Groty

#1
Źródło: wikipedia



Na jednym z terenów u podnóża gór układ głazów przyczynił się do powstania licznych skalnych grot. Wiele z nich jest w stanie osłonić podróżnika od słońca i żywiołów, oferując bezpieczne schronienie. Inne mają formę tuneli przechodzących na wylot przez górskie zbocza, przyjmując nieraz bardzo fantazyjne kształty. Podróżnik znajdzie tu zarówno bezpieczne miejsce do odpoczynku, jak i może czekać go niespodziewane spotkanie z jednym z mieszkańców licznych grot.



Rośliny: tymianek
Zwierzęta: nornica, mysz, niedźwiedź

Groty

#2
Tydzień, który tu spędził, nie poszedł na marne. Z licznych grot skalnych, wybrał tę, która wydawała się najmniej zagrożona zawalaniem się, przynajmniej jego zdaniem. Rzeczywiście, wszystkie były stabilne i trudno było określić, skąd Orion miał lęk przed sufitem spadającym na jego łeb.
Grota była zadbana, duża, zapach Oriona można było wyczuć z daleka, toteż żadne ze zwierząt nie zapuszczało się blisko. W samym środku, oprócz głównej jamy, która zajmowała najwięcej miejsca, była bardzo drobna odnoga, którą dało się zauważyć dopiero po wejściu. Do niej też Orion skierował swoje kroki. Między wejściem a odnogą zobaczył nieliczne mrówki. Prychnął. Przynajmniej zajmą się innymi owadami, które mogłyby próbować wyżerać z jego spiżarni. Skrzywił pysk, gdy zobaczył swoje wyniki polowań. Koza, sarna i kuna. Kuna zaczęła już gnić, gdyż była jednym z jego ostatnich posiłków i niewiele już z niej zostało. Bez obrzydzenia, złapał ją za ogon, wyszedł, po czym wyrzucił ją do małego wąwozu, który znajdował się niewiele metrów od legowiska. Z pewnością zadowoli inne, mniejsze drapieżniki. Po poprzednich posiłkach nie zostały nawet kości.
Nieznajoma mogła pomyśleć, że jest niezwykle dobrym łowcą. Z pewnością nie był zły, jednakże głównym powodem, dla którego tak dużo mięsa gościło w jego spiżarni, a sam był w pełni syty, było to, że zwierzęta niemal się nie bronią.
- Częstuj się. - rzucił do podążającej za nim wadery. Nie dodał nic więcej, postanowił położyć się przy wejściu i czekać, aż ta napełni swój żołądek.

Groty

#3
Dreptała za basiorem, obserwując otoczenie i dokonując analizy. Układała i porządkowała również pytania, które mogłaby ewentualnie zadać. Nie, nie było wśród nich chęci poznania imienia towarzysza, które w obecnej sytuacji nie zaliczało się do niezbędnych informacji. Chodziło tylko i wyłącznie o przetrwanie kolejnych tygodni. Rozważyła jednak wyrażenie zainteresowania mianem samca pod względem strategicznym. Czy zacieśnienie wzięci byłoby korzystne? Co ważniejsze, czy ów osobnik odebrałby to pozytywnie, czy negatywnie? Wciąż go badała.
Kruczyca bez żadnych oporów wkroczyła do jednej z grot, mimo lekkiej obawy, wciąż skrywającej się gdzieś na obrzeżach umysłu. Zlustrowała białymi patrzałkami ściany oraz sklepienie jaskini, aby ostatecznie zatrzymać je na dziurze, w której zniknął Szary. Wkrótce wyłonił się z mroku, dzierżąc coś, co przez Revirell zostało ocenione jako zdatne do zjedzenia. Nigdy zbytnio nie wybrzydzała, jeśli chodziło o pokarm. W przeciwieństwie do gospodarza, który najwyraźniej postanowił usunąć z legowiska podgniłe mięsiwo. Poczekała jednak, aż ten wrócił i przyzwolił na posiłek, nim skierowała się ku odnodze, gdzie spoczywała reszta zapasów. Przystąpiła do uczty, łapczywie rwąc to, co niegdyś było sarną. Jadła szybko, niedokładnie przeżuwając kolejne kęsy, aż poczuła, że żołądek jest przepełniony. Po czym zjadła jeszcze odrobinę, tak na zapas, na wypadek, gdyby znowu przyszło jej głodować. Cofnęła się, wracając do większej jaskini i zaległa, by oblizawszy pysk, skierować trójkątny łeb w kierunku basiora.
- Dziękuję. - Rzuciła, bo tak chyba wypadało. Wypadało także zdradzić swoje imię, co po odczekaniu paru minut waderka uczyniła. – Revirell. Tak mnie zwykle nazywano, gdybyś chciał wiedzieć.

Groty

#4
Orion w zasadzie nie wiedział, co więcej może zaproponować waderze. Oglądał jak spożywa jedzenie, widząc jak łapczywie żuje każdy kęs rozrywając mięso ostrymi kłami. Też mi się zebrało na bycie dobrym samarytaninem - pomyślał, po czym odwrócił wzrok. Miesiąc temu w życiu nie zrobiłby czegoś podobnego, ale ta kraina... Ta kraina była czymś nowym i zmieniła trochę jego nastawienie. Dalej jednak nie zrobił tego bezinteresownie i miał nadzieję, że będzie mógł również czerpać korzyści od wadery w niedalekiej przyszłości.
Z myślenia wyrwały go słowa Czarnej. Nawet nie zauważył kiedy skończyła jeść.
- Nie ma za co. - odburknął. Po czym znowu się zamyślił. Teren wyglądał dobrze, chyba jednak postanowi się tu na stałe osiedlić, mimo że już jedna osoba znałaby jego kryjówkę.
Dopiero teraz zrozumiał co wadera powiedziała. Przedstawiła się mu. Gdyby jeszcze pamiętał swoje własne imię... Przecież to tak trywialna rzecz, po co w ogóle bawić się w...
- Orion - powiedział przerywając własny tok myśli. - Spragniona? Blisko jest jezioro. Jeśli nie, odpoczywaj - dodał. Tego wszystkiego udało mu się dokonać nie ruszając się ze swojej wygodnej pozycji na ziemi.

Groty

#5
- Niekoniecznie. Wystarczy mi chwila odpoczynku. - Odmruknęła leniwie, zabierając się za obmywanie długich, wąskich łap. Sunąc językiem zbierała brud i zeschniętą posokę, doczyszczając krótkie futerko porastające kończyny. Na koniec zajęła się spękanymi, suchymi poduszeczkami, które po miesiącach tułaczki prezentowały się nad wyraz marnie. Jezioro… Tak, potrzebowała jeszcze opłukać futro i nawodnić organizm, acz na chwilę obecną to spokojny sen był priorytetem. Hebanowa ziewnęła, prezentując dwa szeregi zdrowych, jasnych zębów o wyraźnie większych i masywniejszych kłach, dumnie odcinających się na tle całej reszty.
- Woda… Tak, później. - Rell zaczynała mieć poważny problem z formowaniem bardziej skomplikowanych zdań, toteż ułożyła trójkątny łeb na skalistym podłożu, pozwalając ciężkim powiekom opaść, przesłaniając księżyce tęczówek. Czarne, fantazyjnie wykręcone rzęsy splotły się ze sobą w silnym uścisku. Waderka chciała jeszcze coś dodać, lecz nim rozwarła paszczękę, Morfeusz porwał ją w objęcia. Spała mocno, niezbyt przejmując się otoczeniem, co bynajmniej nie wiązało się z zaufaniem Orionowi, bo ze szczenięcej naiwności dawno już wyrosła. Kruczyca zwyczajnie odpłynęła, nie będąc w stanie dłużej czuwać. Ot, taki bunt ze strony wycieńczonego organizmu.

Groty

#6
Widząc, że ta odpływa już w krainę snu, Orion postanowił zupełnie ją ignorować do momentu, w którym się obudzi. Wstał na chwilę, żeby zrobić mały zwiad po okolicy. Jak zawsze obszedł i starannie oznaczył swój teren, rozejrzał się za innymi zwierzętami, ale jedyne co widział to jedna lub dwie myszy. Podszedł do małych kępek roślinności i wygrzebał jedyną użyteczną roślinę - tymianek. Wyrwał parę gałązek, jednak nie był pewien czy wszystkie będą użyteczne. Udał się z powrotem do groty.
Po drodze dostrzegł coś, czego jeszcze tu nie widział. Niedźwiedź. Daleko od niego, ale w zasięgu wzrokowym. Wiatr nie sprzyjał im obu, toteż nie byli w stanie wyczuć się z odległości. Upuścił ziele na ziemię. Drapieżnik ewidentnie jeszcze go nie zauważył, nie był też jeszcze na jego terenie, toteż nie robił niczego nadzwyczajnego, ani nie zachowywał się agresywnie. Gdyby to była matka z dziećmi wolałby po prostu zignorować ją i kontynuować, co robił. Matka nie odważyłaby się ryzykować życia szczeniąt i przekroczyć tereny wilków. Samiec też najpewniej nie chciałby spotykać się z jego gatunkiem, ale basior i tak postanowił dać o sobie znać.
- Tutaj jest mój teren. - powiedział. Niedźwiedź oczywiście zrozumieć nic nie mógł, usłyszał tylko szczekanie. Jednak jego postawa i ton zdecydowanie przesłało wiadomość. Tylko przez chwilę spojrzał na wilka, obejrzał okolicę, rozeznał się gdzie mógł zaczynać się jego teren, po czym kontynuował swoją podróż z lekką korektą, żeby nie przekroczyć granic. Orion zdawał sobie doskonale sprawę, że ich gatunki wolały zawsze unikać spotkań, toteż ten efekt był spodziewany. Wilki zapolowałyby na niedźwiedzia, tylko gdyby były BARDZO zdesperowane.
Bez słowa wrócił do groty i położył się przy jej wejściu. Nie zasnął, miał otwarte oczy. Wypoczynku zaznał już wcześniej.

Groty

#7
Cienie. Rachityczne, przypominające wilcze karykatury, o pyskach wykrzywionych ni to w szyderczych uśmiechach, ni grymasach bólu. Szepcące w nieznanym, syczącym języku, w kółko wymieniające imiona zamordowanych z zimną krwią pobratymców oraz tych, którzy dopiero mieli paść ofiarą niepozornie wyglądającej, filigranowej waderki o futrze barwy najczystszego hebanu. Senne mary dręczyły Kruczycę za każdym razem, gdy tylko udała się w podróż do krainy Morfeusza. Nie było Jasnookiej pisane już nigdy zasnąć snem spokojnym, wolnym od zmor. Mimo koszmarów, nie wierciła się, nie wydawała też żadnych dźwięków. W gruncie rzeczy, leżała zupełnie nieruchomo. Nikt nie podejrzewały nawet, iż tak krwawe scenariusze zaprzątają klin delikatnego łba.
W momencie, w którym Orion wrócił do jaskini, dwa bliźniacze księżyce tęczówek zalśniły w półmroku, rzucając nikły blask na smoliste lico wilczycy. Uniosła nieco głowę, ziewając przeciągle. Jedną z przednich łap przetarła patrzałki, by w następnej kolejności podnieść się do pozycji siedzącej. Wpatrywała się w bliżej nieokreślony punkt na jednej z kamiennych ścian. Minęło kilka minut, nim zaczęła kontaktować i przypomniała sobie, gdzie jest. Skierowała spojrzenie na basiora.
- W jakiej odległości od tego miejsca znajduje się jezioro? W którym kierunku? - Zapytała rzeczowo i ucichła, czekając, aż Szary udzieli jej odpowiedzi. Mogła, a nawet chciała iść sama. Potrzebowała rozeznać się, przejść po okolicy, może nawet poszukać ziół. Te, które zebrała na przełomie ostatnich miesięcy niezbyt nadawały się do użytku. Może i wciąż pachniały intensywnie, jednak łodyżki były zbyt suche, liście zaś dawno opadły. - Wrócę tu, jeśli chcesz. Chyba, że nie chcesz, to znajdę sobie jakieś miejsce.

Groty

#8
Orion spojrzał bez żadnego wyrazu na waderę.
- Oczko Wodne. Północny zachód, łatwiejszy dostęp, ale dłuższa droga. Źródło lub strumień rzeki na północ, cięższy dostęp, strome ścieżki. Krótsza droga. Twój wybór - powiedział. Niemal czuł się zmęczony po wypowiedzeniu tak wielu słów. Każda opcja była dobra, ale żadna nie idealna. Przez jakiś czas postrzegał to za wadę, ale później zdał sobie sprawę, że wspinaczki górskie dobrze mogą wpływać na jego kondycję, dlatego też preferował drugą opcję. Dodatkowo, ciężko było spotkać tam inne zwierzęta, a Orion nauczył się cenić ciszę i spokój.
Po kolejnych słowach wadery zamyślił się trochę. Skoro już zna to miejsce, to nie robi mu wielkiej różnicy czy tu jest czy jej nie ma. A nuż się do czegoś przyda.
- Jeśli chcesz to wróć. Drogę znasz - dopowiedział po czym odwrócił wzrok od Czarnej i skupił się na oglądaniu kolekcji ziół.

Groty

#9
Skinęła trójkątnym łbem, uważnie wysłuchując słów popielatego samca. Im więcej mówił, tym blade ślepia stawały się większe, wyrażając narastające zdumienie. Gdzie była północ? Tam? A może tam? Ach, motyla noga, nieważne! Idąc tu za Orionem wyraźnie czuła w nawiewanym z góry powietrzu wilgoć. Prędzej czy później na pewno znajdzie wodę. Wszakże dwa lata żyła wśród Wędrowców, na terenach tak nieprzystępnych, iż jedyną oznaką jakiegokolwiek życia były kaktusy sterczące z wyschniętej gleby. Znajomość kierunków nie była jej do niczego potrzebna…
- Rozumiem. - Podsumowała, w międzyczasie przeciągając się niespiesznie. Naturalnie, kłamała, lecz tego towarzysz wiedzieć już nie mógł. Skończywszy rozprostowywanie kości i oplatających je mięśni, które - o dziwo - bolały znacznie mniej, niemalże już nie dając o sobie znać, wolno ruszyła ku wyjściu z groty. Minęła Niebieskookiego, rzucając mu przelotne, wdzięczne spojrzenie. Błysnęła przy tym perłowymi kłami w rozbrajającym, typowym dla siebie uśmiechu. Co ważniejsze, zupełnie niewymuszonym i szczerym. Dawno nie miała okazji przybrać na facjatę żadnego innego wyrazu, poza skrajnym znudzeniem, zdziwiła się więc, że przyszło jej to z taką łatwością.
Truchtem ruszyła naprzód, zatrzymując się tylko na krótką chwilę przy dziko rosnącym, wonnym zielsku, którego kilka kępek dostrzegła wcześniej spoczywających u boku gospodarza. Nie byłaby sobą, gdyby nie poświęciła roślinie należytej uwagi. Postarała się o pozyskanie kilku sztuk, niestety spieszyła się i nie była pewna, ile z nich ostatecznie będzie się nadawało do zasuszenia. Zadowolona, z nowymi surowcami przyczepionymi do wierzbowej witki, stanęła w miejscu, unosząc nos ku górze. Węszyła, nierzadko obracając się wokół własnej osi. Kiedy obrała odpowiedni kurs, potruchtała, kierując się tylko i wyłącznie węchem.

//zt

Groty

#10
Orion, zapewniwszy sobie wystarczający odpoczynek, jak i pełny żołądek, mógł powiedzieć o sobie, że jest w pełni formy. Teraz tylko potrzeba było polepszyć tą "formę". Z faktu, że tutaj raczej nie miał za bardzo nic do roboty oprócz zrobienia porządku w otoczeniu i oznaczenia tereny, musiał w końcu ruszyć się z miejsca, mimo błogiego spokoju i ciszy, który tu panował. Postanowił jeszcze tylko dodać sobie zapasu tymianku, zbierając go ostrożnie spomiędzy szczelin na bitej skale. Miał szczęście, że w ogóle cokolwiek tu rosło.
Temperatura powietrza powoli obniżała się, sugerując, że ta kraina również posiada pory roku. Zima nigdy nie była dla niego ciężka, jednak nie wiedział do jakich mrozów dojdzie, jeśli pora ta nadejdzie. Jednak skoro żyją tu zwierzęta roślinożerne, takie jak jelenie, z pewnością wilkom też uda się przeżyć.
Potrząsnął głową, przywracając w głowie poprzedni tok myślenia. Orion był bardzo łatwy do rozproszenia, szybko interesowały go inne rzeczy. Wiedział jednak, że jakiś ruch mu się teraz przyda, a i trzeba by było uzupełnić trochę spiżarnia, która, w chwili obecnej, wiała pustkami. Ruszył w bliżej nieokreślonym kierunku, zostawiając grotę za plecami.

//zt

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron