Podmokły zagajnik

#81
Czekała obrażona aż basior przestanie się z niej śmiać. Oj pokaże mu jeszcze kiedyś, tylko musi podrosnąć.
Pisnęła wystraszona gdy spod jej łap zniknął grunt, a ona są została podniesioną do góry. Stwierdziła, że świat z poziomu dorosłego wilka wygląda dziwnie. Dziwnie ale fajnie, wszystko jakoś lepiej było widać i trawy nie ograniczały pola widzenia. Dodatkowo mogła zobaczyć teraz tę część pnia, po której szedł wilk, kiedy zniknął jej z oczu.
Już rozumiała jak chce z nią przejść. I postanowiła to wykorzystać, oglądając widoki. Kiedy weszli do wody, waderka spojrzała na wodę i swoje odbicie. Wyglądała zabawnie tak niesiona, a jej odbicie dodatkowo było zniekształcone przez wodę. Wystawiła język i spojrzała na swój pysk, teraz jej ozorek był dwa razy dłuższy w odbiciu i dziwnie poskrecany. Zaczęła się śmiać i schowała jęzor.

Podmokły zagajnik

#82
Podczas gdy Lili bawiła się swoim odbiciem, czarny wilk starał się nie skąpać. Początkowo było trudniej, niż by przypuszczał. Nie to by szczeniak był ciężki, wręcz przeciwnie, ale było trochę innych utrudnień. Sam fakt, że starał się nie wypuścić waderki z pyska i jednocześnie nie uszkodzić, nie ułatwiał sprawy, w końcu jeśli Wrona coś niósł, to zawsze to był martwe i już nic nie mogło ofierze zaszkodzić.
To, że starał się nieść małą na tyle wysoko by jak najdłużej jej nie zamoczyć, sprawiało, że szedł z wysoko uniesioną głową, co z kolei lekko zaburzało równowagę i ograniczało mu pole widzenia, przez co szedł trochę po omacku.
W końcu dotarł do ostatniego odcinka drogi. Wskoczył na kłodę, rozejrzał się jeszcze raz, choć tym razem ze szczeniakiem w pysku. Niestety nie było innej opcji, a jeśli była to jej nie dostrzegał. Podszedł do krawędzi i jednym płynnym ruchem znalazł się w wodzie, z gracją równą wydrze. Odległość, którą musiał pokonać nie była mała, ale też znacznie mniejsza, niż gdyby chciał przepłynąć całą rzekę. Prąd był silny i zmuszał wilka do energicznej pracy, ale nie było to coś z czym by sobie nie poradził. Płynąc, starał się trzymać łeb jak najwyżej, by nie zatopić Lili i jak najmniej ją zamoczyć. Chociaż jak tak pokonywał kolejne mokre metry, wpadł mu do głowy całkiem dowcipny pomysł, że mógłby zanurzyć wilczycę, żeby ją trochę wypłukać z błota. Były to jednak jedynie żartobliwe myśli, których nie próbował zrealizować.
W końcu dotarł do brzegu, na który wygramolił się zostawiając za sobą strugi wody. Postawił Lilith na ziemi i zaczął otrzepywać czarną sierść z lodowatej wody.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Podmokły zagajnik

#83
Z początku było fajnie, ale jak tylko woda zaczęła obmywać łapki Lil, waderkę zrzesza mina. Mimo to starała się nie wiercić, nie chciała jeszcze bardziej utrudniać drogi basiorowi.
Drogą po zeskoczeniu z kłody należała do najgorszego odcinka. Nawet jeśli Balor nie zrealizował swojego planu umycia waderki, ona i tak była czysta. Fale zrobiły swoje, co jakiś czas nawet podtapiajac waderkę.
Lilith z ulga przyjęła wyjście na brzegu. Otrzepała się po postawieniu jej na ziemię.
- Zimno. Nie jesteś zmęczony? - Wiedziała, że przeprawa przez rzekę, dwa razy i to jeszcze raz ze szczeniakiemw pysku, musiała być męcząca.

Podmokły zagajnik

#84
- Zimno - potwierdził basior, otrzepując się ponownie.
- Nie specjalnie, a na pewno nie na tyle by musieć odpoczywać, po za tym zdecydowanie lepiej jeśli wyschniemy w marszu, nie zmarzniemy aż tak bardzo - odpowiedział, patrząc na pytającą Lilith. No proszę samiczka był czysta, a jednak czy chciał ja skąpać czy nie i tak szczenie umyło się po drodze, pozbawiając futerko błota i zakrzepłej zajęczej krwi. Nie można by powiedzieć, że się nie cieszył. Może nietypowy kamuflaż został zmyty, ale swąd krwi działał by odwrotnie, więc Wrona uznał, że i tak sytuacja wyszła na plus. Po za tym po przenoszeniu ubłoconego młodego wciąż miał piach w pysku, wolał więc gdy Lili była czysta.
Dalsza droga zapowiadała się znacznie przyjemniej, pod łapami mieli trawę, która zmrożona chrzęściła przy każdym kroku. Kilka metrów dalej zaczynał się las. Drzewa były wysokie i rosły w dużych odstępach ułatwiając drogę wilkom i zwalniając podróżników z przeprawy przez gęste poszycie. Gdzie niegdzie zaś pomiędzy gałęziami widać było zarys gór, będących ich aktualnym celem.
- No to naprzód - odezwał się ponownie, powoli idąc w stronę lasu.
Ostatnio zmieniony wtorek 17 sty 2017, 18:53 przez Balor, łącznie zmieniany 1 raz.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Podmokły zagajnik

#85
Waderce było zimno, więc nawet jeszcze gdy stali, mała biegała wokół basiora. Co jakiś czas trzepała łbem, próbując pozbyć się z uszu resztek wody.
Ruszyła za Balorem, jednocześnie słuchając dźwięku własnych kroków. Trawa zabawnie chrzęściła i mała wadera zaczęła skakać, wywołując jeszcze większy hałas. Wiedziała jednak, że lepiej nie zwracać na siebie zbyt dużej uwagi, więc szybko się tym nacieszyła i znów szła spokojnie.
- Dlaczego podróżujesz sam? - Wiedziała, że wilki lepiej czują się w grupie, sama wolała mieć towarzysza, już nie biorąc pod uwagę tego, że inaczej by nie przeżyła. Nie lubiła dużych grup ale fajnie mieć do kogo pysk otworzyć.

Podmokły zagajnik

#86
Szedł sobie spokojnie, aż padło pytanie, którego spodziewał się prędzej czy później. Zerknął na waderkę, która właśnie zdążyła się uspokoić, podczas gdy jeszcze chwilę temu brykała rozbawiona po zmrożonej trawie. Obserwował chwilę szczeniaka, rozmyślając o przeszłości i zastanawiając się ile jej powiedzieć i w jaki sposób. Dla Lili w zasadzie cały świat był nowy, mimo porzucanie i związanego z nim lęków i smutków, mała cieszyła się każdą chwilą. Basior nie chciał jej oszukiwać i opowiadać bajek o tym jaki świat jest miły i przyjazny, ale nie musiał też dodawać małej dodatkowego balastu.
- Z rodziną nie przepadaliśmy za sobą, więc nasze drogi się rozeszły - krótko odpowiedział, wracając wzrokiem przed siebie.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Podmokły zagajnik

#87
- Zostawili cię? Jak.. jak Ona? - Tym razem chciała użyć słowa "matka" ale nie przeszło jej przez gardło. Była jej praktycznie obca, choć była z nią te kilka tygodni.
" Prędzej nazwałabym jego Ojcem, niż ją Matką. "
Mimo chwilowego smutku, waderka już po chwili znów brykała z zadowolona miną. Nic jej nie da użalanie się nad sobą. Po co jej matka? Ma lepszego opiekuna.
Waderka, podczas biegu, poczuła jak o coś zahacza. Poleciała do przodu, prosto pod nogi basiora.

Podmokły zagajnik

#88
- Nie zupełnie, powiedzmy, że ja zostawiłem ich - mruknął urywając temat. Nie kłamał, jakby nie było porzucił dawne stado co z tego, że w dość nietypowych okolicznościach, może kiedyś opowie komuś o okolicznościach swojego odejścia, może będzie to Lili, jak na razie dalsze wdawanie się w szczegóły uznał za zbędne.
Mała wilczyca posmutniała na chwilę, ale szybko też wróciła do radosnego przemierzania drogi, co Wrona obserwował kątem oka. Okolica w mniemaniu samca nie stwarzała zagrożenia, więc nie tłamsił szczęścia szczeniaka. Może sam nie cieszył się ze zbyt wielu rzeczy, nie znaczyło to jednak, że miał zamiar zrobić z waderki swojego klona. Niech się cieszy puki ma z czego. Powinniśmy jednak dodać, że samiczka pokonywała trasę nie tylko wesoło, ale i gapowato, nie trzeba też było wiele czasu i Lilith potknęła się o coś, lecąc niby mini kula do kręgli. Basior specjalnie nie rozczulając się nad wilczątkiem, podniusł łapę, nie blokując toru lotu kulki, tak że Lili poleciała przed czarnego wilka.
Zatrzymał się w półkroku i spojrzał na małą unosząc jedną brew jakby pytał co właśnie robi.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Podmokły zagajnik

#89
- Przepraszam. - Wyszczerzyla się w stronę basiora, robiąc przy tym dość ciekawy grymas. Leżała na plecach i przebierała łapkami by się podnieść, w końcu wstała i starała się wyglądać jakby nic się nie stało.
Szybko ruszyła dalej, już dużo bardziej ostrożnie. Zobaczyła jakąś ciekawą roslinke, miała ładnie zakończone na brzegach listki i była trochę od niej większa.
Podreptała do niej i zaczęła się jej przyglądać. Pacnęła łapą łodyżki i na jej głowę spadł śnieg z rośliny. Kichnęła kiedy kilka płatków wylądowało jej na nosie.

Podmokły zagajnik

#90
Basior popatrzył chwilę na machające łapami szczenie, ale nie odpowiedział nic, a jedynie westchnął głęboko i wznowił przerwany marsz, przechodząc obok Lilith. Zerknął na nią ponownie, gdy już pozbierała się na nogi i ponownie zaczęła broić, tym razem bawiąc się z roślinami. Prychnął cicho pod nosem i patrząc w stronę waderki ponaglił ją trochę.
- Nie zostawaj w tyle - burknął, wchodząc między kolejne drzewa.
Co jakiś czas wilk rozglądał się wypatrując niebezpieczeństw i sprawdzając czy idą we właściwym kierunku. Las był jednak cichy i spokojny, a jedynymi żywymi istotami w okolicy były ptaki, małe gryzonie i oni oczywiście, zaś góry cały czas znajdowały się przed nimi. Może nie szli szybko ale systematycznie zbliżali się do wyznaczonego celu.

/ zt.
" ... I keep the laws I make ... I'm living on the edge ...
I'm a man without a country and I got no place to go.
Each day I fight to live. I fight to stay alive.
Don't get in my way. Unless you want to die ..."

Joey DeMaio

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron