Podmokła polana

#21
Już otwierał usta, by odpowiedzieć na pytanie Elyrii, kiedy do jego nozdrzy dobiegł niepokojący zapach innych, nieznanych mu wilków. Zmarszczył nos i rozejrzał się uważnie. Hmm. Tamte krzaki wydawały się podejrzane. Powoli ruszył w ich kierunku, ostrożnie stawiając kroki. Nie mógł pozwolić sobie na błąd. Gdyby jakaś gałązka uznała za stosowne złamać się z trzaskiem pod ciężarem jego cielska, nie byłoby mu do śmiechu. Obwąchał z namaszczeniem okolice zarośli i dokładnie ją sobie obejrzał. Przywitała go tylko cisza i odciski wilczych łap. Niegdyś były tu dwie wadery, ale musiały ich zauważyć i dyskretnie się wycofać, zapominając o zatarciu śladów. Zawahał się. Mógł je zamazać, żeby potencjalni agresorzy nie mogli po nich trafić do celu, ale... Mruknął coś do siebie i powrócił do rozmówczyń, postanawiając zająć się później tym znaleziskiem
- Były tu dwie wadery. Nie miały wrogich zamiarów, zawróciły, kiedy tylko nas spostrzegły. Ukrywały się w krzakach dosłownie chwilę temu, trop jest czytelny i niezatarty. Wydaje mi się, że powinnyście to wiedzieć - poinformował spokojnie o swoim odkryciu.
Spodobał mu się fakt, że tamte wilczyce nie szukały sprzeczki. To oznaczało, że mogły być potencjalnymi członkami rodziny. Nie myślał o wilkach, które zamierzał wokół siebie zgromadzić, jak o podwładnych. Wyraźna wyższość przywódcy zawsze peszyła i często sprawiała, że pojawiała się wzajemna nieufność, która mogła prowadzić do zdrady. Powodowane lękiem nie wyrażanie własnego zdania też nie kończyło się najlepiej, emocje powoli narastały, aż w końcu następował krytyczny moment i powstawał rozłam. Och, znał doskonale wszystkie pomyłki rządzących watahą. Wiedział, czym się kończyły. Ślepa neutralność, pławienie się we władzy, nieuzasadniona agresja, karanie za własne zdanie... Wszystko to już przerobił. A teraz nie zamierzał popełniać błędów swoich poprzedników.
- Widziałem wiele miejsc mających potencjał. Leśne ostępy pełne zwierzyny. Potoki o krystalicznie czystej wodzie. Jaskinie i jamy, przeróżnej wielkości, niektóre zamieszkane. Równiny porośnięte wieloma ziołami. Tak, obiecujących terenów jest sporo. Jednak nie w tym leży cały problem ze znalezieniem domu. Żeby móc zapewnić bezpieczeństwo, potrzeba wilków. Ktoś musi polować, ktoś musi znać się na ziołach i leczyć rany, ktoś musi pilnować, gdy inni będą musieli gdzieś wyruszyć. Grupa musi być zwarta i zżyta z sobą, musi się doskonale rozumieć, musi umieć się bronić. Nikt nie przestraszy się samotnego wilka - czterech już tak. Ale to relacje między poszczególnymi osobnikami są najważniejsze. Nawet najsilniejsi nie są w stanie zapewnić sobie wzajemnie bezpieczeństwa, kiedy ich stosunki są oziębłe. Jeśli masz przy sobie rodzinę czy przyjaciół... znajdziesz dom nawet na pustyni... - uśmiechnął się, obdarzając Elyrię troskliwym spojrzeniem.
Musiał przyznać, że Popielata była mu bardzo bliska. Od zawsze widział się w roli mężnego obrońcy pięknej damy, a ona pozwalała mu się spełniać. Nie przeszkadzały mu jej blizny, ani cichy, okaleczony głos. Widział po jej zachowaniu, że wiele przeszła i dlatego też tak bardzo mu na niej zależało. Nie mógł pozwolić na to, by ktoś znów ją skrzywdził. Miał nadzieję, że... Kiedyś podaruje jej dom. Że pomoże jej odciąć się od przeszłości. Że... wadera wreszcie poczuje się przy kimś bezpieczna.
- Tak. Moja rodzina została zamordowana, o historię Elyrii nie dopytuję, ale też nie wygląda na zbyt kolorową. Szukamy razem... Nie wiem, czego. Bezpieczeństwa? Towarzystwa? Zrozumienia? Spokoju? W moim życiu wydarzyło się już wystarczająco wiele, teraz jedyne czego pragnę, to jakiś cichy zagajnik, gdzie nikt nie będzie mi przeszkadzał - powiedział łagodnie.
Mimo spokoju w głosie, widać było, że wspomnienie o śmierci najbliższych nie przyszło mu łatwo. Wydawał się teraz nieco przygnębiony, zamyślony... i być może dlatego nie od razu wyczuł drugie dno w wypowiedzi Yoake. To, że uświadomił sobie swój błąd, dało się poznać po wyraźnie zakłopotanym wyrazie pyska. Chrząknął cicho.
- Och... Hmpf. Wybacz moją ignorancję. Mogłem się domyślić, o co naprawdę pytasz. Zastanawiasz się, czy... mielibyśmy coś przeciwko twojemu towarzystwu. Wydaje mi się, że.. nie. Znaczy... ja nie mam. Elyria raczej też nie ma, prawda? - mruknął zmieszany i zerknął na Popielatą, oczekując wsparcia.
I'm ready to go, I’m ready to go
Can't do it alone, can’t do it alone
I’m ready to run through the heat of the sun
Can’t do it alone, can't do it alone


Obrazek

theme

Podmokła polana

#22
Elyria spoglądała na białego z nieskrywaną ciekawością, kiedy ten skierował swe kroki ku kępie krzewów i począł ją spokojnie badać. Popielata była dotąd kompletnie niezainteresowana tą roślinnością, tylko marginalnie będąc świadomą jej istnienia gdzieś hen, daleko na odległej granicy jej wzroku. Była bardziej tłem rozgrywających się tu niedawno wydarzeń niż rzeczywistą sceną, gdzie działoby się coś ważnego. A jednak Sinhardin uznał, iż ktoś tam był i cudem uniknęli spotkania z innymi obcymi wilkami. Ta wiadomość aż wstrząsnęła Szarą, która na powrót poczuła się osaczona w nieznajomym, groźnym otoczeniu, skąd wyskoczyć mógł w dowolnym momencie wrogi byt, stanąć jej na drodze, zagrozić, skrzywdzić, aby zaraz potem na powrót zniknąć w gęstwinie i zostać zapomnianym na zawsze, pozostawiając po sobie jedynie ponure żniwo.
Samica z troską spojrzała ku różnookiemu kiedy ten zakomunikował im o swoim odkryciu, nie bardzo wiedząc jak je skomentować. Bardziej spodobał się jej wywód basiora na temat rodziny, domu, bezpiecznej ostoi.
- Nie mam - odpowiedziała, kiedy padło pytanie o to, czy popielata ma cokolwiek przeciwko dołączeniu Yoake do ich maleńkiej grupki. Byłoby jej w gruncie rzeczy bardzo miło gdyby zaczęła z nimi podróżować i gdzieś zamieszkaliby razem, nie ważne czy jako wataha, czy jako po prostu grupka trzymających się razem samotników. Nie miało to dla niej w sumie większego znaczenia.
- Powinniśmy stąd iść.. Dużo tu przemykających się po cichu obcych... - zaproponowała, chcąc przyśpieszyć nieco odnalezienie azylu, gdzie wszyscy mogliby na spokojnie odpocząć.

Podmokła polana

#23
/My tylko na polowanie, także pozwolicie że was pominiemy. ;)/

Tropiąc sarnę trafiła tutaj i bezczelnie minęła zgromadzonych by podążyć dalej, była zajęta polowaniem i uznała że skoro obcy nie pachną żadną watahą, to nie naruszyła ich terenu, a nie miała ani czasu ani ochoty na interakcję. Ziverrenaith była od młodych lat wprawiona w samotne polowania, szybko znalazła świeży trop przyszłej ofiary i stąpając miękko i bezszelestnie, zbliżała się do niczego nieświadomej łani. Z swym niewielkim wzrostem świetnie kryła się wśród traw, a jej rdzawobure futro zdawało się współgrać z figlarnymi promieniami słońca, przebijającymi się przez trzciny. Bez lęku, pewnie przemieszczała się po podmokłym terenie, wędrówki przyzwyczaiły ją do polowania w różnorodnych warunkach. Kątem złocistego ślepia skontrolowała czy dołączył do niej Fyre, utrzymując jeszcze bezpieczny dystans od zwierzyny, by być pewną że towarzysz będzie z nią gdy zaatakuje. Wreszcie gdy byli już we dwoje, mową ciała nakazała mu czekać, podczas gdy sama ruszyła po łuku by wreszcie jak pocisk gwałtownie wypruć w kierunku sarny, naganiając ją prosto w paszczę starego basiora. Była niesamowicie szybka, po kilku minutach już sięgała śmiercionośnymi szczękami zadu ofiary, milcząca w swej szalonej determinacji. Nie warczała, nie wydawała dźwięku nie chcąc marnować nań oddechu, gotowa do nawet dalekiej pogoni. Nigdy nie odpuszczała, potrafiła długimi dniami podążać za ranną łanią, czekając aż ta padnie z upływu krwi. Wyskoczyła, chcąc chwycić jedną z zadnich kończyn możliwie jak najwyżej, by spowolnić zwierzę i dać Fyre szansę na lepszy atak.

Podmokła polana

#24
//Spoko, Fyre jest niegroźny xD//

Fyre został nieco w tyle, jednak czując w żyłach buzującą adrenalinę, dogonił Zivę i tak jak ona po prostu wyminął obce wilki. Nie wyczuł od nich zagrożenia, a w razie czego nie ma nic przeciwko podzieleniu się potencjalną zdobyczą.
Widząc, że wadera się zatrzymała, on zrobił to samo. A nawet gdyby jej nie widział, to już wyraźnie czuł trawiasty i delikatnie piżmowy zapach dorodnej łani.
I tak jak poleciła mu Ziva, pozostał w cieniu wysokich traw prezentując piękny przykład kamuflażu. O ile ktoś zauważył, bowiem stali od zawietrznej, więc tylko wilki za nimi miały szansę podziwiać łowców w akcji.
Basior uważnie obserwował swoimi miodowymi oczami sytuację przed nim. Jak zdążył zauważyć, wadera i bez niego zdołałaby upolować zwierzę, a mimo to pozostawiła mu do odegrania kluczową rolę w tym śmiertelnym przedstawieniu.
Pozostało mu tylko czekać na dogodny moment aby rzucić się na sarnę.

//z tego co widzę, musimy poczekać na MG, więc nie robię nic konkretnego//
команда России
(∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃━☆

Podmokła polana

#25
Zive - wynik rzutu na pościg - 1 - porażka
Fyre - wynik rzutu na pościg - 9 - powodzenie

Sarna, dzięki swoim czujnym zmysłom usłyszała nadchodzącą Zive i zdołała rzucić się do szaleńczej ucieczki zanim samica zatopiła w niej swoje śmiercionośne kły. Paszcza zamknęła się kilka razy z donośnym kłapnięciem tuż nad ciałem kopytnego, jeszcze bardziej zwiększając przerażenie sarny. Zwierzę pruło przed siebie niezmordowanie i nawet nie zauważyło drugiego wilka skrytego wśród traw. Kiedy Fyre wyskoczył na kopytnego spośród roślin sarna nie miała już żadnych nadziei na uniknięcie jego ataku, teraz musiała stawić czoła obydwu wilkom i walczyć o życie.

Podmokła polana

#26
Pożoga nic sobie nie robiła z niepowodzenia, bo to pierwsze i ostatnie? Nie traciła głowy z powodu faktu, że jej kły nie sięgnęły sarny, bo większa część planu została tak czy inaczej ukończona z sukcesem. Wgoniła sarnę prosto w szczęki Fyre, a to czy przy tym ją zraniła czy nie było już sprawą drugorzędną. Cały czas manewrowała tak, by ofiara nie mogła wydostać się z położenia, w jakim się znalazła, zastępowała jej drogę i usiłowała sięgnąć szczękami. Któreś z nich, Ziverrenaith albo starszy basior w końcu zranią zwierzę i powalą, bez różnicy dla wadery które. Liczyło się tylko by zabić, najskuteczniej było właśnie utrzymywać przerażoną sarnę między nią, a Fyre, wystawiając na ataki obojga. Nadal celowała w zadnie kończyny, w razie gdyby sarna obróciła się, atakowałaby dalej, korzystając z faktu że tak drobną samicę nie łatwo będzie trafić racicami. Po dłuższej chwili przyspieszyła gwałtownie, z wprawą urodzonego łowcy wbiegając wprost pod brzuch sarny, by tam uczepić się silnie zębiskami zadając dotkliwe obrażenia. Nie bała się. Kostucha podążała za Ziverrenaith od dnia narodzin i teraz tańczyła w śmiercionośnym tańcu obok niej, gotowa jak zawsze, zwrócić się niespodziewanie przeciw słonecznookiej wilczycy. Teraz jednak nie myślała o tym, w straszliwej ciszy karmiąc swą wściekłość posoką ofiary, szarpiąc miękki, podatny na zranienia brzuch.

/Używam wściekłość na sarnie.

Podmokła polana

#27
//Nie bardzo rozumiem mechanikę walk, ale postaram się trzymać (niejasnych xD) instrukcji. Jak coś spapram, to powiedzcie, wtedy poprawię ;-;//

Fyre nieco zdziwił fakt, że wilczyca jednak nie dosięgnęła paszczą nóg ofiary. Przecież jest taka zwinna i szybka... ale bo to pierwszy raz coś nie wyszło podczas polowania? On sam pamiętał jak za szczeniaka podczas polowania na dzika... stop. Nie to teraz się liczyło, jego bieżącym zadaniem jest powstrzymanie zwierzęcia przed ucieczką.
Tak więc basior szczerząc kły wyskoczył z wysokich traw prosto przed sarnę. Warczał przy tym- nie z emocji, lecz by jeszcze bardziej przerazić zdobycz. Powinno to spowodować, że ze strachu zacznie popełniać głupie błędy i w końcu da się schwytać. Chyba, że wpadnie w amok, wtedy trzeba będzie się wycofać.
Ale już po chwili łania dała się podejść, co bardzo dobrze wykorzystała Ziva, i już po chwili wgryzała się w brzuch ofiary. Tylko dlaczego robiła to z taką złością? To biedne zwierzę nic jej nie zrobiło, a wręcz przeciwnie. To nie w porządku, jednak teraz nie czas na rozmyślania.
Fyre zagapił się w chwili konsternacji, jednak nie zamierzał dać sarnie uciec, mimo, że zapewne po kilku dniach męczarni sama by padła od zadanych już ran. Więc aby ukrócić jej cierpienia rzucił jej się do gardła, aby ostatecznie ją udusić i w końcu się posilić.
команда России
(∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃━☆

Podmokła polana

#28
Atak Zive na sarnę - użycie umiejętności "wściekłość"
Zive zadaje sarnie 10 obrażeń

Atak Fyre na sarnę
wynik rzutu: 1 - porażka
Sarna przyjmuje na siebie 0 obrażeń

Atak sarny na wilka
wybór wilka: Zive=1 Fyre=2
wynik rzutu: 1 - Sarna atakuje Zive
Rzut na atak: 9
Sarna zadaje Zive 9 obrażeń

Stan po I turze:
Zive: 100pż 85e
Fyre: 100pż 100e
Sarna: 20pż

Podmokła polana

#29
Próbowała uniknąć uderzeń racic sarny, ale oczywistym był fakt, że ofiara zwróci się ku temu z wilków, który zadał jej najwięcej bólu, a tym była Pożoga. Mimo to nie przerwała ataku, jęknęła głucho, dając światu znak o bólu, który rozjaśnił paskudnie jej umysł, tylko zwiększając pragnienie krwi. Świadomie wystawiła się na kolejne obrażenia, by sięgnąć tym razem prosto do krtani sarny. Chciała zmiażdżyć ją, brutalnie wyrywając kopytnej ostatni oddech, pozwalając na to by jej racice uderzyły w drobne, rdzawe ciało jeszcze raz. Wszakże Ziverrenaith wiedziała, że bywało z nią gorzej i poradzi sobie i z tymi ranami. Wiele wynagrodzi porządny posiłek, jakim będzie sarnie mięso, a potem trochę odpoczynku. Drapieżna natura wilczycy była na jakiś czas syta posoki i złotooka po polowaniu miała zamiar znaleźć dobre towarzystwo, lub nie, by wypocząć regenerując siły. Teraz jednak nie myślała o tym, jej celem było uśmiercenie ofiary i do tego dążyła.

/Używam umiejętności poświęcenie na sarnie.

Podmokła polana

#30
Zanim basior zdążył zacisnąć szczęki na szyi ofiary, ta machnęła łbem w zrywie przerażenia, przez co zęby Fyre kłapnęły w powietrzu.
Na dokładkę kopytne stworzenie jęło atakować swoimi patykowatymi nogami Zivę, która w tej sytuacji nie miała szans na ucieczkę przed uderzeniem ani porządną obronę. Szary wyraźnie usłyszał jęk bólu wilczycy, jednak nie przerwał następnego natarcia na zdobycz.
Widać było, że cała trójca powoli zaczyna opadać z sił i polowanie miało wkrótce dobiec końca, więc Fyre nie zamierzał go przedłużać. Ustąpił pierwszeństwa Zivie w uduszeniu sarny, żeby mogła wyładować złość, a on sam skupił się na gryzieniu łani w jasną pierś w celu dodatkowego zmęczenia i aby doprowadzić do jej wykrwawienia. O ile wadera jej wcześniej nie zadusi.

//tak dla jasności- ja ją atakuję :y//
команда России
(∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃━☆

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron