Podmokły zagajnik

#1
Źródło: mconnors


Wilgotny, nieco bagnisty teren, na którym wyrósł niewielki las. Na terenie zagajnika licznie występują trudno dostępne w innych lokacjach rośliny szczególnie lubujące się w miększej, bardziej nawodnionej glebie. To samo, ku niezadowoleniu wilków, można powiedzieć o komarach. Podczas cieplejszych, charakteryzujących się sporymi opadami miesięcy insekty te występują tutaj w zatrważających ilościach, nie pozwalając na normalne funkcjonowanie. Jednakże, jeśli szukasz ochłody w upalne dni - to miejsce jest jednym z lepszych na odpoczynek.



Rośliny: mniszek lekarski, skrzyp
Zwierzęta: perlica

Podmokły zagajnik

#2
Tanecznym, lekkim krokiem, przybył tu Panicz Le Vasane, co i raz podskakując, co unosiło jego ciało ku górze, by przenieść je dosłownie kilkanaście kroków dalej. A on, ucieszony, sunął następnie po ziemi, słuchając, jak wilgotna trawa gra melodię pod jego łapami. Presto vivacissimo! Posłał naturze szeroki uśmiech, przymykając oczy. Tak, to miejsce się nada... przepiękna aura, której melodia zgrywała się z rytmem bicia serca Sallina. Samiec przysiadł, co i raz uderzając swoimi białymi pazurkami o źdźbła trawy, a gdy tylko to robił, roznosiła się wokół melodia mistrza strun, melodia liry. W duchu śmiał się głośno.

Podmokły zagajnik

#3
Wadera weszła na ten teren niezbyt pewna. Rozglądała się czujnie wokół. Nie wiedziała w końcu czego się spodziewać po tym zupełnie nowym miejscu. Wzięła głęboki wdech postanawiając jednak nie myśleć o tamtej burzy. Jej oczy wtedy kogoś nowego... Taaak to zdecydowanie ją zainteresowało. Ruszyła w jego stronę.
- Witaj, znasz dobrze okolice? - spytała się od razu, rozglądając się i pociągnęła nosem, chcąc wyłapać jego zapach.
Było tutaj poza tym teraz tak spokojnie... Z zadowoleniem oglądam otoczenie.

Podmokły zagajnik

#4
Rytmicznie i z wyczuciem wodził pazurami po liściach traw, wywołując przy tym ciche szmery skrzypiec. Z dalej przymkniętymi oczyma powolnie kręcił głową, w rytm dźwięków. Spokój i harmonia... tak... tylko to się liczy! Uśmiechnął się szerzej, sam do siebie. Tak, mimo tego, że samica już się tu znalazła i zdążyła zadać mu pytanie. Zupełnie, jakby nie zwrócił uwagi na jej obecność, chociaż bezpośrednio się do niego zwróciła. Dopiero po chwili otworzył swe śliczne, amarantowe oczy, by wejrzeć nimi wprost w duszę Black. I pokręcił tylko głową przecząco.

Podmokły zagajnik

#5
Zobaczyła, że typ raczej był cichy. Przechyliła delikatnie łeb, po czym podeszła nieco bliżej.
- No to szkoda w takim razie... To masz zamiar tak tutaj siedzieć czy zwiedzimy to miejsce razem? - zaproponowała mu po chwili, a w jej oczach było widać coś w rodzaju radosnej prośby, jakby po prostu szukała towarzystwa.
Po chwili ruszyła w drogę, nie dając basiorowi czasu do namysłu tylko na działanie.

Podmokły zagajnik

#6
Poruszył barkami, wydając z siebie jedynie ciche podmuchy powietrza. Natura wokół niego zaś zaczęła piszczeć dźwiękami harfy, niczym śmiech. Śmiała się za niego, łagodnie i z gracją. Sallin zaś podniósł się zaraz i ruszył za samicą. Skoro tak zaproponowała... czemu nie? Przynajmniej nie nabijała się z niego. Wysublimowany duet... Szepnął w myślach. Co kilka kroków podrywał się z ziemi, sunąc nad nią leciutko kilkanaście centymetrów, po czym opadał gładko i szedł ponownie. I tak w kółko...

Podmokły zagajnik

#7
Obserwowała jego ruchy z zaintrygowaniem. Coraz bardziej ją ciekawił. Uśmiechnęła się lekko na to co widziała. Dodawało to jakiegoś dobrego klimatu.
- Opuściłam w sumie swoje stado by zacząć podróże... I poznać nowe osoby. Mam na imię Black, chociaż czasem dodają mi też do niego "Star" - zagadałam do niego radośnie, rozglądając się wokół i poszukując przy okazji jakiegoś ładnego kwiatu.
Ponieważ.. czemu nie? Może znowu ujrzy coś nowego. Spojrzała na towarzysza i zatrzymała się na chwilę. Ciekawe dlaczego dotąd się do niej nie odezwał.

Podmokły zagajnik

#8
Poruszał głową na boki, wsłuchując się w jej słowa, nosem kręcąc nieznacznie. Kiwnął zaraz łbem, dając znać, że rozumie. Nie chcąc, by ona nie wiedziała, jak się do niego zwracać, pokazał łapą na chustę na swojej szyi. Białą, jedwabną, wyszywaną złotem, które tworzyło napis ,,Sallin Le Vasane". I to powinno jej wystarczyć jako odpowiedzi na wiele pytań. Uśmiechnął się przy tym i zaraz przymknął oczy ponownie. Nie potrzebuję oczu, by widzieć... nie potrzebuję widzieć, by wiedzieć...

Podmokły zagajnik

#9
Wadera spojrzała na wilka z delikatnym uśmiechem
- Miło więc Cię poznać, Sallin. Pozwól, że w ten sposób skrócę Twoje imię. Cóż... Masz problemy z mówieniem? Nie odezwałeś się jeszcze ani razu... Nie martw się, nie będę się nabijać ani nic - rzuciła po chwili, zerkając na zamknięte ślepia. Basior intrygował ją od samego początku, ale teraz chyba jeszcze bardziej... Zamachała przyjaźnie ogonem, chcąc dać mu do zrozumienia, że pyta z czystej troski i ciekawości, nic więcej

Podmokły zagajnik

#10
Ukłonił się leciutko ponownie, jak poprzednio. To nie tak, że miał problemy z mówieniem... on nie mówił. Po prostu. Nic. Nigdy. Nie mógł. Ale nie przeszkadzało mu to ani trochę. Póki mógł być jednością z całym światem, głos nie miał znaczenia. Może dla zwykłych, śmiertelnych plebsów tak... dla niego nie. Otworzył więc powieki, przez moment zastanawiając się, co można uczynić w tej chwili. Na pewno nie planował się na nią złościć z powodu imienia... i tak za zwyczaj mówiono do niego tylko ,,Sallin", ewentualnie "Panicz". Uśmiechnął się znów.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron