Lazurowe jezioro

#1
Źródło: morguefile.com

Pod malowniczymi górami, jest miejsce, które roztacza wokół aurę spokoju i harmonii. Krystalicznie czysta woda, zdaje się wręcz być niczym szlachetny kryształ. Lazurowy kolor cieszy oko i zachęca do kąpieli oraz zabaw. Jest to miejsce gdzie wiele zwierząt przychodzi ugasić pragnienie, lub ochłodzić się w upalne dni lata. Zimą, tafla pokrywa się lodem, tworząc niesamowity krajobraz. Wokół jeziora występuje piaskowe podłoże, podobnie jak nad morzem, co sprzyja występowaniu iglastych drzew.
Jednak to miejsce ma też swoją mroczną stronę - wiele istnień utonęło tutaj, pochłonięte przez głębiny, zdradzone przez podwójne dno.


Rośliny: mniszek lekarski, nagietek, tatarak zwyczajny
Zwierzęta: bażant, kuna, mysz, ryby, sarna, zając, żmija
Lokacja wymyślona przez Surę.

Lazurowe jezioro

#2
<ooc: OT dla Revi?>

Ciężko powiedzieć jak długo był w trasie, chyba z rok jeśli nie dłużej. Szedł tam gdzie go łapy poniosły, na zachód, byle dalej. Byle dalej od cienia jaśminowych drzew pod którymi spędził tyle lat. Choć jeśli być szczerym, to tak dużo czasu pod nimi nie spędził... Przecież i tak zawsze basior był na służbie, starając się zapewnić choć odrobinę stabilności sforze która wiele przeszła. Ale kwartet " wojny, zdrady, morderstwa oraz polityki" był w tym przypadku tylko czubkiem gory lodowej wspomnień jakich skrywał w sobie.

Albo może raczej - o których starał się zapomnieć.

Wyjaśniałoby to czemu zaszedł tak daleko, aż ku podnóżom kolejnych gór na horyzoncie. Żył w ruchu, nie oglądał się za siebie - tylko naprzód, tam gdzie go łapy niosły. Aż pod szczyty gór o których nawet nigdy nie słyszał jeszcze rok temu. Dopiero ostatnio, ale i tak nie miało to żadnego znaczenia. W jego oczach sceneria i tak pewnie się zmieni za kilka dni, gdy ruszy dalej. Słońce znów wstanie za jego plecami i cień ponownie nakreśli kierunek jego wędrówki. Na zachód. Byle dalej.

Blackmoore nie wiedział już czy to się kiedykolwiek zmieni. Czy najdzie dzień gdy zostanie gdzieś na dłużej niż tylko kilka dni. Mówiąc szczerze, nie zastanawiał się nad tym od długiego czasu. Zresztą i tak zawsze rozważania się kończyły na stwierdzeniu czegoś jak "Będzie co ma być." czy "Zobaczymy jutro."...

Czyli na... niczym. Jak zwykle zresztą...

Kończąc myśl, już niemłody basior przystanął na skraju rzedniejącego zagajnika. Przed nim znajdowało się jezioro ku któremu zmierzał od dnia czy dwóch. Z bliska, jak Blackmoore musiał po cichu przyznać, było piękniejsze niż się spodziewał. Niestety widok krystalicznie czystej wody, piaskowych nabrzeży oraz lekko kołyszących się wydmowych traw wokół drzew przywołał na chwilę niechciane wspomnienia. Wspomnienia z czasów gdy w równie spokojnym, innym ale również przepięknym miejscu spędzał czas pomiędzy kolejnymi wyjściami na służbę. W jego oczach przez chwilę piaski oraz lekko szumiące trawy wokół iglastych drzew znikły, zastąpione przez drzewa jaśminu oraz wierzby lekko kołyszące się na wietrze u brzegów równie przepięknego - choć nie lazurowego - jeziora...

Nie wiedział czy to co czuł to był żal czy tęsknota za tym co utracił. Za przyjaciółmi, osobami które kochał... Czy może coś innego.... Nie miało to znaczenia, jakoż ocknął się spoglądając w swoje oblicze odbite w krystalicznie czystej wodzie jeziora. Jego zielone oczy przez chwilę jeszcze podążały za małymi rybkami uciekającymi spod jego łap i obłoczków piasku jeszcze piętrzącymi się u jego łap po wejściu...

Lazurowe jezioro

#3
Szedł długo i nieprzerwanie, chcąc jak najszybciej zostawić w tyle dziwne zbiorowisko wilczyc i białego malucha. Był pewien, że szczenię jest martwe bo żadnym sposobem nie mógł sobie przypomnieć czy rzeczywiście jego klatka piersiowa zdradzała oznaki oddychania. Ciągle przed oczami widział wypalony wizerunek pocałowanej przez ogień wilczycy, i na nic zdało się nieustanne mruganie w celu wypędzenia spod powiek jej oblicza. Nie zamienił z nią ani słowa, jednak to właśnie ona zapadła mu najgłębiej w pamięci. Rozwodził się nad tym, czy rzuciła się do gardła Khaleesi i czy ta udała się wraz z Deszczową w dalszą wędrówkę. Starał się wyrzucić z pamięci tamto zdarzenie, jednak łapał się na tym że wyszukiwał ich zapachów. Nieznana dotąd cząstka jaźni Aemona chciała rzucić się w pogoń za aromatem igieł sosnowego boru i żywicy. Postanowił sobie, że odnajdzie owe wilczyce. Nie teraz, nie jutro - ale odnajdzie. I pogrążony w myślach, pokonując kolejne metry lasów, łąk i pagórków, dotarł na miejsce gdzie poczuł pierwszy zew głodu. Jego łapy ociekały wodą, chociaż nie przypominał sobie o przekraczaniu rzeki. I zobaczywszy lazurową taflę wody, mógłby od razu rzucić się na poszukiwania ryb, mimo swojej wątpliwej umiejętności unoszenia się na wodzie, gdyby nie dostrzegł na pierwszy rzut oka całkiem czarnego basiora. Zatrzymał się w pół kroku, obserwując nieruchomą sylwetkę wilka i zastanawiał się, czy na pewno chce dzisiaj spożyć rybę. Stał pod wiatr, więc mógł do woli patrzeć na nieznajomego, zastanawiając się nad jego zamiarami. Albo do czasu, aż ten nie postanowi się odwrócić. Nim uświadomił sobie, jak dziwny musiał to być widok, minęło sporo czasu i zdążył napatrzeć się na wilka. Był wyższy, silniejszy od Aemona , choć z takiej odległości zawodny wzrok basiora mógł uznać szczeniaka za poważne zagrożenie. Nim podjął decyzję zapolowania na mieszkające pod taflą jeziora stworzenia, ziewnął rozdziawiając na całą szerokość pysk a dopiero potem ruszył na drugi brzeg zbiornika. Wzdrygnął się, kiedy ziarenka piasku otarły się o jego poduszki łap. Podszedł do wody i zaczął chłeptać wodę, ukradkiem spoglądając na nieznajomego i obserwując jego ruchy. Albo ich brak.

Lazurowe jezioro

#4
<Meh. Krótkie za co przepraszam.>

Z ciężkim westchnieniem Blackmoore podniósł jedną z łap, by odgonić raka który dosyć poirytowany wyłonił się spod piasku tuż obok jego prawej łapy. Dziwny był to zwierz, i basior z zainteresowaniem obserwował jak rak szybko wycofał się na głębszą wodę, z czasem znikając wśród podwodnych traw. Patrzył za nim tak jeszcze przez chwilę, rozmyślając czy dałoby się zjeść "to coś", jako że nie przypominał sobie by kiedykolwiek widział czy nawet słyszał od kogoś o rybie ze szczypcami dreptającej na nóżkach po dnie. Było to takie novum dla niego, że nie mógł nie pomyśleć o tym jak długo już był w podróży. Czyżby wędrując przez ostatni rok zaszedł tak daleko na zachód?

Tego nie wiedział, i nie zamierzał się nad tym zastanawiać zbyt długo. Przynajmniej jeszcze nie teraz, choć niewykluczone że to właśnie w tym momencie zaczęła kiełkować myśl o przerwaniu wędrówki. Że zaszedł już wystarczająco daleko by nie musieć się bać że może kiedykolwiek usłyszeć jakąkolwiek wiadomość czy plotkę o miejscu które zwał, czy też może chciał zwać przez tak długi czas - domem.

Podnosząc łeb, samiec wstrząsnął nim ospale nim skierował się z powrotem ku piaszczystemu wybrzeżu jeziora. Dopiero wtedy, gdy dotarł ku pierwszym zbawczym cieniom drzew zauważył czającego się u brzegów Aemona. Krucha, czy też niemal szczenięca postać nie przyciągnęła zbytniej uwagi czy też zainteresowania z jego strony. Ot, tubylec, tylko trochę chudy.

Z tą myślą Blackmoore legł na piasku w cieniu drzew, zdecydowany by odpocząć chwilę i zastanowić się nad kolejnym celem jego wędrówki...

Lazurowe jezioro

#5
Barwa wody jeziora była nie do zniesienia. Wypalała w mózgu Aemona migającą, jaskrawą plamę która nawet po zamknięciu oczu pulsowała pod powiekami i wbijała pod nie miliony malutkich szkiełek. Piasek był za żółty, trawa zbyt soczyście zielona, a niebo wściekle niebieskie. Było mu źle, okolica zdawała się krzyczeć prosto w pysk, przygniatała swoją jasnością. Chciał uciec do jaskini, zaszyć się w jej ciemnych trzewiach i nigdy więcej nie wychodzić. Był jednak głodny, a głodu się nie lekceważy. Po zaspokojeniu pragnienia, zaczął wypatrywać burych grzbietów ryb. Wzrok jednak nie przyzwyczajony do takiej ilości światła, zaczął dwoić obraz a kolejne próby zamknięcie szczęk na śliskim kształcie skończyły się niepowodzeniem. Miał piasek w oczach, między zębami, w nosie i uszach, a niepewne podłoże uniemożliwiało ucieczkę. Ucieczkę przed czym? Rozważał opcję, że z wody wyłoni się kelpie, a on nie zdąży uciec i wrota wody zamkną się nad nim. Myślał również nad tym, czy Blackmoore nie postanowi się na niego rzucić z jakiegoś powodu. Błysk łusek w promieniu słońca przerwał jego rozmyślania i wyobrażenia o pysku nieznajomego szarpiącego jego trzewia. Nozdrza wypełniła woda, a zęby wbiły się w miękkie ciało ryby. Jej druga odgryziona połowa unosiła się obok w rosnącej plamie czerwieni. Zbyt czerwonej czerwieni w zbyt niebieskim błękicie. Pożarł zdobycz w dwóch kawałkach i po kilku kółeczkach w miejscu, wszedł do wody. Nie wiedział co dalej ze sobą zrobić, gdzie się udać i z kim zamienić słowo - w owym miejscu nie posiadał niczego i nikogo. Wszystko było mu dziwnie obce. I ku swojemu zaskoczeniu - podobało mu się to. Nie czekały go żadne obowiązki, partnerka z szczeniakami czekająca na posiłek. Jego życie należało do niego. I tak leżąc w wodzie, rozmyślał gdzie się udać po zmyciu wydrarzeń dnia.

/przepraszam ze tak dlugo mi to zajelo

Lazurowe jezioro

#6
Na początku nieśmiało wyłaniały się zza drzew spokojnie pożerając błękitne niebo. Powietrze zaś stało się jakby cięższe, robiło się duszno i gorąco. Również wiatr zrobił się nieznośny, uparcie dawał do zrozumienia, że coś nadchodzi... Jako pierwszy dostrzegł to Blackmoore, czując, że burza jest coraz bliżej opuścił jezioro by poszukać schronienia. Lata praktyki sprawiły, że zrobił to szybko i niezauważalnie pozostawiając drugiego wilka samemu sobie. Aemon zaś, całkowicie zamyślony, zapomniał o całym świecie, jego myśli zakłócił dopiero grzmot, który zdawać by się mogło, że aż zatrząsł ziemią. Niczego nie spodziewający się samiec wstał gwałtownie rozglądając po okolicy. Brak czarnego basiora był dla niego bardziej szokujący niż sama burza. Nie zwlekając jednak dłużej ostatni raz spojrzał na kłębiące się chmury, po czym szybkim krokiem opuścił teren jeziora. Nie zamierzał podążać za Blackmoorem, wybrał swoją drogę.

/ Blackmoore oraz Aemon z.t.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron