Czarnodrzew

#1
Źródło: unsplash

Jego mrok przeraża najodważniejsze serca, a matki straszą pociechy, że gdy nie zjedzą posiłku, Czarny zabierze ich do swego królestwa, do Czarnodrzewa. Kim jest Czarny? Legendką, przekazywaną od ucha do ucha. Miej się na baczności, bowiem każda z nich zawiera cząstkę prawdy. Czarnodrzew jest częścią lasu, porośniętą tak gęsto sosnami przez co widoczność jest ograniczona do zaledwie dwóch metrów. Wiatr nie dociera tam swoimi ramionami, słońce nie jest w stanie uśmiechnąć się do runa leśnego. A te usłane jest igłami, grzybami niewiadomego pochodzenia i truchłami tych, którzy znalazłszy się tutaj, już nigdy nie ujrzeli światła dnia. Panuje tam wieczny chłód, przenikający do kości i zmuszający do obejrzenia się za siebie - być może to oddech Czarnego?


Rośliny: bez czarny, ogórecznik lekarski, pokrzywa
Zwierzęta: mysz, nornica
Lokacja wymyślona przez Aemona.

Czarnodrzew

#2
Niemalże cała droga zeszła nim na wygłupach, bowiem stara Ciska ani trochę nie żałowała sobie psot, czy zabaw. Choć z początku bardzo sceptycznie nastawiona, teraz cieszyła się, że zabrała ze sobą pasażera na gapę. Inne wilki zawsze były poważne i naburmuszone, a szczeniaki? Choć jeszcze trochę głupawe to i tak stworzone do zajmowania czasu. Całe dzieciństwo spędzone w legowisku było kolejną przyczyną dziecinności Burej, w końcu gdy rodzeństwo planowało co będzie robić jutro, ona miała nadzieję, że tego jutra w ogóle dożyje.
Spacerując, była zbyt zajęta szczeniakiem by zwrócić uwagę na teren w jaki się zapuszczają. Dopiero gdy dojrzała, że w lesie do którego weszły jest zadziwiająco cicho i ciemno, zwolniła. Choć pogoda nie należała to najpiękniejszych to było jasno, w końcu do wieczora jeszcze daleko. Jednak tutaj, pod tymi drzewami? Było cholernie strasznie i niebezpiecznie, nie chcąc przeciągać skinęła pyskiem w kierunku Lilith. - Krótki przystanek, zbierz zioła, które Ci pokażę, a później nauczę Cię czegoś ciekawego, co powinno Ci się spodobać! - samicy zależało na czasie i na dobrych składnikach, więc czym prędzej wzięła się do skubania pokrzywy, bzu i ogórecznika. Bura w żadnym razie nie znała się na ziołach, nie wiedziała na co pomagają i co mogą, ona po prostu je zbierała, żeby mieć i testować. Ale jednego nie można było jej zarzucić. W kwestii mieszanek była mistrzem, w końcu przez całe swoje dzieciństwo najadła się ich od groma, a teraz miała okazję podzielić się z kimś swoją wiedzą.
Wesoło się szczerząc czekała, aż mała wykona jej polecenie, cały czas jednak czuła na sobie czyjeś spojrzenie to było tak niepokojące, dreszcze biegały jej po plecach niemalże bez przerwy. Spiesz się Lil.

Czarnodrzew

#3
Przeciwieństwo Balora, dosłownie. Cis aż rwała się do zabawy i choć Lil nadal martwiła się o opiekuna, zabawa skutecznie poprawiała jej humor i przeganiała ponure myśli.
Zanim Wadera zaczęła mówić, szczeniak jeszcze raz skoczył jej na zad i spróbował tam chwilę wisieć. Jednak gdy usłyszała słowa Cis, od razu spoważniała. Balor nauczył ją, że zioła są ważne, jak je zbierać i wplatać w sierść, ale nic wiecej. Zaabsorbowana poczynaniami wadery, Mała nie zorientowała się nawet co je otacza. Dopiero gdy oderwała wzrok od ziół i sama postanowiła ich poszukać, skupiła się na otoczeniu i aż przeszedł ją dreszcz. Nie czuła się tu bezpiecznie, zdecydowanie zamiast Cis , chciałaby tu teraz Balora. Cis była dobra towarzyszką zabaw i to, że byla duża, dostarczało waderve jakiegoś tam poczucia bezpieczeństwa, ale niewielkiego. To przy Balorze czuła się bezpieczna i spokojna, a w tym miejscu właśnie tego potrzebowała. Potrząsnęła łbem i zabrała się za zbieranie ziół. Spieszyła się, by jak najszybciej sobie stąd pójść. Skupiała się na zadaniu, równocześnie jednak, nie spuszczała wadery z oczu.

Czarnodrzew

#4
Niepokój rósł, drzewa scalały się w jedno, a atmosfera była coraz gęściejsza. W tej całej, strasznej scenerii majaczyła ona. Dziwna, czerwonawa, choć zerwana zdawała się dalej żyć. Skupiała na sobie wzrok, pozwalała zapomnieć o tym co tak napawa strachem. Czy Cis skusi się hipnotyzującej roślinie?

/Cis otrzymuje rosiczkę okrągłolistną x3.

Czarnodrzew

#5
Samica z uśmiechem na pysku pokiwał pyskiem, gdy zobaczyła, że młoda tak chętnie się jej słucha. W przeszłości nie była autorytetem, w końcu kto słuchałby się małej, wychudzonej, schorowanej samicy? Teraz jednak było inaczej. Teraz Lilith widziała w niej chwilowego, ale opiekuna. Polegała na niej i to dla Cis było bardzo motywujące. Przyglądając się jej dostrzegła niepewność na pysku, nie tylko Bura czuła nieprzyjemną atmosferę tego miejsca. Chcąc trochę uspokoić małą, samica położyła łapę na jej głowie lekko się szczerząc. - Spokojnie, wbrew pozorom naprawdę dobrze walczę. Ale jeśli nie czujesz się tu dobrze, to lepiej już ruszajmy. - zebrała się powoli z gleby by ruszyć ku skraju dziwnego lasu. Wszystkie potrzebne zioła już były na miejscu, teraz tylko znaleźć jakieś spokojne miejsce i czas zacząć tworzenie mieszanek!

/ z.t. -> Gwiaździsta polana

Czarnodrzew

#6
Zbierała bez, pokrzywę i ogórecznik. Jedno po drugim zrywała i wplatała w sierść. Zebrała tego całkiem dużo i liczyła, że już mogą iść. To miejsce napawało ją przerażeniem. Prychnęła gdy łapa tymczasowej opiekunki wylądowała na jej głowie.
- A nauczysz mnie? - Waderce zaświeciły się oczy. Potrafiła zbierać zioła i polować na małą zwierzynę, ale walczyć jeszcze nie próbowała. Wiedziała, że każde stworzenie ma słabe punkty ale ich nie znała, jedynie intuicyjnie atakowała tak jak ostatnio przy polowaniu. I o ile przy polowaniu jeszcze miało to sens, to słabe punkty np. u wilków musi poznać, w walce się przydadzą.
Zadowolona, że już mogą sobie iść, ruszyła za waderą. Znów zaczęła biegać w kółko, pilnując się, by być wciąż blisko opiekunki. Co jakiś czas skakała jej na zad, lub do pyska.


// życie -> Gwiaździsta polana

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron