Wyschnięta rzeka

#1
Źródło: Wikipedia


Pokaźne koryto wskazuje, iż niegdyś płynęła tędy sporych rozmiarów rzeka, być może jeden z dopływów głównego cieku wodnego krainy. Czasy te od dawna jednak należą już do przeszłości. Jedynym wspomnieniem po dawnej świetności tej rzeki jest wyrzeźbiony przez nią w gruncie rów, którym niegdyś płynęła woda. Zdarza się, że płynie tędy pojawiający się epizodycznie strumień, jego głębokość nigdy jednak nie przekracza kilku-kilkunastu centymetrów. Wokół koryta widać rozproszone szczątki zwierząt, zapewne przywiedzionych nadzieją zaspokojenia pragnienia.



Rośliny: brak
Zwierzęta: żmija

Wyschnięta rzeka

#2
Wraz z mijającymi dniami przedziwna aura, jaką pozostawił po sobie Wilk pośród cierni zaczęła przybierać na sile i rozchodzić się na coraz to nowe okolice, jak plugawa zaraza. Jak gangrena ogarniająca coraz to kolejny centymetr zarażonego ciała ciężkie powietrze i agresywne gady rozlazły się hen, dalej, poza Cierniste Zarośla gdzie rozpoczęła się ta choroba Konkordii.
W starym, wyschniętym korycie po płynącej tu lata temu rzece gościły już wcześniej żmije, ale nigdy w podobnej ilości. Teraz każdy kawałek ziemi był nimi wręcz usłany, kryły się pod każdym kamieniem i w każdej rozpadlinie, pożerając wszystko, co odważyło się podejść zbyt blisko. Drobne ptaki i gryzonie, pustynne robaki ginęły od wężowych zębów natychmiast, przyczyniając się jeszcze bardziej do ich wzrostu w siłę. Powietrze wokół oprócz wszechobecnego wycia wiatru i piasku wypełnił syk.
Moc Wilka ogarniała coraz to nowe obszary, zdobywając nowe ziemie dla plugawego królestwa.

Wyschnięta rzeka

#3
Sylvan szedł przed siebie, tym razem dobrze odgadując kierunki terenu. Ostatni raz był w okolicach pustyni naprawdę dawno, jeszcze przed dołączeniem do bandy Revirell, a nawet jeszcze dawniej, bo przed poznaniem Maelviusa. Czarnego basiora spotkał dopiero kiedy dotarł do oazy i tam też podjął pierwsze - kiepskie z resztą - próby łowienia ryb. Potem wydarzyło się tak wiele, że srebrzysty zapomniał niemal o tym miejscu. Nie spodziewał się nawet, że jeszcze kiedykolwiek tutaj zawita. Los bywa przekorny.
Zamiast trafić do oazy trafił do koryta dawno wyschniętej rzeki, które niewątpliwie zaprowadziłoby go do jedynego zbiornika wodnego pośród wydm. Oprócz suchego koryta i piachu odnalazł jednak coś jeszcze- straszne kłębowisko węży, wypełniające koryto jak rodzaj przeklętej, plugawej wody, a powietrze znaczące sykiem zamiast przyjemnym szumem fal i rzecznego prądu.
Jasnooki aż cofnął się odruchowo, nie wiedząc co począć dalej. Trzymał się od centrum koryta jak najdalej, aby nie wpaść do pokrytego łuską kłębowiska, i aby nie zachęcić węży do zaatakowania go. Nie łudził się, że nie został wykryty - był dla gadów zapewne plamą zimnego cielska na tle rozgrzanego do białości piasku..

Wyschnięta rzeka

#4
Sylvan niewiele się pomylił. Węże widziały go bez najmniejszego problemu już z oddali. Początkowo był tylko plamką chłodniejszego koloru pośród blasku gorącego piasku, stopniowo jednak, wraz ze zmniejszeniem odległości od rzecznego koryta plama jego postaci stawała się coraz wyraźniejsza i większa. Nie mógł się ukryć przed czujnymi zmysłami gadów i chyba jedynym pocieszeniem dla Srebrystego był fakt, iż był tego świadom.
Przeliczył się jednak zakładając, że odległość w jakikolwiek sposób go uratuje lub zniechęci gady od zaatakowania go. Węże stawały się coraz śmielsze i podlejsze. Żaden z wilków jak dotąd nie mógł przewidzieć w jakim kierunku plugawe stworzenia się rozwiną.
Paciorkowate oczka węży śledziły go dokładnie i kiedy wzrok Sylvana padł na jakieś ich dalsze ugrupowanie wykorzystały moment nieuwagi i ruszyły w jego stronę. Dosłownie płynęły przez piach, żwir i kamienie, maksymalnie wykorzystując to, co dawał im tutejszy teren. Chwilę potem kilka z nich zaatakowało wilka, kąsając go w łapy. Ich głód krwi był nienaturalnie wielki.

/Sylvan otrzymuje 15 obrażeń
Obecny stan postaci: 85pż 100e

Wyschnięta rzeka

#5
Dobrze, że wokół nie było nikogo, kto Sylvana by znał. Samiec, kiedy poczuł na sobie wężowe kły, zachował się w sposób całkowicie niemęski - z pyska srebrzystego wymknął się skowyt a sam wilk spróbował uskoczyć na bok, zrzucić z siebie napastników, odbiec byle dalej od zagrożenia, z jakim teraz był zmuszony zetrzeć się twarzą w twarz. Jasnooki takich sytuacji nie lubił, miał na nie wręcz alergię i gdyby mógł, zwiałby natychmiast z podkulonym ogonem. Robił zwiad, a nie robił za wojownika.
Srebrzysty zrobił klasyczny w tył zwrot, próbując umknąć przed nienaturalnie agresywnymi wężami. Zarzucił przednimi łapami chcąc pozbyć się wczepionych w ciało gadów, zarazem ruszając byle dalej z tego piekielnego miejsca. Po drodze podjął próbę nadepnięcia na głowy kilku gadów, mając nadzieję na pozbycie się choć kilku z nich. Może kiedy reszta poczuje woń juchy, skupi się na martwych pobratymcach zostawiając go w spokoju? Tak, to miało sens, przynajmniej w tej chwili dla Sylvana. Uznał swój pomysł za iście genialny plan ucieczki i natychmiast przystąpił do dalszej jego realizacji, starając się przedrzeć i umknąć znad wyschniętego koryta.

Wyschnięta rzeka

#6
Próba ucieczki nic nie dała Sylvanowi, który już po chwili okazał się otoczony przez liczne syczące stworzenia. Wszelka droga którą mógłby uciec znikła i nie było już możliwości wycofania się znad wypełnionego krwiożerczymi stworzeniami koryta. Wilk mógł poczuć jak pokryte łuską ciała owijają się wokół jego łap i ciała, część wciąż kąsała go zajadle. Chwilę potem gady zaczęły przenosić go coraz bardziej ku centrum koryta, a później iść wzdłuż niego, w kierunku oazy, nad którą kiedyś Jasnooki spotkał Maelviusa.
/Sylvan zostaje porwany i przeniesiony nad Oazę. -> Sylvan z.t. Oaza
Sylvan -15pż w wyniku dalszych ugryzień
Obecny stan postaci: 70pż 100e

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron