Przełęcz

#61
Politowania to warte najwyżej, Vasija. Skup się do kurwy nędzy.
Schrypły głos ojca znów zabrzmiał ze wspomnień kiedy czyjaś łapa wplątała się między jej rozpędzone kończyny, a Voulke miała tylko na tyle szczęścia że akurat była już poza zasięgiem pazurów i paszczy niedźwiedzicy. Zaryła pyskiem w podłoże, przekoziołkowała dalej i znów podniosła się, plując rdzawym błotem które wytworzyło się wskutek wsiąkania posoki w glebę. Jej miękkie, aksamitne futro było już w całkowitym nieładzie, poznaczone plamami krwi i brudu, cuchnące zmęczeniem, bólem i walką. Stała na szeroko rozstawionych kończynach, z wyszczerzonymi zębami i wywalonym językiem dysząc ciężko, zjeżona, z uniesionym wysoko puszystym ogonem. Jak na tak małą istotkę i dosyć w sumie mało niebezpieczną, wyglądała przerażająco. W matowej czerni lekko skośnych ślepi niczym w ciemności dostrzec można było jedynie straszliwą głębię, grozę. Córka Reevera przez chwilę analizowała kotłowaninę, wyszukując dogodnego miejsca do ataku, oddychała głębiej starając się opanować emocje.
Myśl co robisz, walka to nie bezsensowne kłapanie na siebie mordą.
Odnalazła lukę w ataku wilków, w prawdzie było to jednoznaczne z ryzykiem bo pakowała się prosto w łapy niedźwiedzicy ale uznała że to jedyna możliwość by na coś się przydać. Z resztą, była jedną z siedmiorga kąsających paszczy, niewielka, małe prawdopodobieństwo że przeciwniczka uzna akurat ją za największe zagrożenie. Wszystko to, chwila przerwy w akcji trwało może połowę minuty lecz dla Czarnookiej zdawała się to być wieczność aż zdecydowała się na coś tak szalonego. Jednakże, tak samo jak w Revirell, w niej także płonęła krew Ellye i chociaż nie była tak doświadczona w walkach jak Księżycowooka, żądza w nich była ta sama. Ta która targała Reeverem, ta która budziła wściekłość w córce Yggdrasila i którą nosiły w sobie wszystkie szczenięta owej pary. Byli Ellye, Ostrzami. W ciszy Vouellyevasijaelk rzuciła się wprost w łapy niedźwiedzicy chcąc skorzystać z zamieszania i pokąsać jej odkryty, miękki brzuch.

/Vouellyevasijaelk używa umiejętności zamieć na niedźwiedzicy.

Przełęcz

#62
Przygasająca już wściekłość rozpaliła się znowu, ze zdwojoną mocą, gdy śnieżnobiałe kły minęły się z celem. Energia, wypełniająca go od wewnątrz na podobieństwo płomienia, rozpalająca od środka i dodająca sił ulotniła się bezpowrotnie w jednej chwili, kompletnie zmarnowana. W tej samej chwili, gdy zdał sobie sprawę z tego, że chybił, w głowie basiora rozbrzmiał wściekły, ogłuszający ryk, potworne wycie pełne czystej furii. Nim wydostał się na zewnątrz przez pysk samca ucichło co prawda do rozmiarów głębokiego warkotu, lecz i tak dobitnie świadczył o tym jak bardzo zdenerwowała go porażka.
Odruchowo odskoczył, gdy dostrzegł kolejny ruch niedźwiedzicy, lecz wkrótce zdał sobie sprawę z tego, że to nie on miał być celem jej ataku. Obserwował, jak potężne pazury ponownie rozcinają skórę Dzierzby, rozszarpując większą połać jej ciała i odrzucając na bok. Doskonale widział, jak wadera upada, najwyraźniej zamroczona uderzeniem, bez problemu dostrzegł kolejne strumienie karminu spływające po zmierzwionej, burej sierści.
Kurwa mać, zaklął w myślach, przenosząc wzrok z poszkodowanej na niedźwiedzia. W granatowych ślepiach ponownie rozbłysła furia, nawet i potężniejsza niż uprzednio. Teraz nie było czasu by pomóc rannej. W tej chwili liczyło się jedynie powalenie tego przebrzydłego, cuchnącego ścierwa, które śmiało ich niepokoić.
Choć każdy podobny atak go osłabiał, znów skupił się, by na nowo zebrać zgromadzone w nim resztki tej dziwnej energii, aby ponownie dzięki nim się wzmocnić. Znów wzniecił płomień. Czuł, że nie będzie już w stanie tego ponownie uczynić. Użycie owej tajemniczej mocy drzemiącej w jego wnętrzu kosztowało go wiele wysiłku, a on za każdym razem tracił coraz więcej sił. Jednakże teraz o tym nie myślał. Pragnął kąsać, szarpać, zadawać ból. Ponownie doskoczył do boku zwierza, obierając sobie za cel naruszone już uprzednio przez wilcze kły miejsce.

//Maelvius używa umiejętności Ogniste kły

Przełęcz

#63
Gryzła, szarpała, z każdym ruchem niegdyś brązowo - białego, a teraz w większej mierze czerwonego łba powiększając zadaną uprzednio przez siebie ranę, wgryzając się w splamione posoką, nieosłonięte już sierścią ani skórą ciało. Uwiesiła się przy zadzie niedźwiedzicy bezlitośnie tnąc, rozszarpując, wyrywając kolejne brunatne kłaki wraz z kawałkami skóry i mięsa, czasem rozdzierając też ciało zwierzęcia pazurami. Przy czym jasne ślepia połyskiwały wesoło, jak u szczenięcia podczas zabawy. Wyglądała na obłąkaną, sadystyczną bestię czerpiącą przyjemność z cierpienia swej ofiary. Barbarzyńcę, niemalże kompletnego dzikusa, za jakiego niejednokrotnie ją brano.
Radował ją rozlew krwi. Czerpała szczęście z chaosu i niebezpieczeństwa. Nie pierwszy raz i z pewnością nie ostatni rzucała się w wir walki tylko dlatego, że taka decyzja przyniesie ciekawsze rezultaty niż ucieczka. Lecz czy można było po brązowej czegoś innego? Była Burzową Chmurą. Zwiastunką nawałnicy.
Odgłosy z jej otoczenia docierały do uszu samicy jakby przytłumione, ledwie przedzierając się przez jej własny warkot. Wydawało jej się, że słyszy upadające na ziemię ciało. Ktoś został ranny? A może i zginął...? Teraz nie była w stanie nad tym rozmyślać, skupiając się jedynie na ruchach większego zwierzęcia, nie odwracając wzroku ani na chwilę, by nie przeoczyć jakiejkolwiek drobnej zmiany, mogącej świadczyć iż niedźwiedzica zapragnie zwrócić się przeciwko brązowej, uwieszonej od dłuższego czasu po zadniej stronie jej potężnego cielska.
Oblizała niecierpliwie wargi ze ściekającej po nich posoki, po czym ugryzła znowu, dwukrotnie. Za każdym razem starała się zagłębić swe niegdyś śnieżnobiałe, teraz ociekające karminem szable jak najgłębiej, po czym błyskawicznie wyszarpnąć je z ciała misia wraz z kawałkiem mięsa. Jej celem była krwawiąca rana, którą z każdym ruchem konsekwentnie pogłębiała.

//Burzowa Chmura używa umiejętności Podwójny cios.

Przełęcz

#64
Gryzła, kąsała. Zadowolona, że wszystkim szło dobrze. Wściekłość ją rozpalała, przez co siekała jeszcze szybciej i zajadlej, rozcinając kolejne płaty skóry, ukazując światłu dziennemu posiekane mięśnie i naczynia krwionośne. Nagle niedźwiedzica zerwała się i potężna łapa ponownie uderzyła Dzierzbę. Sura odskoczyła od potężnej drapieżniczki, podbiegając do wadery i sprawdzając czy ta jeszcze żyje. Trąciła ją nosem, widząc jednak, że ta oddycha, wróciła do atakowania.
Adrenalina wzburzyła jej ciało, chciała dosięgnąć do krtani niedźwiedzicy, skacząc na nią i wbijając kły w ciało. Bała się, jednak cel był ważniejszy.
//Sura używa Poświęcenie.


Przełęcz

#65
Wargi wykrzywiły się w szaleńczym, tryumfalnym uśmiechu, kiedy wadera mocno wpiła się we wroga, wyszarpując znaczną połać mięsa. Do tej pory nie chybiła ani razu, skutecznie atakując i nieustępliwie kierując niedźwiedzicę w objęcia śmierci. Jeszcze chwila, jeszcze kilka ciosów, a wszystkożerca padnie, stanie się truchłem, pokarmem dla padlinożerców. Nie mogła już doczekać się zbliżającej się chwili słodkiego zwycięstwa. Była niezwykle dumna z siebie. Jej sierść jako jedyną plamił karmin, lecz ona uznawała to za oznakę siły. Ktoś musiał być celem, tylko ona była w stanie znieść spokojnie potężne ataki, a przynajmniej tak sądziła. Dlatego też, widząc, jak niedźwiedzica zamierza wyprowadzić cios, stanęła na drodze potężnej łapie, chcąc w razie potrzeby zasłonić innego wilka.
Ten pomysł musiał się sprawdzić. I - oczywiście - sprawdził się, nawet bardziej niż oczekiwała. Bo to w nią był wymierzony atak. Od samego początku.
Przeceniła silę ciosu. Nawet nie próbowała uskoczyć, nie miała jak. Pazury rozdrapały jeszcze bardziej poraniony bok, pogłębiając zadaną już wcześniej ranę. Siła uderzenie odrzuciła ją do tyłu, wadera zaryła w ziemię, przekoziołkowała nieco i wreszcie upadła, nie będąc w stanie złapać oddechu. Jej oczy na chwilę rozszerzyło przerażenie, które wkrótce zostało zastąpione przez iskierkę determinacji, kiedy Zięba rozpaczliwie próbowała złapać powietrze. Bezdech ustąpił jednak w miarę szybko, poczęła więc oddychać, szybko i chrapliwie. Wstawaj! WSTAWAJ! Wydarła się na samą siebie, natychmiast podejmując próby podniesienia się na nogi, te jednak nie zamierzały jej słuchać, trzęsąc się jak galareta. Po chwili nieskutecznego siłowania się z samą sobą, bezsilnie opadła na ziemię. Nie mogła wstać... Nie teraz... Musiała... Odpocząć... Widząc pędzącą ku niej czarnofutrą, uniosła lekko łeb, wpatrując się w nią ze zdziwieniem. Co ona wyprawiała?
- Ghnghh...to tghylko dgraśnięghcie... - wycharczała, gdy Sura traciła nosem, sprawdzając, czy Zięba jeszcze żyje.
To... Jeszcze nie koniec... Nie tak łatwo wysłać... MNIE... na tamten świat... Zacisnęła mocno zęby i zaczęła obserwować walkę, do czasu kiedy poczuje się na tyle dobrze, żeby do niej dołączyć.

Przełęcz

#66
Z amoku walki wyrwał Czarnowłosą dopiero huk ciała uderzającego o twardy, kamienisty grunt. Na krótki moment rozwarła szczęki, rozglądając się nerwowo wokół w poszukiwaniu źródła dźwięku. Biel ocząt spoczęła na nieruchomym, pokrwawionym obiekcie zalegającym nieopodal. Po krótkiej chwili wpatrywania się w leżącego wilka, Revirell rozpoznała w nim Dzierzbę. Równie prędko zrozumiała, że Płomiennooka, choć poharatana niedźwiedzimi pazurami, wciąż żyła, a jej stan był stabilny. To pozwoliło Kruczucy wrócić do masakrowania przeciwnika, niejako napędzając nową dozą złości, wszakże to bydlę śmiało podnieć łapę na jedną z jej Sióstr.
Zawarczała chrapliwie, szablaste kły błysnęły. Wiedziała, że zwierz niebawem padnie, przytłoczony ilością mniejszych drapieżców. Pozwoliła wściekłości znów przejąć nad sobą kontrolę, rwąc burą sierść, rozrywając skórę, szarpiąc czerwone mięso. Szał mnogością iskier rozjaśniał srebrzyste tęczówki, nadając im dziwnego, charakterystycznego odcienia miesiąca w pełni. Filigranowa waderka kąsała zapamiętale, nieczuła na bodźce docierające z zewnątrz, zbyt zaaferowana starciem. Miała tylko jeden cel - zabić.

/wściekłość > niedźwiedzica

Przełęcz

#67
Brązowy, mimo uwagi w całości poświęconej zadawaniu ran niedźwiedziowi, zdołał dostrzec, że ten ponownie podjął skuteczną próbę obrony przed jednym z wilków. Zięba musiała mieć wyjątkowego pecha, bo to właśnie ona po raz kolejny została poturbowana. Słysząc huk towarzyszący uderzeniu ciała wadery o ziemię mimowolnie lekko się skrzywił, zerkając na chwilę w tamtą stronę. Na pierwszy rzut oka wyglądała na nieprzytomną, co nie wróżyło zbyt dobrze. Być może stracili właśnie parę kłów, dzięki której szybciej udałoby się pozbyć niedźwiedzicy. Właśnie - niedźwiedzica. Skąd ona w ogóle się tu wzięła? Czyżby zamieszkiwała okolicę? W sumie możliwe, chociaż basior nie natrafił wcześniej na żadne ślady, które wskazywały by na jej obecność. Cóż, zwyczajnie mógł to przeoczyć.
Za pewnie chciała bronić młodych, które teraz zostaną bez matki - nie widział bowiem dla niej już żadnych szans. Nawet jeśli sam zaprzestałby w tym momencie ataku, to inni raczej nie odpuszczą. W pewnym sensie było mu nawet żal niedźwiedzicy - pewnie chciała ich tylko stąd przepłoszyć - pakowanie się pomiędzy taką ilość wilków nie mogło się jednak skończyć inaczej. Sama wybrała swój los. Basior ponownie zaatakował, jednak tym razem nie towarzyszyła mu wcześniejsza agresja - po prostu chciał to już zakończyć.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Przełęcz

#68
Unik Zięby
Zięba otumaniona.
Unik nie jest możliwy.
Zięba przyjmuje 15 punktów obrażeń od Niedźwiedzicy.
Zięba przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie).


Atak Zięby
Zięba otumaniona.
Atak nie jest możliwy.

Atak Revirell
Użycie umiejętności Wściekłość.
Revirell zadaje 10 punktów obrażeń Niedźwiedzicy.

Atak Burzowej Chmury
Użycie umiejętności Podwójny Cios.
Wynik rzutu: 6
Wynik rzutu: 5
Burzowa Chmura zadaje 6 punktów obrażeń Niedźwiedzicy (pierwszy cios).
Burzowa Chmura zadaje 5 punktów obrażeń Niedźwiedzicy (drugi cios).

Atak Vouellyevasijaelk
Użycie umiejętności Zamieć.
Wynik rzutu: 10
Cios krytyczny.
Nałożenie krwawienia na Niedźwiedzicę.
Vouellyevasijaelk zadaje 10 punktów obrażeń Niedźwiedzicy.

Atak Sury
Użycie umiejętności Poświęcenie.
Sura zadaje 20 punktów obrażeń Niedźwiedzicy.
Sura przyjmuje 10 punktów obrażeń.

Atak Maelviusa
Użycie umiejętności Ogniste Kły.
Wynik rzutu: 10 + 5
Cios krytyczny.
Nałożenie krwawienia na Niedźwiedzicę.
Maelvius zadaje 15 punktów obrażeń Niedźwiedzicy.

Atak Evretta
Wynik rzutu: 5
Evrett zadaje 5 punktów obrażeń Niedźwiedzicy.

UNIK NIEDŹWIEDZICY - 300PŻ 200A 25Z
Unik ataku Zięby
Zięba otumaniona.
Brak konieczności uniku.

Unik ataku Revirell
Brak możliwości uniknięcia umiejętności Wściekłość.
Niedźwiedzica przyjmuje 10 punktów obrażeń od Revirell.

Unik ataku Burzowej Chmury
Wynik rzutu: 8
Unik powiódł się.

Wynik rzutu: 5
Bonus do zniwelowanych obrażeń: 12%
Unik = (5 * 10) + 12 = 62 %
Razem zniwelowanych obrażeń: 62 %
Niedźwiedzica przyjmuje 2 punkty obrażeń od Burzowej Chmury (pierwszy cios).
Niedźwiedzica przyjmuje 5 punkty obrażeń od Burzowej Chmury (drugi cios).
Niedźwiedzica przyjmuje 2 punkty obrażeń (umiejętność Krwawienie).
Niedźwiedzica przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie ze względu na cios krytyczny).


Unik ataku Vouellyevasijaelk
Wynik rzutu: 2
Unik nie powiódł się.
Niedźwiedzica przyjmuje 10 punktów obrażeń.
Niedźwiedzica przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie ze względu na cios krytyczny).


Unik ataku Sury
Brak możliwości uniknięcia umiejętności Poświęcenie.
Niedźwiedzica przyjmuje 20 punktów obrażeń od Sury.

Unik ataku Maelviusa
Wynik rzutu: 10
Unik powiódł się.

Wynik rzutu: 6
Bonus do zniwelowanych obrażeń: 12%
Unik = (6 * 10) + 12 = 72 %
Razem zniwelowanych obrażeń: 72 %
Niedźwiedzica przyjmuje 4 punkty obrażeń od Maelviusa.
Niedźwiedzica przyjmuje 2 punkty obrażeń (krwawienie ze względu na cios krytyczny).


Unik ataku Evretta
Wynik rzutu: 7
Unik powiódł się.

Wynik rzutu: 2
Bonus do zniwelowanych obrażeń: 12%
Unik = (2 * 10) + 12 = 32 %
Razem zniwelowanych obrażeń: 32 %
Niedźwiedzica przyjmuje 3 punkty obrażeń od Evretta.

W sumie Niedźwiedzica przyjęła 62 punkty obrażeń.

Atak Niedźwiedzicy
Cel ataku: 1. Zięba, 2. Revirell, 3. Burzowa Chmura, 4. Vouellyevasijaelk, 5. Maelvius, 6. Evrett 7. Sura
Wynik rzutu: 4
Niedźwiedzica atakuje Vouellyevasijaelk.

Wynik rzutu: 4 + 20 (Bonus za posiadanie 200 punktów Ataku)
Niedźwiedzica zadaje 12 punktów obrażeń Vouellyevasijaelk (ze względu na użycie umiejętności Zamieć).


Stan po turze IV
Niedźwiedzica - 62 PŻ (4 x Krwawienie)
Zięba - 83 PŻ ( 1 x Krwawienie)
Revirell - 90 PŻ 45 E
Burzowa Chmura - 110 PŻ 55 E
Vouellyevasijaelk - 110 PŻ 60 E
Sura - 90 PŻ 45 E
Maelvius - 100 PŻ 25 E
Evrett - 100 PŻ 55 E


Każdy atak był szybki, choć nie zawsze precyzyjny. Jednak drugi współczynnik nie był już aż tak ważny, gdyż ruchy niedźwiedzicy stawały się coraz bardziej powolne. Tym razem Vasija pokazała na co ją stać. Po skupieniu potrafiła poprawnie ocenić sytuację i zadać znaczący cios. W ślad za nią poszedł Maelvius, również poprawiając swoje błędy. Reszta wilków równie wprawnie atakowała z różnych stron, niedźwiedzica potrafiła obronić się jedynie przed kilkoma z nich. Za cel obrała sobie tą, która pierwsza zadała jej dotkliwsze rany - Vouellyevasijaelk. Cios nie był tak mocny jak poprzednio, ale wciąż mógł zakończyć się bardzo nieprzyjemnie dla białego podrostka.

Przełęcz

#69
Oddychała ciężko, lecz miarowo, leżąc i czekając na moment, w którym przejdzie szok po potężnym ciosie. Ból tępo promieniował z rany, którą dopiero teraz postanowiła dokładnie obejrzeć. Nie znała się na anatomii, ale nie wyglądało to najlepiej. Obrażenia były rozległe, niemal cały bok poznaczony był karminowymi pręgami, w dodatku "draśnięcie" było przybrudzone ziemią i krwawiło. Jednak - jak na Dzierzbę przystało - nie zamierzała przyjmować żadnej pomocy medycznej. Żadnych ziół, żadnych magicznych sztuczek. Nie ufała uzdrowicielom, nie lubiła być zdana na ich łaskę. Poza tym, chyba miała ten cały krwawnik. Powinno pomóc w zatamowaniu upływu krwi, o ile dobrze zapamiętała te cudowne właściwości.
Chwila odpoczynku dobrze jej zrobiła. Wkrótce chwiejnie stanęła na nogi i powoli ruszyła z powrotem do atakujących, próbując rozchodzić uraz. Na chwilę zamarła, gdy zobaczyła jak niedźwiedzica rzuca się na podrostka, na szczęście nie raniąc go aż tak dotkliwie. To wystarczyło, by w jej oczach znów zapłonęła furia. Wiedziała, że przez uraz jej cios może nie być precyzyjny, ale nie zamierzała przez to się wycofać. Wystrzeliła do przodu, ni to warcząc, ni to charcząc, chcąc wbić swe kły w ciało wszystkożercy. Obojętnie gdzie, obojętnie jak, byle ugryźć, odgryźć się za wyrządzone rany.
Nie poddam się. Nigdy!

Przełęcz

#70
Co robiła Kos?
Kos, jak to ona, włóczyła się po świecie. I uciekała. Uciekała, jak zawsze, przez całe swoje cholerne życie uciekała gdzieś, gdziekolwiek, byleby jak najdalej od obowiązków. A takowe pojawiły się, gdy tylko poznała Revirell. I Ziębę, czy też Dzierzbę, bo pod takim imieniem ją znała, własną córkę. Z pierwszą jakby nigdy nic stoczyła pojedynek, który przegrała. I wtedy miała jej usługiwać. Zamiast tego uciekła jak tchórz, obiecując, że pojawi się, och, tak, miała się pojawić w tym samym miejscu. I może by to zrobiła, gdyby nie fakt, że została odnaleziona. Największy problem życia Kosa, jej dzieci, odnalazły ją. Przynajmniej jedno z nich. I to ją przerażało. Przerażała ją początkowa nienawiść, późniejsza zmiana, która pokazała, że Zięba jednak kocha matkę. Ciężko jej było w to uwierzyć i może nawet słusznie, ale mimo wszystko nie była w stanie tego zdzierżyć. Musiała, musiała gdzieś się schować, przemyśleć to.
I teraz miał się rozegrać jej powrót.
Po protu wędrowała. Od jednego miejsca, do drugiego, tak w kółko, omijając każde potencjalne towarzystwo. Aż w końcu trafiła w sam środek bitwy z niedźwiedziem.
No, może niekoniecznie w sam środek. Ale wiedziona ciekawością i odgłosami walki, znalazła się w pobliżu. Nie chciała się wtrącać, to nie była jej walka, ona tylko mogła obserwować. I taki miała plan, naprawdę, była gotowa stać z boku. Aż ujrzała znajome jej osoby. Zacisnęła zęby, wpatrując się w walczącą Revirell. Uciekła wzrokiem, patrząc po innych. I wtedy rozpoznała w leżącej na ziemi istocie własną córkę.
Poczuła, jak nie może oddychać z szoku. Leżała tam, ranna, może martwa, jej własna córka, której tak próbowała się wyrzec. Nie była zbyt uczuciową istotą, ale to, co teraz czuła... Nie była w stanie nawet tego opisać. Wbrew sobie chciała tam podejść, już robiła parę kroków w jej stronę, lecz Dzierzba zaczęła się podnosić, a Kos nawet nie zdążyła do niej dojść. To nieco uspokoiło waderę, lecz wciąż, wciąż czuła dławiący strach, do którego nie potrafiłaby się, nie potrafiła nawet przejmować się tym, że hej, tu był NIEDŹWIEDŹ, który, gdyby chciał, mógł ją zabić. Spojrzała na niego.
A potem sama nie wiedziała dlaczego, jak, kiedy, ale rzuciła się na niego. Z dzikością, złością, nienawiścią za to, że skrzywdził tak jej dziecko. Robiła to całkowicie nieświadomie, jak w jakimś cholernym transie zaatakowała to zwierzę, na oślep, w furii. Nie patrzyła nawet gdzie celuje, chciała poczuć w pysku krew tego zwierzęcia, chciała patrzeć, jak cierpi, jak się wykrwawia, jak zdycha.
Bo, nawet jeśli nie potrafiła tego powiedzieć na głos, nikt, ale to NIKT nie będzie krzywdzić jej dzieci.


Miałam znów sen, łamiesz mi kości
Wyrywasz włosy, uderzasz głową
a ja kocham być z Tobą
kocham być z Tobą
kocham być z Tobą

voice & theme

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron