Jamy wśród korzeni drzew

#41
Sharan pozwoliła Burzy i Verminowi bliżej zaprzyjaźnić się z Evrettem. Ufała teraz samcowi, skoro zgodził się zostać członkiem ich wspólnej grupy- a także i Lotara, Malakai'a i reszty jej rodziny - nie powinien mieć złych zamiarów, a jeśli takowe kiedykolwiek by mu wpadły do głowy, znajdowałby się w mniejszości. Basior zyskał w jej oczach opinię spokojnego, szczerego wilka, któremu można było powierzyć zaufanie.
Wahała się, na czym teraz skupić swoje myśli. Co było bardziej naglącą sprawą? Zebranie większej ilości ziół, aby wzbogacić ich jak dotąd mizerny zapas? A może zaryzykować odejście i odnaleźć partnera, który już nazbyt długo nie wraca?
Zajęła się smakowaniem woni znajdujących się w powietrzu dla uspokojenia swoich wystawianych na coraz większe próby nerwów. Lekki wiatr niósł ze sobą zapowiedź chłodu, jaki musiał panować na skraju potężnego lasu. Tu jednak nie był on zbytnio odczuwalny, dzięki obecności olbrzymich drzew i gęstych roślin. Miejsce to było jakby zawieszone w czasie, niepodatne na zmiany z zewnątrz.
Jednocześnie ziołowe zapachy zebranych dotąd przez nią roślin łaskotały ją w nos i podniebienie, delikatnie gładząc jej zmysły. Ziołowa woń przypominała jej zapach Ducha, a także o wiele więcej - znajomych z dawnej watahy, grupę z dzieciństwa, dni spędzone na nauce zielarstwa pod okiem starych matron.
Ufając swoim zmysłom pozwoliła sobie krążyć po okolicy, mając nadzieję na odnalezienie kolejnych leczniczych roślin. Wiedziona takimi doznaniami, zawędrowała kilkanaście kroków od okolic nory, po czym pochyliła głowę, węsząc przy ziemi. W końcu natrafiła na kilka kępek krwawnika, który postanowiła zebrać.
Always keep your foes confused. If they are never certain who you are or what you want, they cannot know what you are like to do next. Sometimes the best way to baffle them is to make moves that have no purpose, or even seem to work against you.

Jamy wśród korzeni drzew

#42
Spojrzał w stronę zbliżającej się w do nich Burzy, która, chwilę później w dość brutalny sposób oznajmiła bratu swoje przybycie. Z lekką konsternacją słuchał tego, co właśnie młoda samica rozentuzjazmowanym tonem przekazywała białofutremu młodzikowi. Gdy zdał sobie sprawę, że mała oczekuje od niego czegoś w rodzaju potwierdzenia, milczał przez dłuższą chwilę kompletnie nie mając pojęcia co powiedzieć - zwyczajnie go zatkało.
- Nie jestem mistrzem jeśli chodzi o zioła, ... bardziej ... pasjonatem. W większości przypadków znam tylko podstawowe zastosowania, dostosowane do moich potrzeb. - Odpowiedział w końcu. - W kwestii walki i polowania też wiele brakuje mi do perfekcji. - Wykonał ruch, który łudząco przypominał wzruszenie ramionami. - Więc nie wiem czy chciałabyś takiego nauczyciela. - Pysk Brązowego rozjaśnił lekki uśmiech a on sam położył się na miękkim podłożu, które w znacznej części stanowił mech. Patrzył na dwójkę towarzyszących mu w chwili obecnej szczeniaków w oczekiwaniu na reakcję.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Jamy wśród korzeni drzew

#43
Samica, zebrawszy krwawnik, powróciła do nory, jaką postanowiła obrać dla swoich najbliższych. Dobrze by było tu zostać, a jeszcze lepiej zamieszkać tu na stałe, okolica wydawała się bowiem spokojna i bezpieczna. Namiastka domu, podwalina, na której już można było budować. Szara przeciągnęła się, po czym położyła na ziemi, korzystając z chwili odpoczynku. Łapy nie bolały ją aż tak bardzo, jak w momencie, kiedy tu razem zawitali, ale wciąż możliwość zdjęcia z nich ciężaru jej ciała była przyjemnym doznaniem. Zmęczone mięśnie miały szansę na zregenerowanie się. Powinna wyczyścić swoje przybrudzone kurzem futro, ale na to znajdzie się jeszcze czas później. Teraz pozwoliła swoim zmysłom na mniejsze skupienie. Uszy i nos dalej czujnie pracowały, wychwytując dźwięki i wonie otoczenia, ale nie utrudniały waderze relaksu. Młode były bezpieczne, w otoczeniu nie było nikogo, kto by im źle życzył, a Malakai i Lotar zapewne niedługo przybędą ze zdobyczą i będą mogli na spokojnie ustalić dalsze kroki.
Always keep your foes confused. If they are never certain who you are or what you want, they cannot know what you are like to do next. Sometimes the best way to baffle them is to make moves that have no purpose, or even seem to work against you.

Jamy wśród korzeni drzew

#44
Usłyszawszy słowo "pasjonat" trójkątne uszka Gwiezdnej drgnęły, a ślepka rozszerzyły się. - To lepiej! - Skomentowała, przerywając jego wypowiedź. Wcale nie zdawała się być niezadowolona z tego faktu, a wręcz przeciwnie - Gwiezdna wyszczerzyła białe ząbki w uśmiechu, a kobaltowe soczewki zamigotały radośnie. Wnet zamyśliła się, przywracając swe oblicze do neutralnego wyrazu. - Niektórzy umieją coś, ponieważ ktoś ich do tego zmusił. Na przykład moja mama musiała szybko nauczyć się walczyć, kiedy wroga wataha zaatakowała jej stado, jeszcze zanim się urodziliśmy. - Mówiła dalej, wymuszając na Evrettcie zrobienie sobie dłuższej przerwy, zanim mógł kontynuować. Jednak po zakończeniu tego zdania zamilkła i cierpliwie wysłuchała brązowofutrego do końca. W międzyczasie zerknęła na Vermina, jakby sprawdzając jego reakcję, po czym ponownie skupiła uwagę na swym towarzyszu. - Evrett? - Zagadnęła po chwili milczenia, przy okazji postępując kilka kroków ku niemu. Dzięki temu, że basior postanowił się położyć ona, po uczynieniu tego samego na wprost niego, mogła mieć pysk niemalże na tej samej wysokości, co on; w innym przypadku nie było to możliwe. Samiczka postanowiła wykorzystać sprzyjającą sytuację. Ulokowała się naprzeciwko jasnookiego i po nieznacznym zadarciu noska spojrzała wprost w jego ślepia. - Walczyłeś kiedyś na wojnie? Albo w walce na śmierć i życie? - Zapytała poważnie ze szczerym zaciekawieniem w głosie.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Jamy wśród korzeni drzew

#45
Brązowy basior z zainteresowaniem wysłuchał wzmianki o Sharan, jednocześnie dodając kolejną informację, do tego, czego zdążył się już dowiedzieć o swoich nowych towarzyszach.
Wojna ... sam też brał udział w starciu tego typu. Mimowolnie, zaczął się zastanawiać, czy mogło to być to samo wydarzenie, szczeniaki raczej nie miały jeszcze roku, a Mała nie sprecyzowała zbytnio przedziału czasowego. Rozważał przez chwilę tą możliwość, lecz szybko ją odrzucił. Chyba, że ... - w tym momencie, pytanie Burzy, wyrwało basiora, z typowego dla niego zamyślenia. - nie zauważył nawet, że w międzyczasie młoda wadera zdążyła usadowić się naprzeciwko niego i teraz patrzyła mu prosto w oczy, oczekując odpowiedzi. Był w stanie dostrzec ciekawość malującą się na jej pyszczku.
- Uczestniczyłem raz w wojnie watah,... ale to było dawno temu. - Evrett wyraźnie spochmurniał, ostatnie słowa wypowiadając stanowczo, w sposób, który miał dać do zrozumienia odbiorcy, że nie ma zamiaru rozwijać dalej tego tematu. Miał już dość rozpamiętywania historii z tamtych czasów, chciał zostawić to za sobą. Nie chodziło co prawda o samo starcie - jakich wiele miało miejsce, na tym świecie - ale o jedną konkretną sytuację, stratę ... wydarzenie, które zostawiło po sobie trwały ślad. Mówi się, że nie powinno się rozdrapywać starych ran. Brązowy basior podjął decyzję, że on również nie będzie tego robił. W zamian, sam postanowił o coś za pytać, między innymi po to aby zmienić temat.
- Długo już tu "urzędujecie"? - odezwał się, spoglądając na jamy znajdujące się wśród splątanych korzeni drzew.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Jamy wśród korzeni drzew

#46
Uważnie obserwowała powolutku malujące się zmiany na obliczu Evretta, które postępowały z każdym wypowiedzianym przez niego słowem. Ostatni wyraz, niczym dzwon zadudnił w jej uszach, sprawiając, iż grzbiet przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a ona sama się wzdrygnęła. Trójkątne uszy skryły się wśród gęstszego futra na karku, a ślepka zamigotały. Przyjęła do wiadomości, iż basior nie chce rozmawiać na ten temat, więc posłusznie nie zadawała kolejnych pytań, coby poznać więcej szczegółów. - Nie smuć się. - Powiedziała, pocieszająco trącając nosem jedną z jego przednich łap. Nie chciała zbliżać się bardziej na wypadek, gdyby basior nie tolerował dotyku innych przedstawicieli jego rasy. Mimo iż była szczenięciem, w pewnym sprawach potrafiła zachować umiar.
Milczała do czasu, aż brązowofutry nie odezwał się ponownie. Położone po sobie uszy powróciły do swojego naturalnego położenia, a nieco zaszklone oczęta, w których połyskiwały iskierki przerażenia, uspokoiły. Leżąca dotąd Burza podniosła się do siadu. - Kilka dni i nocy. - Odpowiedziała, wyraźnie pocieszona faktem, iż humor jej Stróża polepszył się. Gwiazda wciąż z zadem przyklejonym do podłoża wręcz w nienaturalny sposób wykręciła łeb do tyłu, umożliwiając sobie spojrzenie w kierunku matki.
- Mamo! - Krzyknęła w stronę Sharan. - Kiedy tata i wujek wrócą? Jesteśmy głodni! - Mówiła dalej. Biczowaty ogon zamiótł uschnięte liście. Oczywiście poprzez zwrot "jesteśmy" miała również na myśli swego towarzysza.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Jamy wśród korzeni drzew

#47
Oczy Sharan powoli przymykały się, powieki były na tyle ciężkie, że moment płytkiej drzemki nadszedł w miarę szybko, pozwalając zmęczonemu wytężoną pracą umysłowi odpocząć. Nie śniła, w jej umyśle zdawały się tańczyć cienie i znikome przebłyski jasności, zapewne ślady słupów światła, które raz po raz przedzierały się przez liście i korony drzew. Nie przeszkadzało jej to, przeciwnie, nadawało drzemce pewnej błogości, choć pewnie gdyby światła były zbyt jasne i jaskrawe raziłyby ją w oczy.
Wtem wadera instynktownie postawiła uszy na sztorc, a przymknięte powieki rozchyliły się, słysząc donośny głos córki. Pod wpływem jej pytania sama Sharan poczuła nieprzyjemną pustkę w żołądku. Nieomal ziejącą dziurę, domagającą się zaspokojenia z rzadko spotykaną bezczelnością, która jej samej już zaczynała z wolna doskwierać. Gdyby Sharan mogła, spróbowałaby dołączyć do Malakai'a i Lotara, ale mogłoby to zaburzyć ich polowanie i spowodować porażkę. Takie przedsięwzięcia powinno prowadzić się albo od początku razem, albo od początku samotnie. Pozostawało jej teraz czekać, z nadzieją, że basiory niedługo powrócą i wynagrodzą ich cierpliwość.
- Jestem pewna, że niebawem przybędą i przyniosą obfity posiłek. Kto wie, może niosą go nam już teraz? Nie trzeba im przeszkadzać, poradzą sobie. - spróbowała nieco udobruchać małą - Ale myślę, że niewielka przekąska nie zaszkodzi. Wydawało mi się, że słyszałam tutaj gryzonie.
Always keep your foes confused. If they are never certain who you are or what you want, they cannot know what you are like to do next. Sometimes the best way to baffle them is to make moves that have no purpose, or even seem to work against you.

Jamy wśród korzeni drzew

#48
Mimowolnie uśmiechnął się lekko, gdy Burza pocieszająco trąciła jego łapę, doceniał to, że nie wypytywała o szczegóły. Widział jednak tą nutę przerażenia w jej spojrzeniu i nie do końca zdawał sobie sprawę czym była spowodowana. Po chwili jednak zorientował się, że młoda wadera podchodzi do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Brązowy nie zwrócił na to wcześniej jakiejś szczególnej uwagi, ale, gdy znajdowali się jeszcze nad jeziorem, przejęła się odrobinę nawet wzmianką o utracie wszystkich nazbieranych przez niego ziół.
Usłyszawszy odpowiedź Sharan na pytanie córki przerwał jednak swoje rozmyślania.
- Niezły pomysł. - Powiedział, po chwili dźwigając się na łapy. Zaczynał właśnie żałować, że ostatnio tak łatwo odpuścił temu ciekawskiemu zającowi, więc stwierdził, że warto jednak zbadać okolicę w poszukiwaniu jakiejś przekąski. Lekko uniósł łeb skupiając się na otaczających go zapachach, ale traf chciał, że nie udało mu się wychwycić nic interesującego. Nie zraziło go to jednak i już po chwili ruszył w stronę zacienionych zarośli, tym razem z nosem nieco bliżej ziemi.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Jamy wśród korzeni drzew

#49
Słysząc słowa matki, zamiotła zmarznięta glebę ogonem. Prędko przekręciła łeb w stronę Evretta i uśmiechając się zaczepnie, wstała na cztery łapy, a następnie mimowolnie, niezwykle odruchowo podążyła za basiorem. Mimo iż nie oddalił się znacząco, a właściwie prawie w ogóle, Gwiazda musiała wykonać kilka kroków, by móc się z nim zrównać. - Na co zapolujemy? - Zapytała z delikatną ekscytacją w głosie, uprzednio zadarłszy nos ku górze i posyłając ciekawskie spojrzenie towarzyszowi. Jako szczenię nie miała jeszcze na tyle doświadczenia, by bezbłędnie rozpoznawać wonie potencjalnych ofiar w mieszaninie otaczających ich zapachów. Zwłaszcza że stróż Burzy, silny, dorodny, silny i sprawny basior miał początkowo z tym problemy. - Nie musimy wejść głębiej w las? - Zadała kolejne pytanie, omiatając kobaltowymi soczewkami najbliższą okolicę.
Przypominając sobie, że to Sharan wyszła z tą inicjatywą, odwróciła się w jej kierunku. - Mamo, idziesz z nami?! - Krzyknęła równie głośno, co poprzednio. Czarna kita bezwładnie kołysała się na boki.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Jamy wśród korzeni drzew

#50
Słysząc pytanie Burzy, brązowy basior przystanął na chwilę. Właśnie wpadł na pomysł, który jemu samemu, wydawał się całkiem ciekawy.
- A może sama chciałabyś spróbować coś znaleźć? - zapytał, spoglądając w jej stronę z zachęcającym uśmiechem - W razie czego, trochę Ci pomogę.
Pamiętał, że sam, będąc w szczenięcym wieku uwielbiał podobne wyzwania, tylko, że robił to na własną łapę, ponieważ nikt z jego byłej grupy zazwyczaj nie wiedział tak naprawdę, że w ogóle gdzieś znikał ... oczywiście do czasu. "Nie musimy wejść głębiej w las?" - zlustrował okolicę przelotnym spojrzeniem - no cóż, prawdopodobnie właśnie tak powinni zrobić, ale Evrett nie miał zamiaru na razie dzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat, no chyba, że Mała nie byłaby zbyt zachwycona jego propozycją i powiedziałaby kategoryczne "nie", wtedy sprawa wyglądałaby inaczej.
Gdy Burza zadała kolejne pytanie, które tym razem było skierowanie do Sharan, basior odkręcił łeb w stronę jamy, w której aktualnie odpoczywała szara wadera, czekając na jej decyzję.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron