Wysokie trawy

#1
Źródło: corena


Trawiaste, równinne tereny położone na samym skraju puszczy, tuż przy jej granicy z wydmami. Ziemia nie jest tu jeszcze na tyle sucha, aby decydować o występowaniu tylko najsilniejszych roślin - warunki są tu optymalne dla większości gatunków, zarówno lubujących się w wilgoci, jak i w suchszych podłożach. Czesto roślinność osiąga tu imponujące wysokości. Nie są tu rzadkością trawy wyrastające na kilka metrów ponad podłoże, oraz ich miękkie pióropusze, roztaczające wokół przyjemny zapach i unoszące się po okolicy uskrzydlone nasionka.



Rośliny: czosnek, krwawnik, melisa, serdecznik pospolity, szałwia
Zwierzęta: bażant, kuna, lis, perlica, sarna, zając

Wysokie trawy

#2
Zgrabne, białe łapki zaprowadziły Naerys aż tutaj. Uniosła łeb, węsząc, pożerając wręcz tutejsze nowe zapachy. Tak, była tego absolutnie pewna, jej łapki nigdy tu jeszcze nie stanęły, a to sprawiło, że mała zadrżała lekko z podekscytowania, zwabiona obietnicą tajemnicy i przygody. Złote oczka spojrzały ku niebu obserwując jego stan. Nie wyglądało na to, aby miało padać. To dobrze, Nae nie lubiła moczyć swojego czyściutkiego, zadbanego futerka. Idąc na długich łapkach ruszyła dalej przed siebie, nie śpiesząc się zbytnio ani nie ociągając, ot, zwykłym, niewymuszonym krokiem.
Nie pamiętała, żeby wcześniej, podczas swoich wędrówek, znalazła miejsce podobne do tego. Z drugiej jednak strony wędrować zaczęła całkiem niedawno, ledwie miesiąc temu. To znaczy - mowa tu o wędrówkach na własną łapę, wcześniej wiele miesięcy snuła się po nieznanym z rodzicami, ale z nimi to co innego - zawsze byli obecni, aby czuwać nad nią, a Nae chciała już być samodzielna!
Przebiegła radośnie przez kępę traw z puchatymi pióropuszami, posyłając setki nasionek w powietrze, po czym odwróciła się, obserwując chmurę bieli, jaką posłała ku wędrówce przez niebiosa. Część z chmury osiadła na pobliskich źdźbłach, inne wylądowały na gołej ziemi, ale spora część uniosła się hen wysoko, kierując się ku skrytemu za kilkoma skąpymi chmurkami słońcu. Złotooka uśmiechnęła się mimowolnie, uradowana widokiem.

Wysokie trawy

#3
Eciin spokojnie, weszła na te tereny. Od razu doszły do niej przepiękne zapachy ziół, kwiatów i innych roślin, które znalazły tu warunki odpowiednie do życia. Iska wręcz uwielbiała takie miejsca. Gdy była młoda, wiele godzin spędzała w podobnych obszarach wraz z matką, która nauczyła ją rozpoznawać zioła. Nauczyła ją także, które rośliny są trujące, a które nie - matka Mey była medykiem i musiała wiedzieć takie rzeczy. Po kilku minutach wolnego spaceru doszedł do niej niepokojący zapach, a mianowicie wyczuła drugiego wilka. Nie wiedziała w jakim jest wieku, oraz jak może zareagować na obecność samicy. Powolutku podeszła bliżej, nie robiąc żadnego hałasu, co nie było łatwe w otoczeniu wysokiej, gdzieniegdzie suchej, trawy, która z każdym krokiem mogła wywoływać szelest, który z kolei zdradzał położenie wilczycy. Po krótkiej chwili już widziała młodą wilczycę, bawiącą się wśród traw z białymi nasionami. Uśmiech zagościł na pysku Is, ponieważ spodziewała się dorosłego osobnika, który mógł agresywnie zareagować na Meyet. Powoli odeszła od miejsca, gdzie ujrzała młodą i położyła się wśród traw, licząc, że wkrótce zmorzy ją przyjemny sen, ponieważ po długiej podróży była naprawdę zmęczona.
Obrazek

Wysokie trawy

#4
Harce i zabawy Nae nie pozwoliły jej usłyszeć żadnego szumu ani szelestu, który zdradziłby obecność drugiego wilka w najbliższej okolicy. W końcu jednak musiała wyczuć obcego osobnika, którego woń zaniósł ciepły wiatr wprost do jej nozdrzy. Mały nosek pracował nieprzerwanie, zafascynowany obcym zapachem, a Naerys nastawiła mimowolnie uszka, dopiero teraz nasłuchując odgłosów okolicy. Po chwili ruszyła w stronę nieznanej woni, aby zaraz potem, pomiędzy licznymi źdźbłami o łodygami traw ujrzeć sylwetkę białej wilczycy.
Złotooka stanęła wyprostowana, na swoich przydługich, szczenięcych łapkach i nie zastanawiając się zbytnio, odezwała się do nieznajomej.
- Cześć! - powiedziała dość głośno, a w jej głosiku znać było zaciekawienie i lekkie podekscytowanie spotkaniem, jakby mała ani trochę nie bała się spotkania z obcym sobie wilkiem, a wręcz przeciwnie, wzbudzało w niej to niespotykaną radość i przypływ energii, która, jak się zdaje, nie miała końca. Naerys bowiem mogłaby tak hasać dalej i dalej, nie czując zbytniego zmęczenia czy znużenia. Cóż, to chyba jeden z przywilejów wczesnej młodości. Ogonek białej zamerdał radośnie, odgarniając pobliskie kępki trawy na boki i szurając przy tym niemiłosiernie.

Wysokie trawy

#5
Eciin słysząc słodki, szczenięcy głosik postawiła uszy, a następnie podniosła głowę i odwróciła się do młodej. Najwyraźniej biała nie ma zamiaru pozwolić, aby Is przez choćby dziesięć minut smacznie spała. Wilczyca wstała i podeszła do małej i usiadła naprzeciwko niej. Na jej pysku malował się lekki uśmiech. Dopiero teraz zobaczyła piękne złote ślepia i niezwykle zadbane białe futro u młodej.
-Cześć. Co robisz tutaj sama?- odpowiedziała. Nie wiedząc co powiedzieć zadała także pytanie. Otóż Mey zawsze uważała, że szczenięta powinny być z rodzicami lub opiekunami do osiągnięcia dorosłości. A na pierwszy rzut oka widać było, że ma przed sobą wilka, który ma mniej niż dwa lata. Oczekując odpowiedzi szczenięcia, spojrzała w górę. Na niebo. Ujrzała tam kilka białych obłoków, sunących powoli po niebieskim tle. Może to trochę niegrzecznie rozglądać się, gdy prowadzi się rozmowę, ale Eciin mało się tym przejmowała. Znów spojrzała na młodą.
Obrazek

Wysokie trawy

#6
Pytanie starszej wilczycy zbiło nieco młodą waderkę z tropu. Nie mieściło jej się w głowie, że dla kogoś jej samotne przemierzanie terenów i podróżowanie mogło być dziwne. Dla niej taki stan rzeczy był najzwyklejszą normą.
- Bawię się - odpowiedziała starszej - i podróżuję. Szukam miejsca dla siebie, sióstr, mamy i taty. A ty? Czemu ty jesteś sama? Nie boisz się być tak sama? - potok słów wylał się z pyszczka Naerys jak burza. Jednocześnie obserwowała starszą waderę bystrymi oczkami, strzyżąc przy okazji szarymi uszkami. Co na to poradzić, mała była dociekliwa, co z resztą na jej wiek przystało, chociaż mogłaby się w sumie zacząć uczyć jakiejś godności i powagi, czego z pewnością nauczyliby jej rodziciele, gdyby nie byli.. nie wiadomo gdzie.
Natomiast bez jakichkolwiek nauk odziedziczyła po ojcu pewność siebie i dumę, nie przyszłoby jej do głowy bać się z powodu osamotnienia, nie w tym wieku. Wszyscy jej przodkowie byli wojownikami, ona nie będzie gorsza!
Dopiero po jakimś czasie oczka Naerys zlustowały rozmówczynię należycie dokładnie, aby dostrzec jej lekkie zmęczenie, jakby ta była po jakiejś podróży, na dodatek dłuższej.
- Czemu wyglądasz na zmęczoną? - zapytała, nie dając jej wiele czasu na sformułowanie dostatecznych odpowiedzi na swoje poprzednie pytania - i jak się w ogóle nazywasz? Ja jestem Naerys.

Wysokie trawy

#7
'Bawię się'... no cóż, takiej odpowiedzi można było się spodziewać po młodym wilku nie posiadającym nawet dwóch lat. Młoda zadała pytanie, lecz zanim Is zdążyła na nie odpowiedzieć, ta zadała już następne. I tak o to Mey nie wiedziała na które odpowiedzieć pierwsze. Najgrzeczniej było by się chyba pierwsze przedstawić, więc to właśnie zrobiła.
-Eciin, Meyet. Dlaczego jestem sama? Yhm... długa historia. Gdy zdobyłam już swą upragnioną dorosłość postanowiłam odejść ze stada. Bardzo sługo szukałam swojego miejsca na ziemi. Ta wędrówka trwała dwa lata. Niedawno zawędrowałam na tutejsze tereny...właściwie to pierwsze miejsce w tej krainie, które odwiedziłam. Byłam zmęczona, więc postanowiłam odpocząć, a wśród wysokich, bujnych traw czułam się dziwnie bezpiecznie. A resztę już znasz, ponieważ potem poznałam właśnie ciebie. - zakończyła swą opowieść. Przez chwilę się zastanowiła co jeszcze może dodać. W końcu przypomniała sobie jedną z wypowiedzi Naerys.
-Powiedziałaś, że 'szukasz miejsca dla siebie, sióstr, mamy i taty'. O co ci wtedy chodziło? - zapytała i spojrzała zaciekawionym wzrokiem na małą wilczycę.
Obrazek

Wysokie trawy

#8
Biała wysłuchała uważnie odpowiedzi Eciin, przechylając nieco kształtną, trójkątną główkę na bok, jakby z zaciekawieniem. Wiele emocji było na małej widać jak na dłoni, była młoda, nie umiała jeszcze ukrywać swoich emocji ani manipulować ich okazywaniem.
- Musiałaś długo wędrować - skomentowała, kiedy towarzyszka skończyła swoją opowieść. - Ja wędruję od kilku miesięcy, o wiele krócej niż ty.
Może dlatego Naerys była o wiele bardziej wypoczęta i nie było po niej znać zmęczenia? Nie dość, że była o wiele młodsza, pełna dziecięcej energii, to jeszcze wędrowała o wiele krócej niż Eciin.
Wtedy skupiła się na pytaniu zadanym przez białą wilczycę, zastanawiając się, którą wersję historii jej podać - dłuższą, czy krótszą? Po chwili namysłu zdecydowała się na tą krótszą.
- Dokładnie o to, co powiedziałam - stwierdziła. - Mama mówiła, że kiedyś należeliśmy do jednej watahy ale już tak nie jest. Jak ja i siostry podrosłyśmy, postanowiliśmy się rozdzielić i poszukać nowej, do której moglibyśmy się dołączyć wszyscy razem. Nie wiem, gdzie teraz jest moja rodzina, ale jestem pewna, że z powrotem się odnajdziemy! - opowiedziała, machając ogonkiem z boku na bok i uśmiechając się promiennie, po czym wypięła dumnie pierś - Mama i tata są wspaniałymi wojownikami, każda wataha takich by chciała! Ja też taka będę!

Wysokie trawy

#9
Bialutka waderka chyba nie było najcierpliwszą z osób, z jakimi można prowadzić rozmowę. Kiedy zauważyła, że Eciin trochę zbyt długo zbiera się z odpowiedzią na jej wywody, złotooka zaczęła się niemiłosiernie nudzić. Jej wzrok począł błądzić, początkowo po źdźbłach rosnącej nieopodal trawy, potem na mknących przez niebo obłokach. Tak, te dopiero były ciekawe!
Białe, kłębiaste chmurki początkowo kojarzyły jej się z bliżej nieokreślonymi roślinami, być może liśćmi na tafli stawu, albo skupiskami mchu na starych konarach. Potem zaczęły się ze sobą łączyć w pary, a te w większe grupy, aż zaczęły jej przypominać różnorakie zwierzęta. Jedne były małymi gryzoniami, kłębiącymi się w niewielkich stadkach, inne miały kształt jeleni, przemykających z jednego końca nieboskłonu na drugi. Aż Naerys dostrzegła największą chmurę ze wszystkich, przywodzącą na myśl bizona czy też tura, idącego z dumą przez błękit.
Odpowiedź białej nie nadchodziła, toteż Naerys pozdrowiła ją uprzejmym spojrzeniem.
- Idę zwiedzać dalej te tereny, to takie ciekawe miejsce! Nie ciekawi cie, co jest tam? - wskazała łapą w jednym kierunku, a potem w drugim - Albo tam? Mnie bardzo! Może kiedyś się jeszcze spotkamy, ja chyba teraz pójdę szukać dalej wilków, które by nas przyjęły do siebie. Pa! - i z tymi słowy Naerys odbiegła od Eciin, szukając dalszej przygody na nieznanych ziemiach. Może biała w końcu przysnęła ze zmęczenia, skoro była po długiej podróży? Cóż, Nae to nie przeszkadzało.

z.t.

Wysokie trawy

#10
Szła wolno, trzymając łeb nisko przy ziemi, znużonym wzrokiem sunąc po okolicy. Na dłuższą metę królik Wrzosa nie wystarczył jej w żadnym stopniu, szczególnie, że zakatowała samą siebie kolejną wędrówką. Tak naprawdę nie miała na początku większego w celu, prócz znalezienia jakiegoś wygodnego miejsca na odpoczynek. Plany się jednak zmieniły, gdy żołądek dał o sobie znać. Ile to już minęło, nim ostatnio zjadła coś naprawdę porządnego? Nawet nie wiedziała, ale jednego była pewna - nie mogła pozwolić sobie na dalszą głodówkę i tym samym utratę sił. Była zmęczona, racja, ale jeszcze mogła zapolować. A przynajmniej spróbować, bo jak to wszystko by wyszło - nie wiedziała. Dlatego gdy dotarła do terenu pokrytego wysokimi trawami, wiedziała, że to miejsce będzie idealne. No, tak sobie wmawiała w każdym razie. Bo o ile ciężko będzie wypatrzeć ofiarę, o tyle i samemu Kosowi będzie łatwiej się zakraść. Poza tym - miała jeszcze inne zmysły do dyspozycji, a nie tylko wzrok, prawda?
Tak oto zatrzymała się, stanęła sztywno na łapach. Rozejrzała się po okolicy uważnie, przyglądając się jak wiatr porusza trawą, w którą stronę wieje. Zaklęła cicho pod nosem. Była źle ustawiona, bo mało brakowało, a wiatr wiałby z jej tyłu. Musiała temu zaradzić. Trzymając nisko łeb, próbując dostrzec jakichś śladów i wywęszyć zapach zwierzyny, skierowała się w stronę, w którą wiał wiatr, by stamtąd móc zajść potencjalną ofiarę - oczywiście zakładając, że coś tam było. Wysiliła słuch, by móc usłyszeć jakiś ruch, dźwięki, cokolwiek.
Dotarła w końcu do miejsca, które wyznaczyła sobie na rozpoczęcie tropienia. Wiatr wiał jej w oczy, w związku z czym zwierzęta nie były w stanie wyczuć jej zapachu. Teraz jedynie musiała zadbać o ciche podejście ofiary. Ale do tego musiała najpierw ją znaleźć. Uniosła nieco łeb, chcąc wyłapać jakiś zapach, który powietrze mogłoby nieść. Spędziła tak chwilę, aż w końcu wyczuła coś słabego. Skierowała wzrok w stronę, z której, jak sądziła, dochodził. Kiwnęła łbem sama do siebie, zniżyła ciało i wolnym, wolnym krokiem zaczęła tam iść. Trawa sięgała nieco ponad nią, za co dziękowała wszystkim bogom. Stawiała łapy wolno, unikając wszelkich rzeczy, które zdradziłyby jej obecność. Z czasem zapach stawał się silniejszy. Uśmiechnęła się. Wkrótce ujrzała między trawą delikatny zarys jakiegoś niewielkiego stworzenia, aczkolwiek ona sama nie była w stanie za bardzo stwierdzić co to, prócz tego, że był to ptak. Był to bażant, czego Kos w jakimś stopniu się domyślała. A raczej - nie pamiętała, bo jaskrawe upierzenie, wyróżniające się na tle zieleni trawy. Była dość blisko, zniżyła się jeszcze bardziej, modląc się, żeby ten jej jeszcze nie zauważył. Przymknęła oczy, aż w końcu rzuciła się w stronę ptaka, coby spróbować go złapać.


Miałam znów sen, łamiesz mi kości
Wyrywasz włosy, uderzasz głową
a ja kocham być z Tobą
kocham być z Tobą
kocham być z Tobą

voice & theme

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron