Zejście do wodopoju

#11
Niestety,nie znalazłszy nawet najmniejszego śladu po jakimkolwiek zbiorniku wodnym na terenach blisko nory, Thai była zmuszona wejść dużo dalej w gęsty las, niż to na początku planowała. Po kilku godzinach ciągłej wędrówki i krążeniu po różnych miejscach, szczęście jednak jej dopisało - drzewa, które dotąd rosły dość ciasno, bardzo się przerzedziły i zdążyła przejść zaledwie kilka metrów, gdy wtem, jej oczom ukazało się rozległe jezioro - aktualnie szczyt jej marzeń. Tak więc nie marnując ani chwili, zbliżyła się do niego i zanurzyła pyszczek w wodzie, łapczywie chłepcząc lodowaty płyn. O tak, tego właśnie było jej potrzeba.
Po zaspokojeniu palącego pragnienia beżowa wadera uniosła nieco łeb przyglądając się otoczeniu z uwagą. Tutejszy grunt nosił liczne ślady bytności innych zwierząt - no cóż, trudno się dziwić, z tej perspektywy nie była w stanie dostrzec zbyt wielu miejsc, które sprzyjałyby swobodnemu dostępowi do wody. Sądząc po odciskach kopyt, zaglądały w to miejsce głównie jelenie ... może też sarny. Z zadowoleniem wzięła głęboki wdech napawając się czystym powietrzem zmieszanym z wonią kopytnych, które całkiem niedawno odwiedziły to miejsce ... i właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że byli tu także inni goście. Co prawda trochę minęło od ich wizyty, ale nadal dało się wyczuć charakterystyczną wilczą woń. Przeraziło to nieco beżową waderę - najwyraźniej nie była tu zupełnie sama, co w sumie było do przewidzenia ... no nic, będzie musiała dużo bardziej uważać na to co robi i gdzie się zapuszcza, nie chciała w końcu wkroczyć na niczyj teren. Ponownie rozejrzała się po okolicy chcąc się upewnić, że jest tu całkiem sama.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Zejście do wodopoju

#12
Upewniwszy się, że w okolicy nie czai się nikt obcy, beżowa odetchnęła z wyraźną ulgą po czym zaczęła dokładnie analizować wilczy zapach. Musiały to być dwa osobniki ... może para? W każdym razie, zdołała upewnić się, że podążyli w inną stronę niż ta, z której przybyła tu Thai.
Coś jednak nie dawało jej spokoju - jedna z pozostawionych tu woni wydawała jej się dziwnie znajoma, lecz niestety czas robił swoje, zacierał powoli wyblakłe wspomnienia co utrudniało jej powiązanie zapachu z konkretnym wilkiem.
Może mogłaby to sprawdzić? Ta myśl ożywiła ją nieco, wizja spotkania kogoś z jej dawnego stada, która zrodziła się w głowie wadery wydawała jej się nadzwyczaj kusząca, ale z drugiej strony, zawsze istniało prawdopodobieństwo, że zwyczajnie się pomyliła i na końcu poszukiwań trafi na kogoś całkowicie obcego ... obcego i niebezpiecznego. Wzdrygnęła się na samą myśl rezygnując jednocześnie z tej opcji. Ryzyko wydawało się jej za duże. Lepiej wrócić w miejsce, które było już jej w miarę dobrze znane.
Tak więc, ruszyła miarowym krokiem wgłąb lasu, zatrzymując się jeszcze na chwilę, aby zebrać nagietek rosnący nieopodal większego skupiska krzewów, po czym wznowiła wędrówkę, starając się podążać za swoimi własnymi śladami, które to miały zaprowadzić ją prosto do niedawno odkrytej nory.
/zt
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron