Wrzosowisko

#61
Chemukh niespodziewanie wstała gwałtownie wciąż w milczeniu obserwując Rivera. Chociaż nic nie wskazywało na jej zmianę nastawienia niespodziewanie dla basiora zerwała się do biegu, by w kilka minut opuścić Świetlisty Gaj. Wilk został pozostawiony samemu sobie.
/Zt Chemukh

Wrzosowisko

#62
Samca zaskoczyło zachowanie wadery. Myślał nawet, że to może przez to co powiedział ona tak zareagowała. A może zrobił coś nie tak? Tego nie wiedział i szczerze nie przepadał za gdybaniem. Westchnął tylko i wstał patrząc jak ona odchodzi. Rozejrzał się do koła, jakby szukał czegoś do roboty. Ziewnął przeciągle zmęczony, obnażając przy tym swoje kły i ruszył przed siebie w poszukiwaniu dla siebie jakiegoś schronienia. To była dość niezwykła kraina i miał zamiar zabawić tu dłużej. Nie wiedząc co może go tu jeszcze spotkać skierował się w stronę lasu. A nóż spotka jakieś inne wilki, które nie będą go uważały za przekleństwo, a nawet się z nim zaprzyjaźnią? Z tą myślą podniósł pewniej swój łeb i truchtem zniknął między drzewami.

/z. t.
-Cornix cornici oculum non effodit.
-Ubi concordia, ibi victoria.
-Homo homini lupus est.
-Divide et impera.

Wrzosowisko

#63
Ból utrudniał jej normalne chodzenie, więc przemoczona i zgarbiona wyglądała jak siedem nieszczęść. Przylepione do ciała futro sprawiało, że sprawiała wrażenie jeszcze chudszej niż normalnie. Ciężko dysząc zatrzymywała się co kilka metrów, bowiem każdy krok sprawiał, że stękała z bólu ślepia mając prawie zamknięte. Musiała jak najszybciej użyć czegokolwiek, bo nawet dla niej takie długotrwałe cierpienie było okropne. Nie zastanawiając długo szarpnęła czosnku, lawendy, piołunu i rumianku. Gwałtowny ruch kufą przepłaciła okropnym bólem, który sprawił, że musiała się położyć. Ledwo oddychając sięgnęła łapą po bukwicę zwyczajną, którą do pyska wcisnęła nawet z kawałkami trawy i wrzosu. Żując sumiennie błagała o litość i o to by ból ustąpił.

Wrzosowisko

#64
Sama już nie wiedziała czy czuje różnice po skosztowaniu ziół, czy nie. Ciężko dysząc za cel obrała sobie zaśnięcie. Może to sen mógł jej pomóc uporać się z bólem głowy? Ziewnęła, karcąc się w myślach, że naraża głowę na niepotrzebny ruch, który potęgował uczucie pękającej, wręcz czaszki. Zaciskając mocno ślepia zaczęła nucić starą kołysankę, z czasem dołączyła słowa..
A gdy zgaśnie ostatnia gwiazdka na niebie, on przyjdzie po Ciebie.
Będzie z Ciebie kpił, bez opamiętania bił.
A gdy krew Twoją spije, udowodni, że nie w swoim ciele żyje.
Ujrzysz oczy, które zalśnią na biało, potem zaś czarne kruki rozszarpią Twe ciało.

Cis uśmiechnęła się na myśl o kołysance. Była niemalże pewna, że nie tak ją powinna pamiętać. Niemniej miała teraz mało czasu na zastanawianie się, bo ból głowy był na tyle nieznośny, że z czasem nawet myślenie zaczęło sprawiać jej problem. Dopiero po około pół godziny udało się jej spokojnie zasnąć z kącikami ust wywiniętymi w delikatnym uśmieszku.

Wrzosowisko

#65
Sen, jak i szczęście, dzięki któremu samica trafiła na bukwicę sprawiły, że ból odszedł w zapomnienie. Po przebudzeniu Cis będzie potrzebowała chwili by dość do siebie... Jednak później zostanie jej tylko cieszyć się dniem, bowiem ani nadwrażliwość na dźwięki, czy światło, ani mdłości nie będą już jej dokuczać.

/Cis pozbywa się migreny.

Wrzosowisko

#66
Nie dane było waderze odespać minionych wydarzeń, czy migreny. Jakieś uparte i złośliwe ptaszysko dziobało Cis w nadziei, że ta się przesunie. Skrzydlate stworzenie jest w trakcie tworzenia sobie gniazda i najwidoczniej różnooka zajęła miejsce, w którym składane były odpowiednie materiały. Gdy samica zdecyduje się odejść czy chociaż odsunąć lepiej by robiła to bardzo powoli, ponieważ u jej boku w nienaruszonym stanie lśni kilka soczystych kuleczek czarnej porzeczki, którą zawsze lepiej przy sobie mieć.

/Cis otrzymuje czarną porzeczkę x3.

Wrzosowisko

#67
Pierwszym co zrobiła po przebudzeniu, było kłapnięcie pyskiem by odgonić nachalne ptaszysko. Przez chwilę myślała czy by go nie zabić, jednak szybko wyrzuciła ten pomysł z głowy oddając się innej myśli. Mianowicie - migrena minęła! Gwałtownie zebrała się z gleby by pobiegać po okolicy. Ruch nie sprawiał jej już problemów, co było wielce satysfakcjonujące. Szeroki wyszczerz nie schodził z jej pyska ani na moment, wadera była tak zadowolona, że niemal zdeptała drobne, czarne kuleczki leżące w trawie. Z jednej strony i tak nie wiedziała do czego służą, z drugiej były tak ładne, że Cis musiała je zebrać i co najlepsze... wplątać sobie w sierść za klapniętym uchem. Chichocząc pod nosem szła przed siebie brzydko prezentując wychudzone cielsko. Szczególnie paskudne były kości, które zdawały się napinać skórę tak, że ta w każdej chwili mogła pęknąć.
Ciska nie miała większego celu w spacerze, ot pierwszy raz była w tej okolicy i ją ona ciekawiła. Jednak kilka minut wystarczyło by znalazł się jakiś powód dla tej wędrówki. Burczenie brzucha było słychać chyba na całą krainę. Z każdym kolejnym dźwiękiem z jej wnętrza, bura wydawała z siebie stłumiony śmiech by po chwili wywrócić oczami. - Jeść, jeść, jeść, jeść. - mrucząc pod nosem szła szukając pożywienia.
Wpatrując się w różnokolorowe wrzosy, prawie zapomniała po co tak naprawdę tu przyszła. Dopiero znajomy ryk oderwał chudzielca od wpatrywania się w rośliny, zmuszając do skierowania łba w stronę odgłosu. Cis nie gustowała w rannych ofiarach, ale poza tą tu roślinożerną nikogo innego nie widziała. Wzdychając niezadowolona, wolnym krokiem ruszyła w stronę zwierzęcia, które choć zranione, to żwawo walczyło o swoje, co było zastanawiające, w końcu samica nie zdążyła jeszcze podejść. Chcąc ukrócić cierpienia, Cis wyrwała przed siebie chichocząc i oblizując się na myśl o dźwięku pękającej skóry, litrach krwi i niezastąpionym smaku mięsa.

Wrzosowisko

#68
Pościg
Rzut na pościg: 1 - niepowodzenie
ID rzutu: 473527

Chichot, który wyrwał się z gardzieli burej, sprawił, że sarna się odwróciła w stronę odgłosu. Choć rana na udzie krwawiła i utrudniała poruszanie, w roślinożernej obudziła się wola życia. Adrenalina pozwoliła zwierzęciu na szybki zryw i ucieczkę. Na nieszczęście zryw nastąpił w chwili gdy Cis już miała chwytać zwierzę w swoją paszczę. Zaskoczenie spowodowane nagłą reakcją kopytnej sprawiło, że samica zatrzymała się pozwalając zwierzęciu oddalić się i skryć we wrzosach.

Wrzosowisko

#69
Rozczarowana pościgiem wyhamowała gwałtownie odrzucając głowę w tył, by zaprezentować swoje żółte kły. - A biegnij! Idź w cholerę! Głupia krowo.. - po chwili do swoich słów dodała jeszcze wiązankę bluzg. Gdy tylko skończyła, splunęła w bok i wolnym krokiem ruszyła w przeciwną stronę niż jej niedoszły obiad. Oj długo jej towarzyszył zły humor. No może, nie do końca. W końcu to była jednak Cis. Jej uwaga szybko została rozproszona, a z gniewu prawie nic nie zostało. Gnając z szaleńczym śmiechem za przypadkowym owadem pozostawiała za sobą ranną sarnę, wspomnienie migreny i wszystko inne, by ruszyć ku nowej przygodzie!

/zt.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron