Oaza

#71

Wpatrywała się zdumiona w to niebywałe zjawisko dziejące się tuż na jej oczach. Nieznajoma okazała się urokliwą waderą, o lśniącym białym futrze, oraz hipnotyzujących, czerwonych ślepiach. Było w nich coś niepokojącego, ale zarazem fascynującego.
Khaleesi nie miała też nic do powiedzenia w kwestii humanoidalnych wężów, z grozą czających się za plecami nowopoznanej wilczycy. Sprawiały wrażenie, mniejsza o to, że niezadowolonych z obecności fiołkowookiej w ich domu, o ile uległych
i posłusznych do białej. Z pewnością Zrodzona z Burzy miała tu do czynienia ze swego rodzaju zjawiskiem nadprzyrodzonym. Nie wyglądało to jednak na zwykłą magię, o nie. Kim ona jest? Ta myśl wypchnęła się na pierwszy plan, kiedy Khal analizowała swoje możliwości. Nic w jej wyglądzie nie świadczyło, o specyficznych zdolnościach, ba nie czuło się nawet od niej krzty czaru. Jak więc mogła kontrolować węże?
- Nie widziałam nikogo szczególnego. Możliwe jednak, że się wyminęliśmy. Wędruję z dalekich krańców krainy, już od pewnego czasu. – Białofutra postanowiła obrać konkretną taktykę, skoro jasne było iż w ucieczce nie miałaby szans ze zgrają rozumnych gadów. Poza tym ledwo orientowała się z którego kierunku przyszła, nie miała zamiaru zawędrować głębiej w pustkowie i zakończyć swój żywot zakopana po uszy w piachu. Definitywnie, nie. Skoro więc rubinowooka uważa węża za zwyczajne zjawisko, nie powinnam z tego robić afery. Może pokażę jej, że sama posiadam pewne zdolności?
- Twoi towarzysze robią niesamowite wrażenie! Nigdy nie spotkałam się z tego rodzaju magią. Ale... – Uśmiechnęła się nieśmiało, po czym uniosła łapę nad ziemię, by zaraz potem tupnąć nią o wysuszone podłoże. Z miejsca gdzie spoczęła prędko zaczęły rosnąć żyłki lodu mieniące się chłodnym błękitem. Chwilę potem powietrze ich otaczające zapełniło się, od wesoło tańczących płatków śniegu. Zjawisko to nie przypominało w niczym niespodziewanego ataku paniki przy stawach. Khal dokładnie wiedziała co chciała zrobić i tym razem potrafiła to kontrolować. Czuła się tak radośnie i wolnie kiedy mogła uwolnić chociaż krztę skrywanej energii. Pozwoliła by osad przyprószył delikatnie, po czym niczym delikatne westchnięcie wszystko zniknęło, pozostawiając po sobie jedynie świeżą bryzę powietrza i kałużę wody, którą łapczywie wchłaniały pobliskie rośliny.
- Znam za to inną. – Skończyła szeptem gdy ostatni płatek spoczął na czubku nosa nowopoznanej wilczycy. Coś w głębi Khaleesi miało serdeczną nadzieję, że wadera zrozumie pozytywny aspekt jej zaklęcia i nie weźmie zajścia za atak na swoją osobę, lub innego rodzaju zagrożenia.
/Khaleesi używa umiejętności „Zamieć”

Oaza

#72
Gromadząca, skupiająca i formująca moc Khaleesi przyciągnęła uwagę tej, która w podobny sposób została stworzona przez bóstwo. Nie była to jednak fascynacja lub zaintrygowanie. Ot, odbiegało to jedynie nieco od smętnej codzienności, jaką przyszło Aileen tutaj znosić. Niestety ziemski padół nie był tak ciekawy jak boski wymiar. Tam dopiero dzieje się cyrk!
- To bardzo ciekawe. - Odparła, gdy fiołkowooka zakończyła swój pokaz oraz wypowiedź. Samiczka zadarła nos ku niebu, delikatnie zmrużyła powieki, by ostatecznie obrócić się wokół własnej woli i niespodziewanie odkryć krwiste soczewki. Wbiła je w stojącą przed nią waderą, dodatkowo prezentując jej piękny uśmiech. - Czuję ją, jest wszędzie! - Ucieszyła się nie na żarty, wciąż szczerząc zębiska. - Tata próbuje przejąć kontrolę nad całą krainą, a nie tylko nad tym piachem dookoła. - Stwierdziła, merdając ogonkiem i dość gwałtownie się rozglądając. Nie znalazłszy nic godnego zainteresowania, powróciła do swej rozmówczyni.
- Poza tym - podjęła ponownie, niby lekko naburmuszona - to nie jest magia, a MOC. - Poprawiła ją, przypomniawszy sobie wcześniejsze słowa białej. - Na moment zamknęłaś ją w swojej łapie, ale teraz znowu unosi się w powietrzu. Moc ukochanego taty ponownie wolna! - Uśmiechnęła się. Uwielbiała go, co było wyraźnie słyszalne w przyjemnym, wysokim głosie oraz widoczne na obliczu o ostrych rysach. Szkarłat zamknięty w oczętach Zrodzonej ze śmierci błysnął, niby zwiastując grzmot. - Czułaś go w sobie?
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Oaza

#73

Moc i magia. Dla Khal te dwa słowa stanowiły synonim. Do dziś. Spoglądała z rosnącym zainteresowaniem na swoją rozmówczynię. Mówiła ona o rzeczach bliżej nie nakreślonych w rzeczywistości, którą dotąd znała Niespalona. Wydawało jej się, że samą swoją obecnością, a co dopiero entuzjastyczną mową biała wadera emanuje blaskiem i energią. Na pewno coś przez nią przemawia. Pytanie brzmi, co to takiego? Fiołkowooka nie kryła swojej fascynacji słowami towarzyszki. Wilczyca mówiła o swoim ojcu jak o... Bogu. Kimś mającym władzę i moc, która pozwoli przejąć władzę nad całą krainą. Tak bardzo chciała się dowiedzieć czegoś więcej. Sytuacja rozgrywająca się teraz na jej oczach w niczym nie przypominała przyziemnych rozmów z Naudirem i Jesienią. Nie była do końca pewna czemu, ale coś w tym miejscu, w wężach otaczających je ze wszystkich stron i coś w szkarłatnookiej sprawiało, że Khal była złakniona. Złakniona wiedzy, złakniona realizacji planów i celów czających się głęboko w zakamarkach jej myśli. Nagle to, co kiedyś było jedynie niejasną wizją, teraz zmaterializowało się pod postacią niewielkiej białofutrej wilczycy. Być może miała to być jej szansa, jej dar od losu. A może nawet od kogoś więcej?
- Opowiedz mi o swoim ojcu. Kim jest? – Zaczęła, ostrożnie dobierając słowa. Chociaż z trudem hamowała chęć zasypania jej pytaniami, wiedziała że należy rozegrać to rozważnie. – Chciałabym wiedzieć coś więcej o mocy jaką posiada.
Pokiwała zachęcająco łbem, przy tym starając się opanować ciekawość wymieszaną z emocjami. Czy czułam go w sobie?
Khal czuła swoją magię, swoje umiejętności wypływające z głębi jestestwa Dracarysu i bycia wilkiem, tym kim jest. Czy mogło to mieć inne podłoże? Być może podstawowe wspomnienia zakrywały jej szerszy pogląd na coś co przez tak wiele lat mogła omijać. Czyżby teraz nadszedł czas, moment w którym wszystko miało się wyjaśnić?

Oaza

#74
Szkarłatnooka nie była wyrocznią, każda z jej wypowiedzi miało źródło w jej własnych przekonaniach i poglądach. A jakie poglądy mogła mieć niewielka kuleczka niezidentyfikowanej materii, którą niegdyś uformowało znudzone bóstwo? Takie, jakie nadał jej Wilk. Kuleczka kochała swojego stwórcę, wychwalała go, uważała za istotę doskonałą, najmądrzejszą, niepopełniającą błędów, zawsze posiadającą rację, niezniszczalną, niezwykłą. Obserwowała jego poczynania, była świadkiem starcia, do którego doszło w górach, momentu skażenia węży, wszystkich ingerencji boga w życie śmiertelników. Nie miała wątpliwości, że Siewca Chaosu będzie w stanie dać jej fizyczną postać. Mimo uwielbienia jakim go darzyła, postanowiła poprosić o ciało i zesłanie na ziemski padół. Pozostawiła mu całkowicie wolną rękę; Czerwony zdecydował się rzucić ją w wir zdarzeń rozgrywających się w spokojnej do tej pory Konkordii. Ta, która do tej pory znała tylko ogromne pokłady przytłaczającej mocy, zrodziła się ze schorowanej, nieświadomej swej bezsensownej ofiary wilczycy. Podświadomie wiedziała, co powinna uczynić. Czuła obecność innych, słabszych od siebie istot, które były częścią większego planu boga i potrzebowały lidera. Czyżby próbowała mu coś udowodnić? Tego nie wie nikt.
- Tata? - Zagadnęła, uśmiechając się delikatnie. Rubiny błysnęły, ponownie rozświetlając oblicze samiczki. - Jest najsilniejszy, najlepszy, niepokonany! Całe to miejsce, cała ta kraina wypełniona jest jego mocą, teraz ją czuję! - Aileen cały czas była podekscytowana faktem, iż każdy podmuch wiatru przesiąknięty był magiczną energią, a ta rozpierała ją od wewnątrz, dawała siły i chęć do działania. - Poprosiłam go o życie wśród śmiertelników i - na moment oderwała się od podłoża, podskakując - o, jestem! On potrafi dać wszystkim to, o czym marzą. Dla niego to jest takie proste. Widziałam, nawet nie musiał mrugnąć, to wszystko stało się dzięki pojedynczej myśli. Wyobrażasz to sobie? Pewnie nie!

Węże przestały reagować na obecność Khaleesi. Najwyraźniej uznały ją za godną przebywania w tym miejscu, skoro sama Szkarłatnooka prowadziła z nią rozmowę.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Oaza

#75

Khal nigdy już nie czuła się tak jak w tym momencie, kiedy prowadząc rozmowę ze Szkarłatnooką całą sobą odbierała niesamowitą aurę energii. To było uczucie jej rozmówczyni, jednak w jakiś sposób Niespalona je przyswoiła do siebie. Czuła chęć poznania tego Wielkiego, o którym mówi biała. Jednak tak naprawdę, kogo właściwie ma na myśli? Bóstwo? Niemożliwe. Czyżby nad porządkiem chaosu tego świata czuwało coś... Więcej? Khal westchnęła z zadumą. Tak bardzo pragnęła odkryć więcej i więcej tego co miała do zaoferowania historia Aileen.
- Cała ta kraina jest wypełniona jego mocą? To znaczy, że jest tutaj... Z nami? W tej chwili? – Bardzo starała się by rosnące podekscytowanie nie dało się łatwo wyczuć w jej głosie. Nic na to nie mogła poradzić. Zagmatwane, nie do końca jasne słowa rubinowookiej były w jakiś sposób intrygujące i prawdziwe. O tak. Zrodzona z Burzy spoglądając co jakiś czas na węże, które, o dziwo, znacznie się uspokoiły nie miała wątpliwości, że prowadzi konwersację z kimś kto nie kłamie. Mimo wrażenia niedorzeczności, atmosfera wielkości, mocy była obecna w oazie, bardzo wyczuwalnie.
Fiołkowooka czuła się jak w bańce stojącej na granicy z otoczeniem. Teraz wszystko to czym kiedyś się kierowała wydawało się tak dalekie, tak odległe. Przyjaźń z Deszczową Jesienią. Gdzie teraz była? Co robiła? A Naudir? Jak bardzo się zmienił od ich ostatniego spotkania? Czy w ogóle kiedyś jeszcze się zobaczą? Próbowała sobie wyobrazić ich wspólne spotkanie. Szczeniak byłby już dorosłym, dumnym basiorem. Być może i on odszedł od opiekunki w poszukiwaniu prawdziwych korzeni. A Jesień? Delikatna i dobra, wszystko co groźniejsze w otoczeniu mogła skrzywić jej czysty charakter. Nie mogła jednak jej chronić wiecznie. Jeśli taka była kolej rzeczy, to tak musiało się stać.
Dopiero na drugim, czy trzecim planie widziała swój dawny koszmar, brata – przekleństwo i Zemstę jaka go czeka. Vyrac, zginie kiedy tylko go znajdę. Kiedyś te słowa znaczyły dla niej wiele, stanowiły ważną cząstkę planu odbudowania... Czegokolwiek. Siebie. Teraz jednak czuła coś innego, czuła, że jego nędzne życie, chociaż szczerze miała nadzieję, że już nie kazi padołu swoim bytem, nie znaczy dla niej nic więcej jak ten śnieg, który przed niedługą chwilą wywołała. Jest groźny, jest zimny, ale jak zwykle... Topnieje na wiosnę.

Oaza

#76
- Tak, cała. - Przytaknęła na pierwszą część pytania, praktycznie przerywając wypowiedź Khaleesi. Jednakże, gdy usłyszała jej dalsze słowa... Momentalnie posmutniała. Oblicze i oczęta, od których do tej pory bił blask, jakaś dziwaczna magia, pochmurniały. Otaczająca Szkarłatnooką aura z niezwykle energicznej, żywej, wręcz magicznej przemieniła się w ciężką, nie do zniesienia. - Tata jest bóstwem, nie ma czasu na bezsensowne pojawianie się w świecie śmiertelników... - Wydukała, wyraźnie niepocieszona tym faktem. Zakochana w Wilku do szaleństwa, pochwalająca każde jego słowo, decyzję, czyn nie mogła znieść myśli, iż nie ma go teraz przy niej. Nie zastanowiła się przed poproszeniem go o ciało; miała nadzieję, że będzie jej towarzyszył zawsze i wszędzie, jak to miało miejsce w innym wymiarze. Tak naprawdę to ona podążała za nim, jednak spoglądając na relację z Siewcą Chaosu przez pryzmat uwielbienia, postrzegała wszystko w różowych barwach.
- Widziałam, jak - zaczęła, niespodziewanie przerywając nieprzyjemne milczenie - pojawił się tutaj. Był bardzo blisko tej oazy, wśród zarośli, które zamiast liści mają ciernie. Dał wtedy im - zerknęła w tył, wskazując gady - zalążek świadomości. - W niezwykle dziwny sposób wymówiła ostatnie słowo. Brzmiało jak sacrum, a może tabu?

Węże zareagowały na zmianę humoru Szkarłatnookiej. Wzdrygnęły się, napięły część mięśni. Widać było, iż są gotowe zaatakować w każdej chwili. Prawdopodobnie uznały, że Khaleesi jest powodem utraty przez młodą całego szczęścia.
Dopiero po dłuższej chwili odczytały z myśli córki Czerwonego prawdziwe źródło władającego nią smutku. Skoczek i Mag uspokoili się, ale Mocarz wciąż pozostawał przygotowany na każdą okoliczność.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Oaza

#77

Tylko kątem oka zwróciła uwagę na nagłą reakcję węży. Najwyraźniej Szkarłatnooka kontrolowała je pełnią swojej świadomości przez co gady znały każdą jej myśl i w porę reagowały. Khal wpatrywała się w samiczkę jak zaczarowana. Podarował im zalążek świadomości.
- Ja... Chciałabym ci jakoś pomóc, tobie i twojemu ojcu. – Wykrztusiła, od razu zauważając zmianę otaczającej ich aury. Uczucie to możnaby porównać z potężnym ugryzieniem przeciwnika w postaci Złych Wspomnień. Dawno już zakrzepłe rany otworzyły się w jej wyobraźni i fala smutku wymieszanego z nostalgią przepłynęła przez organizm Niespalonej z niesamowitą siłą. Wiedziała, że słowa białej są pełne zachwytu wymieszanego z zabójczą wręcz dawką uwielbienia dla... Bóstwa. Jednak z jakiegoś powodu Khal potrafiła przepuścić jej słowa przez swój wewnętrzny filtr i znaleźć w nich coś co wypełniało niedawno powstałą pustkę. Nie wiedząc czemu, czuła się tak jakby spotkanie z Aileen było częścią przeznaczenia fiołkowookiej, kontynuacją większego planu. Chociaż wiedziała, że jest tylko niewielkim skrawkiem układanki, w miarę gdy dowiadywała się o Wilku coraz więcej była już prawie pewna, że oto właśnie, jej tego jedynego kawałka potrzebuje. Niesamowite jak szybko w to uwierzyła, jak szybko cudze myśli przejęła jako własne i całkowicie je zaakceptowała. Czy było to wynikiem poczucia samotności, może bliżej nieokreślonej więzi jaką czuła do z pozoru niewinnej rozmówczyni? Sama Zrodzona z Burzy nie miała pewności co wywołuje u niej tak sprzeczne emocje, ale wreszcie czuła że żyje i pragnęła jak najdłużej taki stan rzeczy utrzymać. Choćby za cenę pewnych wyrzeczeń. Tak bardzo chciałabym... Mieć jakiś powód. Kogoś kto dałby mi cel, za który mogę walczyć. Khal nie miała zamiaru skupiać się jedynie na przyziemnych sprawach. Nie wystarczało jej jedzenie sarniny, sen i picie chłodnej wody z górskiego strumyka. Nawet te najważniejsze rzeczy miały określony powód i przeznaczenie, tak przynajmniej uważała. Być może w wilczycy obudziła się szalona krew Dracarysu, ale wiedziała, że nie jest jak inni, szuka czegoś więcej. Wedle wszystkiego co dotąd zauważyła Szkarłatnooką, a może raczej nią samą postawiono dokładnie na środku tej „drogi” by mogły razem dążyć do wspólnego celu. Pytanie brzmiało, czym on tak właściwie był? I Czy Szkarłatnooka podzielała to dogłębne przeczucie?

Oaza

#78
Smutna do tej pory mordka delikatnie rozchmurzyła się, a pojedyncze promyczki zamknięte w szkarłatnych ślepiach poczęły radośnie błyszczeć. Początkowy brak zainteresowania przerodził się w szczerą ciekawość, a może nawet odrobinkę uznania? Niecodziennie spotykało się zwykłego śmiertelnika, który pragnąłby stanąć ramię w ramię z bóstwem, służyć jako jego miecz i tarcza. Krwiste oczęta wodziły po sylwetce Khaleesi, niby oceniając jej możliwości. Uwagę zwracał niepokryty włosiem ogon wadery, ale czym to było dla córki Wilka, boga Chaosu? Ponownie skupiła się na obliczu rozmówczyni, nie chcąc niepotrzebnie przedłużać konwersacji. Zwłaszcza, gdy usłyszała taką cudowną propozycję! - Chcesz do nas dołączyć? - Rzuciła, a biała kita ze świstem przecięła suche powietrze. Śnieżnobiałe ząbki ukazały się w zadziornym uśmiechu, a prawe ucho drgnęło. - Tata na pewno będzie szczęśliwy. Da ci siłę, prawdziwą moc! Staniesz się częścią wielkiego planu, będziesz nieodzownym, niemożliwym do zastąpienia elementem ogromnej układanki. Tak, jak ja! - Wyliczała z prawdziwą pasją w głosie. Widać było, iż żyła tylko tym, tylko to dawało jej radość i chciała, by jak najwięcej osobników mogło dzielić tą radość razem z nią. Uwielbienie, miłość do jedynego, prawdziwego mieszkańca niebios, innych wymiarów. Czerwonego. - Jednak ta siła jest zbyt wielka, by nędzne ciało śmiertelnika było w stanie je składować, życie płynie szybciej, gdy mój najukochańszy tata obdarowuje kogoś swą łaską. Ale czy to ważne? Bezsensowny żywot nabiera wtedy sensu, a czas nie gra roli! - Tłumaczyła, a rubiny mieniły się wszystkimi odcieniami czerwieni.
- Decyduj - nie będzie odwrotu! - Pośpieszyła fiołkowooką, niecierpliwie oczekując odpowiedzi. Była podekscytowana.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Oaza

#79

Widziała jak Szkarłatnooka taksowała ją wzrokiem, czyżby oceniając możliwości? Myśli Khal wirowały wokół tylu przemyśleń i niezrozumiałych przesłań. Wilk,wilk, wilk. Tylko o nim mogła myśleć. Wysłał białą żeby pokazała jej nową drogę, ale kim sama wysłanniczka miała się stać? Jej przywódczynią? Na pewno władała życiem zabójczych gadów, ale prócz tego nie wykazywała, na pierwszy rzut oka żadnych szczególnych zdolności. Oczywiście była też bezpośrednio związana z bóstwem i z pewnością wielbiła go bezgraniczną miłością i zaufaniem. Fiołkowooka czuła się inaczej w swoim zafascynowaniu historią Wielkiego. Czuła jakąś prawdawną więź ze stojącą przed nią ideą. Wspieranie kogoś tak potężnego, bycie częścią, ważną częścią planu, dawało Niespalonej już nie tylko poczucie rosnącej satysfakcji. Chociaż to wszystko zapowiadało się dokładnie tak jak marzyła, z siłą i mocą zdolną przezwyciężyć najbardziej zagorzałego wroga, chodziło o coś jeszcze. Czuła oddanie, zaufanie dla jej nowego przewodnika. Działając według woli Wilka, a przy okazji własnej mogła wreszcie poczuć wyższą opiekę nad swoim żywotem, zainteresowanie jakiego nigdy, nikt jej nie okazał. Niektóre z mówionych przez rubinowooką rzeczy były niejasne, zamroczone szczyptą wydziwienia, Khal nie była jednak w stanie poradzić nic na resztę. Chociaż potrafiła rozróżnić prawdę od fałszu, tutaj nie widziała nic prócz własnego przeznacznia. Przecież coś kierowało moimi mocami w stawach, coś dawało mi wskazówki by przybyć do oazy! Może nie chodziło o coś, ale o kogoś, właśnie jego Wielkiego!
Owszem, czas nie grał dla niej roli, wręcz ostatnie słowa przekazane przez waderę jej towarzyszącą jakoś zginęły w ogólnym szoku wymieszanym z radością. Czymże są upływające godziny, dni a nawet lata jeśli przeżywam je ze świadomością spełnienia? Za taką cenę gotowa była wyrzec się obcowania z bóstwem na rzecz tych zmieniających się księżyców. Wszystko wokoło umrze, nawet jej ziemska powłoka, ale to co stanie się później należeć będzie jedynie do Wilka.
Niespodziewanie wszystkie wątpliwości zniknęły, Zrodzona z Burzy wyprostowała się i spojrzała prosto w oczy towarzyszki, nagle nie bała się już niczego.
- Tyle czasu, ile mądrości. Jeśli dobrze spożytkuję podarowane mi lata, nawet nie odczuję ich upływu, a przy Jego łasce, z pewnością nie będzie to stanowić dużego problemu. Ja... Jestem pewna, bardzo chcę podążać twoją drogą. Tak zdecydowałam.

Oaza

#80
Kiedy rozmówczyni krwistookiej wypowiedziała już odpowiednie słowa, przypieczętowując swój los, łącząc swoją przyszłość z Wilkiem, Aileen spojrzała na nią ponownie, tym razem z powagą. Czy Khaleesi była tego świadoma czy nie, podpisała cyrograf i nie mogła już się wycofać z obranej ścieżki, miała zostać wybranką boskiego ojca, kolejnym rumakiem w jego boskim rydwanie.
Szkarłatnooka zbliżyła się wolnym, aczkolwiek lekkim jak piórko krokiem i spoglądając w tęczówki białej wilczycy dotknęła jej nos swoim własnym, jakby chcąc przekazać jej cząstkę energii, albo może nakierować energię ojca na odnalezienie tej konkretnej istoty, która podjęła się służbie Czerwonemu?
- Och, tata niesamowicie się ucieszy! Nawet nie wiesz, jak bardzo. Bardzo mało jest tu interesujących wilków - powiedziała do Khaleesi, podkreślając to przedostatnie słowo - Są bezmyślne, większość albo ignorowała łaskę taty albo ją wręcz odrzucała. Nie mam pojęcia, jak można być tam głupim! Ale ty nie jesteś ani bezmyślna ani głupia. Jesteś ciekawa! - odezwała się po wszystkim, machając białą kitą radośnie na boki, a rubiny mieniły się wszystkimi odcieniami soczystego karminu - Tata będzie bardzo zadowolony! I zobacz, jego kawałek idealnego świata wygląda coraz piękniej! - dodała po chwili, delektując się widokiem oazy, przesiąkniętej magią Wilka, radował ją widok zatrutej wody, która otrułaby innego wilka, ale słudzy Czerwonego mogli ją pić bez przeszkód. Cieszył ją widok setek węży, a jeszcze bardziej tych trzech, które zamieszkały w najgłębszych odmętach jeziorka.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron