Wysepka na jeziorze

#41
Zapomniana sprawnie przedzierała się przez budzącą się do życia roślinność. Z delikatnym uśmiechem przyglądała się otaczającym ją soczyście zielonym listkom oraz nieotwartym jeszcze pąkom kwiatów. Z lubością wsłuchiwała się w śpiewy ptaków, niekiedy odpowiadając im cichym, niemalże niedosłyszalnym dla pozostałych nuceniem. Sielanka nie trwała długo - hałasy towarzyszące walce dotarły do uszu Zapomnianej zanim udało się im opuścić leśną dzicz. Mimowolnie nastawiła uszu i naprężyła się, by kolejno zdecydowanie zwiększyć tempo. Przechodząc z marszu w bieg, wyłoniła się spośród zarośli. Przystanąwszy w wodzie sięgającej do kostek, wzięła głębszy wdech. To, co ujrzała, wywołało u niej niemały szok. - Dlaczego... - Zaczęła, acz nie mogła dokończyć, gdyż słowa ugrzęzły jej w gardle. Nigdy w życiu nie widziała jelenia mogącego pochwalić się tak dorodnymi rozmiarami oraz zapierającym dech w piersiach porożu. Delikatny umysł czarnej nie pojmował niezwykłej wrogości, którą rogacz obdarzył pozostałych członków watahy.
Melodia została zbudzona przez bitewny okrzyk Drake'a, a do działania zmotywowały ją wilki, które bez jakiegokolwiek sprzeciwu rzuciły się na agresora. Ona sama wciąż nie była pewna, czy powinna ranić roślinożercę, acz zdawała sobie sprawę, iż pozostawienie Cieni na pastwę losu nie wchodziło w grę - wtedy nie miałaby powodu, by zostać w tej okolicy. Nie chciała na nowo przeżywać przeszłości. Nie miała zamiaru uciekać.
Tocząca się we wnętrzu zielonookiej wadery wojna uwidoczniła się w postaci dziwnego blasku wydostającego się ze szmaragdów. Wtem na pomoc walczącym przybyły zwierzęta zamieszkujące wyspę. - Naturo! Dopomóż nam! - Wykrzyczała, zdecydowanie pewniej, bardziej zdecydowanie w porównaniu ze swym normalnym tonem wypowiedzi. Brzmiała władczo, nieco nienaturalnie. Nowi sojusznicy wysłuchali rozkazu Oszpeconej, atakując kopytnego.

/Używam umiejętności Zew Natury
C’Antilane

GŁOS__MUZYKA

Wysepka na jeziorze

#42
/rzuty generowano na discordzie za pomocą bota/

Keiran: rzut na unik: 5 - porażka
% zniwelowanych obrażeń: 0
Keiran przyjmuje na siebie 3 obrażeń

Lokatt: rzut na atak na jelenia: 1 - porażka, atak nie powodzi się

Keiran: atak na jelenia - wynik rzutu: 7 + 2 bonus = 9 obrażeń
Jeleń: rzut na unik: 9 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 2 = 20% + bonus 32% razem 52%
Jeleń przyjmuje na siebie 4 obrażeń

Drake: atak na jelenia - wynik rzutu: 5 + 1 = 6 obrażeń
Jeleń: rzut na unik: 5 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 2 = 20% + bonus 32% razem 52%
Jeleń przyjmuje na siebie 2 obrażeń

Konwaliowy Sen: atak na jelenia - wynik rzutu: 3+ 0 bonus = 3 obrażeń
Jeleń: rzut na unik: 4 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 4 = 40% + bonus 32% razem 72%
Jeleń przyjmuje na siebie 0 obrażeń

Naerys: atak na jelenia - wynik rzutu: 6 + 0 bonus = 6 obrażeń
Jelen: rzut na unik: 3 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 6 = 60% + bonus 32% razem 92%
Jeleń przyjmuje na siebie 0 obrażeń

Vune i Kune: atak na jelenia - wynik rzutu: 10 + 2 bonus = 12 obrażeń
Jelen: rzut na unik: 7 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 5 = 50% + bonus 32% razem 82%
Jeleń przyjmuje na siebie 2 obrażeń
Jeleń otrzymuje krwawienie. (-2hp)


Thaisis: atak na jelenia - wynik rzutu: 9 + 0 bonus = 9 obrażeń
Jelen: rzut na unik: 2 - porażka
Jeleń przyjmuje na siebie 9 obrażeń

Izuki: atak na jelenia - wynik rzutu: 2 + 1 bonus = 3 obrażeń
Jelen: rzut na unik: 7 - powodzenie
% zniwelowanych obrażeń: 4 = 40% + bonus 32% razem 72%
Jeleń przyjmuje na siebie 0 obrażeń

Zapomniana Melodia - używa umiejętności Zew Natury
Jeleń: - 10pż

PODSUMOWANIE PO 2 TURZE:
Jeleń: 18 PŻ
Lokatt: 96 PŻ 100 E
Keiran: 97 PŻ 100 E
Drake: 100 PŻ 100 E
Konwaliowy Sen: 96 PŻ 80 E
Naerys: 100 PŻ 100 E
Vune i Kune: 100 PŻ 100 E
Thaisis: 100 PŻ 100 E
Zapomniana Melodia: 100 PŻ 85 E
Izuki: 100 PŻ 100 E

Początek Tury III:
Jeleń: atak na lokatt - wynik rzutu: 4 + 2 bonus = 6 obrażeń (zmniejszone o 50% z racji działania Zamieci) - jeleń zadaje 3 obrażeń
Jeleń: -2pż
Konwaliowy Sen: -2pż

Przybycie posiłków w znaczący sposób zmieniło równowagę sił. Jeleń już nie dominował, a raczej przeszedł do obrony przed wilczymi kłami i pazurami. Dzięki swojej gibkości zdołał umknąć przed chcącą rozkrwawić jego ciało Lokatt, całkowicie unikając wadery. Nie zdołał jednak uciec oprzed ciosami reszty członków stada Cieni. Zwierz stękał i przewracał oczami, wypuszczając z furią powietrze kiedy na jego ciele pojawiało się coraz więcej ran. Z furią zwrócił się ponownie przeciwko Lokatt, obierając ją sobie jako cel kolejnego ataku.
Mimo niesamowitej zwinności nie zdołał uniknąć ciosu wymierzonego przez Melodię. Wydawało się, że siła jaką Szmaragdowooka przyzwała była czymś nadnaturalnym, niepokonanym.. Twór Białego słabł w zastraszającym tempie, jak widać sama ponadprzeciętna zwinność nie wystarczała na sprowadzenie niewiernych do parteru. Z ust zwierza nie wydobyło się już żadne słowo, pomiędzy ciemnymi wargami widać było zaciśnięte w furii zęby.

Wysepka na jeziorze

#43
Celował w tylną część grzbietu przerośniętego jelenia z ogromnym porożem - dla siebie wolał określenie ogromny żyrandol na głowie. Na tą myśl, w środku uśmiechnął się, a ten uśmiech- pomieszany z rozbawieniem i zdziwieniem- u czarnego zwiastował śmiech, ale powstrzymał się od niego. Wolał skupić się teraz na walce.
Jak zostało wspomniane wcześniej obrał na swój cel tylną część ciała roślinożercy, żeby nie dostać od niego niespodziewanych kopniaków, czy też ataku w poroża. Ale jak atakował to również liczył się z tym, że może dostać w nieokreślonej chwili z tylnych kopyt - miał to też na uwadze. Jednak jego atak nie powiódł się agresor, który miał również miało nadprzyrodzonego jelenia zadał mu trzy obrażenia. Miały one postać pojedynczych nie głębokich ran przy okolicach barków. Od razu odskoczył, żeby nie odstać od jelenia dodatkowych obrażeń. Gdy był na uboczu, żeby nie za bardzo przeszkadzać innym w walce, już myślał, że to są wszyscy z watahy Cieni oprócz trójki nowych, którzy przybyli tutaj prawdopodobnie z kimś od stada. Nagle nie wiadomo skąd jelenia zaczęły atakować leśne zwierzęta, ale skąd? Zadał sobie pierwsze pytanie. Przecież od tam sobie inne zwierzęta nie mogły atakować przerośniętego roślinożercy. Spojrzał się zza siebie - można było tak to nazwać - zobaczył ciemną wilczycę, która prawdopodobnie skorzystała z swojej umiejętności atakując napastnika. Po krótkim przyjrzeniu się jej rozpoznał w ciemnej, oszpeconej wilczycy, tą która wyruszyła z Nearys na zwiady - tak kazała przywódczyni Lokatt - tak pamiętał. To przyglądanie się ciemniej miało trwać przez chwilę, żeby tylko przypomnieć jej osobę, więc szybko wrócił wzrokiem na obliczę jelenia.
Widział jak przerośnięty kopytny traci swoje siły, wciąga ciężko powietrze i zamiast ich atakować teraz zmienił taktykę i zaczął się bronić. Co to było? Co to ma znaczyć?- i wiele takich podobnych pytań zaczęły atakować Izukiego. Na początku nieznany im przeciwnik - nadnaturalny przeciwnik - zaatakował ich i miał przewagę nad nimi, a gdy tylko przybyło więcej wilków z tego stada zaczął słabnąć w oczach - tak wydawało się Izukiemu - że większa liczba wilków przerosła białego jelenia.
Gdy tutaj przybył od pierwszego zobaczenia napastnika nie odebrał go jako nadprzyrodzonego zwierzęcia, ani przeciwnika dla niech, ani dla samego siebie. To był po prostu przerośnięty jeleń, który dostawał zbyt dużo mleka od swojej mamusi i wyrósł na takiego przerośniętego. Wyobrażał to wszystko sobie inaczej, że na prawdę spotka w tej krainie kogoś nadprzyrodzonego obdarzonego niesamowitą mocą i umiejętnościami, kogoś kto może wszystko... A jak widać na razie spotkał białego jelenia i to w dodatku przerośniętego. A te przerażające sceny przed jego oczami było tylko iluzją, żeby zmusić go do szybkiego działa i do dotarcie do tego miejsca, jak najszybciej.
Drak is everywhere...
Opowiadanie, premiera! - 11.11.15
Świat za portalem; część druga - 23.12.15
Trzecia część - 03.01.2016
Czwarta część - 20.01.16
Piąta część - 19.02.16
Część szósta - 24.03.16
Część siódma-01.06.16
Część ósma-04.08.16

Wysepka na jeziorze

#44
Warknęła z irytacją, gdy jej szczęki napotkały pustkę zamiast ciała roślinożercy. Jednakże zaraz owo podenerwowanie ustąpiło miejsca zadowoleniu, gdy do jej uszu dobiegło wołanie Drake'a, a w chwilę potem w stronę jelenia pomknęły inne wilki.
Czarne wargi wygięły się w triumfalnym uśmiechu, gdy ujrzała jak pozostali członkowie jej stada, jak również trójka nieznanych jej osobników, prawdopodobnie sprowadzonych tu przez Melodię i Naerys, rzuca się na intruza, zaraz znacząc jego ciało coraz to liczniejszymi ranami. Z każdym uderzeniem wilczych kłów wyraźnie słabł, przewaga drapieżników stawała się z każdą chwilą coraz bardziej widoczna.
Wtem nastąpiło coś nieoczekiwanego. Również i inne zwierzęta zamieszkujące tę wyspę przyłączyły się do walki, raniąc bezlitośnie nadnaturalną istotę. Szara nie powiązałaby owego faktu z Melodią, gdyby nie bojowy okrzyk czarnej, który dotarł do jej uszu wśród bitewnego zgiełku. Nie rozumiała, w jaki sposób skłoniła zwierzynę do wykonania jej rozkazu, lecz nie miała teraz czasu się nad tym zastanawiać, bowiem rogacz ponownie obrał ją sobie za cel. Odskoczyła, starając się uniknąć ciosu, lecz posłała przy tym wysłańcowi boga triumfalne spojrzenie. Pomimo jego zręczności i nadnaturalnego pochodzenia był na straconej pozycji, sam przeciwko dość licznej grupie drapieżców. O ile nie miał on żadnych asów w rękawie, jego los wydawał się już przesądzony. Nie powinni się jednakże cieszyć zbyt wcześnie, czy też pozwolić czy to przeciwnikowi, czy to sobie na chwilę wytchnienia, którą jeleń z pewnością by wykorzystał. Nie mogli się poddać póki nie będą mieć pewności, że zagrożenie zostało zażegnane.
- Otoczyć go! - rzuciła krótko do pozostałych wilków, sama zaś skoczyła w stronę prawego boku intruza, starając się zatopić zęby w jego ciele.

Wysepka na jeziorze

#45
Dopadłszy jelenia i zatopiwszy kły w jego ciele, szarpnął kilkukrotnie łbem, starając się rozerwać jak największą połać jego skóry, lecz przeciwnikowi udało się wyrwać nim wilcze zębiska poczyniły jakiekolwiek znaczniejsze szkody. Sapnął z irytacją, wodząc oczyma po polu bitwy i dostrzegając przy tym inne osobniki, które przyszły im z pomocą. Wśród nich była trójka nieznajomych, którzy przybyli wraz z powracającymi ze zwiadu waderami, lecz i oni bez zbędnych pytań rzucili się do ataku. Złocisty poczuł niemałą ulgę, widząc jak karmin coraz liczniej znaczy ciało potężnego byka. Nie sposób, by poradził sobie z tak licznymi przeciwnikami, prędzej czy później ta przeklęta istota wreszcie padnie.
Zerknął do tyłu, gdzie niedawno dostrzegł śnieżnobiałego podrostka i na chwilę zamarł, zauważając iż zniknęła. Powiódł wzrokiem dookoła, starając się wypatrzeć ją wśród zamieszania, co dodatkowo utrudniała wciąż szalejąca zamieć. Dostrzegłszy Sen nieopodal jednej z kończyn jelenia, bez wahania ruszył w jej stronę, gotowy w razie potrzeby bronić podrostka przed atakiem.
Wnet zamarł tuż obok, gdy z zarośli nieopodal zerwał się jakiś ptak, by zaraz zanurkować i rzucić się na rogacza. Niedługo potem dołączyły do niego inne zwierzęta. Ponownie skulił uszy, rozglądając się dookoła nieco trwożnie. Kolejne dziwne, nienaturalne zjawisko którego nie rozumiał. Do tej pory w jego dwuletnim żywocie na próżno szukać choćby krzty magii, lecz gdy tylko przekroczył granice tej krainy co i rusz natykał się na jej przejawy. Tajemnicze, nienaturalne zjawiska, budzące jednocześnie ciekawość i przerażenie. Pytania bez odpowiedzi, krążące po głowie basiora tylko się mnożyły, wprowadzając w jego umyśle niemały zamęt.
Rozkaz wadery ponownie przywrócił go do rzeczywistości. Otrząsnąwszy się szybko czym prędzej się wyprostował, rzuciwszy śnieżnobiałej krótkie spojrzenie. Dopiero wówczas ujrzał coś, co sprawiło, iż formujący się już na wargach lekki uśmiech zmienił się w smętny grymas. Dostrzegł, że różowe oczy podrostka zdecydowanie nie są oczyma zdrowego wilka.
Zawahał się chwilę. Rozejrzał się dookoła, chcąc odszukać spojrzeniem Melodię. Dostrzegł ją, stojącą na uboczu z niepokojąco roziskrzonymi zielonymi ślepiami. Kolejna rzecz, której nie rozumiał...
Kątem oka dostrzegł przywódczynię rzucającą się do ataku, więc ostatecznie odrzucił od siebie wszelkie myśli dotyczące czegokolwiek innego niż pokonanie jelenia. Skarciwszy się w duchu za marnowanie czasu, czym prędzej rzucił się ku niemu, obierając sobie za cel gardziel roślinożercy.

Wysepka na jeziorze

#46
Naerys w końcu poczuła się w swoim żywiole, mogąc nareszcie oddać się temu, co kochała jej rodzina i do czego przygotowywała się fizycznie i psychicznie już od maleńkości. Mogła zawalczyć o byt dla swojej watahy, stanowić o jej bezpieczeństwie, usunąć przeszkodzę w postaci agresora z jej drogi i zdobyć przy tym wiele chwały. Tak, to był ten moment, na jaki Jasnooka czekała i w ciele czuła silny napływ adrenaliny z tego powodu. Nie przestraszyła się nagłego ataku wszelkiej maści zwierząt na jelenia, nie przejmowała się nimi, będąc całkowicie skupioną na tym, aby powalić bestię. Świat się jej jakby zawężył tylko do jej własnych kłów i pazurów oraz celu jej agresji. W tańcu starała się skutecznie omijać członków swojego stada, aby i oni nie zostali przez nią rozproszeni, ani nie wpadli w jej drogę kiedy zadawała rany rogaczowi.
Naerys kontynuowała swoje ataki dalej, gryząc, starając się zadać jak najwięcej szkód temu, który zagrażał bezpieczeństwu i dobremu rozwojowi jej grupy.
Starała się działać zgodnie z donośnym rozkazem Lokatt, próbując ustawić się w stosunku do reszty grupy tak, aby otoczyć zwierzę.

Wysepka na jeziorze

#47
Bliźnięta zaciekle atakowały Jelenia, najwidoczniej będąc w swoim żywiole. Smak krwi, która zdobiła ich pyski i łapy działała na nich niczym zastrzyk adrenaliny. Zwężone źrenice i szał w oczach nie pozwalały na danie przeciwnikowi nawet chwili wytchnienia. W końcu coś ciekawego do zabicia! Myśl w umyślę basiora rozbrzmiewała niczym bicie potężnego dzwona. Jego żądza krwi zostawała powoli zapełniona, dodatkowo w starciu z potężnym Jeleniem, który nie wyglądał na zwykłego przedstawiciela swojego gatunku. Z jego gardła wydawał się głośny warkot.
Vune w tym czasie energicznie doskakiwał i odskakiwała od Jelenia, kąsając gdzie popadnie. Jednak w tym momencie na pomoc jakby przyszły im inne zwierzęta, zamieszkujące okolice. Bliźnięta przez chwilę zdziwiły się tym, gdyż nie spotkały się z takowym zjawiskiem nigdy. Poczatkowo myśleli, że to wsparcie dla rogacza, jednak, gdy zobaczyli w nich swoich "sojuszników" poczęli kontynuować atak, stosując się do polecenia wadery.
Gdy szarżujący roślinożerca nie poddawał się dalej, rozjuszony Kune zaczął atakować mocniej, wgryzając się mocno w jego szlachetne ciało, które nie było stworzone do walki i zabijania.
-Zdychaj!- Kune ryknął donośnie, a jego głos wypełniony był nienawiścią, chęcią mordu. Jeleń nie miał szans. Nie z taką ilością przeciwników. Śmierć zdawała stać nieopodal, czekając, by móc zabrać jakąś nieszczęsną duszę we wspólną podróż. I tym kimś na pewno nie będzie żadne z nich.
Vune starała się poranić jak najwięcej razy przeciwnika. Wiedziała, że zwierze słabnie, jednak wgryzanie się mocne uznała za głupotę. Wolała skakać i kąsać do krwi, by zwierze straciło jej jak najwięcej.

/Kune używa umiejętności Wściekłość.

Wysepka na jeziorze

#48
Kły Drake minęły roślinożercę o przysłowiowe milimetry. Zdołały go jednak zadrapać, co też Drakeowi odrobinkę satysfakcji. Postanowił zaatakować najsłabszą, a zarazem najlepiej bronioną część ciała wroga.
-Ostatnie słowa?-Zapytał się Drake Jelenia. Nie oczekiwał odpowiedzi, tylko natychmiast rzucił się pod jego ciało. Postarał się przemknąć między kopytami, by rzucić się na jego żołądek. Powinno zaboleć. Przy odrobinie szczęścia flaki mu się pięknie wysypią na ziemię. A wtedy padnie jeszcze lżej. Dzięki bogom za resztę watahy, mieli dzięki temu szansę przeżyć. I podjeść sobie trochę boskiego pierwiastka.

Wysepka na jeziorze

#49
Predyspozycje fizyczne, a raczej ich brak, szybko ostudziły zapał wilczycy, gdy jej kły kłapnęły nieprzyjemnie w powietrzu, nie napotykając nawet na ciało Jelenia. Na co ona w ogóle liczyła? Faktem było, że nie umiała walczyć. Nie przyszło jej jednak tego długo rozpamiętywać, ponieważ nagle zaczęły do nich dołączać kolejne wilki. Zdezorientowana obracała pysk na obie strony na przemian, próbując ogarnąć, co się dzieje. Skąd oni wszyscy? Czy to pozostali członkowie stada? Uznała, że tak z chwilą, gdy wszyscy rzucili się na boskiego przypominając mu, że najwyraźniej wcale taki do końca boski nie jest.
Nagle poczuła kolejne źródło mocy. Zwróciła pysk w tamtym kierunku, skupiając się ze zdziwieniem na leśnych zwierzętach dołączających do nich. Czy ona potrafi to co ja? - przemknęło jej przez myśl, gdy wilczyca "przyglądała się" Melodii nie używając jednak do tego wzroku, lecz słuch i węch. Trwało to tylko chwilę.
Oprócz zamętu, jaki czuła, Sen przypomniała sobie o własnych obrażeniach, które powoli lecz nieustannie odbierały jej siłę. Rana ponownie zaczęła boleć. Nagle wydała się poważniejsza, niż jeszcze Konwalia określiłaby to przed chwilą. Widocznie żądza walki znieczuliła ją... Co było bardzo nietypowe dla Snu, choć bardzo jej się spodobało. Jednak była świadoma, że nie jest jej przeznaczone przeżywanie podobnych wydarzeń. Czuła się nie na miejscu ze swoją tragiczną koordynacją i refleksem, a przynajmniej tak się wyobrażała. Swoją siłę odnalazła w czymś innym.
Teraz jednak, gdy Jeleń walczył sam jeden przeciwko tylu przeciwnikom, Sen pozwoliła sobie trochę oszczędzać siły. Nieco dezorientowała ją ilość wilków przemykająca koło niej, tyle błyskających zębów i zapach krwi. Miała ochotę się wycofać, ale nie przyznałaby się z tymi odczuciami przed Lokatt. Zamiast tego znów przysunęła się do Jelenia, starając się precyzyjnie rozeznać, gdzie znajduje się jego ciało i jaki ruch zamierza wykonać za chwilę. Starała się przejeżdżać zębami po brzuchu z prawej strony blisko zadniej kończyny pozostawiając szarpane rany.


To be blind is not miserable; not to be able to bear blindness, that is miserable.
~*~*~
Zioła: Krwawnik x2, lulek czarny x4

Wysepka na jeziorze

#50
Thais wydała z siebie cichy pomruk zadowolenia spoglądając na rany, które udało jej się zadać jeleniowi - niewątpliwie musiało dopisać jej szczęście. Było wyraźnie widać, że czerpie z całej tej sytuacji jakąś dziwną satysfakcję. Atak pozwolił jej w pewnym sensie odreagować wydarzenia ostatnich dni, dać upust wszystkim tłumionym przez tyle czasu emocjom.
Widok innych zwierząt zamieszkujących wyspę, które zaatakowały rogatego zaskoczył ją do tego stopnia, że musiała przystanąć na chwilę, aby zorientować się w tym co dzieje się dookoła. Lekko zdezorientowana spojrzała pytająco w stronę Melodii, ale słysząc okrzyk, kogoś kto najprawdopodobniej przewodził temu wszystkiemu, ponownie skupiła się na jeleniu. Kątem oka dostrzegła Kune i wzdrygnęła się lekko - z pewnością nie chciałaby mu teraz wejść w drogę, więc zachowując środki ostrożności, przeniosła sie odrobinę bardziej na tyły roślinożernego zwierzęcia, ponawiając atak.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron