Wąski potok

#21
Wadera odwróciła głowę, gdy dostrzegła, że inni członkowie watahy zaczynają się zbierać. Przez chwilę z wyraźnym zadowoleniem obserwowała poczynania Keirana, następnie powiodła wzrokiem po obliczach pozostałych wilków. Kilkoro wyraziło swą opinię, inni po prostu czekali na jej dalsze słowa. Wszyscy jednak zgodzili się z nią co do tego, iż ów teren jest idealny do łowów. Oczywiście zaraz przyznała im rację - powinni rozejrzeć się gdzieś w pobliżu, poszukać odpowiedniego dla nich schronienia.
Ponownie wbiła spojrzenie w przejrzystą wodę, śledząc wzrokiem przepływającą tuż pod jej powierzchnią rybę, lecz myślami krążąc daleko poza ten strumyk, próbując przypomnieć sobie tereny mijane po drodze. Najbliżej nich było to jezioro, może tam powinni poszukać...
Nagle coś sobie przypomniała...
- Myślę, że mam pomysł - oznajmiła nagle. Czarne wargi wykrzywiły się w uśmiechu, tym razem nie był on jednak ani trochę wymuszony, to, co zaświtało w jej głowie bowiem wyjątkowo przypadło jej do gustu. Tym bardziej, że pewnie niewielu by na to wpadło. Napełniało to waderę jeszcze większą dumą.
Powoli wstała i przeciągnęła się, by rozprostować nieco już zdrętwiałe kończyny. W końcu dosyć długo już siedziała nad brzegiem, pozwalając watasze chwilę się tu rozejrzeć i zaspokoić pragnienie, nim ruszą dalej. Ponownie potoczyła wzrokiem dookoła, tym razem obdarzając każdego tajemniczym, zadowolonym z siebie uśmieszkiem.
- Chodźmy - zarządziła krótko, unosząc przy tym nieco ogon. Najwyraźniej nie miała ochoty zdradzać towarzyszom w którą stronę się udają. Miał to być swoisty test, mający wykazać, czy wilki jej ufają. Dzięki temu mogłaby się dowiedzieć, które z nich gotowe są podążać za nią bez zbędnych pytań, a które jeszcze się wahają. W przypadku tych drugich powinna wtedy zrobić co w jej mocy, by przestali. Sprawić, by widzieli w niej swą opiekunkę, która niby dobra matka potrafi zapewnić im bezpieczeństwo.
Uśmiechnęła się w duchu. Zabawne. Kiedy przekraczała granice tej krainy myślała jedynie o znalezieniu dla siebie bezpiecznego miejsca i napełnieniu brzucha, miłej odmianie po wieloletniej tułaczce. Nawet nie sądziła, iż stanie na czele watahy. Aż dziwne, że tak szybko przystosowała się do nowej roli.
Ruszyła przed siebie, starając się dostosować tempo do reszty watahy, pilnując, by żaden nie stracił ją z oczu, czy też nie zgubił jej tropu. Poruszała się jak zwykle energicznie i zwinnie, pewnym siebie krokiem, kierując się w stronę jeziora.

/zt.

Wąski potok

#22
Od dłuższego czasu siedział nieopodal Lokatt, przyglądając się poczynaniom reszty watahy i przysłuchując się ich słowom. Sam nie miał nic do dodania, więc milczał, wodząc tylko ciekawie wzrokiem po okolicy. Zignorował przybycie innych, pochłonięty widokiem otaczających go drzew i płynącej wartko wody, uważnie obserwując okolicę i węsząc, starając się wychwycić z unoszącej się w powietrzu mieszaniny poszczególne zapachy. W jego głowie krążyło milion myśli, większość z nich skupiała się jednakże na czekających ich wspaniałej przyszłości. Jak zwykle, Keiran nie dopuszczał do siebie myśli o jakimkolwiek niepowodzeniu. Wszystko będzie dobrze, wreszcie będą mieli własny dom, w którym mogą czuć się bezpieczni.
Poruszył się dopiero na kolejne słowa Lokatt, wówczas to odwrócił pysk w stronę wadery, zerkając na nią ciekawie. Poczekał chwilę, aż podzieli się swoim pomysłem, lecz tego nie zrobiła. Na obliczu Słonecznika pojawił się grymas lekkiego zniecierpliwienia pomieszanego z zaciekawieniem, a złociste ślepia ani na chwilę nie mrugnęły, gdy wbijał wyczekujące spojrzenie w przyszłą przywódczynię.
- Ale... Dokąd idziemy? - wypalił wreszcie, lecz nie uzyskał odpowiedzi. Zamiast tego Lokatt zarządziła wymarsz i podążył przed siebie.
Basior zerknął krótko na inne wilki, zatrzymując dłużej wzrok na obliczu Melodii, bo czym wykonawszy odpowiednik wzruszenia ramionami podążył za szarą, wyraźnie zaciekawiony.

/zt.

Wąski potok

#23
Naerys jeszcze nie do końca znała wszystkich członków swojego nowego stada - wszak część z nich poznała kilka godzin temu, toteż spędzała sporo czasu na przyglądaniu się im i obserwacji. Była ciekawa ich charakterów, tego, kim będa w grupie.. No i przez umysł wciąż przepływały jej impulsy chęci na swawole, wciąż jeszcze przebłyski szczenięctwa, które dalej odciskało spore piętno na zachowaniu Naerys. Nie miała jeszcze dwóch lat, nie można było więc jej jeszcze uznać za dorosłą, ale nie była też już bezradnym oseskiem. Ten brak przyporządkowania do określonej grupy był dla niej trudny, choć nie dawała po sobie tego poznać.
Słysząc postanowienie Lokatt wstała, poruszając czujnie uszami, po czym podążyła za przewodniczką. Była niesamowicie ciekawa tego, co Lokatt chciała im pokazać. Być może wie, pamięta o jakimś doskonałym miejscu w pobliżu na osiedlenie się? Niedaleko wydawał się być lasek, gdzieś też niewątpliwie była rzeka, warto było to sprawdzić.

z.t.

Wąski potok

#24
Gdy większość i przyszła przywódczy watahy - Lokatt, czekali na pozostałych, to czarno futry znalazł w tym czasie miejsce dla siebie. Ono nie było ani zbyt daleko, ani zbyt blisko od pozostałych wilków, które będą przynależeć do ich wspólnej przyszłej watahy.
Obserwował okolicę i nadsłuchiwał to co inni mieli do powiedzenia na temat owych terenów oraz woje opinię. Izuki nie miał nic do powiedzenia, podzielenia się swoją opinią, ani niczego do zasegurowania innym, żeby akurat jego, jego osoby, oblicza wysłuchali. Co prawda był rozgadanym wilkiem, ale nie w tych momentach. Zerknął na Lokatt, której nagle do głowy przyszedł jakiś pomysł - domyślił się po jej zachowaniu, które było bardzo charakterystyczne dla takiej samicy.
Bez żadnego zbędnego zdania, poczekał trochę przed ponownym wyruszeniem w inne miejsce, żeby jeszcze rozejrzeć się. Po chwili wstał i poszedł za pozostałymi w kolumnie, tak jak wcześniej.

// z.t //
Drak is everywhere...
Opowiadanie, premiera! - 11.11.15
Świat za portalem; część druga - 23.12.15
Trzecia część - 03.01.2016
Czwarta część - 20.01.16
Piąta część - 19.02.16
Część szósta - 24.03.16
Część siódma-01.06.16
Część ósma-04.08.16

Wąski potok

#25
Zapomniana uznała, iż nie ma sensu niepotrzebnie rzucać słów na wiatr, co więcej, nie miała nic ciekawego do powiedzenia. Dwoje szmaragdów powoli omiotły oblicza wszystkich zebranych tu person, każdej poświęcając należytą jej uwagę, nieco dłużej zatrzymując się na Słoneczniku. Samiec mógł dostrzec w zdrowym oku wyraźną, pojedynczą iskierkę, która wykonała kilka piruetów, a następnie poczęła oddalać się, niknąc w zielonych odmętach. Wnet przeniosła spojrzenie na kolejnego osobnika, w ostateczności skupiając się na osobie przywódczyni. Cierpliwie i z pełną uwagą wysłuchała tego, co chciała im przekazać, po czym ruszyła za nią. Jej tempo nie należało do najszybszych, ale również sprawiało, że wilczyca nie pozostawała z tyłu - nie chciała naruszać przestrzeni osobistej Lokatt, co mogło niepotrzebnie ją rozzłościć. Zerknęła na idącego obok niej basiora w milczeniu, jakby sprawdzając, czy wszystko z nim w porządku. Dostrzegając w jego postawie zainteresowanie i szczenięcą wręcz ciekawość, delikatnie uśmiechnęła się sama do siebie, kamyczki na moment skrył się pod wachlarzami rzęs, a następnie Oszpecona całkowicie skupiła się na marszu, zapamiętując ścieżkę, którą pokonywali.

/zt
C’Antilane

GŁOS__MUZYKA

Wąski potok

#26
Wrócił tu ponownie, tym razem poruszając się jednakże dużo wolniej i ostrożniej, starając się nie narobić niepotrzebnego hałasu. Raz po raz przystawał, by powęszyć w powietrzu, to znów ruszał powoli naprzód, z pyskiem zwieszonym nisko ku ziemi, badając widoczne ślady zwierzyny.
Nie był pewien, ile mu zajęło, zanim nie wyczuł świeżego jeleniego zapachu, a wśród licznych tropów pozostawionych w okolicy ujrzał całkiem świeży, świadczący o tym, iż zwierzyna przechodziła tędy całkiem niedawno. Przystanął, węsząc i przyglądając się śladom. Niewielkie stadko jeleni najwidoczniej kierowało się wzdłuż rzeki, podążając powoli w jej górę. Być może przy odrobinie szczęścia udałoby mu się jeszcze je dogonić.
Podążył więc śladem zwierzyny, ukrywając się w pobliskich zaroślach i starając się nie narobić hałasu. Widocznie szczęście Złocistemu sprzyjało, gdyż wiatr wiał w przeciwnym kierunku, więc potencjalna ofiara nie mogła go wyczuć. Zresztą o tym, że los najwyraźniej był mu przychylny świadczył również fakt, iż stadko nie zdążyło jeszcze odejść zbyt daleko. Już po kilkunastu minutach je wypatrzył, podążające powoli w górę rzeki.
Zatrzymał się wówczas na chwilę, pozostając pod osłoną krzaków i przyglądając się przez jakiś czas roślinożercom. Nie było ich wiele, sam nieraz widział liczniejsze grupy, lecz zwierzęta wyglądały na zdrowe i dobrze odżywione. Kei uśmiechnął się do siebie na myśl o przyszłym obfitym posiłku, jednocześnie uważnie obserwując jelenie.
Dostrzegł jednego młodego samca, który pozostał nieco w tyle, najwyraźniej decydując się zaspokoić pragnienie. Dość spory, dobrze odżywiony, lecz z pewnością niedoświadczony i słabszy, niż dorosłe osobniki. Jak na gust Słonecznika idealny wręcz, by zaspokoić głód ich niewielkiej jeszcze grupy.
Uśmiechnąwszy się do siebie złocisty powoli i ostrożnie ruszył w kierunku zwierzyny, starając się pozostać niewykrytym i jednocześnie podejść stosunkowo blisko. Gdy uznał, że zbliżył się wystarczająco, wyskoczył do przodu, od razu zrywając się do biegu i pędząc ofiarę w kierunku przeciwnym do odchodzącego stada, starając się młodego samca dogonić.

Wąski potok

#27
Wynik rzutu: 10
ID rzutu: 328137

Można by rzec, iż plan Keirana udał się idealnie. Jeleń nie zdążył dosłyszeć dźwięków wydawanych przez wilcze łapy i ocierające się o roślinność futro. Czujność zawiodła roślinożercę i ten dostrzegł basiora dopiero gdy ten znajdował się o kilka metrów od niego. Jeleń wprawdzie rzucił się do ucieczki, ta jednak na niewiele się zdała - został szybko odcięty od stada, które opuściło swojego towarzysza chcąc uratować własną skórę. Rogacz był teraz zdany wyłącznie na siebie i musiał stanąć z Keiranem do walki na śmierć i życie.

Wąski potok

#28
Wprost nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Wyglądało na to, że ów młody samiec tak pochłonięty był zaspokajaniem pragnienia, że nawet nie usłyszał, jak niemały w końcu basior przedziera się przez krzaki. Kiedy ujrzał złotofutrego, było już dla niego za późno - wilk zdołał podkraść się wystarczająco blisko, by bez większych problemów go dopaść. Wargi Keirana na chwilę wygięły się w uśmiechu, by jednakże zaraz podjechać do góry, ukazując ostre kły. Samiec wyraźnie przyśpieszył, zmniejszając odległość dzielącą go od zwierzyny, by wreszcie odbić się mocno od podłoża i skoczyć w kierunku roślinożercy. Słonecznik do zbytnio szybkich, czy zwinnych nie należał, liczył więc głównie na swą siłę i niemałą zresztą masę, które mogłyby przy odrobinie szczęścia pozwolić mu powalić ofiarę. Łeb skierował w stronę jednej z tylnych kończyn jelenia, starając się wgryźć w mięsisty udziec roślinożercy.

Wąski potok

#29
Keiran: Atak
Wynik rzutu: 7
ID rzutu: 328168
Dodatkowe obrażenia: +2
Suma zadanych obrażeń: 9

Jeleń: Statystyki początkowe: 25PŻ 13ATK 25ZR
Jeleń: Unik

Wynik rzutu: 10
ID rzutu: 328169
Wynik potrzebny do udanego wyniku: 5
Unik zakończony powodzeniem
% zniwelowanych obrażeń:
Wynik rzutu: 4
ID rzutu: 328172
% unikniętych obrażeń z rzutu: 40%
Bonus unikniętych obrażeń ze zręczności: 12%
Razem jeleń unika 52% zadanych obrażeń
52% * 9 = 4,68 = 5
Jeleń otrzymuje 4 obrażeń
Obecne statystyki:
21PŻ 13ATK 25ZR

Jeleń: Atak

Wynik rzutu: 8
ID rzutu: 328170
Modyfikator do rzutu: +1
Jeleń zadaje Keiranowi 9 obrażeń.

Mimo, iż młody jeleń dał się łatwo oddzielić od stada, samotność dodała mu sił, aby się bronić. Z gracją uniknął części impetu z jakim rzucił się na niego Keiran. Rogacz był młody, zwinny i gibki, nie da się więc zabić tak łatwo. Na agresję odpowiedział agresją, również usiłując ugodzić basiora swoimi rogami tak jak ten uczynił to swoimi mlecznobiałymi zębiskami.

Wąski potok

#30
Szybkość nigdy nie była jego mocną stroną, tak więc dużo zwinniejszy niż ciężki, wyrośnięty basior rogacz zdołał w porę odskoczyć, więc Słonecznik nie był w stanie uderzyć z pełną siłą. Owszem, udało mu się zacisnąć szczęki na jego ciele, lecz zadana rana była dużo płytsza niż samiec początkowo planował.
Oczywiście, zwierzę nie poddawało się bez walki i wkrótce potem Keiran poczuł dosyć mocne uderzenie, co zmusiło go do puszczenia jelenia. Z pomiędzy obnażonych, zaciśniętych kłów splamionych teraz posoką wydobył się stłumiony jęk, lecz oczywistym było, iż nie ma on zamiaru zrezygnować ze zdobyczy.
Oblizał zakrwawione wargi i ignorując dokuczliwy ból zaszarżował ponownie, starając się unikać kolejnych ciosów rogami. Ponownie za cel obrał sobie tylną kończynę rogacza, tym razem przeciwną, na wszelki wypadek trzymając się z dala od uzbrojonego w poroże łba. Wyskoczył ponownie, próbując ponownie sięgnąć ku swej ofierze i zacisnąć szczęki na jej ciele.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron