Serce lasu

#21
Krajobraz zmieniał się jak we śnie. Różnorodność Konkordii oszołomiła go. Otulone przez morze wybrzeże. potem wygładzone przez gorący wiatr wydmy, a teraz to: potężna puszcza, zalewająca jego zmysły rewią soczystych odcieni zieleni i zapachów. To był jak pośmiertny raj, i nie raz wątpił w to czy aby na pewno jeszcze żyje, a czy gwiezdnooka samica to w rzeczywistości nie boski posłaniec przeprowadzający umęczone dusze na drugi koniec krainy śmierci. Kierowała nim bezbłędnie swoim pełnym spokoju głosem, jej wskazówki zastąpiły jego własne myśli i czuł się tak jakby jej wola nadpisała jego własną. Ból i głód dobrze mu jednak przypominały o tym, że wciąż wbrew wszelkim przeciwnościom losu nadal żyje i nie umknął mu fakt, że wilczyca pozostawała wobec niego wystarczająco ostrożna dla swojego bezpieczeństwa. Przygnębiło go to. Nie chciał by się go obawiała, mimo wszystko. Obmyślał więc jak naprawi to co..
Omal nie podskoczył, gdy szary kształt wylądował mu przed łapami, rzucony tam przez wilczycę. Z początku po prostu zgłupiał, nie wiedząc co właściwie mu podarowano. Nos jednak szybko uchwycił woń słodkiej krwi i wszystko inne nagle straciło na znaczeniu. Odsłonięte zaschłe z pragnienia kły zalśniły, poczuł jak traci kontrolę, ponownie tego dnia..
Nie miał kompletnie świadomości tego, co w okół niego się dzieje. Nie zauważył, że jego niedoszła przewodniczka rozmawia z kimś innym. Dostrzegł coś co prawda, usłyszał kilka słów, ale równie dobrze mogły to być dla niego bezwartościowe majaki. Prawiły o czymś, gwiezdnooka mówiła coś o strachu i zającu, ale mało z tego rozumiał. Ciepła krew jego posiłku, przyjemnie zlewała się z jego własną wewnątrz ciała. Pracował szczękami tak zajadle, że jeszcze chwila i by się udławił! Pożarł zająca w czasie równym mgnieniu oka. Zaspokojony głód i nagły zastrzyk witalnych sił wywołał niemal euforię i Snomił, pomimo wyczerpania walnął się na trawę i z radości począł się w niej tarzać. Była taka miękka! Poderwał się i zrobił kilka szybkich kółek w około, piszcząc przy tym jak rozochocone szczenię, płosząc chyba całą zwierzynę w bezpośredniej okolicy. Rozradowany, a przy tym ubrudzony krwią zająca i resztkami trawy oraz liści zaplątanych w sierść zatrzymał się w końcu tuż przed wilczycami, ogon merdał mu się na wszystkie strony. Próbował się opanować, choć radość i wciąż odczuwalne zmęczenie mu to utrudniały. Usiadł na zadzie i postarał się opanować oddech. Pomyślał jak komicznie musiał teraz wyglądać, więc zdobył się na choć odrobinę powagi. Postanowił się przywitać.
- Dobry dzen, prijatele. Ja Snomił, a wy? Bo ja chciał... ja was... się privitac..
Próbował powiedzieć coś sensownego, ale nagle zając w jego żołądku, na wskutek zbyt szybkiej konsumpcji i niespodziewanych harców, ożył i postanowił się wydostać. Wilk zesztywniał z całych sił zaciskając gardło, licząc że uda mu się okiełznać niespodziewane objawy, aż z wysiłku popłynęły łzy. Walczył jednak o fason i cały spięty pozorował że nic się nie dzieje. Z wymuszoną dumą patrzył na wilczyce. Oto on, Snomił. W koszmarnym stanie, wyczochrany w trawie i jakby wzruszony, ale to tylko dzięki przekręcającemu się w kiszkach zającowi, prezentował się najlepiej jak w tym momencie umiał.
Radoro daro slavo, radoro daro slavo, ahh, radoro, ahh, daro slavo

Serce lasu

#22
Przybycie Burzy wywołało uśmiech na twarzy Szarej. Niebieskooka usłyszała swoją córkę na długo zanim ją ujrzała, podobnie było z jej wonią, która dotarła do jej nosa jeszcze zanim jej oczom ukazał się znajomy kształt młodej wadery. Lśniące odcieniami błękitu, granatu i fioletu oczy zauważyła na końcu, ale wciąż były one najbardziej znaczącą i wyróżniającą waderkę cechą, nie licząc oczywiście jej charakteru. Tego jednak nie było widać po jej aparycji, na własne doświadczenie tego, jaka była Gwiezdna Burza trzeba było ją poznać i na to zapracować.
Kiedy młoda samica podbiegła do Szarej ta również wtuliła się w nią radośnie machając ogonem. Chyba od bardzo dawna - jak wówczas pomyślała w odmętach swojego umysłu - nie czuła się tak radośnie i dawała to po sobie znać. Owszem, większość czasu podczas kilku najświeższych miesięcy Sharan była posępna i pozbawiona wszelkiej radości. Czyżby miało się to teraz odmienić?
I wtedy do uszu Sharan dotarły słowa Gwiazdki. Och, czyżby znowu przyprowadziła ona na teren ich stada jakiegoś obcego? Szara już miała zwrócić jej uwagę, ale.. Przecież ona sama nie była wcale lepsza. Niebieskooka ostatnio zbierała wszelkie potrzebujące pomocy szczenięta, a inne wręcz zapraszała do siebie, na wypadek, gdyby tej pomocy potrzebowały od niej w przyszłości. Roztropnie więc powstrzymała się od komentarza.
Dopiero teraz poczuła krew z upolowanego przez waderkę zająca i wówczas jej oczy spoczęły na towarzyszu jej córki - wilku, jak mniemała, który wyglądał dość mizernie. Ewidentnie potrzebny był mu odpoczynek, strawa - ale tym już zajęła się Burza - i ktoś, kto opatrzy mu ewentualne rany.
Szara nie mogła zignorować wzmianki córki o dziwnym zachowaniu wilka, dlatego też dołożyła podwójnych starań w celu dokładnej obserwacji wilka. Była nastawiona wobec niego przyjaźnie i wręcz opiekuńczo, w końcu była medykiem, ale była też czujna.
- Dobrze zrobiłaś - pochwaliła młodą waderę - mimo tego wszystkiego.. co było wcześniej, wciąż masz dobro i nadzieję w sercu. To niesamowite.
Potem spojrzała na samca.
- Spokojnie.. Nie musisz się śpieszyć, zjedz w spokoju - powiedziała do niego. - Co ci się stało? - dopytała, przystępując do oględzin basiora, uważnie obchodzą go wokół - Jeśli jesteś ranny, powinnam być w stanie cię opatrzyć. Mam ze sobą trochę ziół.
Always keep your foes confused. If they are never certain who you are or what you want, they cannot know what you are like to do next. Sometimes the best way to baffle them is to make moves that have no purpose, or even seem to work against you.

Serce lasu

#23
Przedstawiwszy Sharan skróconą wersję wydarzeń oraz stan poznanego nad wybrzeżem wilka, całkowicie przekazała jej pałeczkę. Nie chciała się w jakikolwiek sposób wtrącać i prawić swych mądrości; wolała nie narażać się na ewentualny gniew samca. Pomimo niewielkiej obawy, że ten zamknięty w nim potwór powróci, czuła się pewniej - w końcu była tu też jej matka, doświadczona uzdrowicielka, która brała udział w wielkiej wojnie i wyszła z niej zwycięsko. Musiała więc znać się zarówno na leczeniu, jak i walce.
Słysząc, iż nieznajomy zbliża się do nich, odwróciła się w jego kierunku, po czym wykonała kilka kroków w tył. Zatrzymała się obok lodowookiej, acz zachowując nieznacznie większą odległość od burego. Była gotowa wesprzeć szarą, gdyby ten postanowił zrobić coś niedopuszczalnego. Dostrzegając jednak merdający ogon oraz radość malującą się na obliczu basiora, zdziwiła się, a napięte wcześniej mięśnie rozluźniły. Burza poważnie zaczęła się zastanawiać czy z psychiką Snomiła było wszystko w porządku. Gdy ten rozwarł paszczęki w celu skomunikowania się z nimi, na obliczu młódki pojawiła się konsternacja. Wciąż miała problemy ze zrozumieniem tej, w jej mniemaniu, dziwnej mowy i kilka chwil musiała główkować, by w pełni zrozumieć sens wypowiedzianego przez wilka zdania. - Nazywam się Gwiezdna Burza, a to moja mama Sharan. Jest uzdrowicielką, może ci pomóc. - Odpowiedziała, uważnie mu się przyglądając; gwiezdne ślepia uparcie nie chciały oderwać się od brunatnego. Czekała.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Serce lasu

#24
Wielokrotna pomoc zagubionym szczeniętom oraz opatrzenie nieznajomego basiora przywróciły doświadczonej uzdrowicielce odpowiedni rytm. Teraz wie, że jej umiejętności nie pogorszyły się z czasem, a stało się wręcz przeciwnie - przeżyte doświadczenia pozwoliły jej dostrzec w swym fachu wiele przydatnych trików, które będzie mogła wykorzystać w przyszłości.

/Sharan zyskuje 20 PD


Zaopiekowanie się obcym przybłędą, serce, jakie wadera mu okazała stanowiły kamień milowy dla Gwiezdnej Burzy, która rozwinęła się wówczas jako troskliwa opiekunka - być może kiedyś w przyszłości godna matka albo uzdolniona medyczka. Także wiedza zyskana w wyniku obserwacji matki opiekującej się nieznanym wilkiem stała się dla niej bardzo cennym nabytkiem.

/Gwiezdna Burza zyskuje 20 PD

Serce lasu

#25
Ostatnimi czasy wadera miała szczęście do odnajdywania szczeniaków. Dobre serce wadery sprawiało, że każde wilcze dziecko mogło znaleźć ratunek i miłość u jej boku. Wewnętrzne pragnienia, przejawiane opieką nad sierotami, zaczęły szukać ujścia. Delikatnie powiększone gruczoły mlekowe i wahania nastroju świadczyły o początkowym stadium urojonej ciąży, której Sharan powinna jak najszybciej zaradzić olejem z nasion ogórecznika lekarskiego.

/Sharan choruje na ciążę urojoną

Serce lasu

#26
Snołmil od początku nadejścia na tereny przebłysku czuł się nieco zagubiony i przytłoczony sytuacją. Samiec wyraźnie lękał się przebywania wśród nieznajomych, a wewnętrzny głos wcale mu w relacjach z innymi nie pomagał. Początkowy wilczy głód, jaki odczuwał, został na szczęście zaspokojony dzięki interwencji Gwiezdnej Burzy. Po jakimś czasie samcowi udało się skutecznie zatrzymać posiłek w swoich trzewiach, a sama uzdrowicielka dała radę przynajmniej względnie zaopiekować się ranami Snołmila. Po tym krótkim zabiegu wilk odszedł w pokoju, zyskując w Gwiezdnej Burzy i Sharan przychylne dusze.

Snołmil z.t.

Serce lasu

#27
Sharan powinna jak najprędzej zadbać o swoje zdrowie, za urojoną ciążą tak naprawdę kryły się problemy z pasożytami. Objawy podobne do ciąży zmyliły samicę, skutecznie ukrywając prawdziwy problem z jakim zmagała się wadera. Szybka reakcja za pomocą czarnuszki siewnej, powinna skutecznie pomóc, nim organizm zostanie wyniszczony.

/ Sharan ma robaki.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron