Łąka nad jeziorem

#11
- No nie! - Krzyknęła niezadowolona, ponownie brzmiąc w sposób, który sugerował, że to ona doświadczyła nieszczęścia. Była zła. - Głupie rośliny, tylko się gubią! - Burczała, a jej minka przybrała gniewny wyraz.
W odpowiedzi na wzmiankę o możliwym niezadowoleniu najbliższych jedno z uszu Gwiazdy drgnęło. Ciemne soczewki błysnęły czerwienią. - Nie wiem. - Chude łopatki poruszyły się, wykonując ruch podobny do wzruszenia ramion. - Vasiję przyjęli. Ciebie też przyjmą. Może nawet stworzymy silną watahę? Mama lubi wszystkich, a tata da się przekonać. Gorzej z Lotarem, on bywa bardzo oporny... - Zaczęła kręcić, mącić i gadać sama do siebie o sprawach, które Evretta mogły nie interesować. - Ale będzie przegłosowane. Moja siostra i bracia też cię polubią. Możesz być naszym stróżem. Albo nauczycielem. Nauczycielem ziół! - Paplała dalej, zupełnie nie przejmując się odmową burego.
Zachęcona kolejnymi słowami wilka, zerknęła na buszujące wśród traw stworzonka. Białe zębiska błysnęły w uśmiechu. - Są takie puszyste i tłuściutkie! - Zaczęła, powoli odpływając do krainy marzeń. - Jadłam kiedyś zająca... - Powiedziała powoli, dokładnie wypowiadając każde słowo, nadając temu zdaniu wręcz ceremonialnego wydźwięku. Spojrzenie lekko rozmyło się, powędrowało gdzieś ku górze. Pyszczek delikatnie otworzył się, a jęzor oblizał wilgotne jeszcze wargi. Jama ustna momentalnie wypełniła się gęstą śliną, a żołądek przypomniał o swoim istnieniu. Zaburczał gniewnie, wprawiając samicę w zły nastrój. Poczuła lekki zawrót głowy. Przełknęła ślinę. - Nie to, co w domu. - Wymruczała niezadowolona, powracając do świata żywych. - Umówmy się - ja ci pomogę szukać ziół, żebyś mógł wyglądać jak zielona kępka, a ty mi w upolowaniu zajączka! - Zaproponowała z wyraźną ekscytacją w głosie. Nie pamiętała, kiedy ostatnio zjadła coś porządnego, a w dodatku nie musiała się mocno natrudzić w łapaniu swej ofiary.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Łąka nad jeziorem

#12
Ja i wataha? To by było ciekawe. - Mruknął cicho nadal śledząc wzrokiem zające. Nie wiedział, czy po tych wszystkich latach spędzonych w taki a nie inny sposób potrafiłby z powrotem zaaklimatyzować się w grupie tego typu. Chociaż z drugiej strony, nie zaszkodziłoby spróbować ... Rozmyślania przerwał mu głos młodej wadery, spojrzał na nią - całkiem kusząca propozycja.
- W porządku niech będzie. - Nie chciał niepotrzebnie marnować cennego czasu, więc od razu dźwignął się z trawy. Po solidnym przeciągnięciu się zwrócił się w stronę beztrosko kicających długouchych gryzoni. Nie przepadał za polowaniami na tego typu małe i zwinne stworzenia. Głównie dlatego, że były właśnie ... małe i zwinne ... i do tego potrafiły szybko czmychnąć pod ziemię, do licznych, często głębokich nor. No ale cóż, często nie miał innego wyjścia. Wyszedł z założenia, ze jeśli zrobi to sam, pójdzie zdecydowanie szybciej i będą mogli wreszcie przejść do poszukiwań. Ale czy naprawdę tak będzie? Czas pokaże.
Wpatrywał się w uszatego, który miał stać się jego przyszłą ofiarą i bez zbędnego skradania, które w tym przypadku nie miało większego sensu, zbliżył się do niego. Zając dopiero po chwili zorientował się, że wilk nie ma ochoty na zabawę i rzucił się do ucieczki. Bury ruszył za nim usiłując zatopić zęby w przerażonym gryzoniu.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Łąka nad jeziorem

#13
Burza ucieszyła się, że basior zgodził się na jej propozycję. Nie planowała jednak siedzieć bezczynnie i postępując krok do przodu, rozejrzała się. Dostrzegłszy w oddali szaraki, postanowiła udać się w ich kierunku, coby niepotrzebnie nie przeszkadzać Evrettowi. I te zające początkowo nie zwracały na nią uwagi, ale wraz z przyspieszeniem kroku oraz błyskiem białych kłów, zorientowały się, iż coś nie gra i postanowiły uciec. Gwiazda zdecydowanie zwiększyła tempo, płynnie przechodząc z truchtu do sprintu. Dzielnie wyrabiała się na zakrętach, które prezentowały jej małe zwierzątka, ale to było niczym w porównaniu z większą wprawą basiora. Czasami wypadała z rytmu, pozwalając potencjalnemu posiłkowi na nieznaczne oddalenie się, ale prędko powracała na dobry tor, nie dając mu zniknąć z jej oczu. Starała się, jak mogła, a głód grający w jej kiszkach marsza zwiększał tylko motywację młodej. W pewnej chwili ugięła łapy i odbiła się od podłoża z zamiarem schwytania jednego z futrzaków.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Łąka nad jeziorem

#14
Pościg Evrett:
wynik rzutu: 5
id rzutu: 298609

Wilk z gracją pognał za ofiarą, ta jednak zdecydowała się trzymać życia z całej siły, na jaką ją stać. Uniknęła o mały włos schwytania przez basiora.

Pościg Gwiezdnej Burzy:
wynik rzutu: 8
id rzutu: 298610

Wydaje się, że nieudany pościg Evrett wyszedł Gwiezdnej Burzy na dobre - inne zające, zdezorientowane pojawieniem się większego drapieżnika, nie zwróciły większej uwagi na filigranową sylwetkę waderki. Tym sposobem z łatwością schwytała nieuważnego zająca.

Łąka nad jeziorem

#15
Lekko poirytowany nieudanym pościgiem basior, spojrzał w stronę dziury w której zniknęła jego niedoszła ofiara. Niestety, była za głęboka aby coś z tym zrobić. "No trudno, bywa." Już miał zamiar rozejrzeć się za jakimś innym gryzoniem, gdy zobaczył, że Burza też postanowiła coś złapać. Przez chwilę obserwował jej pościg, który ostatecznie zakończył się powodzeniem. "No i po problemie." Zrezygnowawszy z kolejnej próby, niespiesznym krokiem ruszył w jej stronę. Po drodze jednak przystanął na chwilę ponieważ natknął się na jedną z interesujących go roślin - lulek czarny, który już po chwili dołączył do niewielkiej kolekcji wplecionej w sierść samca.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Łąka nad jeziorem

#16
Dostrzegając, że wyląduje tuż przed zającem i będzie w stanie go złapać, niesamowicie się ucieszyła. Przed zaciśnięciem szczęk na drobnym ciele szaraka, zdążyła jeszcze machnąć raz czy dwa ogonem. Z lubością chapnęła zająca i uśmierciła go, po czym również podeszła do Evretta. Poruszała się krokiem pewnym, zadowolonym, a kobaltowe soczewki migotały radośnie, oświadczając całemu światu, że ich posiadaczka jest niezwykle szczęśliwa. Wręcz pękała z dumy, gdy przed łapami burego ułożyła swą zdobycz. Po spostrzeżeniu niepowodzenia samca lekko spochmurniała, ale prędko powrócił jej wcześniejszy humor, gdyż napełniła żołądek ciepłym jeszcze posiłkiem. Oblizała wymazany w krwi pysk, a następnie rozejrzała się dookoła. Dostrzegłszy kilka kępek ziół, zbliżyła się do nich i nieco nieuważnie wyrwała z ziemi krwawnik, nie znając nawet tej rośliny. To samo uczyniła z inaczej wyglądającym lulkiem czarnym oraz przypadkowymi roślinkami, które nie miały żadnych wartości leczniczych. Z pyskiem wypełnionym po brzegi trawą oraz kilkoma wartościowymi medykamentami, spiesznie powróciła do towarzysza. Zdążyła jeszcze częściowo ukazać kiełki w uśmiechu, a następnie opróżniła zawartość jamy ustnej, podsuwając ją nosem do brązowego. - Teraz już musisz pójść ze mną. - Powiedziała po uprzednim wyprostowaniu się.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Łąka nad jeziorem

#17
Obserwował młodą waderę, gdy ta zbliżała się do niego. Zdecydowanie można było powiedzieć, że jest zadowolona z wyniku polowania. Wręcz rozpierała ją radość, a sposób poruszania się dopełniał tylko całego obrazu. Sumując to wszystko, wyglądała, tak pociesznie, że buremu zaczął udzielać się jej dobry humor.
-No, no, całkiem nieźle. - skomentował krótko, jak to miał w zwyczaju, odczuwając wewnętrzną potrzebę pochwalenia Burzy, aby podtrzymać wesołą atmosferę panującą dookoła.
Widząc, że mała zabrała się za poszukiwania ziół i właśnie, dość nieuważnie wyrwała z ziemi kilka różnych roślin, chciał się odezwać, aby mniej więcej poinformować ją czego dokładnie powinna szukać, ale zrezygnował. Był ciekaw co uda jej się zebrać. Po paru minutach obserwacji wylądowała przed nim spora zielona kępka. Wybrał z niej wartościowe zioła, podczas tej czynności usłyszał stwierdzenie Gwiazdy i zaśmiał się cicho.
- Chyba masz rację. W takim razie prowadź. - odpowiedział prostując się.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Łąka nad jeziorem

#18
Wyprężyła się dumnie, gdy bury postanowił ją pochwalić. Niezwykle podobało jej się życie w tej nowej, dziwnej, całkowicie odmiennej od rodzinnego domu krainie. Co prawda, przybywszy tutaj nie pokładała dużych nadziei, nie wierzyła, że będzie lepiej. Zmęczenie odbierało młodej chęci do życia, a rośliny o żywych barwach, lasy pełne silnych drzew oraz szemrząca woda w strumykach zdawały się nierealne, wyobrażone, przyśnione. Nigdy nie przypuszczała, iż normalne życie może być takie proste i przyjemne. Bo było. Trud złapania pędzącego zająca, znalezienie odpowiedniego zbiornika wodnego czy dłuższy marsz wśród cieni drzew nie stanowiły żadnego wyzwania w porównaniu z zaspokojeniem całkowicie podstawowych potrzeb na terenach niegdyś znajdujących się pod opieką starego jesionu. - To idziemy! ... - Zadecydowała ochoczo, odwracając pyszczek w stronę wilka. Po wypowiedzeniu tych słów lekko się zmieszała, ponieważ chcąc użyć miana towarzysza, w głowie odnalazła jedynie pustkę. Zmarszczyła nos, zerknęła w bok. Po chwili powróciła do normalnego stanu. - Jak mam cię nazywać? - Zapytała jakby nigdy nic, dając Evrettowi czas na odpowiedź, po czym ruszyła przed siebie. - Ja mam na imię Gwiezdna Burza. - Oglądała się kilkakrotnie, coby sprawdzić czy samiec podąża za nią. Skierowała się w stronę, z której przybyła nad jezioro. Świeże ślady ułatwiały zlokalizowanie dobrej ścieżki.

/Gwiezdna Burza przekazuje Evrettowi krwawnik x3 oraz lulek czarny x4 (zebrane tutaj viewtopic.php?f=44&p=706#p706 )

/zt
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Łąka nad jeziorem

#19
- Evrett ... Jestem Evrett. - Odpowiedział i właśnie w tym momencie zdał sobie sprawę, że on także nie zna imienia swojej towarzyszki, lecz zanim zdążył o cokolwiek zapytać, mała sama się przedstawiła. "Dość trafne imię." Ruszył za nią podziwiając krainę, do której dopiero co udało mu się trafić. Idąc tak zamyślił się i został trochę w tyle, ale spojrzenie małej sprawiło, że przyspieszył kroku. Chcąc nie chcąc, to miejsce przypominało mu jego stary dom, który opuścił przed laty. Nie był pewien skąd nagle wzięło się to skojarzenie, przecież nie raz przebywał już w podobnych miejscach. Może chodziło o to jezioro? Tak bliźniaczo podobne do tego nad którym kiedyś zwykł przesiadywać? "No ... właściwie nie ważne ..." Był ciekaw tego, co mogło tu na niego czekać.

/zt
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Łąka nad jeziorem

#20
Rosa sama nie wiedziała, co robi w tym miejscu. Podróżowała tak już od bardzo dawna. Zmęczona, brudna. Usiadła na trawie i zaczęła lizać swoje śnieżnobiałe futro, które aktualnie na łapach i kawałku brzuchu wydawało się być ciemnobrązowe. Potem położyła się. Wokół było tak spokojnie, że aż poczuła zmęczenie jeszcze większe niż wcześniej i ziewnęła, szeroko otwierając pysk. Rozglądnęła się raz jeszcze po okolicy. Wokół było chyba w miarę bezpiecznie. Położyła pysk na przednich łapach i zamknęła srebrzyste oczy. Chciała odpocząć, co oczywiście zdziwiło nawet ją, ale w końcu musiała odpocząć po wędrówce. Zasnęła.
***
Obudził ją jakiś odgłos. Szybko zerwała się na łapy i zaczęła węszyć, a także rozglądać wokół. Wydawało jej się jednak, że nikogo oprócz niej tu nie było. Może to jakieś inne zwierzęta, ale nie wilki? Rosa miała taką nadzieję. Dalej pamiętała opowieści o watahach wilków atakujących wszystkich, których spotykali ich członkowie. Nie chciała ich zobaczyć, o nie! Ale jeśli są mili? Wtedy tak, z chęcią? Usiadła, pewna, że już nie zaśnie tego dnia. Wolała czekać aż nieznajomy sam tu przyjdzie lub po prostu sobie pójść, niż zostać zaatakowaną podczas snu w takim spokojnym miejscu.

/ Zapraszam kogoś chętnego c:
you taught me the courage of stars before you left.
how light carries on endlessly, even after death.
with shortness of breath, you explained the infinite.
how rare and beautiful it is to even exist.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron