Niecka

#11
Długo wędrował przez ten dziwny śnieg. Był bardzo spragniony. Podróży nie ułatwiało mu grube futro i to, że ten śnieg zwyczajny nie był. Wpadał do oczu, drażnił gardło, w dodatku był żółty i ciepły. Ciągle zmieniał pozycje i wyglądał zawsze tak samo. A to nie ułatwiało szczeniakowi orientacji w terenie. A on potrzebował wody. Czuł, że jeśli się nie napije, umrze. Ale tego drogocennego płynu nigdzie nie bylo. Szedł więc przed siebie, licząc na łut szczęścia, a z każdym krokiem słabł coraz bardziej. Nagle zauważył ostatkiem sił jakąś burą plamę. Może to błoto, ukochane przez Naudira błoto albo woda! Zebrał się w sobie i powoli ruszył w stronę plamy, która okazała się... Wilkiem. Szczeniak nie wiedział, co ma zrobić. Nigdy nie spotkał brązowego wilka. To było dziwne. Nie było jednak czasu na zastanawianie się, może nieznajomy ma trochę wody? Nie miał już siły na chodzenie, sturlał się więc ze wzgórza tuż pod nogi psowatego.
- Wody...- wycharczał.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#12
Złapała się na tym, że przysnęła. Wymęczony wilczy organizm potrzebował odpoczynku, w stu procentach wykorzystując sytuacje jaką było oczekiwanie na ociągającego się Wichra. Z przyjemnego półsnu, wyrwał ją dopiero dźwięk łap stąpających po piaszczystym podłożu - z początku była przekonana, że to jej przyjaciel w końcu postanowił się pojawić. Spojrzała więc na zbocze, zaspanymi oczyma, lecz zaraz otworzyła je szerzej ze zdumienia. Przy jej łapach wylądowało właśnie białawe szczenię, które najwyraźniej sturlało się ze wzniesienia. Kompletnie zdumiona, siedziała tak, przez chwilę i dopiero głos niespodziewanego gościa trochę ją otrzeźwił. Woda? - westchnęła ciężko. Sama także wiele oddała by za choć kroplę tego płynu, lecz niestety, nie znalazła tu absolutnie nic. Rośliny były tylko złudną nadzieją.
- Przykro mi, ale nie ma tu wody ... - popatrzyła na szczenie ze smutkiem wymalowanym na pyszczku. Mały wyglądał na wyjątkowo wycieńczonego, a ona niestety nie miała jak mu pomóc. Wtem, jej zielonkawe spojrzenie napotkało na swojej drodze kępkę tymianku, która rosła obok, a w niej leżała mysz dla Cichego. Wpatrywała się w nią przez chwilę i ostatecznie, przesunęła zabarwione czerwienią ciałko gryzonia w stronę szczeniaka. Może chociaż to w jakiś sposób pomoże mu stanąć na nogi. Brązowawy basior na którego czekała powinien poradzić sobie i bez przekąski ... . - Trzymaj. - powiedziała w stronę małego zachęcająco.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Niecka

#13
- Nie... Nie ma wody? - zapytał przerażony.
Jak to? To niemożliwe... Nie ma wody? Nigdzie? Jęknął cichutko, po czym położył się na podłożu. Było wysuszone na wiór. O wilgoci mógł pomarzyć... Przymknął oczy i zwinął się w mały kłębek, mając nadzieję na zapadnięcie w sen, który odroczy jego problem z wodą. Nagle jednak dobiegł go głos wadery i przyjemny zapach myszy. Wstał gwałtownie i rzucił się na gryzonia, pałaszując go natychmiastowo. Popatrzył się na waderę z wdzięcznością.
- Dziękuję - szepnął, oszczędzając siły.
Dalej nie wiedział jednak, czy może ufać nieznajomej. A do głowy przychodził mu tylko jeden pomysł na sprawdzenie tego. Powoli ruszył w stronę wadery, po czym jęknął i upadł u jej łap. Zaczął wściekle miotać się po ziemi, po czym nagle znieruchomiał i wstrzymał oddech. Miał nadzieję, że jego sfingowana śmierć wyjawi prawdziwe intencje wadery.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#14
Uśmiechnęła się do niego lekko - Lepiej Ci trochę? - zapytała troskliwie gdy szczenię się posiliło. Było jej go naprawdę szkoda. Samotnie, na takim pustkowiu - cud, że jeszcze żył. Patrzyła jak się zbliża, pewna, że chce o coś zapytać - ten jednak upadł miotając się po piasku. Było to tak niespodziewane, że po raz kolejny, na krótką chwilę ją zamurowało. Szybko jednak się pozbierała, pochylając się nad białawym. - Mały, co Ci jest? - rzuciła, nie wierząc jednak, że ten będzie w stanie jej odpowiedzieć. Nie mała bladego pojęcia co powinna teraz zrobić ... i właśnie w tym momencie Naudir znieruchomiał. Wpatrywała w niego w kompletnym szoku - to wszystko stało się wyjątkowo szybko. Trąciła go nosem, jakby w nadziei, że jeszcze żyje, a gdy nie zareagował przyjrzała mu się dokładniej - nie oddychał. - Och mały ... - westchnęła cicho trącając nosem jego pyszczek. Ta pustynia była jednak okropnym miejscem, bezlitośnie pozbawiała życia nawet bezbronne szczenięta. Miała tylko nadzieję, że to nie przez tą mysz. Może nie powinien był jeść tak łapczywie? Może mu zaszkodziła? Przeszedł ją zimny dreszcz, gdy uświadomiła sobie, że to mogła być poniekąd jej wina. W starej watasze Deszczowej były odpowiednie wilki, które znały się na lecznictwie i tego typu sprawach, niestety ona nie była jednym z nich - i zapewne przez to, jak i przez szok, który skutecznie utrudniał waderze trzeźwe myślenie nie sprawdziła nawet czy serce młodzika przestało całkowicie bić. Zapewne bardzo by się zdziwiła.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Niecka

#15
Dopiero teraz uświadomił sobie, że jego plan był wyjątkowo głupiutki. Łatwo było go przejrzeć, miał limit czasowy... Czy przejął się tym? W życiu! W końcu nic innego nie przychodziło mu do głowy, w dodatku wiedział, jak powinien się w takiej sytuacji zachować. Bywał już na skraju życia i śmierci, widział w tym stanie rzeczy dziwne i tajemnicze. Wybujała wyobraźnia szczeniaka razem z silną wiarą we Starszych Bogów działała cuda. Może i plan nie należał do najmądrzejszych, ale został wzięty z życia.
Wyglądało na to, że wadera nie ma złych zamiarów. Była troskliwa, opiekuńcza, sprawdziła, co z nim się stało, nie odeszła od razu... I chyba mu współczuła. No i dała mu mysz! Dla dorosłego wilka gryzoń byłby raczej przekąską, ale dla wygłodzonego Naudira smakował lepiej niż najprzedniejszy udziec z jelenia. Dodał mu też energii - i choć wciąż potrzebował wody, był w stanie spokojnie radzić sobie sam przez jakiś czas.
Pozostawał jednak jeszcze jeden kłopot - jak przestać realizować plan. Bo o ile jakieś tam wytłumaczenie, dlaczego wciąż żyje, miał... To z realistycznym powrotem do życia mogło być ciężko. Musiał myśleć szybko, powoli zaczynało brakować mu tlenu.
Wstrzymywał oddech do ostatniej chwili, do czasu, kiedy płuca zaczęły palić żywym ogniem. Zacharczał, kaszlnął i wypluł z impetem jakąś smutna cząstkę myszy, którą zawczasu zachował w pysku. Leżał tak przez chwilkę, po czym powoli otworzył oczy i uniósł główkę. Rozejrzał się po okolicy, sapnął i niespiesznie usiadł.
- Też widziałaś takiego dużego wilka? Powiedział mi, że mam wracać, ale gdzie? Wiesz coś może? - wypalił wreszcie z uśmiechem, jakby nigdy nic.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#16
Właśnie miała zamiar wstać i udać się na poszukiwanie Wichra, bo nie było sensu siedzieć już w tym miejscu, lecz nagle, szczenię wydało z siebie jakiś dźwięk. Patrzyła zdumiona jak wypluwa coś na ziemię, a moment później wstaje jak gdyby nigdy nic. Musiał się czymś zakrztusić ... ale czy to miało właśnie takie objawy? Chyba nie byłby w stanie wtedy sam pozbyć się z siebie tego ... czegoś. No cóż ... ważne, że był żywy, chociaż to co powiedział było odrobinę dziwne... co za wilk? Prawdopodobnie coś mu się przywidziało, przez stan w jakim się znajdował - a przynajmniej tak zakładała.
- Wilka? Nikogo więcej tu nie było. - odpowiedziała, na wszelki wypadek rozglądając się jednak na boki, ale nic nie dostrzegła.
- Dobrze się czujesz? - może to przywidzenia spowodowane brakiem wody, miraż, albo jeszcze coś innego...

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Niecka

#17
Puścił mimo uszu słowa wadery, bowiem jego uwagę przykuło... coś. Prychnął zdumiony i popędził w kierunku cosia, który okazał się być zieloną roślinką o mięsistych liściach. Bardzo uważnie obwąchał ziele, obszedł je dookoła, po czym stwierdził, że ładnie pachnie i że zachowa je sobie na dłużej. Pisnął cichutko, kiedy przez przypadek dotknął językiem ostro zakończony listek i kontynuował zbieranie już znacznie ostrożniej. Nie wiedział oczywiście, że zioło zwie się aloesem i ma właściwości lecznicze, ale był w końcu jeszcze młody i nie przejmował się takimi rzeczami. Z rośliną w pysku wrócił do wadery i położył ją na kępce jakiegoś innego zielska. Uśmiechnął się szeroko i w podskokach podbiegł do wilczycy i wtulił się w jej futerko. Zadarł głowę do góry i obdarzył nieznajomą fiołkowo-błękitnym spojrzeniem pełnym szczenięcej radości i niewinności.
- Gorąco mi... i ten żółty śnieg szczypie mnie w oczy i drażni gardło... i chce mi się pić... ale nic mi nie jest! - zawołał z uśmiechem, bawiąc się kosmykiem zwisającym z brzucha wadery.
- Nazywam się Naudir! Znasz może mojego tatusia? Jest bardzo miły i ma na imię Uruz! Poszukamy go? Poszukamy wody? Jak się nazywasz? - wyrzucił z siebie z entuzjazmem potok słów.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#18
Przekrzywiła głowę delikatnie na bok obserwując młodego wilka, był wyjątkowo ruchliwy i nie wyglądał na kogoś, kto przed chwilą wywinął się śmierci. Teraz kombinował coś przy zielonym krzaczku, który nie tak dawno, służył futerkowym gryzoniom jako miejsce spotkań. Widząc tą roślinę wcześniej, ze sporej odległości przypominała jej jakiś dziwny rodzaj kaktusa i rzeczywiście, z bliska jeszcze lepiej było widać niewielkie kolce pokrywające liście. Spojrzała na białewego, chcąc zapytać po co mu właściwie ta roślina, ale ten zdążył się już wtulić w waderę, zadzierając pyszczek do góry - wyglądało to naprawdę uroczo i przez chwilę po prostu na niego patrzyła słuchając tego co miał do powiedzenia. Śnieg? Byłoby miło...
- To żółte to piasek, nie śnieg. - uśmiechnęła się serdecznie - i mam już go trochę dosyć. - ta szczenięca radość ... to było zaraźliwe. Wysłuchała kolejnego potoku słów, z rozbawieniem obserwując co szczenię wyczynia z kosmykiem jej sierści. Czyli się zgubił ... no cóż, przynajmniej dostała odpowiedź na jedno z nasuwających się pytań. Istniała też opcja, że jego rodzina zaraz się tu pojawi, co obrobię tłumaczyłoby otwartość młodzika, lecz według tego co mówił, to mijało się z prawdą.
- Niestety, nie znam go. - popatrzyła na malca, ale ten nie wyglądał w żaden sposób na przygnębionego, tym, że on i ojciec z jakiegoś powodu się rozdzielili. - Tak, możemy go poszukać, może przy okazji znajdziemy mojego przyjaciela, którego wcięło gdzieś tam na górze. - powiedziała, krótkim ruchem nosa wskazując wzniesienie, z którego Naudir sturlał się kilka minut wcześniej. - Jestem Deszczowa Jesień. - Cieszyła się, że będzie mieć jakieś towarzystwo, na dłuższą metę, w całkowitej samotności czuła się odrobinę nieswojo. Chociaż w sumie to nic dziwnego - przez większość dotychczasowego życia, cały czas ktoś kręcił się dookoła, czy to mniej znani członkowie licznej rodzinnej watahy, czy też znajomi podczas częstych wypraw w odległe zakątki gór ... na tym pustkowiu było inaczej, ani żywej duszy dookoła.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Niecka

#19
- Piasek... Piasek. Piasek! - powtórzył parę razy na wszelkie możliwe sposoby, próbując zapamiętać słówko. Podobało mu się ono, no i pasowało bardziej niż"żółty śnieg".
- O! Masz przyjaciela! Ja też mam przyjaciela! Nazywa się Śmierć! Jest bardzo miła i mnie lubi, ale zbytnio jej nie widać! Tatuś mi o niej mówił, że ciągle bawię się z nią w chowanego. Albo że wyrwałem się z ramion Śmierci! On musi być bardzo słaba i bardzo szybka, bo jeszcze nigdy tego nie zauważyłem... - zareagował entuzjastycznie, a uszkodzona pamięć sprawiła, że szczeniak błędnie połączył fakty, przez co jego wypowiedź mogla być... Dziwna.
- Deszczowa Jesień... Za długie to imię. Najlepsze są takie krótkie, jak moje, bo nie trzeba ich skracać! Albo nie da się ich zdrabniać wcale... Będę mówić do ciebie babciu... Albo nie, lepiej ciociu, jesteś za młoda na moją babcię... Albo lepiej babciu, bo wiesz, ja swojej babci nie znam. Albo wiem, będę mówić i tak, i tak! Prawda, że dobrze to wymyśliłem, ciociu? - powiedział niezwykle dumny z siebie.
Zamilkł na chwilę i zastygł w bezruchu, niezwykle zamyślony, po czym zachichotał nagle, skubnął kosmyk futra Jesieni i wziął nogi za pas.
- Złap mnie babciu! - krzyknął radośnie, wspinając się na wzniesienie.
- A jak już mnie złapiesz, to poszukamy twojego przyjaciela i wody. Tatuś znajdzie mnie sam, w końcu mieszkam w pobliżu! I nie zapomnij tylko tej śmiesznej roślinki! - dodał po chwili, stojąc już na szczycie.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Niecka

#20
Popatrzyła na malca szeroko otwartymi oczyma, gdy ten wspomniał o przyjaźni ze śmiercią. Brzmiało to dziwnie... bardzo dziwnie, ale miało jednak jakiś sens. Najwidoczniej musiał często pakować się w jakieś niebezpieczne sytuacje - co w sumie wcale by jej aż tak nie zdziwiło - energiczny, ciekawski szczeniak to prawie jak mieszanka wybuchowa.
- Chyba twój tata nie do końca to miał na myśli ... - powiedziała przypatrując mu się uważnie, lecz on już zaczął wywód na inny temat.
- Może być po prostu Jesień. Ale fakt, ze zdrobnieniem byłby problem. - skomentowała - Ciocio-babcia mówisz? - westchnęła z rozbawieniem - Chyba jednak, mimo wszystko wolałabym samą ciocię.
Mały już jednak zdążył podnieść się z miejsca i właśnie wbiegał na piaszczyste zbocze. Naprawdę nie nadążała za tym szczenięciem. Śmiesznej Roślinki? Spojrzała na mięsiste, odrobinę kolczaste liście, zastanawiając się czy w ogóle jest sens brać to zielsko ze sobą, ale ostatecznie, postanowiła posłuchać Naudira i wplotła to co przyniósł w swoją krótką sierść. Zajęło jej to chwilę, ale gdy już się z tym uporała i miała pewność, że wszystko się trzyma i niczego po drodze nie zgubi, ruszyła w górę zbocza.
- Mam cię. - zaśmiała się trącając go różowym nosem, zaraz po dotarciu na szczyt. - Gdzie chcesz zacząć poszukiwania? - zapytała, zakładając, że nie dane jej będzie mieć zbyt dużo do powiedzenia w tym temacie.

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron