Łąka nad jeziorem

#61
Szli marszem, Vune na przodzie swoim wręcz tanecznym krokiem. Doszli w okolice łąki z myślą o jednym - zaspokojenia głodu, jak i pragnienia krwi. Kune pomrukiwał coś pod nosem i nieznacznie oddalił się od siostry, wyszukując i tropiąc zwierzyny. Do nosów bliźniąt dotarł najpierw jednak inny zapach - wilka, znanego im wilka. Spojrzeli na siebie, a bursztynowe tęczówki zetknęły się ze sobą na ułamek sekundy. Tyle wystarczyło. Vune podążyła za wonią samca, wówczas, gdy jej brat dalej szukał tropu zwierzyny. Nie miał humoru na rozmowy, a nie chciał wyładowywać się na kimś znajomym. Zaś samica uznała, że korzystnie dla nich będzie zaprosić wilka do wspólnego polowania. Był to jeden z Cieni, więc nie powinno być z tym problemu.
Gdy ujrzała Resefa podeszła spokojnie, tak by samiec się nie wystraszył. Uśmiechnęła się tylko do siebie, zadowolona, że jednak to ona, a nie Kune tu przyszedł. To by się skończyło awanturą, jak nie gorzej. - Śpiąca królewno, chcesz się trochę rozerwać? - uniosła brew rozbawiona. Nie poddała jeszcze Resefa żadnemu zaszufladkowaniu, więc nie hamowała się i mówiła "swoim" językiem. Czekała tylko na odpowiedź, by jak najszybciej dołączyć do brata i rozpocząć zabawę.

Kune w tym czasie zauważył ślad saren. Trop był świeży co zadowoliło samca. Obejrzał się tylko obserwując w oddali siostrę z czarną sylwetką.

Łąka nad jeziorem

#62
Było ciemno, stąpał powoli uważnie stawiając każdy krok, zwichnięcie czy co gorsza złamanie było teraz ostatnim o czym marzył, w końcu jego największym zmartwieniem było miejsce w którym się znajdował. Ślepia nie potrafiły się dostosować, więc szedł po omacku wytężając pozostałe zmysły, co jednak w żaden sposób nie polepszało jego sytuacji. Nie wiedział gdzie jest, co tu robi, ani dokąd zmierza.. Grobową ciszę przerwał nagły trzask, a wraz z nim zapach. Bardzo znajomy zapach. Samiec nie zwlekając ani chwili biegiem ruszył za wonią nie bacząc na to, że wciąż nie wiedział gdzie może trafić. Nagły blask wytrącił wilka z równowagi, powodując upadek. Po podniesieniu pyska Res zauważył Isztar. Ślepia zaszły łzami, a uśmiech przepełniony szczęściem rozjaśnił jego kufę. Mimo, iż samica stała tyłem on wiedział, że to ona. Chciał ją zawołać, ale nie mógł, wyciągnął więc łapę w kierunku wadery, gdy ta jednak się obróciła ujrzał fiołkowe ślepia. Ve`nevri. Przerażony wilk odskoczył, chciał uciekać, ale nie mógł, fiołkowe ślepia były coraz bliżej, a towarzyszył im szyderczy śmiech. Gdy się ocknął nikogo w pobliżu nie było, samiec był jednak zły, że pozwolił sobie zasnąć, gdyby teraz się ktoś do niego zakradł basior mógłby przepłacić chwilę lenistwa życiem. Z drugiej strony bardziej go teraz niepokoił sen z udziałem Uzdrowicielki, nie wiedział co ma o tym myśleć. Czy to przestroga? Resef sam nie wiedział czy wadera go fascynowała, czy bardziej niepokoiła. Jedno było pewne.. chciał się dowiedzieć więcej, jednak nie miał skąd, Thaisis bowiem była zbyt delikatna i wrażliwa, Złotooki miał wrażenie, że taka rozmowa z Beżową mogłaby znacznie popsuć ich relacje, a tego nie chciał. Reszta Cieni zaś wydawała się albo niewtajemniczona, albo zbyt nieufna by poruszać z samcem temat Ven. Westchnął cicho przyglądając się akwenowi spod zmrużonych powiek. Musiał czym prędzej się czymś zająć inaczej jego własne myśli go zjedzą. Zbawiennym więc był zapach jednej z Cieni. Resef leniwie przeciągnął się na trawie z zadowolonym uśmieszkiem na pysku. - A co proponujesz.. - teraz już z większym zaangażowaniem powstał wpatrując się prosto w ślepia samicy. - ..Vune? - z tego co pamiętał tak brzmiało imię wadery, imię jej brata znacznie mniej go obchodziło, jednak i je pamiętał. Z zainteresowaniem rozglądnął się po okolicy zauważając tropiącego Kune. I tak właśnie cały czar prysł. Nici z romantycznego zachodu słońca nad jeziorem we dwoje. Res wyszczerzył kły w szczerym uśmiechu czekając na odpowiedź wadery, mimo iż już spodziewał się jaką propozycję bliźniaki dla niego mają.

Łąka nad jeziorem

#63
Basior uniósł łeb i wpatrywał się w wilcze sylwetki, jakby dając im znać, że czeka. Zmrużył ślepia, a z gardzieli wydobył się cichy warkot na myśl o towarzystwie Resefa w polowaniu. Oby sarna strzeliła mu kopytem przez ten zakuty ryj, pomyślał, a krew poczęła gotować się w nim bardziej. Nakręcało go to tylko do działania. Ruszył się niespokojnie, co nie uszło uwadze Vune, która kątem oka to dostrzegła.
Zlustrowała Resefa dyskretnie, jakoby mierząc na ile go stać. Był dorosłym basiorem, wydawał się zdrowy przy zmysłach, więc nie powinien wadzić. Kąciki pyska nieznacznie drgnęły w uśmiechu. - Oh, polowanie. Chyba, że wolisz leżeć i odpoczywać. - przechyliła delikatnie głowę, miała jednak nadzieje, że ten nie odmówi. Chciała też przez wspólne łowy załagodzić stosunek Kune do niego. Nie chciała, by były jakieś mocne zgrzyty w ich watasze z powodu temperamentu jej brata. - Szybka decyzja, złociutki. - uniosła brew, zaśmiawszy się melodyjnym głosem. Odwróciła się, by pognać do brata.
- Musiałaś, nie? - Kune obnażył delikatnie kły warcząc do siostry, która w odpowiedzi skoczyła do niego, lekko zginając przednie łapy i ukazując kły.
- Nie zaczynaj, bracie. - wyprostowała się, a między nimi nawiązał się chwilowy kontakt wzrokowy, jakby rozmawiali ze sobą bez użycia mowy. Basior odwrócił pysk w stronę gdzie kierował go trop, zaś Vune spojrzała, czy Resef ma zamiar do nich dołączyć.

Łąka nad jeziorem

#64
Wilk patrzył to na jedno to na drugie z bliźniąt powstrzymując się od głupkowatych min w chwilach gdy jego wzrok znajdował się akurat na sylwetce Kune. Mimo wszystko fascynowało go to rodzeństwo, zdawali się porozumiewać tylko za pomocą spojrzeń i gestów co dla samca było niemożliwe, w końcu sam miał rodzeństwo i nigdy nie było między nimi takiej więzi. Może nie miała czasu się wywiązać. Myśl która przemknęła po jego głowie wywołała krótki uśmiech. - Polowanie, mówisz? - skinął pyskiem w ramach podziękowania. - Bardzo chętnie. Byleby tylko Twój brat nie miał za cel mnie i będę w pełni zadowolony. - swoją wypowiedź skwitował chrapliwym śmiechem, wlepiając w samca spojrzenie, które ciężko było jednoznacznie określić, mieniły się w nim wszystkie możliwe uczucia od nienawiści, aż po uznanie. Chwilę później jednak pokręcił pyskiem i szeroko się uśmiechając ku Vune ruszając powoli za waderą. W powietrzu odkąd przyszedł unosił się zapach saren, więc zapewne nieopodal było stado, dla pewności chciał zapytać, jednak szybko ugryzł się w język, postanowił zdać się na bliźniaki, w końcu zależało mu na zgodzie, a nie dogryzaniu sobie, które tym razem zakończyłoby się walką, której nawet wadera by nie powstrzymała. Zostając nieco z tyłu również przysunął się kufą do ziemi by namierzyć trop, który wyczuł Kune, miał teraz pewność, były to sarny, w trójkę polowanie powinno być łatwe i przyjemne, gorzej jeśli chodzi o szarego, jakaś cząstka Resa aż drżała na myśl o tym, że wilk wykorzysta chwilę by zaszkodzić Złotookiemu. Drżenie to, rzecz jasna, było spowodowane podnieceniem.

Łąka nad jeziorem

#65
Pobyt w bardzo wilgotnym środowisku oraz bardzo długi marsz powrotny z Oazy opanowanej przez groźne węże i inne plugastwa sprawiły, że Vune i Kune podupadli na zdrowiu. Łapy wilków bolały coraz bardziej, początkowo podszywając się pod zwyczajne zmęczenie. Dyskomfort jednak rósł coraz bardziej i dołączyło do niego wkrótce opuchnięcie, które może minąć dopiero, kiedy wilki będą miały szansę dać swoim kończynom odpocząć.

/Vune i Kune odczuwają ból kończyn, które są opuchnięte

Łąka nad jeziorem

#66
- Oh, specjalnie wątpię, by uszkodził zielarza watahy. - Puściła mu oczko idąc, jednak widać było, że waderze ciążą jej własne łapy. Były opuchnięte, chyba nawet bardziej od kończyn jej brata. Kune był jednak bardziej zahartowany. Nie dawał po sobie poznać, że odczuwa dyskomfort. Na pewno nie przy Resefie. Rodzeństwo jednak spojrzało sobie w oczy, a wadera jęknęła ponuro. - Wiecie co.. nie dam rady. Za bardzo bolą mnie łapy. - spuściła uszy. Jej mózg podsunął jej pewien pomysł. Wyśle ich razem na polowanie, niech się dotrą. Spojrzała na Resefa - Odpocznę, a wy coś upolujcie. Jesteście rosłymi chłopakami, dacie radę beze mnie. - tu uśmiechnęła się łagodnie do brata - Kune, pamiętaj o czym rozmawialiśmy. - utkwiła w samcu spojrzenie, a Bliźniak tylko mruknął coś na kształt potwierdzenia. Nawet nie chciał patrzeć na ich Medyka. No ale trudno, przecież miał się zachowywać. No i przed siostrą i Nim nie chciał wyjść na mięczaka, którego łapy bolą i myśli, że sam ze wszystkim sobie poradzi. Niech jej będzie. Pójdzie na ten układ.
- Chodź. - Kune burknął do Resefa, odprowadzając siostrę wzrokiem, która udała się na spoczynek niedaleko wyższych traw. Dopiero teraz basior spojrzał na czarnego samca. Starał się, by nie okazać po sobie dyskomfortu jaki odczuwał podczas poruszania się. Duma nie pozwalała mu na to. - Ślady są świeże, stado saren niewielkie. . - mruknął, po czym odwrócił się i ruszył delikatnie kulejąc za tropem.

Łąka nad jeziorem

#67
Odkąd pamiętał interesowały go zioła, choroby oraz sposoby ich leczenia. Dlatego też już od szczeniaka szkolił się by potrafić rozpoznać niektóre z objawów już z daleka. Tak było i teraz. Chociaż w tym wypadku nie trzeba być wielkim uzdrowicielem, by rozpoznać obrzęk kończyn. Resef sięgnął po arnikę by po chwili podarować ją Vune. Był to ostatni egzemplarz, więc czuł lekkie wyrzuty sumienia względem Kune, jednak całe szczęście ten podjął się kontynuować polowanie. Samiec za ten czas powinien zdążyć albo uzupełnić swój zielnik, albo ostatecznie podaruje samcowi bez czarny, który w takich wypadkach też powinien się sprawdzić. - Vune, to jest arnika górska, rozgnieciona i wsmarowana w kończyny powinna przynieść ulgę. Choć najlepszy w tym wypadku będzie czy tak czy tak odpoczynek. - szczerząc kły w szarmanckim uśmiechu skinął pyskiem w stronę basiora. - Jak mniemam Twój brat nie odpuści, więc jak wrócimy z polowania namów go do odpoczynku. I to długiego, bo dodatkowy wysiłek nie pomoże w kondycji łap. Jedyne co mogę zrobić to postarać się jak najwięcej go wyręczać, co jak oboje wiemy, pewnie przyniesie odwrotny skutek. - nie obchodziło go czy brat Vune to słyszy czy nie, w tej chwili Res był uzdrowicielem i chcąc nie chcąc miał rację, a jeśli Kune po polowaniu nie zastosuje się do jego poleceń zaszkodzi tylko sobie.
Złotooki skinął pyskiem w kierunku damy po czym szybkim krokiem się oddalił, z czasem krok zmienił się w bieg. Wilk nie chciał się w żadnym wypadku narazić towarzyszowi, więc starał się nie wyrywać i nie robić nic na siłę. Jednak gdy tylko odległość zmniejszyła się na tyle, że sarny były w zasięgu wzroku - wygrał instynkt. Rzucając porozumiewawcze spojrzenie do samca Res oddalił się by zajść stado z drugiej strony, mając nadzieję, że te wystraszone pobiegną prosto na Bliźniaka, ułatwiając mu polowanie. Przymierzając się dokładnie zaatakował w nadziei, że jak nie Kune, to może jemu uda się złapać coś dzisiaj na obiad.

Łąka nad jeziorem

#68
Poprzedni posiłek, czy może profilaktycznie zjedzone zioła zaowocowały rewolucją żołądkową. Na początku była prawie niewyczuwalna. Gdy samiec przystąpił do polowania to wszystko się zmieniło, dyskomfort zwiększał się z każdym krokiem, a polowanie zaczęły utrudniać torsje i bóle brzucha. Doświadczony medyk zapewne ma w swoich zbiorach miętę, bądź bukwicę, więc zatrucie tak szybko jak się pojawiło, tak też szybko powinno odejść w zapomnienie.

/ Resef choruje na zatrucie pokarmowe.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron