Niecka

#21
No cóż, wejście cioci na szczyt wzniesienia trwało dłużej, niż oczekiwał. Czekając na Jesień, zdążył parę razy spróbować złapać własny ogon i zjeść piasek, po czym z przykrością stwierdzić, że nie był to dobry pomysł. Kiedy jednak babcia wreszcie do niego dotarła i go szturchnęła, pisnął z udawanym przerażeniem, zachichotał i przytulił się do niej. Może jego otwartość wydawała się dziwna, ale był przekonany, że wszystkie wilki, poza czarnymi, są dobre. Wiedział, że przed niedźwiedziem musi zwiewać i że nie może polować samotnie - jego instynkt przetrwania był wykształcony, ale żywot samotników, który wiódł, skutecznie powodował, że Naudir innych wilków się nie bał. W dodatku był jeszcze malutkim, głupiutkim szczeniakiem z częściową amnezją, wiec to chyba usprawiedliwiało jego nadzwyczajną ufność i naiwność... Przez dłuższy czas nie odpowiadał na pytanie cioci, zauważył bowiem na horyzoncie piękna, zieloną krainę. Wpatrywał się w nią długo, starając się dostrzec jak najwięcej, co było dość trudne ze względu na małą widoczność, a jego mały umysł szybko przetwarzał informacje. Jeśli coś jest zielone, to są tam roślinki. A jak są roślinki, to jest i woda!
- Patrz ciociu! Pójdziemy do tej dużej, zielonej plamy? Proszę... - popatrzył błagalnie na Jesień.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#22
Rozbawiona reakcją Naudira na szturchnięcie nosem, miała zamiar pociągnąć to dalej i trochę go postraszyć, ale wtedy zwróciła uwagę na to, że malec uparcie się w coś wpatruje. Sama także spojrzała w tamtą stronę - na horyzoncie majaczyła charakterystyczna plama zieleni, dając nadzieję na cień oraz wodę. Nie do wiary, jak mogła to wcześniej przeoczyć? Odpowiedź była jednak dość banalna - Jesień, skupiona była na dotarciu do tego konkretnego miejsca i nie zwracała uwagi na te bardziej odległe, szła prosto tutaj, nie rozglądając się nawet zbytnio na boki. To właśnie Niecka była wtedy miejscem w którym pokładała wszystkie - jak się później okazało - złudne nadzieje...
Odwróciła głowę w stronę z której wtedy przyszła, chcąc sprawdzić, jak daleko od nich jest brązowy basior, którego ślimaczenie się, powoli zaczynało ją denerwować. Ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła jedynie niewielkie piaskowe wydmy, nic poza tym. To było ... niepokojące. Przecież powinien znajdować się całkiem niedaleko. Wytężyła wzrok starając się wypatrzeć jakąkolwiek ciemniejszą plamę, gdzieś w okolicy lecz to także zakończyło się niepowodzeniem.
-Hmm? - mruknęła odruchowo, wyrwana z zamyślenia, przez słowa padające ze szczenięcego pyszczka. - A, tak... to będzie najlepsze wyjście. - przez chwilę rozważała, czy może nie wrócić po własnych śladach aby znaleźć basiora, lecz doszła do wniosku, że mogłoby się to równać z samobójstwem. Z resztą, nawet jeśli sama dałaby radę, białawy malec mógłby temu nie podołać, a nie chciała mieć go na sumieniu - z tego samego powodu nie brała także pod uwagę zostawienia go tu samego na pastwę losu. Cóż ... może Cichy zwyczajnie minął Nieckę i podążył wprost do tej kuszącej zielenią krainy? Miała taką nadzieję.
- Chodźmy. - ruszyła w obranym wcześniej kierunku, jeszcze raz oglądając się za siebie ... tak dla pewności - szybko jednak ponownie skupiła wzrok na miejscu wskazanym przez Naudira.

/zt x2 -> Wysokie trawy

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron