Wysokie trawy

#51
Próba przewrócenia Sentrosi przez Archona
1. Sentrosi unika Archona
2. Sentrosi nie unika Archona
Wynik rzutu: 1

Ostrożność Archona popłaciła - bez problemu udało mu się zakraść do wader oraz szczeniąt, zbliżając się na tyle, by móc skoczyć ku jednej z wilczyc. Pech chciał, że porywisty wiatr, charakterystyczny dla rozległych, pozbawionych drzew przestrzeni jakimi były Wysokie trawy, niespodziewanie zmienił kierunek, przez co niesforny podmuch porwał ze sobą woń nieznajomego. Sentrosi została zaalarmowana i przez następny ułamek sekundy, podczas lotu brązowofutrego, była w stanie uniknąć próby powalenia serwowanej jej przez samca.

Wysokie trawy

#52
Nie zwracała uwagi na próby przeprowadzenia ataku na jej osobę. Co prawda, ostre szczenięce ząbki potrafił dać popalić, ale wyćwiczona w boju oraz we wszystkich innych "dyscyplinach", nie odczuwała bólu z byle powodu. A przynajmniej potrafiła go całkowicie zignorować. - Świetnie, lubię rozsądne wilczyce. - Wychrypiała swym głosem o nieprzeciętnej barwie, po czym oswobodziła przytrzymywanego Naudira. Dodatkowo popchnęła go łapą, coby ułatwić malcowi wstanie i ruszenie się z miejsca. Spokojnie przysunęła do siebie "zakupiony towar" i kolejny raz chwyciła za kark, jak to miały w zwyczaju matki krnąbrnych szczeniąt. Posłała Deszczowej Jesieni krótkie spojrzenie, jednakże tym razem niezwykle spokojne, przerażająco chłodne, zapadające w pamięć. Czarna tęczówka stała się matowa, niby pochłonąwszy wszystkie otaczające ją barwy, a słońce w prawym ślepiu skryło się pod chmurami. Wyglądało na to, że Sentrosi zapisuje w swym umyśle, lokuje w jednej z dostępnych szufladek wygląd nieznajomej. Ciekawe po co?
Wbrew przekonaniu Archona, Sentrosi nie była wątła. Skryte pod futrem mięśnie, stanowiące efekt długotrwałych, morderczych treningów, nie znajdowały się tam bez przyczyny, co też miała wykorzystać wraz z niespodziewanym, w mniemaniu basiora, ataku. Udało jej się go uniknąć, ale nie obyło się bez upadku. Cały czas trzymała w pysku Akashę, więc czym prędzej wstała i wraz z nim opuściła wysokie trawy, znikając gdzieś w puszczy.

/zt + Akasha

Vouellyesentrosyiaelk córka Vouellye'sheneayealke i Reevera

Wysokie trawy

#53
W przeciągu 12 godzin od pojawienia się tego posta, wilki znajdujące się w tej lokacji bez problemu mogły zlokalizować kierunek, w którym udała się Sentrosi oraz odnaleźć ślady mogące doprowadzić je do porywaczki (jeśli chciałyby podjąć pościg).

Wysokie trawy

#54
Nie myślałem nawet nad drugą waderą. Pomknąłem nosem przy ziemi . Kątem oka zerknąłem jeszcze na drugiego szczeniaka ale mnie interesował drugi. Dlaczego? Sam nie wiem. Nie jestem dobrym wilkiem. Lubię torturować, męczyć i porywać - ale nie szczenięta . Te powinny cieszyć się i bawić... w taki czy inny sposób. Ruszyłem w pogoń za samicą /zt pościg ! :P

Wysokie trawy

#55
Cała jego odwaga wyparowała, gdy nieznajoma się odezwała. Jej głos był okropny. Skrzywił się mimowolnie, przerażony jego barwą. Nagle znów stał się małym szczeniakiem w poważnych tarapatach. Na szczęście obca postanowiła go puścić. Przez chwilę nie ruszał się, zdziwiony takim obrotem spraw. Jednak gdy łapa dotknęła go znienacka, próbując przesunąć, pisnął, odskoczył jak oparzony i popędził w stronę Jesieni, kryjąc się za jej łapami. Z tej bezpiecznej pozycji bezradnie obserwował, jak Sentrosi zabiera szczeniaka i odchodzi.
- Ciociu... Ja... Ja przepraszam... Byłem niegrzeczny... - zaskomlał cichutko, starając się za wszelką cenę wtopić w otoczenie. Myślał, że już po wszystkim, ale widok kolejnego obcego wyprowadził go z błędu. Skulił się jeszcze bardziej, wtulając w futerko Deszczowej i wlepił w basiora przerażone spojrzenie. Ten jednak nie wydawał się być nimi zainteresowany. Naudir odetchnął głośno z ulgą, gdy nieznajomy ruszył w pogoń za waderą. Też by tak postąpił... gdyby był nieco starszy.
- Ciociu, możemy stąd iść? Boję się... Że ona wróci... Proszę... - poprosił wreszcie niepewnie, patrząc błagalnie na Jesień.
Elden som tek - Liv
ogień odbierający
Elden som gjev - Liv
ogień dający
życie
Obrazek

theme

Wysokie trawy

#56
Gdy tylko nieznajoma wypuściła szczenię Jesień chciała je jak najszybciej przyciągnąć do siebie, lecz zanim zdążyła cokolwiek zrobić, przestraszony malec sam do niej przybiegł. Wadera patrzyła jak tamta zaciska kły na karku Akashy, gdy wtem z zarośli wyskoczył basior próbując powalić porywaczkę. Ojciec? Jakiś krewny? Możliwe... nie ważne. Deszczowa postanowiła wykorzystać tą chwilę na oddalenie się odrobinę wraz z Naudirem - cały czas jednak zerkała w stronę tamtej dwójki. Wilk wydawał się zainteresowany tylko Sentrosi ... a właściwie zapewne porwanym przez nią młodzikiem, co tylko utwierdziło zielonooką w przekonaniu, że maluch musiał w jakimś sensie "należeć" właśnie do niego. Chwilę później oba nieznajome wilki zniknęły wśród zarośli na skraju lasu, otaczających trawiastą polankę .
- Spokojnie, już dobrze. - powiedziała w odpowiedzi na słowa Naudira, dotykając kufą jego futra. - Tylko pamiętaj, na walkę będziesz miał czas gdy dorośniesz. Na razie musisz bardziej uważać. - dodała, odnosząc się do tego co zrobił. Na tą chwile nie było czasu na więcej. Powinni stąd odejść, i to jak najszybciej. Cieszyło ją to, że mały chce współpracować w tym względzie. Początkowo obawiała się, że będzie chciał wyruszyć za tamtą i będzie musiała go za sobą ciągnąć. Na szczęście tak się jednak nie stało.
- Tak, tak, już idziemy. - odpowiedziała uspokajająco po czym obrała losowy kierunek, który jednak znacząco różnił się od tego, w którym podążyła obecna tu wcześniej trójka. Przed opuszczeniem tego miejsca zerwała jeszcze łodyżkę rosnącego nieopodal krwawnika - tak na wszelki wypadek, miała jednak szczerą nadzieję, że to ziele nigdy jej się nie przyda...

/zt + Naudir -> Podmokły zagajnik

“She looked like autumn, when leaves turned and fruit ripened.”
~ Sarah Addison Allen

Wysokie trawy

#57
Mętlik panujący w głowie czarnego nie pozwalał mu się skupić i koniec końców znów zboczył z wyznaczonej trasy. Zamiast podążać po własnych śladach, które niechybnie doprowadziłyby go z powrotem w okolice skalnych półek w pewnym momencie skręcił w przeciwną stronę. W efekcie wkrótce wyszedł z gęstego lasu na otwartą, trawiastą przestrzeń.
Zatrzymał się po chwili, gdy zdał sobie sprawę ze zmiany otoczenia. Rozejrzał się wokół i powęszył chwilę w powietrzu, chciwie łowiąc niesione z wiatrem wonie. Delikatne podmuchy wiejące z zachodu były suche i ciepłe. Czyżby znów nieopatrznie znalazł się na granicy z wydmami? Z pewnością nie miał zamiaru znów się tam zapuszczać, zwłaszcza po usłyszeniu niepokojących wieści przekazanych przez Sylvana.
Westchnął i odwrócił się, postanawiając ruszyć w przeciwną stronę, niż dotychczas, kierując swe kroki ku skrajowi puszczy. Nie dało się ukryć, że jego nastrój nie należał do najlepszych. Z jakiegoś powodu ostatnie wydarzenia na nowo wywołały w jego głowie niemały chaos, sprawiły, że powróciły te dziwne, natrętne, niedające spokoju myśli, obudziły lawinę rozmaitych wspomnień. Maelviusowi znów wydawało się, że słyszy rozmaite głosy, rozbrzmiewające wewnątrz jego głowy, mieszając się ze sobą i pokrzykując, doprowadzając powoli do szaleństwa. Tlący się gdzieś na dnie serca basiora płomień gniewu i nienawiści na nowo przybierał na sile.
Zatrzymał się ponownie i potrząsnął łbem. Ile by dał, żeby uspokoić burzę szalejącą teraz w jego umyśle... Rozejrzał się dookoła, by wreszcie utkwić wzrok w rosnącej nieopodal kępce szałwii. Na widok rośliny jego ślepia rozszerzyły się nieznacznie, gdy krótka myśl zdołała przedrzeć się przez natłok innych. Jestem pewien, iż pewna mieszanka roślin jest w stanie uspokoić niespokojny umysł... Mam przy sobie nieco melisy, odnalazłem również aloes, a szałwia rośnie tutaj... Dlaczego więc nie spróbować?
Podszedł bliżej i przysiadł, wyplątując zaraz z sierści aloes i gałązkę melisy, odkładając je na bok, po czym nachylił się i zerwał odrobinę rosnącej niedaleko szałwii. Następnie chwycił to wszystko w pysk i ułożywszy się wygodnie wśród traw począł dokładnie przeżuwać zioła.

Wysokie trawy

#58
Rzut na połączenie

Wynik rzutu: 2
Niepowodzenie

Zioła łączyły się ze sobą bardzo powoli, więc basior będzie musiał wykazać się cierpliwością. Prawdopodobnie dobrze byłoby także aby skupił się na niej całkowicie - na smaku, konsystencji, rozgryzanych kawałkach ziół - to zapewne pomogłoby mu nieco uspokoić rozszalałe myśli i sprawiłoby, że tworzenie nie dłużyłoby się aż tak bardzo.

Wysokie trawy

#59
Mieszance wciąż było daleko do uzyskania oczekiwanej przez samca konsystencji. Maelvius nie miał jednak zamiaru się szybko poddawać. Kontynuował mozolne przeżuwanie, rozgryzanie większych kawałków roślin i mieszaniu powstającej papki jęzorem, jednocześnie starając się odepchnąć od siebie dręczące go myśli i skupić na wykonywanej czynności. Musiał wychwycić drobne zmiany w konsystencji i smaku ziół, które mogłyby świadczyć o powolnych zmianach prowadzących do ich prawidłowego połączenia. Żując wytrwale, wbił granatowe ślepia w przestrzeń, nie zwracając zbytnio uwagi na otoczenie.

Wysokie trawy

#60
Rzut na połączenie

Wynik rzutu: 5
Powodzenie

Wytrwałość się opłaciła. Dokładna praca Maelviusa po kilku minutach zaczęła przynosić rezultaty, mieszanka nabierała odpowiedniego smaku. Jeszcze tylko trochę czasu i będzie całkowicie gotowa.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron