Błotniste wybrzeże

#11
Opuścił pysk, pogrążając się w rozmyślaniach. Wataha. Wataha z Finn. Z jednej strony miał ochotę powiedzieć, że tak, że zgadza się i cieszy. Z drugiej... Teraz cieszył się wolnością, niezależnością, był odpowiedzialny wyłącznie za samego siebie. Mógł iść gdzie chce i kiedy chce. A dołączenie do stada uziemiłoby go, nałożyło na jego barki obowiązki. Zmarszczył lekko nos. Finn kusiła go w niezrównany sposób, aż ciężko było się nie zgodzić... Nie chciał robić jej przykrości, ale...
- No nie wiem, Finn. - odparł, unikając jej wzroku. - Raczej nie nadaje się do życia w stadzie. Za bardzo mnie nosi, ciągle by mnie nie było. Żaden ze mnie pożytek. - odruchowo wstał i cofnął się o krok. Wiedział, że powinien się ogarnąć, ale jego umysł wszedł już w fazę ,,o boże, chcą cię w coś zaangażować. Zwiewaj!''. Wziął jednak głębszy oddech, a potem drugi i zmusił się do ponownego usadzenia zadka na ziemi. Jest już dorosły, musi umieć się kontrolować, nawet jeśli w środku czuje się nieco zagrożony. - Poza tym nie jestem jeszcze pewien, czy zostanę tu na dłużej. - dodał na koniec, obserwując jak Revirell się zbliża. Nieświadomie przechylił się nieco w tył, jakby chciał zwiększyć dzielącą ich odległość. Również sierść na karku lekko mu się podniosła, ale już nie tak, jak na początku. - Emm... witaj? - odparł, nie bardzo wiedząc co ma teraz tak właściwie zrobić. Całym ciałem czuł, że z małą czarną waderą było coś nie tak. Jego szósty zmysł wariował. Problem w tym, że Drieschot nie miał pojęcia dlaczego.
_________________________________________________________
Obrazek

Idealny świat jest podróżą, nie miejscem.
♒ ♒ ♒

Błotniste wybrzeże

#12
Jednak buc, jak zawsze wadera musi sama o wszystko dbać, bo oni się czują wolni i niezależni, chcą podróżować i nic nie wiedzą. Doskonale zamaskowała swoją złość i rozczarowanie, uznając że nie ma co okazywać po sobie słabości. Tylko że zrobiło jej się smutno, lecz i to zamaskowała. Nie, nie jest przecież słaba. Przecież jest Zmorą, morderczynią, wojowniczką. Da sobie radę sama jak wcześniej dawała, jeśli chce być z nią, dobrze, jeśli nie, też świetnie. Tymczasem zmartwiła się swoim urokiem osobistym, czyżby osłabł skoro uzyskała jedynie odmowę? Ach, nieważne!
- W porządku. Daj znać gdybyś coś zdecydował. - odparła spokojnie, nie dając po sobie znać w ogóle że czuje się gorzej. Bo i po co? Buce się nie przejmują, przejmują się jedynie sobą i swoimi jądrami, ot co. Z resztą może to i dobrze, może powinna jednak być sama. Przecież radziła sobie, wataha może zaczekać. Do czasu kiedy znajdzie się odpowiednie wilki, albo coś takiego, albo nawet może nie zaistnieć. W łbie Finnelyn myśli kłóciły się i rozszarpywały, ale lico wadery pozostawało zagadkowo nieruchome.
Walkę kończy jedynie śmierć.

Błotniste wybrzeże

#13
Nic po sobie nie pokazała, ale to sprawiło, że Drieschot momentalnie zdał sobie sprawę, że przegiął. Ukrycie się za maską wyraźnie dało mu to do zrozumienia. A to sprawiło, że jeszcze bardziej chciał się wycofać. Jednocześnie jednak wiedział, że nie może teraz tego zrobić... Więc tak miotał się w środku. W porównaniu do Finn, po nim było jednak doskonale widać tę wewnętrzną walkę. Stulił uszy, spoglądając raz w jedną, raz w drugą stronę. - Znaczy... - zaczął, po czym zaciął się na chwilę. - Ja... - znów przerwa, tym razem dłuższa, którą poświęcił na przemyślenie, co właściwie chce powiedzieć. - Mógłbym spróbować. Chciałbym spróbować. - poprawił się szybko, w ostatniej chwili gryząc w język, żeby nie dodać ,,chyba''. Nie czuł się z tym dobrze, ale właśnie zdał sobie sprawę, że nie chce jej zawieść. Może nie będzie źle? Jakiś czas wytrwa, a jak stado się umocni, będzie mógł wrócić do swojego włóczęgostwa...
Westchnął. Sprawa zrobiła się trochę beznadziejna. To wymagało dłuższej rozmowy, którą jakoś nie bardzo miał chęć przeprowadzać przy Revirell. - Chciałbym przejść się z tobą, Finn, i porozmawiać w cztery oczy, jeśli twojej znajomej to nie przeszkadza. Proszę. - powiedział w końcu, podnosząc się do stój. Chciał, aby Finnelyn zrozumiała chociaż w części, czym spowodowane są jego obawy. Nie widział innego rozwiązania w tej chwili.

//sorki Rev za wtranżolenie się w kolejkę... :p//
_________________________________________________________
Obrazek

Idealny świat jest podróżą, nie miejscem.
♒ ♒ ♒

Błotniste wybrzeże

#14
Trąciła wilgotnym nosem bok szyi Zmory, bo chociaż wojowniczka nijak nie dawała po sobie poznać zawodu spowodowanego odmową, Hebanowa brała pod uwagę taką możliwość. A nawet, jeśli nie zrobiło jej się przykro, drobna pieszczota nie była niczym niestosownym, toteż Rell przesunęła truflę wyżej, rozgarniając smoliste kosmyki i lekko masując skórę. Musnęła jeszcze odsłonięte miejsce ciepłym językiem, przylizując sierść, nim znów wlepiła księżyce ślepi w Dri. Kruczyca zastrzygła prawym uchem, z lekka przechylając trójkątną głowę w bok. Zastanawiała się, czy winna zdradzić swe imię basiorowi. Finnelyn była tuż obok, w razie ataku ze strony Jednookiego powinna ją obronić. O ile ten w ogóle zapamiętał jej miano...
- Revirell. - Zaryzykowała. Ciemne wargi uniosły się odrobinę w czymś na wzór subtelnego uśmiechu, takiego najzwyklejszego, jakim można obdarzyć nowo poznanego osobnika. Odczekała chwilę, śledząc reakcję samca i, o ile nie postanowił pozbawić jej kilku kłaków, odezwała się znowu, nie pozwalając niezręcznej ciszy wypełnić dzielącej ich przestrzeni. - Widzę, że znasz się na ziołach. Na wschód stąd są góry, poza granicą lasu prawdopodobnie całkiem nieźle je widać. Wśród szczytów znajduje się jezioro. Znalazłam tam szałwię i krwawnik. Z kolei u podnóża, gdzie w skalnych ścianach mieszczą się groty, znaleźć można tymianek. - Podzieliła się pozyskanymi informacjami, w końcu był jej kolegą po fachu. Niestety nie była w stanie określić, gdzie znajdował się wierzbowy zagajnik, bowiem idąc za Orionem była na tyle słaba, iż nie odnotowała trasy. Później poszuka tamtej miejscówki...

Błotniste wybrzeże

#15
O, to teraz by chciał? Dobrze że świetnie się maskowała, bo parsknęłaby drwiącym śmiechem. Zamiast tego cierpliwie słuchała i czekała aż Drieschot na coś się zdecyduje, a kiedy wreszcie się odezwał, wymusiła na sobie lekki, zachęcający uśmiech. Chociaż teraz była na tyle zrażona że już sama nie wiedziała czy nadal chce mieć z tym bucem coś wspólnego czy też nie. Mimo to, wiedziała że moooże jej przejdzie więc lepiej niczego nie psuć, z resztą przecież nie jest szczeniakiem i nie będzie robić histerii. Na pieszczotę Kruczycy nie zareagowała, jedynie spojrzała na czarną z pewnym uczuciem w oczach. Tak, wilczycom można ufać. Są niezmienne w swoich uczuciach i zawsze wiedzą, czego chcą i są w tym stałe.
- Jasne. W porządku, Rell? - odezwała się krótko, pod koniec wypowiedzi zwracając się do białookiej. Zdawałoby się, że właściwie nie zależy jej na tym czy bury będzie z nią czy nie, lecz naprawdę była porządnie rozdrażniona i zasmucona. Co znowu ją drażniło, bo nie była jakąśtam rozsmęconą, romantyczną podlotką. Była już dawno dorosła i sama zdecydowała o tym odchodząc od rodzinnej watahy. Musieli zadbać o młodsze szczenięta i Finnelyn byłaby tylko balastem. Z resztą miała wtedy ponad rok, a polowała samotnie od czasu kiedy miała zaledwie osiem miesięcy. Uczyła się szybko, otoczenie tego od niej wymagało, ona zaś była pojętna.
Walkę kończy jedynie śmierć.

Błotniste wybrzeże

#16
- Drieschot. - odparł odruchowo swoim obecnym mianem, myślami krążąc wciąż wokół Finn i jej propozycji. Stan ten przerwał widok tego, co Rell robiła przy szyi czarnej. Przez moment poczuł coś zbliżonego do ukłucia zazdrości i żalu, ale szybko się ogarnął. Nie był pewny dlaczego, ale towarzystwo tych dwóch wilczyc wyprowadzało go z wewnętrznej równowagi, chociaż obie działały na niego zupełnie inaczej. W jego głowie i uczuciach zaczynał panować taki chaos, że chyba będzie musiał poświęcić kilka godzin na medytacje, żeby to sobie uporządkować. A może za długo był samotny? Czyżby aż tak odwykł przez ten czas od normalnych kontaktów z innymi wilkami? Trochę go to przerażało. Ale najwyraźniej będzie musiał szybko nauczyć się nad tym panować. Na razie miał wrażenie, że wszystko dzieje się w przyspieszonym tempie, a on nie nadąża...
Zastrzygł jednym uchem, próbując skupić się na tym, co mówi do niego Revirell. Przez chwilę miał problem z kontaktem ze światem rzeczywistym, dźwięki i obrazy docierały do niego jakby zza półprzezroczystej bariery. Potrząsnął łbem - Rozumiem. Dziękuję. Rozejrzę się jeśli wypadnie mi tamtędy droga. - odpowiedział w końcu, skinąwszy lekko łbem.
_________________________________________________________
Obrazek

Idealny świat jest podróżą, nie miejscem.
♒ ♒ ♒

Błotniste wybrzeże

#17
Odnotowała w pamięci imię basiora, na skraj świadomości spychając to dawne, nadane mu przez matkę. Nie chciałaby w przyszłości omyłkowo zagadnąć do niego starym mianem, chociaż pewnie zmyśliłaby na poczekaniu jakąś historyjkę, tłumaczącą wszystko. Machnęła ogonem raz, czy dwa i wstała energicznie. Zamierzała kontynuować zwiedzanie krainy, z Finnelyn, lub bez niej. W razie potrzeby mogły łatwo się namierzyć, zwietrzając odpowiedni trop. Ponadto Revirell czuła się już bardzo dobrze, o ile nie doskonale. Duża dawka ruchu i ogromne pokłady spożytego pokarmu robiły swoje. Oraz kąpiel, oczywiście. Nie była to jeszcze forma sprzed kilku miesięcy, lecz stan fizyczny Awanturniczki zmierzał ku dobremu. Czego nie można było powiedzieć o psychice…
- Możecie tu zostać, no chyba, że sceneria nieodpowiednia na pierwszy r… Pierwszą rozmowę po długiej rozłące. Nie widzę tu już więcej interesujących mnie ziół, więc udam się w dalszą drogę. – Błysnęła kłami w dziwnym uśmiechu i puściwszy Finnelyn oczko, jak gdyby coś sugerowała, odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni i miękkim truchtem ruszyła przed siebie, zamierzając prawdopodobnie obiec górskie pasma u ich podnóży i wrócić do groty, skąd mogłaby skierować się w kierunku wschodnim. Zaiste, azyl wśród skał był idealnym punktem odniesienia, dzięki któremu nie powinna się zgubić.

//zt

Błotniste wybrzeże

#18
Odprowadził Revirell spojrzeniem , po czym ruszył przed siebie. Po chwili zwolnił, czekając aż Finn do niego dołączy. Przez chwilę szedł w milczeniu, myśląc o tym, co powinien jej powiedzieć. Żaden konkretny scenariusz tej rozmowy nie przychodził mu jednak do głowy, a on czuł się z tym coraz gorzej. Znał samego siebie na tyle, że wiedział, że nie może zbyt długo zwlekać, bo znów odezwie się w nim odruch obronny.
- Chciałbym ci wyjaśnić, Finn, o co mi chodzi. Nie mam wątpliwości co do bycia w jednym stadzie z tobą czy do watah w ogóle. Problem jest w tym, że nie dogaduję się z innymi wilkami na dłuższą metę. - powiedział, opuszczając lekko łeb. - Poza tym nie chcę, żebyś miała oczekiwania, które zawiodę. Wiesz, że mnie nosi, że nie mogę długo usiedzieć w jednym miejscu. Nawet jeśli trzymałbym się okolicy, to i tak ciągle by mnie nie było. - zatrzymał się i spojrzał na czarną, próbując odgadnąć jej myśli. Miał nadzieję, że zrozumiała o co mu chodzi i w czym widzi problem. Naprawdę był skłonny dołączyć, jeśli tylko zostanie zaakceptowany jego styl życia. Tylko czy Finnelyn coś takiego odpowiadało? Czy tego oczekiwała...? Obawiał się, że nie i dlatego miał wątpliwości.
_________________________________________________________
Obrazek

Idealny świat jest podróżą, nie miejscem.
♒ ♒ ♒

Błotniste wybrzeże

#19
Na początku nie odzywała się, czekała spokojnie w głębi szalejąc z wściekłości, chętnie powyrywałaby Drie trochę kłaków, ale tak okazałaby że się przejmuje, a przecież się nie przejmowała. Nikt nie znał prawdziwej Finnelyn, tej części którą ukrywała za maską. Była na to za silna, zbyt zamknięta w sobie i dumna. Poza Revirell, z którą i tak nie rozwinęła bardzo mocnej relacji, nie miała bliskich. Zmora była samotniczką, co jednocześnie było jej słabością i mocną stroną. Nie przerywała buremu, nie gorączkowała się. Tylko budowała dystans, który wcześniej chciała zmniejszyć. Na moment utraciła czujność i uchyliła maski, pozwalając sobie na ciche, pełne irytacji i żalu westchnienie.
- A musisz? - skomentowała pierwszą część jego wypowiedzi. - Nie miewam oczekiwań. Nadzeje i owszem, ale to tylko nadzieje. Jestem dorosła i silna. Dam sobie radę.
To było wszystko. Cała jej lakoniczna, choć obszerna odpowiedź.
Walkę kończy jedynie śmierć.

Błotniste wybrzeże

#20
Przystanął, zdziwiony jej odpowiedzią. Tak po prawdzie, to spodziewał się czegoś innego. Albo ataku złości, albo prób namówienia go do zmienienia się. Finn nie zrobiła żadnych z tych rzeczy, co na moment odebrało mu zdolność wysłowienia się. Dotąd raczej wszyscy próbowali nagiąć go do swojej woli. A teraz...
Odkaszlnął, potrząsając głową. - A nie muszę? - zaśmiał się, po czym nieoczekiwanie liznął ją w ucho. Następnie wykonał szybki skok do przodu, poza zasięg jej kłów. Nagle poczuł się dziwnie lekki. Cofnął się jeszcze kilka kroków, opuszczając lekko łeb i na powrót poważniejąc. - Przepraszam, że sprawiłem ci przykrość, Finn. - powiedział. Nastawił uszy i posłał w jej stronę lekki uśmiech. Nie rozegrał tego dobrze. Ale najważniejsze, że sytuacja stała się bardziej jasna.
_________________________________________________________
Obrazek

Idealny świat jest podróżą, nie miejscem.
♒ ♒ ♒

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron