Łąka nad jeziorem

#31
Szła w pełnym skupieniu, badając najróżniejsze wonie, jakie dochodziły do jej nozdrzy. Starała się ignorować te nieistotne, a zamiast tego maksymalnie skupić na charakterystycznych zapachach ziół. Nie było to trudne ze względu na przestrzenne, trawiaste otoczenie. Dzięki jej wyostrzonemu zmysłowi węchu już wkrótce pochwyciła pasmo woni krwawnika, rośliny idealnej na krwawienie, jak sama nazwa zresztą wskazywała. Biała niewidoma od razu ruszyła jego tropem, precyzyjnie wyszukując pojedyncze rośliny obecne na łące. Z dużym zadowoleniem chwyciła znaleziony krwawnik i zerwała go. Przy okazji jej uwagę zwróciła także inna roślina porastająca okolicę, a dokładniej lulek czarny. Również jego zerwała, jednak uważając, by się nim nie naćpać. Przed tym często ostrzegała ją matka, która lubiła eksperymentować i najwyraźniej pewnego razu mocno tego pożałowała.

W międzyczasie wilczyca zaczęła pozostawiać swoje ślady zapachowe w okolicy. Robiło im się tłoczno, a Łąka wydawała się idealnym miejscem na rozszerzenie terytorium. Sen wyraźnie wyczuwała nieco zwietrzałe wonie zwierzyny, która najwyraźniej także lubiła tu przychodzić - kolejny powód, by zainteresować się tym miejscem.


To be blind is not miserable; not to be able to bear blindness, that is miserable.
~*~*~
Zioła: Krwawnik x2, lulek czarny x4

Łąka nad jeziorem

#32
Naerys podążała spokojnie za Snem, obserwując poczynania samicy. Nie znała się kompletnie na ziołach, mogła się więc tylko przypatrywać temu co albinoska robiła. Wyglądała na niesamowicie pochłoniętą zadaniem, jakby rośliny i ich właściwości fascynowały ją. Jasnooka nie komentowała jej oddania, choć od dziecka odpychało ją zielarstwo, uważała je za gorszą z nauk i na dodatek bezgranicznie nudną. Poprzez szacunek i przyjaźń do Snu jednak nie wspominała o tym. Wydawało się, że z wiekiem Naerys zdobywa więcej ogłady, co z resztą było dobrą oznaką.
Kiedy zauważyła, że białofutra zaczyna oznaczać okoliczne tereny swoim zapachem uczyniła to samo, odgadując jej zamiary od razu - miejsce to wyglądało na bardzo dobre, nie tylko ze względu na niedalekie położenie względem wysepki, ale też na bycie potencjalnym terenem łowieckim dla braci i sióstr z jej stada. Miała ochotę wypytać ją o dziwne wydarzenie nad ciałem konającego jelenia, ale nie potrafiła znaleźć w sobie słów, aby do niego nawiązać.

Łąka nad jeziorem

#33
Podążał kilka kroków za oboma waderami, co jakiś czas odruchowo oblizując podrażnione uprzednio wargi. Smak posoki we wnętrzu jego pyska drażnił, podobnie, podobnie i irytujące pieczenie, lecz złocisty starał się o tym nie myśleć. Rozglądał się z zaciekawieniem dookoła, węszył, wypatrywał zwierzyny bądź zagrożenia. Czuł się poniekąd odpowiedzialny za towarzyszące mu podrostki. Instynktownie widział siebie w roli ich obrońcy w razie ewentualnego ataku. Choć z drugiej strony nie spodziewał się takiego. Nieliczne ślady wilczej woni były już porządnie zwietrzałe - ktokolwiek tutaj przebywał, już dawno opuścił te tereny.
Trzeba przyznać, że łąka przypadła mu do gustu. Miła odmiana od podmokłej gleby wokół jeziora i wilgotnego powietrza. Więcej wolnej przestrzeni, a zwierzyny też sporo. Uśmiechnąwszy się pod nosem, poszedł w ślad obydwu wader i ruszył w przeciwnym kierunku do nich, skrupulatnie naznaczając okolicę swym zapachem. Gdy skończył, skierował swe kroki ku zbierającej zioła Sen. Zerknął przelotnie na Naerys i przystanął nieopodal, obdarzając oba podrostki uśmiechem.
- Całkiem niezła ta łąka - stwierdził, aby przerwać milczenie, rozglądając się jeszcze raz dookoła.

Łąka nad jeziorem

#34
Udało jej się zebrać dość sporą ilość ziół. Odetchnęła z zadowoleniem. Ich woń koiła jej nerwy zszarpane po spotkaniu z Jeleniem. Większość wplątała w swoje futro, w czym ślepota jej na szczęście nie przeszkadzała - miała już pewną wprawę. Gdy basior zbliżył się do niej, wysunęła pysk, węsząc w powietrzu. Czuły wilczy węch wiele jej mówił o stanie rany. Wilczycę niepokoiło, że teraz wydawała się poważniejsza niż tuż po kontakcie z żabą.
Zastrzygła uchem, słysząc wzmiankę o łące. Mimowolnie westchnęła głębiej, pozwalając polnym zapachom wpłynąć do jej nozdrzy. - Miła odmiana po spotkaniu z tą jelenią istotą. - Mruknęła z lekkim uśmiechem. Dobrze się czuła w ich towarzystwie i zaczynała zastanawiać się, czemu wcześniej nie rozważyła dołączenia do watahy. Z drugiej strony wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej, nie byłaby członkinią Szepczących Cieni...
Pomimo tych rozmyślań i podziwiania widoków (zapachów i dźwięków w jej przypadku) nie zapomniała, jaki był cel ich spaceru. Podała Keiranowi 2 sztuki krwawnika. - Weź je do pyska i potrzymaj, wyciskając sok z liści, by miały kontakt z ranami. - Poleciła. Chwilę poczekała aż samiec wykona jej prośbę, po czym zapytała. - Jak teraz?-

//Sen zużywa 2x Krwawnik


To be blind is not miserable; not to be able to bear blindness, that is miserable.
~*~*~
Zioła: Krwawnik x2, lulek czarny x4

Łąka nad jeziorem

#35
Naerys obserwowała poczynania swoich towarzyszy dalej, nie wiedząc co powinna dodać do rozmowy od siebie. Nie znała się na ziołach, nie skupiała się więc zbytnio na tym, co Sen z nimi wyczyniała - to nie była jej dziedzina. Zauważyła jednak, że ich zastosowanie widocznie poprawiło stan samca i to sprawiło, że zastrzygła uszami uświadamiając sobie, że być może ta wiedza jest w jakiś sposób pożyteczna i może być praktyczna. Nie planowała jednak się w niej zagłębiać - zapamiętała tylko to, że Sen dobrze zna się na ziołach.
- To coś, co wydziela się ze skóry tych żab jest rzeczywiście niesamowite - powiedziała - Dobrze, że tylko ją polizałeś zamiast ją jeść. Tylko pomysł jaką przewagę nam dają nad innymi rany, które gryzą przeciwnika jeszcze długo po tym, jak je zadamy! - rozwodziła się nad ich najnowszą "bronią", o ile tak można było tą substancję nazwać.
Jej rodzice pewnie wzgardziliby podobnymi wynalazkami nazywając je niegodnymi wojownika, ale mała miała świeży umysł, otwarty na nowości, łatwy do zafascynowania się czymś nieznanym i przydatnym.
- Sen, czy rozumiesz cokolwiek z tego, co zrobił ten jeleń? - zapytała w końcu albinoskę - I co ci zrobił? W pewnym momencie wyglądałaś, jakby cię skrzywdził. - w głosie małej wyczuć było można troskę, ale też i zupełne zagubienie, do teraz nie wiedziała co myśleć o niedawno przeżytej przygodzie.

Łąka nad jeziorem

#36
Uśmiechnął się, z wdzięcznością chwytając podane mu zioła. Dłuższą chwilę je przeżuwał, skrupulatnie rozprowadzając językiem roślinną papkę po podrażnionych miejscach. Wkrótce smak ziół całkowicie zdominował resztki metalicznego posmaku krwi, a pieczenie ustępowało. Złocisty oblizał jeszcze okolice pyska, rozprowadzając sok po swych wargach, po czym przełknął to, co zostało mu w pysku. Mimo, iż smak ziół zbyt przyjemny dla drapieżnika nie był, poczuł się o niebo lepiej, nie dręczony już dokuczliwym pieczeniem.
- Dzięki - rzucił, odruchowo posyłając Snowi wesoły uśmiech. Następnie usłyszał słowa Naerys i zachichotał. - Wiesz, przez chwilę się zastanawiałem, czy jej nie zjeść. Dobrze, że nie zdążyłem - przeniósł spojrzenie na złotooką, wciąż rozpromieniony. Nadal był zadowolony ze swego pomysłu i przepełniony dumą niczym szczeniak, którego pochwaliła matka. A pozbycie się dokuczliwych dolegliwości tylko poprawiło jego nastrój.
Słysząc pytanie Naerys uniósł brwi ze zdziwieniem, zerkając z powrotem na albinoskę.
- Ale wszystko w porządku, prawda? Cokolwiek ten jeleń ci zrobił, minęło i czujesz się już dobrze, tak? - zapytał z wyraźną troską w głosie. Nadal czuł się strasznie nieswojo i nie rozumiał, co miało miejsce tam, na wysepce. Te wszystkie dziwne, nienaturalne zjawiska, wyczuwalna nawet dla osobników nieświadomych jej istnienia potężna energia... W tej krainie zdecydowanie działo się coś dziwnego, z czym nigdy wcześniej się nie spotkał. W dużej mierze napełniało go to lękiem, lecz poniekąd budziło też ciekawość.

Łąka nad jeziorem

#37
Z ciekawością wysłuchała wymiany słów o ich nowych możliwościach bojowych. Adrenalina, którą odczuwała podczas walki już ją opuściła i Sen znów była tą łagodną wilczycą, która bardziej nadawała się do leczenia niż wdawania się w jakiekolwiek konflikty. Mimo to pierwsze doświadczenie z użycia magii miało już z nią pozostać na zawsze, kusząc alternatywną ścieżką rozwoju.
Zwróciła pysk w stronę najpierw Nae, a później Keirana, zastanawiając się, jak im wytłumaczyć to, co się z nią wtedy działo. Nieco się spięła, gdy przypomniał jej się stres odczuwany przecież jeszcze tak niedawno. - To było bardzo dziwne. Nawet nie wiem jak to opisać. Nagle... doszły do mnie jakieś zjawiska, których nie rozumiem. Oczy zaczęły mnie piec i było w tym coś przytłaczającego, jakby mózg miał mi eksplodować od nadmiaru wrażeń. Ale szybko nieprzyjemne objawy zaczęły znikać. No i... byliście wypełnieni czymś dziwnym. Wasze kształty... - Zmarszczyła czoło, szukając odpowiedniego słowa. - No... To było jak olśnienie. - Zakończyła, przysiadając i na chwilę pozwalając myślom porwać ją z powrotem do tamtej chwili. Pamiętała rozczarowanie, które poczuła, kiedy wszystko tak szybko się skończyło. Teraz minęło już trochę czasu i Sen nie była już taka pewna, czy chciałaby powtórkę z rozrywki. Dość stresujące przeżycie dla wilczycy nieobytej z magią, mimo wrodzonych predyspozycji.
-Nie skrzywdził mnie, chyba.. Teraz jest już wszystko dobrze. - Dodała, rozluźniając się.
-Właściwie, chciałam was o coś spytać. Czy wiecie coś o przywoływaniu wichury? Jak to się dzieje? - Spytała z nadzieją w głosie. Nie miała pojęcia, jakie doświadczenia z magią mają jej towarzysze, ale zawsze warto spróbować. Może dowie się czegoś ciekawego?


To be blind is not miserable; not to be able to bear blindness, that is miserable.
~*~*~
Zioła: Krwawnik x2, lulek czarny x4

Łąka nad jeziorem

#38
Jasna waderka słuchała wyjaśnień Snu z ciekawością. Nigdy nie widziała podobnego zajścia i nie miała pojęcia co o tym myśleć, ale skoro niewidoma towarzyszka miała się dobrze.. To chyba nie było powodów do zmartwień? Ten zwierz był poza tym dawno martwy, więc już ich nie skrzywdzi i nie zaatakuje ponownie. Nawet jeśli jakiś kolejny dziwny zwierz by się na to odważył, mieli już w zanadrzu tajemną broń, ten jad, którym nasmarowane były ich łapy i pazury. Nikt nie mógł się spodziewać czegoś takiego w walce, a to dawało im ważną przewagę nad resztą wilków i innych stworzeń, które chciałyby ich krzywdy.
- To dobrze - powiedziała w końcu, kiedy i Keiran i Sen skończyli swoje relacje i pytania - Ten w tym jeleniu było coś dziwnego.. Ale grunt, że nie skrzywdził trwale nikogo z nas.
Szła tak dalej za nimi, a kiedy skończyła mówić, zjawiła się nieprzyjemna cisza. Trawy szumiały. W końcu Naerys zdecydowała się ją przerwać.
- Teraz, jak jest nas więcej, Lokatt będzie chciała zająć kolejny teren, prawda? Potrzebujemy więcej miejsca i zwierzyny. To miejsce się nadaje? - zagadała.

Łąka nad jeziorem

#39
Wysłuchał słów Snu, wpatrując się w samicę z wyraźnym zdumieniem. Już w czasie walki zorientował się, że nie widzi, a to co mówiła jednoznacznie wskazywało na to, iż nagle przejrzała na oczy. Kolejne zjawisko, które nie powinno nigdy mieć miejsca, lecz jednak się zdarzyło, najwyraźniej za sprawą tamtego dziwnego jelenia. Poczuł, jak ponownie przechodzą go lekkie dreszcze. Cała ta magia i rozmaite dziwne zjawiska, których był świadkiem odkąd przekroczył granice Konkordii sprawiały, iż zaczynała go boleć głowa. Otrząsnął się lekko, prychając.
- To brzmi... Jakbyś nagle zaczęła widzieć! - niemalże wykrzyknął, wyraźnie zaskoczony. - Chociaż sam nie wiem, jakim cudem tamten jeleń mógłby być w stanie przywrócić ci wzrok. Mówiąc szczerze, to coraz mniej rozumiem. Odkąd przekroczyłem granice tej krainy zaczęły dziać się dziwne rzeczy... Kiedy podróżowałem z Melodią natknęliśmy się na przykład na miejsce, gdzie kamienie unosiły się w powietrzu! A potem zaatakowały nas wrony! Nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć...
Ostatnie słowa nabrały bezradnego, niemalże żałosnego wydźwięku. Samiec westchnął ciężko i przysiadł na zadzie, milknąc na dobrą chwilę. Znów czuł się jak szczeniak, który nie rozumie otaczającego go świata. Tym razem jednak w jego pobliżu nie było cierpliwej samicy, która byłaby w stanie mu wszystko wytłumaczyć...
Mimowolnie odwrócił łeb, słysząc słowa Snu, po czym postawił uszy na sztorc, a jego oblicze ponownie przybrało wyraz zdumienia.
- Chcesz powiedzieć... Że to ty przywołałaś tę wichurę?! - ponownie niemalże wykrzyknął. W czasie walki niemalże nie zwracał uwagi na to, co się wokół niego dzieje, lecz ten niespodziewany podmuch wiatru przykuł jego uwagę. Początkowo myślał, że to dzieło tamtego jelenia, lecz szybko odrzucił tę myśl, gdy tylko ujrzał, że mu on przeszkadza, utrudniając walkę. Przez dłuższy czas wpatrywał się w albinoskę, zastanawiając się nad czymś głęboko. Ciekawiło go, jakie to uczucie, przywołać wichurę? I czy zrobiła to z własnej woli, czy też zupełnie przypadkowo...?
Po chwili milczenia ponownie odezwała się Naerys, więc zerknął na nią, obdarzając podrostka przyjaznym, choć nieco rozkojarzonym uśmiechem.
- Myślę, że nadaje się idealnie - przytaknął, wciąż brzmiąc na nieco zamyślonego. - I sądzę, że to zejście do wodopoju, które mijaliśmy, też by się przydało, z pewnością kręci się tam wiele zwierzyny...
Zaświtało mu, że powinien również udać się z powrotem w okolice potoku, by odświeżyć ślady zapachowe, lecz ta myśl szybko zginęła w natłoku innych, dotyczących w głównej mierze tych wszystkich dziwactw, na jakie przyszło natknąć się mu w tej krainie.

Łąka nad jeziorem

#40
Aż drgnęła, wsłuchując się w głos Keirana. Zaczęła widzieć? Więc tak się widzi? Nagle wszystko zaczęło powoli układać się w całość. Oczywiście mowa o jej domysłach na temat jej niepełnosprawności.
Przez jakiś czas milczała, analizując dokładnie to, co powiedział samiec. Dopiero później wzięła ostrożny wdech i odezwała się. Jej głos lekko drżał, gdyż samica odczuwała silne emocje, choć jak zwykle starała się to ukryć. - Wy właśnie tak widzicie? - Westchnęła cicho. Coraz bardziej do niej docierało, ile traci. Poczuła ukłucie zawodu, jakby została przez jakąś wyższą siłę pominięta. A Jeleń przez chwilę dał jej możliwość przejrzenia na oczy...
Mimo to za nic nie była w stanie zaufać tej dziwnej istocie. Czemu najpierw ich zaatakowała zamiast zacząć od normalnej rozmowy?
Odłożyła na razie przemyślenia na bok, zwracając uwagę na wzmiankę o jeszcze dziwniejszych wydarzeniach. Latające kamienie? Co to wszystko ma znaczyć?
Usiadła bezradnie. Nie miała pojęcia co o tym wszystkim myśleć. Jedno było pewne - musieli to wszystko zbadać. Być może miejsce, do którego dotarli, było dla nich dużym zagrożeniem? Bardzo cieszyła się, że w tej sytuacji napotkała na swojej drodze Lokatt i Naerys, a później dołączyła do Szepczących Cieni. Sama chyba by sobie z tym wszystkim nie poradziła...
-Trzeba wszystko zbadać. Gdzie były te unoszące się kamienie? Daleko stąd? - Zapytała, próbując przypomnieć sobie mapę krainy, jaka utworzyła się w jej umyśle po przebyciu tak długiej drogi.
Jej uwadze nie uszedł fakt, że Keiran wydawał się przygnębiony. Przynajmniej nie była z tym sama... Konwalia w tym momencie spróbowała także odczytać emocje Naerys. Czy ona też była na skraju wycieńczenia, jak Sen? Na pierwszy rzut oka wydawała się mocniejsza, nie aż tak wzruszona.
Zwróciła biały pysk w stronę samca, zaskoczona jego reakcją. Trzeba przyznać, że poczuła też lekką dumę. Tak, teraz była pewna, że wichura się jej słuchała. Nadal nie miała pojęcia, jak to zrobiła. W tym momencie przywołanie jej z powrotem wydawało się niemożliwe. Może potrzebna była do tego adrenalina i determinacja by chronić stado?
-Ja... tak. To stało się tak nagle. Bardzo zależało mi, by unieszkodliwić tego Jelenia. Nagle poczułam... wibracje i jakąś potężną energię zbierającą się wokół mnie, która po chwili ruszyła w stronę Jelenia i robiła dokładnie to, co jej nakazałam. - Wyznała z wahaniem. Czuła się trochę dziwnie, opowiadając o takich rzeczach. W dzieciństwie niezbyt wierzyła w opowieści matki o nadnaturalnych zjawiskach. Ciekawe, co Bryza by na to powiedziała?
-Właściwie.. nie wiem czy umiałabym to powtórzyć. - Westchnęła. Miała wielką nadzieję, że tak, lecz z drugiej strony może lepiej, by nie miała okazji?
Gdy Naerys i Keiran zaczęli rozmawiać o powiększeniu granic, pokiwała głową odruchowo, choć był to ruch krótki i prawie niedostrzegalny. - Macie rację. - Rzuciła tylko, zbyt zmęczona by dłużej się nad tym rozwodzić.


To be blind is not miserable; not to be able to bear blindness, that is miserable.
~*~*~
Zioła: Krwawnik x2, lulek czarny x4

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron