Gwiaździsta polana

#81
- Chcę. - Waderka podskoczyła z radości i wyszczerzyła kły, robiąc, jej zdaniem, bardzo groźną minę. W rzeczywistości wyglądała całkiem uroczo, a napewno zabawnie.
Kontynuowała swoje polowanie, nie udało jej się złapać upatrzonego zwierza, ale małą myszkę, która nieostrożnie wychyliła się z pomiędzy traw złapała za głowę i szybko uśmierciła. Nie zamierzała męczyć zwierzątka. Podeszła ze zdobyczą do Cis i tam powoli zaczęła jeść.

Gwiaździsta polana

#82
Cis siedziała przez moment w milczeniu, by podzielić, która jakie zioła powinna dostać. Choć mieszanka z cisem byłaby dla małej dobra, szczególnie jeśli planowały walczyć, samica miała pewne obawy przed podaniem młodej trującej rośliny. Po dłuższym zastanowieniu położyła przed małą aloes, szałwię i melisę. - Zjedz to, najlepiej wszystko na raz i nie połykaj! Miel to tak długo, aż nie będzie gotowe, a gotowe będzie jak zrobisz z tego dokładną papkę! - sama w tym czasie przystąpiła do konsumowania cisu, aloesu i pokrzywy. Mlaszcząc próbowała mówić, jako że było to trudne to zdarzało się jej popluć czy trochę zakrztusić. Nie była jednak gotowa się poddać dlatego też kontynuowała. - Ta misanka, pomose Ci, zapomnić o Foim opfiekunie. - wciąż mlaszcząc zrobiła minę mądrali, unosząc dumnie pyska. Chciała by szczenie ją podziwiało, by widziało w niej bohatera! - Jak fkończysz... - siorbnięcie. - To pofalszymy! - wyszczerzyła żółte kły, między którymi znajdowały się teraz zielone fragmenty roślin. Cis z chwili na chwilę stawała się coraz bardziej niecierpliwa, chciała już walczyć, a nie czekać. Mieszanki, dalej, działajcie!

Gwiaździsta polana

#83
Spojrzała na zioła i delikatnie je polizała. Fe, niedobre. Z nietęgą miną wzięła wszystkie do pyska, tak jak kazała Cis i zaczęła żuć. Trwało to trochę, ale samiczka czuła jak wcześniej twarde i posiadające konkretny kształt rośliny, zmieniają się w papkę. Słysząc słowa wadery, Lil przestała rzuć. Zastygła z otwartą paszczą, w której było pełno zielonych strzępków roślin. Ona nie chciała zapominać. Dlaczego Cis dawała jej takie rośliny? Lilka nie wiedziała co ma teraz zrobić, w ustach miała pełno tego zielska, a nie chciała by zaczęło działać. W przeciwieństwie do Cis jej się wcale nie spieszyło, nawet wolałaby żeby wcale nie działało.
- Nie cem zapomneć. - Spojrzała na waderę zrozpaczona. Czy wilki tak właśnie robiły? Zapominały?

Gwiaździsta polana

#84
W miarę jak drzewa ubożały głód Caremay narastał. Nie miała nic w pysku od kiedy to jeszcze przed parunastoma kilometrami przed granicami Konkordii upolowała dwie myszy. Mały posiłek, ale zawsze coś co zapcha żołądek na następne godziny. Przekraczając polanę, do jej nozdrzy dostał się oszałamiający zapach różnorodnej roślinności otulonej chłodnymi powiewami wiatru. Ale pachnie! Wonność przestrzeni pobudziła jej zmysły, dzięki czemu uszy naostrzyły się pod odpowiednim kątem, aby nasłuchiwać tupotu łap mniejszych istot. Po przejściu paru metrów, z oddali zauważyła dwójkę wilków - małego oseska wraz z wilczycą. Mogła dostrzec, że obie coś zachłannie zajadają, przy czym chyba szczeniakowi nie bardzo smakowało to, co miał przed sobą.
Nie będę im przeszkadzać. Wszakże, Caremay nie była pewna, czy przypadkowo nie dostała się na teren zajęty przez jakąś watahę, lecz nie poczuła intensywniejszego tropu innych osobników. Nie znała jeszcze Konkordii na tyle dobrze, aby nie wpaść po drodze w jakieś tarapaty, do których, bądź co bądź miała tendencję. Jeden krok łapy tam gdzie nie trzeba i kłopoty murowane. W miarę, jak oddalała się od parki, próbowała znaleźć trop jakiegoś gryzonia. Po krótkiej chwili poczuła, że w pobliżu znajduje się zając. Z jej gardła wydobył się delikatny warkot.
Ostatnio zmieniony poniedziałek 14 sie 2017, 23:03 przez Caremay, łącznie zmieniany 1 raz.

Gwiaździsta polana

#85
Połączenie

Cis
Wynik rzutu: 5
ID rzutu: 484593

Powodzenie
W przeciwieństwie do szczeniaka Bura nie zwlekała z tworzeniem papki, dlatego czas był po jej stronie. Podobnie z umiejętnościami. Znajomość mieszanek z czasów dzieciństwa pomogło Cis szybko i bezbłędnie połączyć składniki. Choć to jeszcze nie był koniec jej zmagań z ziołami, to i tak wadera mogła się pochwalić prawie, że połową pracy za sobą.

Gwiaździsta polana

#86
Nieprzerwanie mieląc zieloną papkę przyglądała się szczeniakowi. W tej chwili trochę nie rozumiała jego podejścia do sprawy, w końcu ona sama w wieku Lili robiła wszystko by zapomnieć. W końcu co przyjemnego było w pamiętaniu? Zięba wraz z braćmi dokazywała, Cis leżała. Zięba wraz z braćmi szła polować, Cis leżała. Zięba wraz z braćmi, Zięba, wraz. Zięba. Zięba. ZIĘBA. Cis tylko leżała. Pewnie, że jako szczeniak robiła wszystko by nie zwracać uwagi na otoczenie, by oczyszczać myśli i zajmować się sobą, a nie tym co tylko bolało. W sytuacji małej użycie mieszanki o takich właściwościach było jeszcze bardziej logiczne. W końcu w mniemaniu Burej Balor od dawna wąchał kwiatki od spodu, albo w najlepszym wypadku ją porzucił. Walcząc z nagminnie opuszczającą jej pysk zielonkawą śliną, próbowała porozumieć się z Lilith. - Rób co uważasz. Siorb. Nie jestem w stanie Cię zmusić do korzystania z mieszanek. Siorb. Jak wyplujesz to się przecież nie obrażę. Siorb. - w akompaniamencie siorbnięć wadera próbowała przekazać szczenięciu swoje zdanie, co niekoniecznie brzmiało dobrze. Ponadto od samego początku flegmatyczność towarzyszki działała Cis na nerwy, ona była i lubiła spontaniczność, a nie zawracanie sobie łba niepotrzebnymi pierdołami. Czasem spoglądając na dzieciaka miała wrażenie, że ten tak naprawdę jest bardzo stary i schorowany, i najzwyczajniej w świecie się skurczył. Albo jakaś niedobra szamanka zamknęła duszę jakiejś spróchniałej babki w tym młodym ciałku. Przekrzywiając łeb, z mocno zmrużonymi ślepiami patrzyła na Lilith by potwierdzić swoją teorię. Nim jednak zdążyła to zrobić, do jej nosa dotarł obcy zapach. Gwałtownie zrywając się z miejsca powiodła wzrokiem za białym wilkiem. - SIIIIN!! SINHARDIIIN! TO JA, TO CIISSS! - wyjąc, próbowała nawiązać kontakt z obcym wilkiem. Z kolejnym powiem wiatru, wymieszanym z samiczą wonią, spadła na Chudzinę informacja, że to była wadera, w dodatku w żadnym wypadku nie podobna do, przecież martwego już, towarzysza. Lamentując pod nosem, wytarła łapą części roślin które wyleciały z jej pyska podczas przywoływania, niestety, trupa.
Po krótkiej chwili namysłu Ciska zdecydowała się podjąć próbę nawiązania przyjaźni z Białym Podróżnikiem, gdy ten jednak demonstracyjnie zignorował Burą oddając się polowaniu, ta nie ukrywając rozczarowania padła na glebę i niczym pierwszorzędny zaskroniec wiła się w trawie szlochając i kaszląc na przemian. W końcu leżenie na plecach, podczas żucia mieszanki nie należało do najmądrzejszych.
Po skończeniu swojego przedstawienia z wciąż głęboką nadzieją na nawiązanie przyjaźni Cis spojrzała w niebo. Choć nie było jeszcze nocy to gwiazdy i tak zaczynały powoli wstępować na nieboskłon. Nawet Bura wiedziała, że brak jakiejkolwiek chmury zwiastował na jutro ładną pogodę, a to wyjątkowo popsuło jej humor.

Gwiaździsta polana

#87
Biała Dama widząc, jak wadera lamentuje... przejęła się tym. Wiadome było, że charakter Caremay nie pozwalał na to, aby komuś działa się krzywda, więc postanowiła, mimo swojej nieufności, przezwyciężyć słabość i zobaczyć bliżej co się wydarzyło. Wadera wiedziała, iż była nawoływana, ale z pewnością wilczyca ją z kimś pomyliła. Warto byłoby to wyjaśnić, nieprawdaż? A jeśli... ją zaatakuje? A jeśli to jakaś pułapka? A jeśli wilczyca należała do jakiejś watahy, a Car postawiła jednak łapę nie tam gdzie trzeba? Biała nie była typem wojownika, ale w ostateczności zawsze się broniła jak tylko mogła. Siłę miała, tylko jej dobrze nie wykorzystywała, co było błędem, którego była doskonale świadoma. Wydarzenia związane z jej rodziną oraz przyjaciółmi obudziły w niej obrzydzenie do walki i unikała tego na wszelkie sposoby.
Ostatecznie postanowiła podjąć ryzyko, przenieść polowanie na inny termin i skierowała swoje ciche kroki w stronę wadery oraz oseska. Mniejsza nadal próbowała przemielić swoim małym pyszczkiem zieloną papkę, ale widać po niej było, że robi to raczej niechętnie. Caremay zastanowiło, co to mogło takiego być. Pachniało dość specyficznie.
Chyba nigdy czegoś takiego jeszcze nie czułam. Może nie jest takie złe na jakie wygląda? pomyślała. W tamtej chwili zjadłaby wszystko, byleby nie odczuwać głodu, ale z doświadczenia wiedziała, iż inne wilki nie lubią się dzielić swoją zdobyczą. Ta moja cholerna ciekawość mnie kiedyś wykończy. I tak ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Piekła w postaci głodu. Będąc już bliżej nieznajomej jej chód spowolnił stawiając się mniej pewny.
- Przepraszam, chyba mnie z kimś pomyliłaś. - odparła Car wyczekując, aż wadera zwróci na nią uwagę.

Gwiaździsta polana

#88
Znów powoli zaczęła mielić zielsko, ale tylko dlatego, że uciekało jej kącikami, a to z kolei strasznie irytowało waderkę. Zdecydowała się w końcu zmielić wszystko na papkę, uważała, że nie zapomni Balora. No bo jak? Musiałaby zapomnieć połowę swojego życia, bo na pewno nie zapomni tylko Balora. Jej wspomnienia wtedy straciłyby sens.
Powoli ale schematycznie miażdżyła i rozcierała zioła zębami. Wtedy Cis zaczęła wariowac, a przynajmniej tak twierdziła Lil. Najpierw kogoś wolała, a potem położyła się na ziemi lamentując i kaszląc na przemian. Szczeniak zerwał się z miejsca i nadal żując, już bardziej mechanicznie niż całkiem świadomie, rzucił się w stronę wadery. Lilka dźgnęła ją nosem, a kiedy to nie pomogło, skoczyła na nią i zaczęła uderzać łapami. Przestraszyła się nie na żarty i chciała pomóc Cis. Merdała ogonem i trącała waderę, licząc, że ta jakoś zareaguje.
Nie wyczuła wcześniej białego wilka i słysząc kroki, po jej grzbiecie przeszedł zimny dreszcz. Nie wiedziała co ma robić. Nauczyła się już, że nie każdy wilk to przyjaciel, a po zapachu poznała już, że to przedstawiciel jej gatunku. Gdyby to był Balor, schowała by się za nim. Za Cis pewnie też gdyby nie uważała, że jej stan jest teraz... nieodpowiedni do walki. Stanęła przed waderą i wyszczerzyła kły. Tam na wypadek, choć raczej groźnie to ona nie wygląda.

Gwiaździsta polana

#89
Rzut Cis na tworzenie:
Wynik rzutu: 6
Eliksir zyskuje 6 PM.

Rzut mieszanki na odrzucenie:
Wynik rzutu: 1
Odrzucenie nie powodzi się.
Eliksir zyskuje 6PM.

Rzut mieszanki na tworzenie:
Wynik rzutu: 5
Eliksir zadaje 5 punktów obrażeń.

Rzut na unik Cis:
Wynik rzutu: 3
Unik nie powodzi się.

Stan po I turze:
Mieszanka 6 PM (z wymaganych 5) - stworzona
Cis 105 PŻ

Cis może i miała wiedzę potrzebną do tworzenia mieszanek. Może nawet udawało się jej to szybko, ale na pewno nie bezboleśnie. Roztrzepana samica nie skupiając się na tworzeniu mieszanki tylko na wszystkim co działo się wokół zapomniała o wypluciu aloesowych kolców. Nie było to jednak na tyle poważne, by samica mogła się tym przejmować. Co więcej - ważniejszym była gotowa mieszanka i krew która coraz szybciej zaczęła płynąć w żyłach, a nie jakieś zadrapania. Prawda?

_____
Połączenie

Lilith
Wynik rzutu: 5

Powodzenie
Młódka mogła być z siebie dumna, dzielne mielenie pyskiem w końcu doprowadziło do połączenia się składników. To jednak nie był koniec, Lilith znalazła się w połowie drogi, teraz ostrożnie musiała zetrzeć składniki, by te mogły spokojnie się połączyć i zacząć działać.
Ostatnio zmieniony wtorek 15 sie 2017, 21:08 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.

Gwiaździsta polana

#90
Czując, że mieszanka zaczyna nabierać znajomego smaku samica wiedziała, że jest coraz bliżej. Okropny gorzki smak, zaczynał się zmieniać, a rośliny coraz bardziej przypominały papkę. Prawdę mówiąc Cis miała wrażenie, że i tak więcej wypluła jak zjadła, ale pożegnała się z tą myślą gdy tylko poczuła pieczenie, które spowodowały cholerne kolce aloesu. Po połknięciu mieszanki, wadera zamierzała splunąć resztką roślin jak i odrobiną krwi, która zebrała się z rozciętego podniebienia i dziąseł. To jednak nie było jej dane, ponieważ mała, puchata kulka z impetem wbiła się jej jej klatkę piersiową, odbierając na moment dech. Gdy do Burej dotarło, co młoda próbuje zrobić, samica zerwała się sprawiając, że młódka padła na plecy. Ten moment Ciska zamierzała wykorzystać jako idealny do ataku. Przykładając pysk do wystawionego przez Lilkę brzucha, samica dmuchnęła ciepłym powietrzem mierzwiąc szczenięce futerko, a co za tym idzie nawet nieco łaskocząc. Zapewne zabawa trwałaby dalej, gdyby nie to, że Biała zdecydowała się jednak na rozmowę.
Nim Chudzina się zorientowała Lilka już dzielnie stała próbując wystraszyć nowego rozmówcę. Na początku Burą to nawet rozbawiło, ale po dłuższej chwili uznała, że nie ma co zmuszać szczeniaka do niepotrzebnego stresu. Wolnym krokiem Ciska zmierzała ku żywej podróbie Sina, wywijając kąciki warg w czymś na wzór uśmiechu. Po przejściu koło Lilith położyła jej łapę na łebku i skinęła pyskiem. Zdawać by się mogło, że wilczyca nie ma najlepszych zamiarów wobec białofutrej. W końcu jej różnokolorowe ślepia wodziły po obcym ciele zupełnie beznamiętnie, ale nic bardziej mylnego. Gdy tylko Ciska znalazła się naprzeciwko miodowookiej to... Wcisnęła mokry nos w jej sierść na szyi. Mocno zaciągając się zapachem samicy smutno westchnęła. - Masz racje, Sin przecież nie żyje. - mlaśnięcie pełne niezadowolenia odbiło się echem po okolicy. Prawdę mówiąc wadera nie zawracała sobie głowy zbędnym dystansem, dlatego też cały czas trzymała nos w sierści wadery.
Po chwili niezręcznej ciszy Chudzina wymamrotała powoli odsuwając się od nowej towarzyszki. - Pachniesz.. zimnem. - udając, że przechodzi ją dreszcz odeszła dwa kroki, by zając dogodne miejsce naprzeciw samicy. Nie patrzyła jednak na nią, tylko wodziła przez moment spojrzeniem za szczeniakiem. Teraz w głowie Cis walczyły ze sobą wspomnienia ze starcia, które miało miejsce przy wierzbie. Choć Bura nie zwykła nienawidzić, tak białe futra budziły w niej sprzeczne uczucia. Z jednej strony ból po utracie towarzysza, z drugiej żal i złość, ze względu na umaszczenie kata Sinhardina. Chcąc wyrzucić niepotrzebne myśli z głowy wadera potrząsnęła pyskiem na boki. - Co Cię tu sprowadza? Jak się nazywasz? Czemu zrezygnowałaś z polowania? Mieszkasz tu gdzieś? Chcesz z nami poćwiczyć? Zamierzamy trenować! - słowotok płynął, a ślepia Burej znowu zalśniły. Teraz błyszczące paciorki wpatrywały się w miodowe ślepia z nieukrywaną nadzieją.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron