padnie atak, że za cel Balor obrał kark Żmija za wszelką cenę starał się zdążyć skurczyć kończyny by być jak najbliżej ziemi, a następnie wybić się w stronę samczego brzucha, tam zamierzał zatopić kły jako pierwsze.
Obrazek

Pagórki

#53
Atak Balora
Wynik rzutu: 3+2
Balor zadaje 5 punktów obrażeń.

Unik Favreela
Wynik rzutu: 5
Niepowodzenie
Favreel przyjmuje 5 punktów obrażeń.

Atak Favreela
Wynik rzutu: 9
Favreel zadaje 9 punktów obrażeń.

Stan po turze I
Balor 110 PŻ 100 E
Favreel 105 PŻ

Balor uczynił tak, jak to zaplanował - młodzik nie miał szans na uniknięcie wilczych paszczęk, które niespodziewanie chwyciły jego kark, a zębiska rozcięły skórę. Favreel, dzięki zbliżeniu ciała do podłoża sprawił jednak, iż chwyt czarnego nie był pewny. Wybicie się z ugiętych łap wyswobodziło go z potrzasku i umożliwiło dosięgnięcie niechronionego w tej chwili brzucha przeciwnika. Balor musiał działać szybko, gdyż bez odpowiednich kroków, cios szczeniaka mógłby okazać się bardzo groźny.

Pagórki

#54
Stopniowo irytacja zaczęła zajmować miejsce rozbawienia. Młodzik mógłby się zdecydować. Jedno zdanie przeczyło drugiemu. Robił wszystko by Balora rozdrażnić. Najwyraźniej czepiał się dla samego czepiania. Najpierw wyzywał na pojedynek, by próbować obrazić basiora słowami o biciu słabszych. Zapewne gdyby Bal nie zareagował na zaczepki usłyszał by, że jest tchórzem.
Obelgi nie uraziły samca, ale nie należał on do cierpliwych. W końcu więc uznał, że Favreel jest albo głupi albo psychiczny i tak czy siak należy mu się odpowiednie lanie. Nawet jeśli nie zmądrzeje, to przynajmniej możne zastanowi się następnym razem, zanim zechce zajść komuś za skórę.
Młodzik wymsknął się z kłów Wrony, próbując zaatakować odsłonięty brzuch. Balor nie przejął się tym jakoś szczególnie, lekko schodząc w bok, by uniknąć, albo przynajmniej zminimalizować obrażenia, jednocześnie obserwując jak swoim atakiem, basior o brązowych oczach pozostawił grzbiet bez osłony. To miał zamiar wykorzystać starszy samiec. Zębami zaatakował plecy młodego wilka, licząc, że tym razem chwyt będzie pewniejszy i umożliwi mu skuteczniejsze zgnębienie Favreela.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#55
Milczenie Balora jeszcze bardziej nakręcało samca, w końcu wilk zaczynał tańczyć tak jak Fav tego chciał, nikt nie jest w stanie długo udawać, że wszystko po nim spływa, prędzej czy później każdy dawał się ponieść negatywnym emocjom. Tylko nie Żmija. Żmija zawsze udawał i grał kogo chciał. Nie nie, on nie był głupi, ani psychiczny, on był po prostu cwany, był idealnym aktorem i zawsze osiągał swój cel. Wiedział, że z Czarnym nie ma szans, ale to mu nie przeszkadzało, kilka ran dużo w jego życiu nie zmieni, a i nową historię do opowiadania naiwniakom zyska, bo w końcu kto nie będzie współczuł małemu, biednemu Favreelkowi źle potraktowanemu przez jakiegoś drania? Jeśli Balor myślał, że młodzik wyciągnie jakąś nauczkę grubo się mylił, zapewne po kilku dniach Zero nie będzie o nim pamiętał, będzie go tylko wykorzystywał jako zwykły czarny charakter swojej ckliwej historii. Frustracja basiora wprawiła Beżowego w takie zadowolenie, że nawet błysk w oku, jak i normalne ruchy powróciły, za to pełen szaleństwa uśmiech z pyska nie ustępował ani na moment. - Wiesz wilku, tak się zastanawiam... Czemu uważasz, że kłamię? Co dziwnego jest w życiu u boku normalnego stada i posiadaniu rodziców? - choć mówił wciąż był skupiony na ruchach basiora, wcześniej trochę za późno zareagował co zakończyło się drobnymi ranami na karku, o dziwo zajęty swoimi przemyśleniami nawet za bardzo nie zareagował na ból. - To jakieś "Pagórki Samotników", czy coś? Jak wejdzie tu ktoś kto żyje z rodziną dostaje piorunem po ogonie, czy jak, bo nie rozumiem. - swoją wypowiedź skwitował krótkim śmiechem, krótkim, bo Fav za wszelką cenę chciał zatopić kły w brzuchu wilka, kątem oka jednak zauważył, że Balor nie odpuszcza obierając za cel jego plecy, mimo iż wiedział, że będzie ciężko postanowił spróbować odskoczyć, tak by dalej mieć dostęp do samczego brzucha, ale by uniknąć jego kłów, natomiast w razie gdyby wilk uniknął jego ataku za cel obrał tylną kończynę, którą zamierzał porządnie chapnąć by zyskać choć trochę szans na wyrównany pojedynek.
Obrazek

Pagórki

#56
Mimo, iż był w trakcie walki czułe zmysły nie pozwoliły mu zignorować dziwnego, ziołowego zapachu, który nagle zawirował w jego nozdrzach. Wilk zerknął, by odnaleźć źródło nowej woni, a wtedy mocniejszy podmuch wiatru sprawił, iż niewielka roślinka wylądowała idealnie pomiędzy jego ślepiami. Nie przeszkodziła ona jednak Balorowi, więc kontynuując walkę dostał wybór na później… Mógł zignorować zioło albo poznać lepiej jego właściwości.

/Balor otrzymuje czarnuszka siewna x1

Pagórki

#57
Unik Balora
Wynik rzutu: 9
Unik powodzi się.

Rzut na procent unikniętych obrażeń
Wynik rzutu: 6
(6*10)+4=64%
Balor przyjmuje 3 punkty obrażeń.

Atak Balora
Wynik rzutu: 3+2
Balor zadaje 5 punktów obrażeń.

Unik Favreela
Wynik rzutu: 6
Unik powodzi się.

Rzut na procent unikniętych obrażeń.
Wynik rzutu: 5
(5*10)+8=58%
Favreel przyjmuje 2 punkty obrażeń.

Atak Favreela
Wynik rzutu: 10
Trafienie krytyczne. Nakłada krwawienie (-2PŻ/Tura)
Favreel zadaje 10 punktów obrażeń.

Stan po II turze
Balor 107PŻ
Favreel 103PŻ

Favreel wydawał się nie mieć najmniejszych szans z dorosłym samcem, lecz był zwinny i przede wszystkim dużo mniejszy od Balora. Młodzieniec zdołał dobrze wykorzystać te zalety najpierw szybko usuwając się spod celownika, co kosztowało go jedynie kilka kępek wyrwanej sierści a później docierając wprost do tylnej łapy swojego przeciwnika. Jeśli czarny nie zareaguje natychmiast, szczeniak z pewnością boleśnie zaciśnie na tej kończynie kły, dotkliwie ją raniąc.
E.

Pagórki

#58
- Zdecyduj się młody czego chcesz od życia, bo nikt nie nazwał cię kłamcą - burknął, było to jedyne zdanie jakie chciało mu się powiedzieć w odzewie na wyrzuty, marudzenia czy wąty młodzika. W zasadzie to naprawdę nie miał pojęcia co beżowy samiec chciał zyskać po za wszczęciem bójki. Na przemian prezentował przesadzoną przymilność, zaraz potem oburzenie godne rozpieszczonej księżniczki. Nawet nie miał specjalnej ochoty zastanawiać się nad sensem czy powodem takiego a nie innego zachowania. Zamiast tego skupił się na pojedynku.
Najwyraźniej zbyt pobłażał Favreelowi, gdyż ten wyraźnie miał zamiar wysunąć się na prowadzenie. Wypluł kłaki i tym razem z odrobinę większym zaangażowaniem spróbował uniknąć kłów samczyka. Podskoczył na tylnych nogach, jednocześnie obracając się o sto osiemdziesiąt stopni, by znów znaleźć się frontem do przeciwnika. To zaś miał być wstęp do kolejnego ataku. Odbił się z czterech łap celując zębami gdzieś w okolicę łopatek Favreela.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#59
Wilczka cieszyło, że mimo, jak mogło się wydawać, marnych szans, Czarny go zignorował i samczyk mógł pokazać, że nie tylko w gębie jest mocny. Co prawda był już znudzony całą sytuacją i najchętniej by przerwał pojedynek, ale nie mógł sobie na to pozwolić, w końcu tylko by się ośmieszył. - Sam szczekałeś, że to co mówię jest zbyt utopijne! - kłapiąc w powietrzu pyskiem niczym tancerz zwinnymi ruchami wił się to przybliżając to oddalając od ciała Balora, fart który pozwolił pozbawić Żmiję kępek sierści nie umknął szczeniakowi, nie miął on jednak o co się złościć, więc nie rozpaczając wciąż parł w stronę tylnej kończyny by zacisnąć na niej kły i zyskać trochę przewagi. Nie spuszczał jednak spojrzenia z przeciwnika ani mam moment, wiedział bowiem, że nawet ta odrobina przewagi nie zadziała na długo. Walczył z dorosłym, większym od siebie, co mogła mu dać mała odrobina szczęścia spowodowana ignorancją Czarnego? Widząc, że basior nie zamierza zostać mu dłużny i zaatakować w plecy by uniknąć kłów na swojej kończynie zgiął nieco łapy by w każdej chwili być gotowym do odskoku, nawet gdyby miał przy tym zahaczyć o wilczy pysk wiedział, że siła z jaką postara się odbić będzie wystarczająca by zaćmić uderzeniem przeciwnika, a w tym samym czasie znowu podjąć próbę ataku Balorowej łapy.
Obrazek

Pagórki

#60
Unik Balora
Wynik rzutu: 4
Unik nie powodzi się.
Balor przyjmuje 10 punktów obrażeń.
Balor przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie)


Atak Balora
Wynik rzutu: 6+2
Balor zadaje 8 punktów obrażeń.

Unik Favreela
Wynik rzutu: 2
Unik nie powodzi się.
Favreel przyjmuje 8 punktów obrażeń.

Atak Favreela
Wynik rzutu: 7
Favreel zadaje 7 punktów obrażeń.

Stan po III turze
Balor 95PŻ
Favreel 95PŻ

Favreel złapał łapę Balora tuż przed tym gdy tamten zaczął się obracać, przez co kły samczyka mocno rozcięły skórę czarnego, a krew powoli sączyła się z zadanej w ten sposób rany. Dzięki temu przynajmniej jednak burszynowooki zdołał wyrwać swoją kończynę z uścisku szczenięcych kłów i przeprowadzić wyjątkowo skuteczny atak o ładnych kilka sekund uprzedzając próbę uniku swojego przeciwnika. Wrona, nie dość, że wyjątkowo boleśnie rozharatał łopatkę młodzika to jeszcze udało mu się powalić go na ziemię. W tej pozycji malec miał jednak dość łatwy dostęp do łap agresora co też natychmiast spróbował wykorzystać.
E.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron