Pagórki

#81
Atak Lilith
Wynik rzutu: 8
Lilith zadaje 8 punktów obrażeń.

Unik bażanta
Wynik rzutu: 3
Unik nie powodzi się.

Bażant umiera.

Podsumowanie I tury:
Lilith 110PŻ
Bażant - martwy

Rozprawienie się z bażantem poszło Lilith wyjątkowo gładko. Waderka zręcznie złapała kłami ptaszysko za szyję zanim to zdążyło w jakikolwiek sposób zareagować, aby później szybkim ruchem skręcić mu kark - z pewnością mogła być dumna ze swojego pierwszego polowania.
E.

Pagórki

#82
Przestał się ruszać. Jeszcze chwilę po stwierdzeniu tego, trzymała ptaszysko za kark. W końcu puściła i spojrzała dumna na swoją zdobycz. Udało jej się, sama nie mogła w to uwierzyć.
Zeszła z ciała zwierzęcia i trąciła je łapą. Stanęła w bezruchu i spojrzała na nie. Martwe, naprawdę coś upolowała. Pojmie to chyba dopiero gdy wgryzie się w świeże mięso i pomaluje krwi zdobyczy. Najpierw jednak Balor, choć nie wiedziała dlaczego. Instynkt podpowiada jej, że mimo tego, że to jej zdobycz starszy ma pierwszeństwo. Jeśli pomyśleć o opiece jaką jej oferował, wydawalo się to nawet logiczne. Ucieszona waderka chwyciła ptaka i spróbowała unieść. Jasne było, że i tak będzie ciągnąć truchło po ziemi. Mocno zacisnęła zęby i zaczęła ciągnąć ofiarę w stronę Wrony. Położyła przed nim ciało i się trochę odsunęła. Patrzyła na wilka z uśmiechem i zadowoleniem malujacym się w oczach. Była z siebie dumna i liczyła, że jej "ojciec" też jest.

//mogę to polowanie uznać za wykonanie zadania "Coś na ząb" ?

Pagórki

#83
Nawet nie musiał kiwnąć łapą. Małe zawzięte stworzonko brutalnie i bezwzględnie wykończyło ptaszysko. Widział jak mała wlecze swoją zdobycz, by chwilę później położyć mu ją przy łapach. Zerknęła zadowolona z siebie, jednocześnie dając mu pierwszeństwo. On również był zadowolony, nie dało się ukryć. Srebrna samiczka zapowiadała się coraz lepiej.
- Dobrze się spisałaś - pochwalił szorstkim głosem, kiwając łbem - Ale jedzenie jest twoje - podsunął pierzastą zdobycz, w stronę waderki. Może w stadach panował taki zwyczaj, by oddawać upolowaną zdobycz tym najsilniejszym. On jednak nie miał zamiaru stosować zasad panujących w stadach. Upolowała, miała pierwszeństwo w jedzeniu. Prawo życia, a nie alfy. Wygrywa silniejszy i bardziej hardy nie grzeczny i układny. Co innego gdy on polował. Jako silniejszy, czuł się w obowiązku zapewnienia szczeniakowi tego minimum opieki. Bronił i karmił, gdyż był w stanie. Ot cała filozofia.
Położył się wygodnie, opierając głowę na łapach, pozwalając Lili wziąć się za drób.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#84
Wyszczerzyła się zadowolona słysząc pochwałę. Chciała pokazać się samcowi z najlepszej strony i chyba jej się tym razem udało. Był dla niej czymś jak ojcem i autorytetem, dlatego każde dobre słowo z jego taka działało na nią uskrzydlająco.
Zdziwiła się gdy oddał jej zdobycz. Instynktownie zaniosła ją opiekunowi, a teraz wychodzi na to, że jej instynkt jest jakiś wadliwy. Mina jej zrzedła, spojrzała niepewnie na basiora i położyła po sobie uszy.
- Zjemy razem? - Zapytała cicho licząc, że chociaż na to wilk przystanie.

Pagórki

#85
Prychnął widząc jak szczeniakowi klapnęły uszy. Przecież nie chodziło o to, że gardził posiłkiem. To było swoiste wynagrodzenie, za trud. Upolowałeś, możesz jeść, a nie naharowałeś się i teraz oddaj to innym. Położył przednią łapę na łebku Lili, czochrając ją zaczepnie.
- Zjemy - mruknął zaśmiewając się lekko. Mała nie musiała mu się przypodobywać. Była kim była. On nie był ideałem. Lilith też nie musiała nim być. Nie musiała zabiegać o jego sympatię a tym bardziej płaszczyć się służalczo. Może nie miał jakiejś szczególnej wizji co do przyszłej i dorosłej waderki. Wiedział jednak jedno. Nie chciał by wyrosło z niej boidudu przepraszające za każdy oddech i każdym swoim krokiem błagające inne wilki o zmiłowanie. Widywał takich nie raz. Za każdym razem drażnili oni czarnego basiora i budzili jego litość, w negatywnym wydźwięku tego słowa. Jeżeli chciałeś przeżyć, powinieneś o to życie walczyć z pełnym zawzięciem. Dla ścisłości, bycia popychadłem Bal nie uważał za życie.
Oderwał udo bażanta i zabrał się za obdzieranie go z piór.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#86
Nie chodziło o to, że się płaszczy. Waderka po prostu lubiła basiora i chciała by z nią zjadł. On nie raz ją karmił, to dlaczego czasem nie mogą zjeść czegoś upolowanego przez nią? Tym bardziej, że jej się udało. Teraz to będzie częściej polować, skoro potrafi. Choć może potrafi to za dużo powiedziane, musi się wiele nauczyć, ale nie zamierzała się poddawać.
Otworzyła pysk i spojrzała na Wronę. Na jej mordce malowało się zadowolenie. Chwyciła za drugie udo i też się za nie zabrała. Nie bardzo z początku wiedziała jak pozbyć się piór, więc trochę się ich najadła, ale w końcu zaczęło jej wychodzić. Po chwili mogła się już dobrać do świeżego mięsa.

Pagórki

#87
Wybraną porcję zdobyczy przytrzymał łapą. Zębami w tym czasie oddzierał pióra i puch. Praca była żmudna i irytująca, wszędzie wokół latało pierze. Jednak się opłacała. Chwilę później skóra udźca była czysta i Balor mógł zabrać się za posiłek. Nie przejmował się jakoś specjalnie, oddzielaniem kawałków mięsa. Bażant był na to zbyt mały. Zamiast tego gryzł je razem z kośćmi i skórą, w ten sposób oddzielając poszczególne części. Moment potem, był po posiłku. Wylizał łapy, a pysk wytarł w trawę, czyszcząc w ten sposób sierść. Potem położył się ponownie, w miejscu wolnym od piór i obserwował jedzącą Lili.

/Dokąd teraz ? ;)
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#88
Jej jedzenie szło zdecydowanie dłużej. Nie dość, że miała problemy z dostanie się do mięsa i jednoczesnym nie jedzeniem pior, to jeszcze nie raz, próbując przytrzymac kawał mięsa i oderwać od niego tylko część, obrywała całością w pysk. Miała jeszcze małe łapy i wszystko jej się spod nich wyślizgiwało. W końcu uporała się z jedzeniem i cała szczęśliwa, oraz umorusana we krwi, pobiegła do Balora. Wytarzała się w trawie i wskoczyła na basiora. Była najedzona i chciała się bawić.

//może Żywiczny Zagajnik?

Pagórki

#89
Wstał z ziemi, widząc, że Lilith zjadła. Do zabaw niezmiennie się nie nadawał, więc zignorował zaczepki szczeniaka. Zerknął co prawda w jej stronę, ale nie podjął zaproszenia do zabawy. Nie bawił się jako szczeniak, czemu miałby to czynić jako dorosły wilk. Może jeśli spędzi z małą więcej czasu... Zrobił duże postępy, w porównaniu do początków opieki nad Lilith, ale wciąż jeszcze nie dojrzał do tak prostych i emocjonalnych zachowań.
- Idziemy, dość czasu tu spędziliśmy - oznajmił basior, wznawiając przerwany przez młodego samca marsz.
Kierunek był podobny. Znaleźć schronienie, lokum w którym można by bezpiecznie na trochę pozostać. Skierował łapy w stronę majaczącego na horyzoncie lasu.

/zt.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Pagórki

#90
Jak zwykle nie chciał się bawić. Waderka już do tego przywykła i nauczyła się bawić sama. Ewentualnie używając basiora za po prostu obiekt zabaw, nie ich towarzysza. Czarny basior był zwykle opanowany więc Lilka nie uważała, że źle robi. Jednak nie pogardziłaby choć minimalnym zaangażowaniem, tak raz na jakiś czas.
Teraz postanowiła jednak bawić się bez udziału Wrony. Biegała w kółko i czasem rzucała się w trawę, robiąc coraz to dziwniejsze pozy przy upadaniu. Po tym zbierała się i biegła dalej. Wydawało jej się, że idą w stronę tych drzew ale czy na pewno?

//zt.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron