Gęstwina

#81
Mały leżał dalej i cały czas cichutko płakał pod nosem z położonymi po osobie uszkami. Wiedział, że siostra nigdy nie zrobiłaby mu świadomie krzywdy, ale ona nie zwracała uwagi na to jak mocno zaciska swoje szczęki. Nie wiedziała na ile może sobie pozwolić, by niewinna zabawa z bratem nie skończyła się tragedią, albo wiedziała, ale bagatelizowała to, uznając za niepotrzebne wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń w zabawach. Przebierała łapkami w górze i krzyczała na Fehu warcząc z gniewem, kiedy dorosła oderwała ją od brata i trzymała nad ziemią. Po odstawieniu na podłoże prychnęła tylko obrażona na nią. Samczyk po podniesieniu przytulił się do Valki nie zważając na to, że mogła mu zrobić krzywdę swoja zabawą. Bardzo ją kochał i nie ważne co by robiła, czy inni traktowali by go lepiej niż ona, Honor wiedział, że zawsze będzie ufał tylko i wyłącznie swojej siostrze. Jej zabawy były dla niego bardzo bolesne, ale musiał nauczyć się je wytrzymywać skoro nie było już z nimi ich mamy, która broniła ich przez zagrożeniami, a basiorka dodatkowo przed jego siostrami. Wtulił się w ciało siostry, która nie zwracała nawet na niego uwagi. Ucho jej drgnęło z zaciekawieniem, kiedy wyłapała słowa wadery mówiącej o swojej przyjaciółce.
- Jeeej! Będzie wycieczka! Daleko to? Jaka ona jest? Też taka stara jak ty? Będziemy u niej mieszkać? Co na kolację? - Z entuzjazmem zaczęła szczekać i podskakiwać w miejscu, a następnie ganiać wokół szarej wadery i między jej łapami. Bardzo się cieszyła na wieść o poznaniu innego dorosłego wilka. Miała nadzieję, że ta nowa będzie milsza i nie będzie wiecznie narzekać na zabawy samiczki. Zastanawiała się co ugryzło Fehu, że była taka sztywna i ciągle czepiała się małej o nie wiadomo co. W jej małej główce nawet się uroiło, że Fehu jest taka iż partner ją zostawił, albo nikt jej nie chciał, albo że była stara i przez to zrzędliwa. Wybuchnęła śmiechem na swoje domysły nie mogąc się doczekać kiedy w końcu ruszą.
- Będzie się z nami bawić? Na pewno Honor z nią przegra w zabawach, bo to taka ciapa, ale mnie nigdy nie ogra, tym bardziej jeśli jest taka stara jak ty. Co będziemy u niej jeść? Będziemy tam spać? Jest blisko woda? Popływałabym sobie. Woda jest fajna umiesz pływać? Pewnie nie bo twoje futerko jest koloru kamienia. Albo to przez starość? Nie przejmuj się Honor też nie umie pływać, znaczy umie, ale pajac boi się wody. To prawda, że ze starości wilk robi się brzydki i słaby? Pewnie tak nasza mama była młodsza od ciebie i była silna i ładna. Kiedy coś zjemy? - Trajkotała bez przerwy niemal bez zaczerpnięcia tchu, po czym wyrwała jak strzała przed siebie kiedy zobaczyła jak wadera zaczyna iść.
Samczyk cały czas siedział cicho, nie widział sensu odzywania się skoro nikt go nie posłucha, a siostra i tak podważy jego słowa zastępując swoimi. Wiedział, że z nią nie ma co dyskutować, bo to co on myśli nikogo nie interesuje. Momentami bardzo chciał być lepszy od siostry i pokazać jej, że nie jest nieudacznikiem, ale nie miał na tyle odwagi i siły by okazać Valce, że się myli. Westchnął ciężko zaczął dreptać za nimi. Nie miał siły by iść dalej, ale nie chciał zostawać tu sam, tym bardziej nie chciał umierać. Może nawet w tym wszystkim nie myślał o sobie, tylko o samiczce. Tak samo jak on jej wogóle nie interesował, tak samo mały chciał ją chronić i uszczęśliwiać. W końcu byli rodzeństwem, to, że waderka nie rozumiała co to tak naprawdę oznacza i z czym się wiąże, nie oznaczało, że mały miał ją traktować tak samo. Było wręcz przeciwnie, on starał się za ich oboje utrzymać tę łączącą ich więź krwi. Miał cichą nadzieję, że kiedyś Valka przestanie nim pomiatać i będą sobie równi. Może i były to marzenia ściętej głowy, ale on chciał w to wierzyć, a to wystarczyło by być dla niego motywacją. Podciągnął smutno noskiem przebierając łapkami by za nimi nadążyć.

Gęstwina

#82
- Musisz uważać na swojego brata. - Fehu była rozbawiona lekko ekspresywnym zachowaniem Valki. Imie pasowało do niej, zdecydowanie. Jednak musiała nauczyć się panować nad sobą i swoją siłą. - Masz sporo siły i energii, nauczę cię kiedyś, jak ją wykorzystywać w odpowiedni sposób. - zastrzygła uchem rozglądając się. Spojrzała ponownie na maluchy, było jej ich szkoda. Ale sama nie da rady się nimi zaopiekować.
- Czy daleko to się okaże. No taka stara jak ja praktycznie. - uniosła tutaj wymownie jedną brew. Stara, phi, jeszcze czego. - A na kolację zobaczymy co będzie. Najpierw trzeba zaopiekować się twoim bratem. - uśmiechnęła się pogodniej.
Ruszyła niemrawo przed siebie wysłuchując potoku słów płynącego z małej mordki. Wywróciła oczami, ale postanowiła, że poodpowiada na pytania - co jej szkodziło? - Umiem pływać. Stamtąd skąd pochodzę wiosną i latem to była jedna z niewielu atrakcji. A kolor mojej sierści nie jest ze starości. Po prostu wilki z dalekiej Północy często tak wyglądają. Dzięki temu łatwiej często przetrwać. - machnęła kitą a jęzor powoli oblizał pysk usiany bliznami. - Dużo wilków nie dożywa starości. Ale często usiani są bliznami po walkach, poważnych polowaniach. A to wszystko przed wami. - odwróciła łeb na chwilę i zobaczyła, że Honor ledwo idzie. Przystanęła czekając na niego, gdy ten zbliżył się, położyła się na ziemi. - Właź na moje plecy. Potrzebujesz odpoczynku, a Valce spacer dobrze zrobi. - uniosła brew.


Gęstwina

#83
- Ale ja umiem wykorzystać ją w odpowiedni sposób. Do walki z potworami, pokonywaniem tego nieudacznika w zabawach, zwiedzaniem okolicy i znajdowaniem jedzonka. - Szczekała pogodnie podskakując z entuzjazmem w miejscu. Nagle przyczaiła się przykładając nieco wychudzony brzuszek do ziemi i rozglądając się w poszukiwaniu jakiegoś przeciwnika. Gwałtownie znów wyskoczyła w górę śmiejąc się radośnie i popędziła przed siebie.
- Łe, jak jest stara, to pewnie też tak narzeka. - Mruknęła z niezadowoleniem, ale nie popsuło to jej dobrego humorku. Pokonywała drogę w podskokach jakby była jakąś sarną, albo konikiem polnym, a nie wilkiem i nie przejmowała się, że zostawia ich w tyle dopóki słyszała ich za sobą. Kiedy jednak znajdowali się za daleko od niej przystawała i ganiała swój ogonek, albo zniecierpliwiona krzyczała na nich by się pośpieszyli.
Maluch skulił się zaniepokojony kiedy samica do niego podeszłą i położyła obok. Nie była straszna i wiedział, że chce im pomóc, ale nie ufał jej. Pamiętał jak mama mówiła, że nie należy wierzyć innym. Dodatkowo pamiętał, jak raz musieli uciekać przed jakąś watahą, która nie wyglądała jakby miała dobre zamiary.
- Dziękuję pani, ale dam radę sam. - Odezwał się cicho swoim ochrypłym głosikiem i zbierając w sobie siły ruszył pędem na słabych łapkach za swoją siostrą. Nie było to dobrym pomysłem bo często tracił równowagę z powodu braku ogona, jednakże ani razu się nie obalił. Zdyszany położył się obok Valki i obejrzał za dorosłą wilczycą. Jednakże kiedy znów chciał popatrzeć na harce siostry, ta na nowo była daleko od nich z przodu. Jęknął z niezadowoleniem kładąc po sobie uszka, ale podniósł się, chcąc ją na powrót dogonić. Był samcem nie mógł pozwolić sobie, aby być słabszym od wader.

Gęstwina

#84
- To dobrze. Póki co jednak czeka nas mały spacer. - Spojrzała na Valkę, a widać było, że obliczę Fehu lekko jakby złagodniało. Wrodzona surowość i chłód wadery były po prostu efektem wstrzemięźliwości i harmonii jaki przez, nie tak długi okres swojego żywota, wypracowała. Panowanie nad każdą emocją było jej wpajane od maleńkości. Nierozwaga bywała często zgubna. Każdy wilk musiał wiedzieć na co go stać i nie porywać się z motyką na słońce. Mógł to przypłacić swoim życiem i tym samym osłabić grupę.
- Są starsze, uwierz. - parsknęła rozbawiona. Fakt, dla takiego podrostka każdy wydawał się stary. - Ale cóż, powalczysz najwyżej z moim bratankiem. - machnęła uchem idąc dalej. Naudirowi opieka nad młodszymi dobrze też zrobi. Nauczy go odpowiedzialności za innych, no i wyszaleje się. Zmarszczyła na chwilę brwi myśląc o basiorze. Cieszyła się, że go odnalazła. Jednakże wiedziała, że teraz to na niej spoczywa część odpowiedzialności za to, kim będzie. Był już duży, jednak dalej buzowała w nim dusza dziecka.
Gdy Honor jej odmówił pokiwała głową z uznaniem świdrującym w oczach. Nie poddawał się, to dobrze o nim świadczyło. Kto wie, może kiedyś wyrośnie na naprawdę silnego basiora? - Jak chcesz, w razie czego mów. - Wyprostowała się energicznie ruszając przed siebie. Starała się iść w miarę na równi ze szczeniętami, choć trochę ją to spowalniało, co drażniło waderę. Odzwyczaiła się od tak młodych osobników. Jednak to nie miało teraz znaczenia, musiała to wziąć na klatę i odnaleźć Jesień.

//zt.


Gęstwina

#85
- Lubię spacery! Mama nie pozwalała nam się oddalać od nory, ale i tak z niej wychodziłam jak tylko mama poszła znaleźć nam jedzenie. Nigdy o niczym nie wiedziała, bo wracałam przed jej powrotem. - Roześmiała się tryumfalnie i znów wybiegła z entuzjazmem przed nich. Oni się strasznie ociągali i denerwowało to niecierpliwą waderkę, która w oczekiwaniu na nich postanowiła pozwiedzać okoliczne krzaki strasząc tym mniejsze zwierzęta. Kiedy z jednych wybiegła w panice wiewiórka, Valka od razu za nią pognała. Oczywiście nie miała szans na złapanie szybkiej i zwinnej wiewiórki, ale i tak sama pogoń, a następnie szczekanie na gryzonia pod drzewem była dla niej ogromną frajdą.
- Ha ha, głupia mysz nie ma ze mną szans. - Śmiała się głośno, merdając energicznie ogonkiem. Ucho jej drgnęło kiedy usłyszała coś interesującego wydobywającego się z pyska dorosłej wilczycy. Mała od razu przestała się śmiać i przybiegła do szarej patrząc na nią ze świecącymi się oczkami. - Powalczę? Bratankiem? - Spytała radośnie, tylko te dwa słowa usłyszała z całego zdania wypowiedzianego przez Fehu. Valka nie mogła się już doczekać, a przez to szła posłusznie przy waderze myśląc, że tak szybciej dojdą, niż jakby się co chwila rozbiegała.
Samczyk powłóczył łapkami i dyszał ze zmęczeniem, ale szedł obok dorosłej z podniesioną głową. Nie chciał być gorszy od siostry, bał się, że będzie pomiatany przez dorosłą kiedy ta zobaczy, że on jest słabszy od swojej bliźniaczki.

//zt.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron